Dzisiaj jest wt maja 05, 2026 11:53 pm


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Po stracie

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 292 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 15  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: pn lut 25, 2008 11:20 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 20, 2007 6:27 pm
Posty: 56
ziółeczko badz dzielna i trzymaj sie kochana, jezli to Ci pomoze to placz do woli jak dlugo chcesz, mi to pomoglo.

anntris ja cala zlosc rozpocz wyrzucilam na mojego dzielnego meza i mame. Moja mama pomogla mi najbardziej, wystaczylo ze przyjechala ze byla przy mnie 24h na dobe i nic nie mowila.

Ania.23l ja zdjecia swojego aniolka schowlam do specjanego pudelka, ale na razie nie mam sily tam zagladac, ale kiedys na pewno tam zajrze!! na razie zdjecia mam ciagle w glowie

_________________
Obrazek
Obrazek Adaś 13.12.2008
***Aniołek nasz kochany *** (9tc) -24.01.08


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: pn lut 25, 2008 11:40 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 25, 2008 8:58 am
Posty: 88
troche sie pozbierałam więc opowiem Wam co mi się przytrafiło:
11.02 w panice poleciałam do lekarza bo moja dr była na urlopie bo plamiłam...powiedział,że mam sie nie marwtić bo moje plamienie spowodowane jest nadżerką...W czw 14.02 zaczęłam krwawić więc zadzwoniłam do Pana dr z prośbą o pomoc...kazał przyjechać mi do szpitala ponad h czekałam na niego w korytarzu po badaniu powiedział, że to już faktycznie nie krwawienie nadżerki i że pewnie płód nie żyje więc ja wpadłam w rozpacz.Powiedział że położy mnie na oddział a kiedys tam zrobimy usg...więc powiedziałam, że ja usg moge nawet teraz jechać zrobić prv byle tylko wiedzieć że jest ok...Od niechcenia powiedział-to ja już Ci je tu zrobie..Podczas usg leżałam i leżałam a dr był zdziwony - a to jak była Pani w pon nie robiliśmy usg...ojjjj jak to sie mogło stać????...potem zaczął wydzierać się na mnie że mu naopowiadałam głupot że to 11 tc jak to 8tc...więc pow że to niemozliwe!!!a on swoje...monitor i moją fasolkę pokazał mi tylko przez sekundę i powiedział, że pewnie płód i tak w ciągu 2 h umrze...Potem poszliśmy do pokoju dr przepisał mi recepty i kazał leżeć plackiem w domu bo pow że czy będę leżeć w domu czy w szpitalu to bez różnicy bo tu i tu dostanę te same leki i mam 50/50 szans że ciąża się utrzyma..
Bity tydzień leżałam w łóżeczku modląc się by było ok krwawienie skonczyło się po 3 dniach...
W pt 22.02 poszłam już do mojej Pani dr, na wstepie usłyszalam że powinien był mnie położyć odrazu na oddział, bo każde krwawienie tego wymaga a po badaniu usg pow że serduszko nie bije:( i nie biło już jak wspaniały dr mnie badał, ale chyba za bardzo spieszyło mu się na te narty którymi mi się tak chwalil a dwa skończył już dyżur więc nie na rękę było mu przyjmowanie pacjentki na oddział..i pewnie wyszedl z założenia że i tak w ciągu paru h wyąduje gdzies na izbie i poronie...
A ja faszerowałam się cały tydzień zbędnymi lekami i miałam nadzieję!!!!! Cały weekend przeleżałam płacząc z myślą,że już od jakiegoś czasu chodzę z fasolką, która się nie rusza...a w sob skoń czyłabym I trymestr...
Moja pani dr mówi, że jak tylko dojde do siebie mamy starć sie o kolejne dziecko bo nie ma na co czekać...ale najpierw muszę przetrwać tą środę, której sie tak boję... :( a dwa boję się nawet mysli o kolejenej ciąży której tak bardzo pragnę....


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lut 25, 2008 12:08 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt gru 07, 2007 9:03 am
Posty: 4857
Ziółeczko, bardzo mi przykro. Ja miałam zabieg miesiąc temu...Samego zabiegu nie musisz się bać, zrobią Ci pod znieczuleniem i obudzisz się po wszystkim. Wszystkie tu wiemy jak bardzo cierpisz. Straszne, że tacy lekarze jak ten, który badał Ciebie w ogóle istnieją. Trzymaj sie!!

