|
Madziu tak naprawdę to i ja się boję, czy rzeczywiście wszystko będzie dobrze, może troszeczkę inaczej byłoby gdybym miała juz jedno dziecko, przynajmniej wiedziałabym wtedy, że jestem zdolna do donoszenia ciąży, a tak to jedna wielka niewiadoma, bo nie wiadomo dlaczego poroniłam, przecież wszystko było ok i tu taka wiadomość. Boję się, że mogę znowu poronic, a to byłby dla mnie straszny cios.
Jeszcze kilka lat temu nie czułam potrzeby bycia matką i zawsze bałam się czy aby przypadkiem nie zajdę w ciążę, to zmieniło się jakiś czas temu, ogarneło mnie to uczucie. Zaczeliśmy się w zasadzie starać zaraz po slubie, ale udalo sie nam dopiero za 4 podejściem a tu taki zonk. Moja bratowa tez jest w ciąży teraz w 16 tygodniu, ale ona nie chciala mieć tego dziecka wpadli z pierwszym, teraz z drugim, odchudza się, je tylko owoce i popija je wodą, a mimo to wszystko jest ok. Nie to,że życzę jej źle, czuję bezsilną złość, że dostała taki dar, a wcale o niego nie dba,jedni nie chcą i mają, a drudzi pragną z całego serca i niestety nie mogą mieć. Jedna zajdzie za pierwszym razem, a druga stara sie kilka lat i nic nie wychodzi. W akademiku dziewczyna brała środki poronne i urodziła zdrowego chłopca, można mnożyc takie przykłady.
Gdzieś czytałam, że kobieta powinna odczekać co najmniej 6 miesięcy nie ze względów fizycznych, ale właśnie psychicznych, bo jak zajdzie w ciążę zaraz po poronieniu to będzie ciągle się zastanawiał, czy aby wszystko będzie ok, radość z zostania matką zostanie zaćmiona obawą, a to jednak może być szkodliwe dla dzieciątko, bo przecież ono odbiera nastroje matki.
Wiem, że nigdy tak naprawdę nie minie nam ta obawa, ale musimy ja w sobie zdusić i zacząć mysleć pozytywnie, bo tylko wtedy osiągniemy sukces. Powtarzam to sobie klilkanaście razy dziennie, czasami wydaje mi sie, że jest już ok, ale to tylko złudzenie. Wczoraj znowu beczałam, bo załapałam doła, po rozmowie ze szwagrem, jak opowiadał o swoim przyszłym brzdącu.
_________________ Aniołki moje kochane: [**]
|