Dzisiaj jest ndz kwie 26, 2026 6:07 pm


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Bezpłodność i problemy z zajściem w ciążę

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19268 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16 ... 964  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 12:21 am 
1 żółta kartka

Rejestracja: śr paź 25, 2006 9:58 am
Posty: 1595
Padam na dzióbek.
Dobranoc miłe Panie ;)

_________________
& Majeczka (31/03/2006)
Obrazek

Obrazek

Obrazek
+euthyrox, eltroxin, diane35, selen


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 12:42 am 

Rejestracja: pn kwie 14, 2008 2:52 pm
Posty: 7585
Paula bedziesz miec dyche wiecej to tez bedziesz zazdroscila. Nawet nie wiem kiedy te lata mi zlecialy, to straszne :?

horror obejrzalam, ide spac

milych snow dziewczynki

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 12:48 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 24, 2008 4:41 pm
Posty: 1847
Miłej nocy :)

Takie życie , nam też szybko zleci , niedawno 18 miałam a już 22 za kilka miesięcy

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 1:18 am 
.
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 15, 2008 1:32 pm
Posty: 2216
Z Polskiego to uczyłam się tylko lektur:) Przed maturą kupiłam sobie streszczenia wszystkich, trochę pożyczyłam i poczytałam...Jak cos to na ustną maturę mam gotową prezentację, więc jak coś to mogę Ci wysłać jeśli odpowiada Ci temat o Powstaniu Warszawskim :D

Ja właśnie znowu po ciężkiej rozmowie z Z. :? Chyba jednak odłożymy starania o fasolkę na "za kilka lat", bo póki co nie nadaję się do tego, nie mam normalnej pracy i nie zaczęłam studiów, tak mi sie przykro zrobiło, że aż łzy same lecą...Dobrze wiedział, że jestem chora i dopóki tego nie wyleczę, nie mogę iść do pracy i do szkoły, chociaż bardzo bym chciała :cry: Ja idę już spać, a raczej rozmyślać...Nigdy nie spodziewałam się, że usłyszę coś takiego jak dzisiaj :cry: No...Ale czlowiek uczy się przez całe życie...Obiecuję, że jutro wszystko opiszę, dzisiaj już nie dam rady :cry:

Dobranoc :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 10:37 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr cze 13, 2007 7:04 pm
Posty: 2371
Lokalizacja: wschód Polski
Hey laseczki.
Witaj Paulinko!
właśnie zakupiliśmy ziółka z mężem i bedziemy pić od jutra razem mieszankę nr 3. :P
Przykro mi, ze taka rozmowa Cię wczoraj spotkała z Z. Wiesz tak naprawdę nigdy nie jest dobra pora na dziecko. A to studia, kariera itp. Ja zawsze odkładałam decyzję o dziecku, najpierw studia, potem praca i teraz kiedy mam to wszystko, jakoś nie mozemy mieć fasolki. Kochana rozumiem, ze taka rozmowa cię przybiła, ale przecież skoro nie pracujesz to akurat mogłabyś się zająć niunią, a jak polepszy się z Twoją chorobą pójść do pracy, dziecko do przedszkola. Kochana porozmawiajcie szczerze, powiedz mu co poczułaś. Trzymam kciuki i sciskam mocno. Uciekam pobuszować po necie, potem na spacerek

Pozdrawiam Was kochane

_________________
Obrazek
Za silna by się poddać, zbyt słaba by walczyć....


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 12:51 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 24, 2008 4:41 pm
Posty: 1847
Paula to Z ci takie coś powiedział ???
Niegny nie ma odpowiedniej pory na dziecko , skąd wiesz co będzie za kilka lat .
Jeżeli czujesz się gotowa to co Ci przeszkodzi praca, studia itd.
jakie ja mam plany a nie zabezpieczam się bo ciąża to nie choroba i można pracować i uczyć się
twój Z jest chyba nie jest pewny czy chce i może dlatego takie teksty ??

