bry
natarka, gratuluję
rysa, tobie też
zabkaga, rodzilam na kopernika i nie taki diabel straszny. co prawda musisz dopytywać lekarzy jak chcesz się czegoś dowiedzieć o swoim zdrowku, ale pediatrzy na ogół niepytani mówią wszystko o dziecku. generalnie spędziłam tam ok. miesiąca w 3 kawałkach i jakichś większych problemów nie było. teraz na klinice mają moooooocne ciśnienie i na karmienie piersią, i na przebywanie dziecka przy matce przez cały czas. ja dostałam synka chyba 2 godziny po przewiezieniu mnie na normalną salę (miałam cc i 12 godzin leżałam na pooperacyjnej). nie bardzo czułam się na siłach, żeby zajmować się dzieckiem, ale polozne nie bardzo chciały mi zabrać dziecko. ostatecznie wynegocjowalam 3 godziny odpoczynku, ale jak położna przyszła po michałka, to uznałam, że dam radę.... generalnie uważam, ze na klinice nie jest źle.
20 listopda urodzilam michałka. cc miałam planowane na tydzień później, ale coś nie tak wychodziło na ktg. najpierw wyjście ze szpitala przesunęło nam się przez zoltaczke i nadwietlanie, później pediatra usłyszała jakieś szmery nad serduszkiem. początkowo nie wyglądało to strasznie i wyszliśmy, ale na kontroli 12 grudnia okazało się, że michałek musi mieć operację srduszka

teraz leży w prokocimiu na kardiologii. mogę go tam odwiedzać, ale akurat nisia jest chora, więc boję się że coś mu tam zawloke.... operację będzie miał jak osiągnie wagę 3-3.5kg. urodził się z wagą 2250g, we środę jak go przyjmowali na oddział ważył 2620g, w piątek 2700. mam nadzieję, ze zaraz po nowym roku zoperuja go i szybko wróci do nas. ale święta będą raczej smutne....