No jestem....
ASIUKRAJ.... z tym sikaniem to ja chyba nie pomogę. Co do tego tematu to u nas poszło jakoś z automatu. Nina miała 8mcy jak zaczęal mi robic kupy na nocnik i może do czasu odpampersowania zdarzyło się z 6 razy żeby mi się zkichała w pampersa. Co do sikania - nie uzywamy pampersów zanim młoda skończyła 2 lata, tak, że wakacje już były 'na sucho"... Na noc jescze miała zakladane, ale podobnie jak u Joaśki po czasie budziła sie wkurzona w nocy i szarpala sobie ze złości krzycząc, że ona nie jest już mała dzidzią i ma jej ściagnąć tego pampersa!

Teraz sika przed spaniem, a w nocy albo woła, albo jak ja wstaję ze sobą do WC to ją na śpiku wytrzymuję
Spokojnie, na wszytko przyjdzie pora
A teraz troche co u nas....
Pracuję nadal w tej samej firmie i się strasznie męczę... Rządy się zmieniły, wypieprzyli przed samymi świętami glówną księgową, a teraz do mnie sie sadza jakbym co najmniej miała ją zastapić.... Jest ciężko, nerwowa i mnie to wszystko wykańcza psychicznie... Jestem wyzywana od oszustek itp.... przez szefową - tę starą... Jebn@##$a baba... Nowy szef jest rok mlodszy ode mnie, jest birgłym rewidentem więc ma łeb jak sklep i wydaje mu się, że wszyscy wszystko wiedzą - a raczej jak skończyli studia to wiedziec powinni.... Zostawił z 4 osób w księgowości - mnie i kumpelą, która jest bardziej zielona ode mnie... więc wesoło... Jak sie nie spodobamy to wypad.... To tyle z życia zawodowego, które niestety ma sój wydźwięk w zyciu prywatnym.... bo do domu często wracam później, na czym cierpi moje dziecko siedzące albo z sąsiadką albo z teściową...
A NINKA - to moja mała bystrzacha

Dziecko wyjątkowo czułe - tak jak juz pisałam do Joasi - bardzo prosi nas o siostrzyczkę - dochodzi nawet do tego, że placze bo "Ona prosiła Bozie a Bozia nie chce jej dać siostrzyczki ani braciszka"

Poza rzuca takimi tekstami, że ja wymiękam - "Mamuś, ja chcę siostrzyczkę bo ja nie chce byc z Wami sama - no z Tobą i tatą" - wiecie normalnie mam momentami wrażenie jakbym gadała z 5-ciolatką a nie malym 2,5 letnim srolem.... Ostatnio zawolala Bartka i mówi "Tatuś, no kiedy ja w końcu będę miała siostrzyczkę?!!! " a Bartek na to " No to córuniu, tata musi sie dzisiaj poprzytulac do mamy"

na co Nina - "Tatuś to ja Ciebie proszę - prztul mamę baaaaaaaaaaaaaaardzo mocno":)
Jeśli chodzi o mowę - to w zasadzie ja już nie zwracam w tym temacie uwagi na cokolwiek, bo Nina gada jak stara - wali tekstami jak stara, rozumie jak stara - mówi ładnie pelnymi zdaniami, nie zdrabnia, no chyba, że sie wygłupia

Jest bardzo wrażliwa -łatwo ją skrzywdzić, ale też codziennie słyszę od niej " jesteś najkochańszą mamuśką na świecie Ty moja Edytko Cało"
Ze spraw rozwojowych to ładnie mówi kilka wierszyków Brzechwy i Tuwima - bo akurat takie mamy w domu

i zna praktycznie wszystkie kolory
Tak, że już wiecie co jest priorytetem u mojej córki - która dzielnie odkłada do osobnej szafki swoje za małe ciuchy i zabawki......
Druga wazna zmiana to to, że zmieniamy miejsce zamieszkania - kupiliśmy w październiku dom z ogrodem w fajnej spokojnej częsci naszego miasta, obecnie remontujemy mieszkając nadal w bloku - niby do końca stycznia, bo tak sie umowilismy z kupującymi od nas mieszkanie. Nie wiadomo jednak kiedy wszystko sie sfinalizuje, bo goście caly czas z kredytem walczą... Na jakiś czas pojdziemy do teściowej - i tego to juz nie wiem jak przezyję, bo ostatnio drażni mnie ta kobita
Dziewczyny czy Wasze dzieciaki jeszcze spią w ciagu dnia? Bo moja śpi tak od 13.30 do nawet 16tej, ale efekt jest taki, że wieczorem pada mi o 22.00- 22.30. Z drugiej strony jak jej nie połozyłam przez dwa dni to mi odjechała w granicach 19 - 20 tej, ale co ja bym wtedy miała z kontaktu z nią w dzień powszedni gdzie najprędzej w domu jestem o 17tej???
Jak nie urok to sraczka....
A Nina jeśli chodzi o choroby to jakaś masakra!!! Ma stwierdzony od małego trzeci migdał i non stop mi łapie jakies wirusy... Najgorsze jest to, że wtedy katar ma 1 dzień i wszystko sie blokuje w związku z czym glubami mi sie dusi w nocy, a przy "dobrych wiatrach" angina od spływającej do gardła ropy - gwarantowana... No i w ten sposób "zwykle przeziebienie" kończy się u nas antybiotykiem co i teraz przechodzimy...
Dobra laski - myslę, że okres mojej pewnie rocznej nieobecności właśnie odrobiłam.
Zycząc Wam miłej lektury spadam do wyra bo stary marudzi, że zamiast szukac roboty to ja się gów@#$$%i zajmuje... Ach te chłopy!!! Nie kumają, że to dla nas jakby nie patrzeć - odskocznia i przyjemność zarazem
pa!