Dzisiaj jest wt maja 12, 2026 5:00 pm


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Po stracie

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ] 
Autor Wiadomość
Post: sob kwie 19, 2014 9:37 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 18, 2014 8:21 pm
Posty: 90
Cześć dziewczyny, chciałam podzielić się z Wami przemyśleniami na temat wczesnego poronienia. Adresuję go do tych z Was, które poroniły po raz pierwszy i wcześnie.
Nie chcę rozpatrywać straty w kontekście metafizycznym, ale pod kątem tego, że jednak coś wniosła w moje życie i może Wam też ten post pozwoli oswoić się z tą sytuacją i spojrzeć na nią z innej strony.

Po 9 miesiącach starań z zegarkiem w ręku (a wcześniej pół roku bez zabezpieczeń i bez planowania) i po ogromnych frustracjach na linii ja-mój mąż, w końcu doczekaliśmy się 2 kresek. Niestety usg w 4 tc pokazało, że pęcherzyk rozwija się wolniej. Niby nic, ale jednak okazało się że to przepowiedziało poronienie w 7tc.
W ciąży poczułam się w końcu wspaniale, wręcz pokochałam swoje duże piersi i ciało z lekką nadwagą :) . Uzdrowiła mój związek z mężem i zaczęliśmy na nowo cieszyć się sobą. Zobaczyłam, że mąż jest naprawdę gotowy na maluszka. A poronienie utwierdziło mnie w przekonaniu, że on też bardzo przeżywa stratę (co wcześniej nie mieściło mi się w głowie). On zobaczył, że ciąża to duże obciążenie dla kobiety od samego początku (moje gorsze samopoczucie i męczliwość) i patrzył na to, jak w nocy poronienie przez kilka godzin zwijałam się z bólu. Widział i też przecierpiał, zrozumiał przez to, że nie może wymagać ode mnie tyle, ile wcześniej i nie traktuje już tematu ciąży i ciężarnych z lekceważeniem.
Teraz, miesiąc po poronieniu nasz związek jest tak szczęśliwy i radosny jak nigdy wcześniej, oparty na jeszcze większym szacunku niż przez ostatnie 10 lat. Bez tej nieudanej ciąży nie wiedziałabym, że w ogóle możemy począć. Wcześniej miałam czarne myśli, bałam się że w ogóle nigdy nie dojdzie między nami do zapłodnienia. Teraz wiem, że jest to możliwe i to nastraja mnie pozytywnie na przyszłość, choćby i nie najbliższą.

Dodatkowo mój najbliższy kumpel z pracy (który jako jedyny wiedział o wszystkim) - wcześniej pogardliwie traktował kobiety w zagrożonej ciąży na L4. Bardzo taktownie przyjął moją nieobecność i przejrzał na oczy, że nie można osądzać ciężarnych jako leni, gdy idą na zwolnienie lekarskie by walczyć o swoje dzieciaczki. Wie że nie przesadzałam i zmienił swoje podejście, a ja wiem,że mam jego wsparcie.

I na koniec- dzięki temu,że ronimy we wczesnej ciąży, nie przeżywamy straty nowonarodzonego dziecka, które nie mogłoby przeżyć. Ogromną większość poronień powodują duże i małe wady genetyczne. Zawsze pocieszam się myślą, że z dwojga złego lepiej, że doznałam takiej straty, niż dużo większej, odłożonej w czasie. Oczywiście boję się, że długo będę czekać na kolejną szansę, albo że i ona skończy się bez happy endu... ale w końcu, nie pozostaje nam nic innego, tylko Alleluja i do przodu :)

Bądźcie dzielne, trzymam kciuki za nas wszystkie :)
Powodzenia!

_________________
6mc bez zabezpieczeń -> 9 miesięcy starań -> porażka w 7t6dc -> 1 miesiąc czekania ->1 miesiąc starań po poronieniu = 17 miesięcy ciszy pod sercem...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: pn maja 05, 2014 7:55 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sty 13, 2009 2:49 pm
Posty: 6539
Lokalizacja: 53°42′N 19°58′E
Witaj...

I zgadzam się z Tobą i sie nie zgadzam...

