Cześć

Ja też już po. Nasza Ania ma już 3 tygodnie

Co do szpitala w Wadowicach- bardzo dużo plusów ale jeden duży minus

nie miałam porodu rodzinnego mimo że zapewniano mnie że na sali łączonej jest bez problemu taka możliwość. Biorąc pod uwagę że rodziłam w części bliżej łazienki więc mąż i tak nie przechodziłby obok rodzącej w sali obok. No ale cóż... Sam poród mimo standardowych objawów (bóli itp.) wspominam miło. Bardzo profesjonalny personel. Nie pamiętam niestety jak nazywała się położna prowadząca ale bardzo konkretna, nie rozczulająca się pani. Jak dla mnie bardzo motywujące podejście. Dziecko urodzone 100% siłami natury bez żadnego wyciskania (co zdarza się dość często- wywiad z dziewczynami leżącymi na sali). Niestety jak przyszłam do szpitala było pełne obłożenie więc po porodzie od 00.05 do 4 rano leżałam na sali porodowej (zero snu bo obok rodziła dziewczyna) a od 4 do 13 w pokoiku jednoosobowym bez okna czekając na miejsce na sali. Nie narzekam bo to i tak lepsze rozwiązanie niż trafić na ginekologię a dziecko zostaje na położnictwie. Co do samego pobytu też jestem zadowolona. Sprzątane po kilka razy dziennie, personel miły i pomocny. Doradzi, porozmawia, wyjaśni. Mała miała żółtaczke którą zaczął podejrzewać lekarz po 2 dobie i asekuracyjnie zatrzymano nas w szpitalu. Bardzo dobra decyzja bo potem Ania musiała być naświetlana. Łącznie 6 dób w szpitalu. Ale dzięki temu byłyśmy na jednym oddziele pod stałą opieką

Panie na każde karmienie przynosiły dziecko, nie dokarmiały butelką

ogólnie polecam. Jak macie jakieś pytania to piszcie