Nikola Witaj

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 3:10 pm 

Rejestracja: pn kwie 14, 2008 2:52 pm
Posty: 7585
Witajcie dziewczynki.

Paula znam ten bol. Ja mam 30 maz ponad 40 i on najchetniej tez by jeszcze poczekal z dzieckiem. Tego akurat nie jestem w stanie zrozumiec. Mamy prace, oboje jestesmy po studiach, mamy swoj dom, auto. Stac nas na dziecko. Ale jest to ale. Mam wiele nocy nieprzespanych i przeplakanych. Niby widze juz poprawe, ale .....

Mysle ze u Was problem to i wiek i moze wplyw ma na to rodzina Z. Pisalas ze sie bardzo zainteresowali ziolkami, moze rozmawiali o tym z Z zebyscie jeszcze sie wstrzymali.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 7:07 pm 
.
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 15, 2008 1:32 pm
Posty: 2216
Hey:)

Nikollcia---Cieszę się, że jednak się zdecydowaliście :lol: Zaraz wpiszę Cię na listę :lol:

A jeśli chodzi o nas, to jest tak...:
Ja przez moich rodziców, a szczególnie mamę, nabawiłam się nerwicy lękowej :( Okropna choroba, a raczej jej objawy :? Ogólnie na co dzień jestem normalną, spokojną raczej osobą, wszystko jest ok :) Pierwsze objawy pokazały się na próbnej maturze, kiedy to na każdej z trzech, które miałam zemdlałam :? No to oczywiście lekarz, badania, pytania i diagnoza...Od tamtej pory było już tylko gorzej, nie mogłam iść do szkoły, do sklepu, na miasto dosłownie nigdzie, gdyż wiedziałam, że zaraz będę mdlała...Tak naprawdę jest to tylko wyobraźnia i moja głupia psychika, ale ciężko jest wygrać szybko z tą paskudną chorobą :? Dostałam masę leków i trochę się poprawiło, zaczęłam chodzić do szkoły, ale też nie zawsze, bo czasem wstałam rano i nie dawałam rady :? W nocy budziłam się cała roztrzęsiona z myślami, że umieram :( Maturę w maju zdawałam sama, w oddzielnej sali, cały czas był przy mnie lekarz...Zdałam :lol: Później już niby było z górki, skończyła się szkoła, przestałam brać leki i myślałam, że jest super...Ale długo super nie było...Zaczęłam dostawać "ataków" (tak nazywam moje omdlenia, którym towarzyszą okropne uczucia) dosłownie wszędzie, na koncercie, w sklepie, w domu...I znowu leki i lekarze :? Zaczęłam starać się o rentę, bo tak kazał mi mój lekarz...Nie nadawałam się ani do pracy, ani do szkoły...Niestety ZUS nie dał mi renty, więc się odwołałam, ale i to nie pomogło...Teraz sprawa jest w sądzie i zobaczymy co tam postanowią...Od października mieszkamy razem, sami, niby jest trochę lepiej, ale nadal jestem na silnych lekach...Zaczęłam opiekować się dziećmi, przy nich czuję się wspaniale, jakbym odżyła...
Trzy tygodnie temu byliśmy u bardzo dobrej Pani neurolog w Łodzi. Dla pewności zapytałam się Jej, czy w moim obecnym stanie zdrowia i przy lekach które biorę zajście w ciążę nie zaszkodzi mi, czy fasolce...Powiedziała, że nie, jedynie może pomóc...No i podjęliśmy decyzje, że od nowego cyklu zaczynamy tak ostro staranka...Tylko od tamtej pory Z. chodził jakiś dziwny...Mówił, że nic Mu nie jest, aż do wczoraj...
Dzisiaj tłumaczy, że nie o to Mu chodziło, że On nie zmienia decyzji i chce tej Fasolki teraz, tylko, żebym chociaż spróbowała iść do normalnej pracy, bo wtedy to na zwolnienie mogę iść i w ogóle...Nie rozumie, że ja nie czuję się na siłach, jeszcze nie...Neurolog stwierdził, że całkowite wyleczenie zajmie około 2 lat...czyli jeszcze około roku...No i ja już sama nie wiem, czego Z. ode mnie oczekuje...Bo sam nie potrafi mi tego jasno wyjaśnić...Niby chce, ale coś tam...W ogóle Go nie rozumiem i nie wiem, czy kiedykolwiek zrozumiemy się nawzajem...Chyba za duża różnica wieku jest między nami i teraz to wychodzi...Zastanawiam się, czy na pewno chcę mieć tą fasolkę z Nim...???Czy On na nas zasługuje?Wczoraj też wywalił do mnie, że co będzie, jak fasolka się urodzi, a On będzie się męczył i to nas oddali od siebie, czy jakoś tak, już nie pamiętam jak On to dokładnie powiedział...Potrzebuję chyba czasu, żeby przemyśleć kilka ważnych spraw, bo ostatnio Z. zaskakuje mnie coraz bardziej i to negatywnie...Kocham Go, ale nie wiem co dalej...Nie wiem, czy dalej chcę być z tym człowiekiem...Zakochałam się w kimś zupełnie innym, a teraz mieszkam też z kimś innym...A niby to ten sam Facet...Już mnie głowa boli od tego myślenia...Gdyby nie praca, to wyjechałabym gdzieś na kilka dni, bo czuję, że tego potrzebujemy...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 7:34 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 24, 2008 4:41 pm
Posty: 1847
:shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: Paula to masz przerąbane, aż mnie ścisło w żołądku :(

