wiosna31 pisze:
malgora mnie nie urazisz, ja też jestem zadania,że nie tu na ziemi bedziemy oceniani tylko tam, a księża powinni nam pomagać i nas wspierać , a nie z ich oceny i decyzji mamy cierpieć. Mój pierwszy m zostawił mnie 13 lat temu, ja od 4 lat jestem szcześliwa i mam męża, a teraz to też przez kościół wyklęta, ale wiecie co nam to gdzieś, choć nie jestem zła i rozżalona, bo dlaczego co ja takiego zrobiłam
Własnie do tego też mam ale... Przykład mojej serdecznej kolezanki. Wyszła za potwora. Całą ciaze ja tłukł, pił. Potem dziecko traktował gorzej niż psa. Malenkie dziecko półroczne potrafił przy mnie złapać i trzachac bo płacze. Odeszła od niego, dostali rozwód. Dwa lata temu wyszła za swietnego faceta. Anioł w ludzkim ciele normalnie. Maja dzieciatko a on kocha oboje jakby tamto było jego dzieckiem. na chrzcinach nie dostali komuni, no bo przeciez zyja w grzechu. Na kolędzie ksiadz cały czas ich straszy sadem Bożym. Kurde a co z tym który zmarnował jej zycie?? Przez którego cierpiała??
Z reszta nie wazne czy bił czy nie. NIe wyszło i koniec kropka. Tylko Bóg jest nieomylny, choc czasami i to wydaje mi sie zbyt wykoloryzowane, bo czy to nie pomyłka, ze ona tego swojego drugiego meza poznała tak późno?? Lub, ze tamten pierwszy wogóle stanął na jej drodze?
Może tak miało być.
Druga sprawa jakiej scierpiec nie moge, to jak człowiek, który nigdy nie był z kobieta, nie miał rodziny (podobno hehe) moze uswiadamiac innych jak mają sobie radzic w zyciu rodzinnym?? Ja wiem. Studia, ale teoria to troche za mało, zeby włazic z buciorami w zycie innych ludzi, no nie??
Potem jest jeszcze aborcja... Ochorna zycia poczetego. Każdy jest człowiekiem i mysli i wie co dla niego dobre. Czy lepiej kiedy dzici umieraja na smietnikach? Jak kobieta nie chce to dlaczego musi?? Z drugiej strony dostep do antykokcepcji jest łatwy wiec to temet dyskusji. Sama nie mam jasnego zdania.
Oj mogłabym tak pisac w nieskonczonosc... Bo strasznie mnie to irytuje wszystko.
Saana to rzeczywiscie musiałas sie troche nastarać. Ja dopiero tutaj na forum dowiedziałam sie ze jest cos takiego jak CLO, Isemka, monitoring cyklu i wogóle ze tyle kobiet ma problemy zeby zajsc w ciąże. U mnie mysk i już za pierwszym i drugim razem.
Jak "robilismy" Piotrusia, to miało byc tak na spróbowanie. Odstawiłam tabletki i cyk... Zrobiony był w owulke. Mąż wrócił z pracy i mowie do niego "kochanie dzisiaj mam płodne" (zawsze czuje kłucie w jajniku dosc mocne) No i wystarczyło.
Teraz gdyby nie to, ze zadko nam sie zdarzało przytulac to bym nie wiedziała kiedy zaszłam.