Dzień dobry
Wczoraj byłam u rodziców na obidaku i mój maz z moim tatą dali niezle czadu hehe. Potem cała noc rzucał mi sie w łóżku i mi sie dostało raz w nos hehe. On zawsze tak jakos niespokojnie spi po alkoholu, ciekawe dlaczego, bo ja to zawsze padałam jak kawka i wstawałam rano z mega kacem hehe
meg to co napisałas o stratach, ze bys zwariowała i tak dalej, to tylko sie tak wydaje.
W gruncie rzeczy my kobiety jestesmy silnymi stworzeniami i niejednym jeszcze swiat zadziwimy.
Nie zycze ci absolutnie takiej tragedi, ale wierz mi ze być dała radę. Ja też na poczatku miałam to samo zdanie. Jak urodziłam PIotrusia powiedziałam ze nigdy wiecej, nie chciałam nawet słyszeć o nastepnej ciązy. Mąż chciał, a ja mówiłam, ze nie ma mowy, Zamknełam sie w sobie tak naprawde, nie chciałam z nikim rozmawiać. Skontaktowałam sie nawet z moim kolega adowkatem i juz pisałam pozew o rozwód, bo skoro nie moge dać mezowi zdrowego zywego dziecka to nie jestem prawdziwą kobieta i lepiej, zeby znalazł sobie taka która mu to da, póki jeszcze jest młody.
Ale jakos po mału to przetrwałam. Duży wpływ na to miał mój K. Nie odpuscił, mimo ze wykrzyczałam mu prosto w oczy ze go nie kocham, tylko po to zeby zostawił mnie w spokoju. Myslałam nawet o samobójstwie. To był okropny czas, najgorszy miesiac w moim zyciu...
Potem jakoś dziki uporowi mojego meża stanełam na nogi i ciesze sie ze nie pozwolił mi odejść. A jeszcze bardziej ciesze sie, ze tak szybko postanowił zadziałać i efektem tego działania jest nasza Michasia... W chwili kiedy dowiedziałam sie, ze mała szykuje sie na swiat, całe moje zycie nabrało wartosci i mimo ze przechodze chwile zwatpienia, ze boje sie ogromnie to dziekuję Bogu za kazdy dzien z nią i wiem, ze co ma sie stać to sie stanie. I czy będe sie martwić czy nie, to i tak będzie jak ma być....
Kikuś ty wiesz co ;_) Już nawet nie piszę, bo nie chce wiesz... No
Ewek buzialki kochanie, jasne ze sie pochwale swoja nowa fryzurka, w sumie nie fryzurką a nowym kolorkiem włosów. Strasznie mnie kusi, zeby fryzurkę tez zmienić, ale jeszcze chyba poczekam
hehe
Mask0 te kalamoty to nie tylko u ciebie. Jak robilismy pokoik dla Misi, to zebys ty widziała ile ja niepotzrebnych rzeczy waliłam zwłaszcza ze mieszkamy tu niewiele ponad rok, a juz sie tyle nazbierało niepotrzebnych klamotów... Chyba juz taki los człowieka ze trzyma wszystko jak ten chomik na trudniejsze czasu hehe