twój Z nie dojrzał do bycia ojcem chyba jeszcze nie wyobraża sobie życia takiego jakim jest naprawdę we dwoje a dziecko to obowiązki i ta miłość, czułość itp zanika przy codziennych problemach
nie wiem co radzić bo mój M to chyba bardziej się spina na fasolkę niż ja
niech sobie przemyśli czego chce, co czuje, co planuje itd

spadam bo mnie brzuch boli i kołatania serca dostałam

Bona a twój to już kompletnie mnie zirytował , i weź tu zrozum faceta hyyy?

Własnie mnie M dobił , ubiera się bo idzie do sąsiadów na herbatę , mówię czekaj idę z tobą a on "po co?" no Qurwa to mi dobitnie pokazał
potem mówił chodź bo nagle się opamiętał że mi przykro
w dupe go mam , :evil:

_________________
Obrazek

Obrazek


Ostatnio zmieniony ndz lut 07, 2010 7:40 pm przez Justyna134, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 7:37 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr cze 13, 2007 7:04 pm
Posty: 2371
Lokalizacja: wschód Polski
Paulinko kochana! Ehh ci faceci, czasami wypalą i kto ich zrozumie. Kochana z tego co piszesz super czujesz się z dziećmi więc fasolka twoja na pewno pomogła by ci wyzdrowieć. Z swoją postawą powinien sprawić żebyś czuła się bezpieczna. Rozumiem, żebyś nie miała doświadczenia w opiece nad dziećmi, mógłby się bać, że ze swoją chorobą nie dasz sobie rady, ale przecież opiekujesz się maluchem i dajesz radę, daje ci to również satysfakcję. Wiesz pewnie się wystraszył, że nie da rady, ze ty nie podołasz opiece nad dzieckiem i on będzie musiał nie wiem zwalniać sie z pracy. W facetach są takie obawy.
Kochana przemyśl sobie wszystko,mam nadzieje, że dogadacie się. Powinniście sie wspierać wzajemnie, ja ze swoim mieszkam 3 lata od 7 miesięcy jesteśmy małżenstwem i na szczęscie to cały czas ten sam facet którego poznałam.