Ale ciesze sie, ze uporałaś z tym wszystkim szybko i odkryłaś pozytywne aspekty tego co ci się przytrafiło.

Ja nie szukam pozytywów, bo choćbym szukała to i tak bym nie znalazła.

Strata dziecka u nas w zwiazku odbiła się na nas w niekorzystny sposób. Fakt jest taki, ze przetrwalismy burzę i przekonalismy się oboje, ze co nas nie zabije to nas wzmocni. Czy wzmocniło to jakoś nasz związek?! Chyba nie i nie chce rozpamiętywać tego czasu po stracie, ale miło między mną a meżem nie było na pewno.
Gdyby nie druga ciąża, zapewne byłabym rozwódka.
Znowu zaczeło być różowo jak pojawiła się starsza córka...

Resztę pozytywnych aspektów poronienia zostawiam bez komentarza.

Tylko nie mysl, ze cię ganię, za takie przemyślenia, bo absolutnie tak nie jest. Grunt to znaleść w smutku coś pozytywnego i tobie się udało.

Pozdrawiam

_________________
Piotruś *† 11 grudnia 2008r[*]
Michalina 11 grudnia 2009
Antosia 29 sierpnia 2013


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt maja 06, 2014 12:48 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 25, 2013 6:25 am
Posty: 428
Lokalizacja: Śląsk
Każda kobieta radzi sobie ze swoją stratą po swojemu. Cieszę się, że poukładałaś sobie wszystko.

Trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci wszystkiego dobrego.

_________________
Kropek [9 tydz.] 15.04.2008 r.
Antosia [16 tydz.] 11.09.2013 r.
Zosia [10 tydz.] 23.04.2014 r.

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt maja 06, 2014 1:57 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 18, 2014 8:21 pm
Posty: 90
Dama: bardzo mi przykro z powodu twojej straty, jeśli ktoś zasługuje na maluszka to właśnie ty ;/ Też trzymam kciuki za Ciebie. :-{:
nie zostało nam nic innego, tylko żyć dalej, nie? A skoro tak, to dlaczego nie spróbować spojrzeć na to doświadczenie z innej perspektywy? Mnie ono w pewnym sensie wzbogaciło- mimo że jak każda z nas, wolałabym wymazać je z pamięci...

_________________
6mc bez zabezpieczeń -> 9 miesięcy starań -> porażka w 7t6dc -> 1 miesiąc czekania ->1 miesiąc starań po poronieniu = 17 miesięcy ciszy pod sercem...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt maja 06, 2014 2:10 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 18, 2014 8:21 pm
Posty: 90
Poza tym, jakoś czuję sprzeciw wobec robienia z poronienia tematu tabu... kurcze jak na tak częste zjawisko, prawie nic konkretnego się o tym nie mówi. jesteśmy pozostawione samym sobie z emocjonalną wagą problemu. Najlepiej nic nie mówić, nic nie pisać, próbować wymazać z pamięci. A się nie da...

_________________
6mc bez zabezpieczeń -> 9 miesięcy starań -> porażka w 7t6dc -> 1 miesiąc czekania ->1 miesiąc starań po poronieniu = 17 miesięcy ciszy pod sercem...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr maja 07, 2014 8:20 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 25, 2013 6:25 am
Posty: 428
Lokalizacja: Śląsk
Zimma powiem Ci, że przy 3 stracie niestety trudno doszukiwać się jakiś pozytywnych stron. Po prostu takich nie ma.


W tą sobotę mam pierwszą wizytę u lekarza, jestem bardzo ciekawa tego co mi zaproponuje, jak pokieruje...
A co lekarz Tobie powiedział po poronieniu? Będziecie się jeszcze starać?

