Powiem wam, że barrrdzo dużo jednak zależy od podejścia rodziców. Moja córka ma już teraz 12 lat i też ma odstające uszy, niestety genetycznie, po tatusiu

I bardzo się martwiłam, czy nie będzie przez to przezywana i dyskryminowana w szkole. Jak podrosła to jest to oczywiste, że odstające uszy zauważyła, trudno by było tego nie zrobić

I od razu zaczęlo się marudzenie... a ja na to, że: powinna się cieszyć, że słyszy i że ostające uszy to nie znowu taki wielki problem.. przecież zawsze można je zasłonić włoskami

Mówiłam, że powinna się cieszyć z tego, że ma ładne, długie nogi, ciemną karnację (a nie jest taka blada po mamusi). Tłumaczyłam, że nie ma ludzi idealnych i każdy z nas ma jakieś kompleksy. Przez pewnien czas mówiła mi nawet o operacji plastycznej, ale powiedziałam kategorycznie, ze jak skończy 18 lat to zadecyduje. A teraz....

teraz związuje włosy w kitkę jak jedzie na rower i zakłada czapkę bejsbolówkę, bo tak jej wygodnie... i nawet stwierdziła, ze jej te duże, odstające uszy pasują do twarzy....

A docinki w szkole kwitowałą śmiechem, więc dali jej spokój
Mi za to jak byłam dzieckiem zawsze zwracano uwagę na to, że mam dużą stopę... i faktycznie zawsze miałam 2 rozmiary większą od swoich rówieśników

Najgorsze było, jak powtarzały to babcie, albo ciocie na zjazdach rodzinnych

Bossszzzz... jak ja się wtedy źle czułam

Chowałam nogi pod stół, zeby nikt ich nie widział... albo chciałam chodzić w spodniach, bo mogły chociaż troszkę przykryć moje stopy. Po pwenym czasie stopa przestała mi rosnąć, za to ja podciągnęłam się w góre i teraz przy 175 cm mam rozmiar 40, więc w sam raz

Także proszę abyście zważały na to co mówicie przy dzieciach...
