Hmm, ile matek tyle opinii.
Na pewno przedszkola dużo pozmieniały się od lat 80... W większości nie ma żadnego przymusu - jedzenia, spania, itp. Sama pamiętam jak mi wciskali owsiankę, ble. Teraz wszędzie starają się dopasować do rodziców, pozmieniało się prawo, rodzice mają więcej do powiedzenia, mają więcej praw i mogą głośno mówić, że coś im się nie podoba. Oni płacą i oni wymagają.
Infekcje. Dzieci prędzej czy później będą chorować w wyniku przebywania w dużej grupie dzieci (zerówka, szkoła, pamiętajmy, że rocznik 2006 jako pierwszy idzie do I klasy), to jest nieuniknione, więc czym prędzej tym lepiej, bo nabiorą odporności raz na dobre.
Grafik przedszkolny. Dziecko nie lubi spania/leżenia? Może to w domu tylko... Jak pójdzie "między dzieci", widzi, że wszystkie przebierają się w pidżamki, leżą na leżakach, to i ono polubi, myślę że chętnie. Jest niejadkiem? Duże szanse, że wśród dzieci zacznie "wsuwać" cały obiad, bo widzi jak Kasia i Maciek jedzą, to chyba coś dobrego dali?
Nauka. Dziecko uczy się zachowań społecznych już w wieku 3 lat, uczy się jak się zachowuje wśród innych ludzi. Czasami trzeba powalczyć o fajną zabawkę? Nauka konkurencji i walki o swoje (niezbędne umiejętności w tych czasach...). Uczy się dyscypliny i wie, że teraz jest czas na śniadanie, teraz zabawa, a zaraz leżakowanie. Grafik jest przestrzegany niemal co do minuty, dzięki czemu dzieci czują się bezpieczne, bo wiedzą co po czym nastąpi i jak mają się zachować. Wie, że trzeba zabawkę odłożyć na miejsce, że wszyscy tak robią, bo każdy musi po sobie posprzątać. Szybko uczy się jak się ubierać i rozbierać.
Bezcenne uczucia mamy i wzruszenie jak widzi pierwszą pracę swojego dziecka wywieszoną na tablicy - choćby to były "mazaje bez wyrazu"
Bezcenne uczucia mamy i wzruszenie jak maluch zaczyna mówić wierszyk, śpiewać piosenkę...
Tego wszystkiego nie da się nauczyć w domu, niestety.
Jestem za i polecam innym.
Nauczycielka szkolna, choć z praktyką w przedszkolach