_________________
Kropek [9 tydz.] 15.04.2008 r.
Antosia [16 tydz.] 11.09.2013 r.
Zosia [10 tydz.] 23.04.2014 r.

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr maja 07, 2014 10:33 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 18, 2014 8:21 pm
Posty: 90
Dama, nie dziwię Ci się skoro spotkało cię to tyle razy ;/ Ja mam największe obawy właśnie, że z kolejną ciążą też mogę mieć problemy...
Co do starań- nie potrzebuję odpoczynku psychicznego- powiedzmy że nie przeżywam samej straty jako straty dziecka... jestem genetykiem człowieka i tyle się w życiu naoglądałam różnych wad wrodzonych, że jestem w stanie wytłumaczyć sobie biologiczny sens tego co się stało. Tylko że trudno mi wytrzymać ze swoją tęsknotą za własnym dzieckiem i to mnie uwiera. Mam poczucie porażki i czuję się gorsza od matek które mają swoje potomstwo...

W zasadzie byłam gotowa starać się od razu i mimo zakazu gina spróbowaliśmy. Nie wyszło jak u Zuzki od nas z listopadówek jeszcze przed pierwszym okresem, ale wciąż mam nadzieję że powtórzę jej szybki sukces- zobaczymy. Testy owu i ciążowe w pogotowiu...

Co do badań... teraz nic mi gin nie zalecił a ja nawet nie chciałam. Jeśli by się to powtórzyło, to podeślę dziewczynom ode mnie z laboratorium materiał i może zrobią mi za darmo kariotyp, a może nawet jakieś testy DNA jak będę chciała. Na razie się nad tym nie zastanawiam, co zrobię "jeśli"...

A ty? Jak się trzymasz? Może powinnaś spróbować zjawić się u hematologa, żeby ci zrobił komplet badań hemostazy na trombofilie? Przypominam sobie że Clexane brałaś, ale nie wiem czy to gin ci zlecił czy odpowiedni specjalista. Może da się z tym coś zrobić jeszcze przed kolejnymi staraniami, o ile po tym wszystkim masz jeszcze siły...
Trzymam kciuki...

_________________
6mc bez zabezpieczeń -> 9 miesięcy starań -> porażka w 7t6dc -> 1 miesiąc czekania ->1 miesiąc starań po poronieniu = 17 miesięcy ciszy pod sercem...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw maja 08, 2014 8:01 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 25, 2013 6:25 am
Posty: 428
Lokalizacja: Śląsk
Zimma powiem Ci, że zawsze po poronieniu szukam jakiejś pozytywnej historii, która pozwalała mi zawsze psychicznie pozbierać się i myśleć, że następnym razem mi też się uda.
Psychicznie jestem gotowa by spróbować, ale niestety fizycznie to raczej nie możliwe.
Może dla niektórych wydać się dziwne, ale ja naprawdę sobie sama radzę z tymi stratami i uważam, że idzie mi to naprawdę dobrze.
Wiele osób sugerowało mi, że koniecznie muszę iść do psychologa, zaraz, jak najszybciej ... Zapominając, że każdy musi się wypłakać, musi poleżeć popatrzeć w sufit, poukładać myśli.
Dopiero kiedy wszystko, albo prawie wszystko sobie poukładałam, wiem, że nie potrzebuje pomocy psychologa. Zorganizowałam sobie dzień, mam kochanego syna, męża to oni mnie mobilizują, nakręcają. Myślę o każdym moim dziecku i tęsknie, ale wiem, że ważne jest tu i teraz.
Ważny jest Jaś, ważny jest mąż i ważna jestem ja - moje zdrowie. W całym tym pechu uważam, że mam wyjątkowe szczęście - psychicznie jestem silna. Szybko się podnoszę.
Postanowiłam, że będę próbować do skutku, albo do momentu kiedy mój organizm się zbuntuje i zdecyduje za nas. A kiedy do tego dojdzie będziemy musieli zastanowić się nad adopcją.


Tuż po zabiegu usłyszałam od ginekologa, że może to poronienia nawracające ( wiem, że dziwnie to zabrzmi, bo nie jestem specjalistą, nie chcę też podważać jego autorytetu, ale NIE ZGADZAM SIĘ Z NIM), że może powinniśmy jechać do profesora Malinowskiego (immunologia)...
Sprawdziłam dokładnie badania zlecone po poronieniu Tosi i widzę głównie genetykę, nie widzę badań w kierunku immunologii i hormonów. Być może to jest trop...
A być może to wina ostrego zapalenia zatok, które zgadzałoby się czasowo z datą kiedy serduszko przestało bić...
Sama nie wiem...
Trudno uwierzyć, że mamy tak potwornego pecha.