_________________
Pola, ur. 19.02.2009 r., 2730 gr, 51 cm.
Obrazek
Hania, ur. 1.12.2010, 3800 gr, 54 cm.
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lut 25, 2008 1:04 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 20, 2007 10:57 am
Posty: 1746
Lokalizacja: podkarpacie
ziółeczko przykro mi :(:(:(:( nie wiem co to za znieczulica panuje wśród tych lakarzy......... i oni jeszcze strajkują z powodu niskich zarobków...... :shock: :shock: jakby sie lepiej ludzmi zajmowali to moze by wiecej zarabiali a tak nie zasługują na nic........... przykro mi ze trafiłas na takiego głupka.......... a wiśniówka ma rację zabiegu wogóle nie bedziesz pamietac..... pamietaj ze jak sie wybudzisz i bedzie cie cos bolała to masz prawo poprosic pielegniarkę o leki przeciwbólowe i ona musi ci je podac...... to rada na przyszłosc..... ja na szczęscie trafiłam na dobrego gina który id razu położył mnie na oddział ale nistety i tak nie udało uratowac sie moej dzidzi :( wiec bardzo dobrze wiem jak sie teraz czujesz :(:(

_________________
Obrazek
Obrazek

Aniołek Michałek (*) 23.12.2007 (6tc)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lut 25, 2008 1:35 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 20, 2007 6:27 pm
Posty: 56
co jest z tymi lekarzami? q...
i oni maja czelnosc strajkowac i domagac sie podwyzek!!!!!!!!!!!
ziółeczko nie masz nawet pojecia jak zdenerwowala mnie twoja historia ( mam na mysli tego popierdo.... lekarza)
teraz to tylko prywatnie sa mili i tacy drobiazgowi ( ba za kazde badanie im sie placi, a pozniej jeszcze dodatkowa wizyta na analize wynikow i kontrole) tacy sa wspaniali
a panstwowo byle jak najszybciej i miec z glowy dyzur i leciec do swojego gabinetu prywantego !!!!!
lekarz jak to brzmi dumnie!!
ja niestety nie spotkalam lekarza, ktory panstwowo jest dociekliwy ( mily juz nie musi byc, nie wymagajny od nich zbyt duzo)

_________________
Obrazek
Obrazek Adaś 13.12.2008
***Aniołek nasz kochany *** (9tc) -24.01.08


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lut 25, 2008 6:17 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 25, 2008 8:58 am
Posty: 88
Dobrze ze Was mam bo wy rozumiecie co przechodze a ja rozumiem was... reakcja lancuchowa...
Powiem wam ze na pierszej wizycie u tego konowala bylam prywatnie i jak mowi kropka81 i jakby mogl wlazlby mi w tylek a w czw trafilam na dyzur do szpitala i juz pokazal swoje prawdziwe ja....
Odliczam godziny do jutra do 8.00 nie wiem dlaczego biora mnie na caly dzien do szpitala jak zabieg mam w srode... i boje sie strasznie choc dajecie mi nadzieje ze z wami sobie jakos poradze i przejde przez to...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lut 26, 2008 8:38 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt gru 07, 2007 9:03 am
Posty: 4857
Ziółeczko, ja tez poszłam dzień wcześniej do szpitala. Robią badania dzień wcześniej. Trzymaj się dzielnie! I napisz koniecznie jak wrócisz!

_________________
Pola, ur. 19.02.2009 r., 2730 gr, 51 cm.
Obrazek
Hania, ur. 1.12.2010, 3800 gr, 54 cm.
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lut 26, 2008 11:42 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 27, 2007 10:38 am
Posty: 43
Lokalizacja: bournemouth UK
hej
zioleczko ja sie tak bardzo balam ze jak mnie wiezli na sale na lyzeczkowanie dostalam jakiegos ataku.cala sie trzeslam-doslownie.
ale nie boj sie, bedziesz pod ogolna narkoza, dostaniesz zastrzyk i nastepne co bedziesz pamietac to jak cie wybudzaja.
od mometu jak dowiedzialam sie ze fasolka juz nie zyje ciagle plakalam i czekalam, czekalam az nadejdzie ten dzien zabiegu.
w szpitalu bylam w osobnym pokoju i caly czas pielegniarki sie mna opiekowaly i pocieszaly mnie.
po zabiegu czulam cisze i spokuj- w koncu bylo juz po wszystkim, nie bylo juz strachu.
daj znac jak juz bedzie po wszystkim


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lut 26, 2008 1:02 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 20, 2007 6:27 pm
Posty: 56
ziółeczko odezwij sie ja wrocisz ze szpitala i trzymaj sie

olaxus a Ty ja sie czujesz? powoli dochodzisz do siebie??

