Witam,
mam nadzieję, że któraś z Was jeszcze się tutaj pojawi
W lipcu 2013 poroniłam swoją pierwszą ciążę w 5 tygodniu (przeżyłam to, ale pewien lekarz powiedział, że pierwsza ciąża czasem się tak po prostu kończy, bez specjalnej przyczyny), drugi raz zaszłam w ciążę w październiku 2013, strasznie się cieszyłam bo wszystko było dobrze... aż do 16 kwietnia 2014, kiedy to po wizycie u mojego ginekologa dostałam skierowanie do szpitala w Rudzie Śląskiej na patologie ciązy. Okazało się, że moja córka w 24 tc ważyła zaledwie 360 gramów.. w szpitalu byłam do końca kwietnia, codziennie sprawdzali mi przepływy, magnez w kroplówce dostałam dwa razy. Zrobili mi test na cytologię, wyszło że kiedyś ją przechodziłam, ale teraz nie miało to wpływu. Miałam zrobione jeszcze badanie immunohematologiczne, z którego też zdaniem lekarzy nic nie wynikło. Stwierdzili hipotrofię, łożysko słabo pracowało (nik nie wiedział czemu) i dlatego 5 maja, byłam w 27tc, po którymś z kolei już badaniu usg lekarz ze szpitala stwierdził, że serduszko już nie bije. Dostałam coś na wywołanie skurczy i musiałam ją normalnie urodzić, pochować... do dziś jest mi trudno... Do teraz nie ma żadnej przyczyny. Zapisalam się pozniej do lekarza, który zajmował się mną w szpitalu, byłam w lipcu, powiedział, że nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy z mężem mogli znowu się starać... No i niestety 30 sierpnia poroniłam może w 3 tygodniu.. Nawet nie zdązyłam pójsc do lekarza!
Na własną rękę zrobiłam sobie badania u endokrynologa. Na chlamydię, różyczkę, toksoplazmozę i mukowiscydozę dostałam skierowanie, ale nic nie wyszło. Teraz czekam na wizytę u lekarza. Chciałam, że Was zapytać jakie badania poleciłybyście? Czy może coś zasugerować lekarzowi? Sama już nie wiem, tak bardzo tego pragnę.... i nic...
Pozdrawiam i liczę na Wasze rady!
Monika