Jeśli chodzi o Clexane to zlecił mi to ginekolog. Teraz z perspektywy czasu, wiem, że powinnam podrążyć temat, wtedy wydawało mi się, że będzie on gwarantem sukcesu. Tymczasem ani leki, ani l4, ani odpoczynek nic nie gwarantuje...


Zimma nie myśl (wiem jakie to trudne) co będzie "jeśli". Myśl pozytywnie -następna ciąża na pewno będzie sukcesem!!

_________________
Kropek [9 tydz.] 15.04.2008 r.
Antosia [16 tydz.] 11.09.2013 r.
Zosia [10 tydz.] 23.04.2014 r.

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw maja 08, 2014 3:47 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 18, 2014 8:21 pm
Posty: 90
Uwazam ze powinnas dostac od gina skierowanie do hematologa a po kolejnym poczeciu od razu na patologie ciazy.
Spojrz na ten artykul : www.mp.pl/zakrzepica/chorobazakrzepowoz ... l?id=78530
Zrob sobie przeciwciala antyfosf. Jak chcesz leiden i protrombine to ci zrobie, daj znac na pw :) zreszta sobie tez chyba zrobie ;)

_________________
6mc bez zabezpieczeń -> 9 miesięcy starań -> porażka w 7t6dc -> 1 miesiąc czekania ->1 miesiąc starań po poronieniu = 17 miesięcy ciszy pod sercem...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt maja 09, 2014 9:59 pm 
1 żółta kartka
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 30, 2007 5:40 pm
Posty: 2329
Lokalizacja: Gdansk/Scotland
Witam
Uwazam, ze duzo latwiej pogodzic sie z wczesna strata.

_________________
Obrazek
Obrazek
Adaś (26tc*), Amelka (16tc*), Oscar (24tc*)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob maja 10, 2014 7:39 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 25, 2013 6:25 am
Posty: 428
Lokalizacja: Śląsk
Madziarek patrząc na Twoje Aniołki w podpisie zdaje sobie sprawę, że doskonale wiesz o czym piszesz... ja też jestem po 3 poronieniach ale zdecydowanie wcześniejszych.
Jeśli mogę zapytać co było przyczyną Twoich?

_________________
Kropek [9 tydz.] 15.04.2008 r.
Antosia [16 tydz.] 11.09.2013 r.
Zosia [10 tydz.] 23.04.2014 r.

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob maja 10, 2014 10:41 am 
1 żółta kartka
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 30, 2007 5:40 pm
Posty: 2329
Lokalizacja: Gdansk/Scotland
Mam dwurozna macice i co za tym często idzie niewydolność szyjki :(

_________________
Obrazek
Obrazek
Adaś (26tc*), Amelka (16tc*), Oscar (24tc*)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pn maja 12, 2014 10:48 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 25, 2013 6:25 am
Posty: 428
Lokalizacja: Śląsk
madziarek nie jestem mocno obeznana w Twoim przypadku, ale brzmi wyjątkowo poważnie. Z tego jednak co widzę w Twoim podpisie masz dwie pociechy :)

_________________
Kropek [9 tydz.] 15.04.2008 r.
Antosia [16 tydz.] 11.09.2013 r.
Zosia [10 tydz.] 23.04.2014 r.

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt maja 13, 2014 2:48 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sty 24, 2014 8:17 pm
Posty: 2164
Dama i Zimma trzymam za was kciuki aby wam się udało. Ciągle myślę co u was. :cmo: Trzymajcie się.