dziewczyny trzymam za Was i za siebie w kciuki, ze niedlugo bedziemy sie chwalic swoimi fasolkami :))

_________________
Obrazek
Obrazek Adaś 13.12.2008
***Aniołek nasz kochany *** (9tc) -24.01.08


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lut 26, 2008 6:51 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 27, 2007 10:38 am
Posty: 43
Lokalizacja: bournemouth UK
a wiesz mam swoje momenty

niby jest ok ale w sumie nie jest, zwlaszcza wieczorami zbiera mi sie na plakanie- zawsze jak kladlam sie spac spiewalam fasolce zeby smacznie spala.....

po 4 dniach od zabiegu przestalam totalnie krwawic ale w 5 zaczelam znowu ze wzmozona sila.
teraz jest 6 dzien po i znowu przestaje.

tak bardzo bym chciala znowu byc w ciazy ale wiem ze to bedzie jeden wielki stres, czy wszystko jest ok itd.
ehhh zycie..


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lut 27, 2008 12:50 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 20, 2007 6:27 pm
Posty: 56
olaxus ja po poronieniu krwawilam 2 tygodnie ( poronilam naturalnie, nie wiem czy jest jaks roznica jesli chodzi o krwawienie)

teraz czekam na @ powinna juz byc ale jej nie ma, zobaczymy.... mam nadzieje ze z moim organizmem wszystko w porzadku

my z kolejna ciaza poczekamy, na wszystko musi byc odpowieni czas, ale chce tego najbardziej na swiecie!!!!!!!!!!! i na pewno poradze sobie ze stresem poprostu musze!!!!!!!! musimy byc dzielne mamuski :)

mi moj lekarz kaze juz w marcu strac sie o dziecko, ale to jak dla mnie za wczesnie.

_________________
Obrazek
Obrazek Adaś 13.12.2008
***Aniołek nasz kochany *** (9tc) -24.01.08


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lut 27, 2008 3:43 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 27, 2007 10:38 am
Posty: 43
Lokalizacja: bournemouth UK
dokladnie musimy byc dzielne

ja juz bym chciala byc w ciazy no ale jeszcze nie moge :evil:
dzisiaj moje kochanie ma urodziny i juz czuje ze jak bede mu skladac zyczenia to moze nie obejsc sie bez placzu
damy rade

wiecie co znajoma byla w ciazy i w 4 m-cu poszla do gina i mowi ze nie czuje ruchow a juz powinna, lekarz jej na to -na pewno pani czuje tylko pani nawet nie wie o tym.
po miesiacy okazalo sie ze martwa ciaza... porazka
musiala urodzic w 5-tym m-cu

na dzien dzisiejszy na 3-ke zdrowych pieknych dzieci

glowy do gory


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lut 27, 2008 5:58 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 20, 2007 6:27 pm
Posty: 56
znalazlam ten list na forum sierpniowek 2008 po stracie, naprawde jest wzruszajacy i jest w nim cos takiego pocieszajacego