_________________
Obrazek
Za silna by się poddać, zbyt słaba by walczyć....


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 7:50 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 24, 2008 4:41 pm
Posty: 1847
mój się zmienił po ślubie , mieszkamy razem od 2005 roku , między czasie (ślub 2008rok) i tez mnie zaskakuje i to nie na lepsze

nie wiem co mam robić żeby się rozumiec z tym człowiekiem w wszystkich wspólnych sprawach
ręce opadają , jak bym poznawała go od nowa albo otwierają mi się oczy na to czego nie widzialam wcześniej

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 7:52 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sty 15, 2010 9:30 am
Posty: 3855
Bona pisze:

Paula znam ten bol. Ja mam 30 maz ponad 40


jestesmy w zblizonym wieku :) ja mam 29 (skoncze w tym roku) a maz jest 5 lat starszy...
I wiesz co...u nas bylo podobnie - odkladalismy decyzje o dziecku przez 3 lata - bo budowa domu, bo rozkrecanie firm itd itd Po studiach juz na szczescie dawno bylismy :) Dzis juz dom stoi, przed domem auta, firmy kreca sie same i w koncu postanowilismy ze jestesmy gotowi - i materialnie i psychicznie na dziecko. i tu pojawil sie problem, bo okazalo ale ze na zawolanie sie nie da...Mija pol roku starania i nic... Obawiam sie, czy czegos nie przegapilismy :roll:

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 7:57 pm 
.
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 15, 2008 1:32 pm
Posty: 2216
Justynko---Widzisz, ja właśnie zawsze myślałam, że Z. to jest ten jeden jedyny...Wszyscy mi powtarzali, że takiego Faceta, to ze świecą szukać, i tak było...Szkoda, że do czasu :cry: Nie wiem nawet kiedy to się zmieniło...Czuję, że z każdą chwilą jesteśmy coraz dalej od siebie, zamiast bliżej...Nieraz jak mi wywali z jakimś tekstem, to mam ochotę się zamknąć gdzieś, albo się spakować i wyjść...Tylko gdzie?Zastanawiam się, czy nocować dzisiaj w domu, czy iść do Iwetty-Mamy dzieci, którymi się opiekuję...On sobie ogląda film, ja siedzę na łóżku z laptopem i w ogóle ze sobą nie rozmawiamy...Wczoraj Mu powiedziałam, żeby sobie przemyślał wszystko i powiedział mi, co postanowił, to powiedział, że nie ma nad czym myśleć...Już nie wiem co robić :?

Nikollciu---Zazdroszczę Ci, że twój Facet się nie zmienił...Mój uważa, że to normalne, że na początku związku jest inaczej, a później zawsze wszystko się zmienia...Szkoda tylko, że na gorsze...On dobrze wie, że ja dałabym radę zająć się dzieckiem, bo nawet lekarka powiedziała Mu, że tylko może pozazdrościć naszemu przyszłemu dziecku takiej wspaniałej Matki, jaką będę...Ta lekarka, to mój psycholog, który wie, jak ja bardzo jestem za dziećmi...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 8:17 pm 

Rejestracja: pn kwie 14, 2008 2:52 pm
Posty: 7585
ręce opadaja z tymi facetami

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 8:22 pm 
.
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 15, 2008 1:32 pm
Posty: 2216
Madziu---A żebyś wiedziała :?

Dziewczynki, jak myślicie? Zostać z Z. w domu, czy zostawić Go samego?