_________________
Obrazek
Obrazek
[*] 02.02.2014 6tc.
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr maja 14, 2014 7:47 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 11, 2010 7:00 am
Posty: 4320
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
madziarek też mam dwurożną macicę ale u mnie z szyjką wszystko.o.k. było w czasie ciąż......tylko miałam pomiędzy jedno poronienie (8tc) i wydaje mi się że właśnie dwurożna macica była powodem.....nie wiem....może dziecko w złym miejscu się zagnieżdziło :wo: .........ale o niewydolności szyjki w związku z tą wadą macicy pierwsze słyszę....może i dobrze bo ominął mnie stres w związku z tym w ciązy..........ale szyja moja dała radę ....dzieci w terminie rodzone

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt cze 06, 2014 6:25 pm 

Rejestracja: sob paź 19, 2013 6:00 pm
Posty: 467
Lokalizacja: Za siedmioma gorami, za siedmioma lasami...
Witajcie
U nas "sprawa świeża" i ciąża wczesna była, bardzo.
Mimo wszystko po ataku który mi towarzyszył podczas tego wydarzenia, zdalam sobie sprawę, że to była jakaś zmiana w moim organizmie. Nie wiem, czy są tu pozytywne strony, po tak długim czasie starań i stresu nagle bum i nie ma. Ale jedna rzecz to to, że zaszłam...

_________________
Serce bije mocniej nie zostawiając siniaków


Tam, gdzie zaczyna się rodzina, miłość nigdy się nie kończy


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob cze 21, 2014 10:37 am 
1 żółta kartka
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 30, 2007 5:40 pm
Posty: 2329
Lokalizacja: Gdansk/Scotland
tasta121 - oczywiscie, ze dwurozna macica nie zawsze idzie w parze z niewydolnoscia szyjki ale jednak czesto tak bywa wystarczy poczytac w necie i pelno o tym inforamacji. Duzo zalezy jak duza jest wada jesli jest mala to raczej w ciazy problemow nie bedzie.
Macica dwurożna to wada wrodzona macicy, która dotyczy ok. 0.4-0.5% populacji kobiet. Charakteryzuje się nieprawidłową budową wewnętrznej jamy macicy i zewnętrznego trzonu macicy. W budowie zewnętrznej macicy wyodrębnia się dwa oddzielne, wydatne rogi, co objawia się wgłębieniem na powierzchni zewnętrznej macicy powyżej centymetra. Natomiast jama macicy jest podzielona na dwie części na odcinku co najmniej 15 mm (wtedy jama macicy przybiera kształt litery W).

Wyróżnia się dwie postacie macicy dwurożnej: całkowitą - z dwiema szyjkami, oraz częściową - z jedną szyjką.

Macica dwurożna:

nie stanowi problemu w zajściu w ciążę oraz jej donoszeniu, pod warunkiem, że wada jest niewielka. Gdy wada jest większa, może być przyczyną poronień oraz przedwczesnych porodów;
w celu diagnozy stosuje się laparoskopię z histeroskopią;
zwykle przeprowadza się leczenie operacyjne;

"Zazwyczaj macica dwurożna nie daje kobiecie żadnych podstaw do niepokoju, ponieważ jej występowanie jest bezobjawowe. W przypadku ciąży może mieć związek z niewydolnością szyjki macicy, dlatego warto byłoby, aby kobieta była pod stałą kontrolą lekarza. W przypadku stwierdzenia macicy dwurożnej i niewydolności szyjki macicy, konieczne dla utrzymania ciąży staje się założenie szwu na szyjkę."

_________________
Obrazek
Obrazek
Adaś (26tc*), Amelka (16tc*), Oscar (24tc*)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: wt sie 26, 2014 8:17 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob wrz 01, 2007 10:38 am
Posty: 9136
Lokalizacja: UK
Nie kazdy przypadek jest taki sam wiec nie nalezy wrzucac wszystkiego do jednego wora.
Ja pogodzilam sie ze strata w 7tc bo wytlumaczylam sobie ze widac poszlo cos nie tak, zarodek nie byl na tyle silny zeby sie utrzymac...widac i tak by nie przetrwal a przeciez chcemy miec zdrowe dzieci prawda? To byla poztytwna strona poronienia. Bylo mi ciezko bo staralismy sie juz troche ale widac tak musialo byc.
Natomiast jesli mowa o stracie w pozniejszej ciazy jak w Twoim przypadku madziarek to juz bym nie potrafila znalezc pozytywnych stron dlatego jesli mialo sie stac to ciesze sie ze we wczesnym etapie a nie pozniej.

_________________
Obrazek
Obrazek
[*]7tc


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ] 

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Po stracie

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 18 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda
Friends Pliki cookies forra