"Kochana mamo,
wiem, że mnie nie widzisz, nie słyszysz i nie możesz dotknąć. Ale ja jestem...istnieję ...w Twoim życiu, snach, Twoim sercu...Istnieję.
Kidy byłem tam na dole ,w Twoim ciepłym brzuchu godzinami zastanawiałem się, jak to będzie kiedy będę już przy Tobie, w tym miejscu o którym powiadałaś gładząc się po brzuchu wieczorami kiedy chyba nie mogłaś zasnąć.
Ja wsłuchany w Twoje opowieści i kojący głos chłonąłem każde słowo ,każdą informację, a potem cichutko, że by Cię nie obudzić, kiedy wreszcie zasypiałaś...marzyłem. Wyobrażałem sobie te wszystkie cudowne miejsca i Ciebie ,jak wyglądasz...
Patrzyłem na swoje dziwne nóżki i rączki u których nie wiem czemu było po dziesięć palców i zastanawiałem się czy jestem do Ciebie podobny. Chyba nie – myślałem – bo Ty pewnie jesteś piękna, a ja taki dziwny.. pomarszczony...no i po co mi te dziesięć palców?
A potem się wszystko jednego dnia zmieniło.
Płakałaś głośno głaszcząc brzuch i już nie było opowieści. "To nie może być prawda" -mówiłaś godzinami. Słuchałem teraz jak płaczesz, krzyczysz, prosisz i błagasz.. A ja nie wiedziałem o co i dlaczego?
Chciałem Cię bardzo pocieszyć więc wywracałem fikołki, żebyś poczuła, że ja tu jestem i Cię kocham. Ale wtedy ty płakałaś jeszcze bardziej.
A potem nadszedł tez straszny dzień. Zobaczyłem, że ktoś świeci mi po oczach, straszne światło wpadło w głąb Ciebie. I nagłe wszystko zrobiło się czarne. A mnie coś wyciągnęło. I zrobiło się cicho. Ktoś trzymał mnie na rękach, ale to nie byłaś Ty. A potem usnąłem i kiedy otworzyłem oczy, wszystko wokoło mnie zalewał błękit we wszystkich odcieniach. Byłem ten sam, mały pomarszczony, z dziesięcioma palcami u rąk. Ale Ciebie nigdzie nie było.
Obok mnie siedział mały rudy chłopczyk. Witaj – powiedział i uśmiechnął się do mnie.
Gdzie moja mama? - zapytałem. On wtedy opowiedział mi wszystko. Że nie każde dziecko trafia do swoich rodziców. Że to nie ma związku z tym jak bardzo mnie chcieli i kochali, że teraz tu jest moje miejsce, pośród innych małych Aniołków.
Że będzie mi teraz Ciebie Mamo, brakowało, ale musimy oboje nauczyć się żyć bez siebie. I musiałem nauczyć się tak żyć. Nie, nie było mi łatwo. Płakałem tak jak Ty. I cierpiałem tak jak Ty.
Ale jest mi tu naprawdę dobrze. Mam tu wielu przyjaciół, wiele zabawy i radości. Ale nie szalejemy całymi dniami na łące, mamo. Pomagamy starszym ludziom przeprowadzić ich na spotkanie tu w niebie. Znajdujemy ich rodziny, mężów, dzieci, żeby mogli się spotkać tu w niebie. Możesz być ze mnie dumna, mamo. Jestem grzecznym Aniołkiem, naprawdę. No...czasami tylko robimy sobie psikusy i troszkę rozrabiamy..
Wiesz kiedy się tu znalazłem jeden Aniołek ,mój Przyjaciel wytłumaczył mi że nie mogę się skontaktować z Tobą osobiście. Czasem tylko wolno mi pojawić się w Twoich snach ...nic więcej.
Ostatnio jednak zacząłem się robić przeźroczysty. I skrzydełka mi nie działają tak jak kiedyś. Mój Przyjaciel popatrzył na mnie smutny i...zabrał mnie na ziemię. Usiedliśmy na białym krzyżu i nagle Cię zobaczyłem. Wiedziałem że to Ty. Poznałem Twój głos. Stałaś tam w deszczu i płakałaś. Powtarzałaś ze bardzo cierpisz...tęsknisz... Przyjaciel popatrzył na moje skrzydełka i powiedział że musimy coś z tym zrobić, bo nie możesz tak dalej cierpieć. Musisz żyć, bo wobec Ciebie jest jeszcze wiele planów. Bo są gdzieś dzieci którym musisz pomóc przejść przez życie i otoczyć je miłością tak wielką, jak tą która powoduje teraz Twój wielki ból. Więc piszę, mamo ten list. Pierwszy i ostatni. Musisz wziąć się w garść, uśmiechać ,żyć. Ja Cię bardzo mocno kocham i wiem że to z mojego powodu płaczesz ale tak nie można. Każda Twoja łza powoduje, że moje skrzydełka znikają. Kiedy Ty się poddasz, ja też zniknę. Tu na górze istnieję dzięki tobie i Twoim myślom o mnie. Ale tylko tym dobrym myślom. Mamo uśmiechaj się częściej. Każdy Twój uśmiech to dla mnie radosna chwila. Dzięki Tobie mogę jeszcze zrobić tyle dobrego.
Proszę, mamo, żyj dalej. Nie jesteś sama ...pamiętaj o tym. Nie smuć się bo smutek powoduje, że znikam. Pamiętaj, że ja jestem cały czas przy tobie.
Kocham Cię mamo...