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 8:25 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 24, 2008 4:41 pm
Posty: 1847
przepraszam że to napisze ale faceci są pojebani i tyle w tym temacie

nie obrażajcie się bo mam mega zły humor i nie mam gdzie się wyładować
już mi lepiej więc te wyrazy wyżej nie brać do serca :)

Paula twój Z chyba jest za mocno do przodu bo skoro tak uważa że wszystko musi się zmienić to ma coś z mózgiem , owszem zmienia się ale po to żeby było dobrze , po to by uczyć sie żyć razem i dzielić się wszystkim od smutku po radości
jak jest na tyle dojrzały by twierdzić że tak ma być w życiu zmiennie i koniec to nie pojmuje co za trudnośc podjąc decyzje o dziecku
chyba zalezy mu na kasie(skoro wysyła Cie do pracy) i nie do końca rozumie w jakim jesteś stanie i że się nie da od tak przełamać niektórych lęków

Ania porąbane życie , masz już wszystko a najważniejszego nie heh a takie pijaczki co nic nie mają to hop siup i już w ciąży a potem oddają albo co gorsza wyrzucaja

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 8:29 pm 
.
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 15, 2008 1:32 pm
Posty: 2216
No właśnie ja już nie wiem o co Jemu chodzi!!!!!!!!!!!!!!Pytałam Go z 15 razy, CZEGO ON ODE MNIE OCZEKUJE??????I dalej nie wiem, może jak zrozumie, że może mnie stracić, to mózg zacznie Mu pracować :? Teraz zaprosił sobie kolegę i zadowoleni oglądają film :? Chyba muszę wyjść się przewietrzyć, bo czuję, że zaraz eksploduję i będzie nie wesoło :twisted: :twisted:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 8:32 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr cze 13, 2007 7:04 pm
Posty: 2371
Lokalizacja: wschód Polski
Paulinko kochana! Mój S nie zmienił się póki co, owszem tak jak piszesz na początku jest inaczej a potem inaczej. Ale my cały czas staramy się aby nie wkradła się monotonia. Póki co jest ok i mam nadzieje, ze tak zostanie :P

A jeśli chodzi o ciebie. wiem że bedziesz cudowną matką, samo to że opieka nad dziećmi pomaga ci w chorobie. Już się troszkę znamy z innego wątku. Wydaje mi się, ze tak jak piszą dziewczyny on jeszcze nie dojrzał do bycia tatą. Nie wiem sama czy powinnaś dzis zostać w domciu czy wyjść. Ja jestem raptus więc pewnie bym wyemigrowała do drugiego pokoju a jakby mnie bardzo S wkurzył to do przyjaciół czy do hotelu. Do rodziców mam za daleko ponad 50 km.

aniu, Bona chyba jesteśmy w podobnym wieku. Ja od paru mcy mam 3 z przodu wieku a mąż jest o rok starszy.

Justynko kochana zgadzam się z tym co napisałaś w 100% mimo tego, że mój mąż jest normalny póki co.

PS> Nie no jeśli zaprosił Paulinko kolegę do siebie w takiej chwili mnie by szlag trafił. Idź sie przewietrz bo ja bym nie wytrzymała. On chyba nie widzi problemu>Ehhh


_________________
Obrazek
Za silna by się poddać, zbyt słaba by walczyć....


Ostatnio zmieniony ndz lut 07, 2010 8:35 pm przez NIKOLLA, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 8:34 pm 

Rejestracja: pn kwie 14, 2008 2:52 pm
Posty: 7585
ze tak powiem, taka ;/.[-=;;'][]\'';l,. rozkraczy nogi i jest w ciazy a potem ma to gleboko w dupie co z tym dzieckiem, czy przezyje, czy bedzie mialo co jesc, czy bedzie mu cieplo, wygodnie, itp itd. Wlasnie to jest ta cholerna niesprawiedliwosc. Ja chce chociaz jedno dziecko, a tu k...a i z tym jednym jest problem.

Paula gdybys blizej byla to chetnie z Toba wyszla bym na spacer.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: ndz lut 07, 2010 8:38 pm 
.
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt kwie 15, 2008 1:32 pm
Posty: 2216
Idę na spacer bo mnie nosi :twisted: Jak wrócę to napiszę, ale jeszcze nie wiem, czy będę spała w domu :twisted: Ale tak czy siak napiszę później :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19268 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16 ... 964  Następna

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Bezpłodność i problemy z zajściem w ciążę

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 17 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda
Friends Pliki cookies forra