Kochane " dodatkowo obdarzone"
Ja o swej wadzie dowiedziałam się pare lat temu, do momentu kiedy z mężem stwierdziliśmy,że czas na dzidzie nie za bardzo sie tym przejmowałam, aż nadszedł czas starań

moja diagnoza brzmiała: podwójna macica z dwoma szyjkami i przegrodą wiecie gdzie
W ciążę udało nam się zajść w drugim cyklu starań, moja pierwsza Pani gin położyła mnie do szpitala i kazała czekać aż pokaże się serduszko...pokazało się w 7-mym tygodniu, choć lekarz mnie nastraszył mówiąc, że nie widzi pęcherzyka..okazało się,że szukał nie w tej macicy...co przeżyłam przez te parę minut to moje, ale najważniejsze,że znalazł

potem luteina, później duphaston,próby kaprogestu cholernego na który na szczęście byłam uczulona bo bolały iniekcje jak jasny sukinsyn

pod koniec ciąży isoptin i fenoterol...od początku ciąży byłam na zwolnieniu z ogólnym nakazaniem lekarskim-leżenie plackiem-do którego z ręką na sercu średnio się stosowałam bo czułam się rewelacyjnie...skurcze miałam od 24 tyg

-dzidzia miała mało miejsca, była mała i miała mało wód płodowych.mój kochany Pan Doktor położył mnie do szpitala w 34tygprofilaktycznie- żeby małe było bezpieczne...miałam robione przepływy i ktg, żeby sprawdzać, czy ciasnota za bardzo brzdącowi nie przeszkadza...poród przez cc-nie wydolność szyjki macicy-nie mogła się otworzyć na odpowiednią szerokość w 37 tyg. Synek był malutki,49 cm, 2800g. Był... bo teraz siedzi mi na kolanach ponad siedmio-kilogramowy ząbkujący głodny Wityuś,który za parę dni skończy pół roku

jest zdrowy, rozwija się prawidłowo,pprzegonił już dawno dzieci z wagą urodzeniową 4,5 kg

Dziewczyny-pisze do Was bo będąc w ciąży też szukałam wsparcia na różnych forach-czytałam, szukałam dobrych wieści-że dziewczyny takie jak my, rodzą zdrowe piękne GŁOŚNE dzieci

rodzą-jesteśmy na to najlepszym dowodem

dbajcie o siebie, bądźcie dobrej myśli,a w chwilach zwątpienia pamiętajcie-że lepiej mieć dwie macice,niż żadnej !!!
A przecież i tak niestety się zdarza!! Ściskam Was serdecznie!! Bądźcie dzielne!!