_________________
Obrazek
Obrazek Adaś 13.12.2008
***Aniołek nasz kochany *** (9tc) -24.01.08


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lut 28, 2008 1:34 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 27, 2007 10:38 am
Posty: 43
Lokalizacja: bournemouth UK
:cry:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lut 28, 2008 7:46 am 

Rejestracja: pn sty 21, 2008 10:01 am
Posty: 24
Ja niestety też, dołączam do grona mam, które straciły swoje dziecko - 11tc. 14 luty 2008 - ironia losu? Nie potrafię jeszcze przyzwyczaić się do tej myśli :(


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lut 28, 2008 11:25 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 13, 2008 4:58 pm
Posty: 349
Lokalizacja: Jelenia Góra
Lexa jestem z tobą, rozumiem co czujesz :pr:

ja tez poroniłam bez czyszczenia i miałam krwawienie z dwa tygodnie, a różnica jest taka, że po czyszczeniu trzeba zaczekać ze 3 @ do następnej ciąży

bużka

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lut 28, 2008 11:59 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 20, 2007 6:27 pm
Posty: 56
dla nas wszystkich dzielnych kobiet :-{: :pr:

_________________
Obrazek
Obrazek Adaś 13.12.2008
***Aniołek nasz kochany *** (9tc) -24.01.08


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lut 28, 2008 12:11 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 20, 2007 10:57 am
Posty: 1746
Lokalizacja: podkarpacie
dziewczyneczki kochane ten list aniolka do mamy czytam zawsze gdy mi smutno... i wtedy humor mi sie poprawia.... wiem ze moje dziecko mimo iz bylo akie malenkie jest teraz w niebie i patrzy na mnie z gory... wiem tez ze bedzie opiekowac sie mną a kiedys swoim rodzeństwem.....
lexa przykro mi bardzo ze akurat wtedy poronilas..... :(:(:(:(:( ten dzien bedzie ci sie teraz zle kojarzyl...... ja poronilam 23 grudnia... przed samymi świetami teraz bedzie mi co rok bardzo ciężko z tymi wspomnieniami.... bo przecież świeta to czas radości i oczekiwania a ja bede miec w sercu ból żal i smutek..... wiem ze teraz juz nie bedzie tak samo jak do tej pory ale z pomocą bliskich przetrwam to wszystko.... szczęscie jeszcze sie do nas uśmiechnie... zobaczysz :):) ja mocno w to wierzę :):)

_________________
Obrazek
Obrazek

Aniołek Michałek (*) 23.12.2007 (6tc)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lut 28, 2008 2:24 pm 

Rejestracja: pn sty 21, 2008 10:01 am
Posty: 24
madzia-86 ja myślę, że tak naprawdę data nie ma tutaj znaczenia, liczy się sam fakt. Nigdy nie ma dobrego momentu na utratę tego co kochamy, jestem rozgoryczona, zła, najbardziej mnie denerwują durne pocieszenia, że im wcześniej tym lepiej, że nie ma się co rozczulać nad sobą, że kobietom zdarza się "to" kilka razy a później rodzą zdrowe dzieci - to ostatnie jest chyba najbardziej głupie!!! jak można pocieszać kogoś mówiąc - może Ci się to zdarzyć jeszcze nie raz... - idiotyzm!
Anitusia ja najpierw dostałam tabletkę na wywołanie porodu, a później miałam zabieg, poszłam do szpitala przekonana, że wszystko jest w porządku - bo lekarz w trosce o mnie kompletnie nic mi nie powiedział!!! Niby na badania... Nie miałam kompletnie żadnych złych objawów. Dopiero lekarz, który mnie przyjmował na oddział sucho oznajmił "martwa ciąża" to był dla mnie szok. A najbardziej mnie boli fakt, że wtedy kiedy się cieszyłam, i mówiłam rodzinie i najbliższym o naszym szczęściu nasze dziecko już nie żyło!!!


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: czw lut 28, 2008 2:48 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 13, 2008 4:58 pm
Posty: 349
Lokalizacja: Jelenia Góra
lexa kochana rozumiem to wszystko, ja poroniłam w 11tc tak poprostu nagle dostałam okres :twisted: wiedzialam ze jest ch....... ,ale na badaniu usg wyszło ze serduszko przestało bić już jakiś czas temu:(
nawet moja ginka powiedziala ze mam bardzo silny organizm bo nawet wyniki mialam dobre i zadnych innych oznak- zero sygnału, że coś jest źle- miałam plamienie tylko ze trzy dni wcześniej ale to juz opisywałam na watku przyczyny poronien- i równiez usłyszałam " tak sie czasem zdarza" - dziś już nie boli tak bardzo ale pytanie dlaczego akurat mnie sie zdarzyło chyba na zawsze pozostanie w mojej glowie :cry:

ktoraś z dziewczyn napisała na forum takie zdanie które zapamiętam na całe życie
"czas nie goi ran, to z czasem przyzwyczajamy sie do bólu"

buziam mocno

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 292 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 15  Następna

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Po stracie

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 19 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda
Friends Pliki cookies forra