Dzisiaj jest wt maja 12, 2026 5:01 pm


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Po stracie

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3446 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40 ... 173  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: ndz sty 06, 2008 6:27 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz lip 08, 2007 12:21 pm
Posty: 3222
Lokalizacja: z kątowni :)
Mariolu gratuluję z całego serca i życzę spokojnych 9 miesięcy będę pamiętac w modlitwie!!!

_________________
ObrazekObrazekObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: ndz sty 06, 2008 6:37 pm 

Rejestracja: wt paź 23, 2007 10:30 am
Posty: 36
Bardzo Wam dziękuje, mam nadzieję że św. Dominik będzie nade mną czuwał i nad Wami oczywiście.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz sty 06, 2008 7:24 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt gru 14, 2007 7:11 pm
Posty: 33
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Mariola - przyjmij także i moje serdeczne gratulacje. Bardzo pozytywnie zazdroszczę Ci takiej wiadomości. Wszystkiego dobrego, oby mały dzidziuś rozwijał się zdrowo...
A tak poza tym, to witam wszystkie kobitki bardzo gorąco w Nowym Roku. Długo nie pisałam na forum, ale jak tylko jestem na necie, to staram się śledzić nowe posty. U mnie dobiega końcówka cyklu, pierwszego mojego cyklu ze św. Dominikiem. Nie wiem jeszcze co z tych naszych starań (pod czujnym okiem tego świętego :wink: ) wyjdzie, ale wiem na pewno, że coś dobrego. Nie chcę się nakręcać i łudzić, bo oczywiście, tak jak za każdym razem już od ponad roku, przed każdą miesiączką mam prawie wszystkie objawy ciążowe (brakuje tylko tego, żeby mi zaczął sączył się pokarm z piersi :) ), no ale trudno jest w ogóle nie myśleć o małej kruszynce, jeśli się cały czas o nią z mężem staramy. W grudniu zaczęłam mierzyć tempkę (śluz obserwowałam już wcześniej), dlatego wiem w którym dniu była owulacja (konsultacja z ginką).
A tak z innej beczki. Mój mąż jest po badaniu nasienia, które nie wyszło zbyt optymistycznie. Morfologia niby ok, ale jeśli chodzi o ilość plemników to jest grubo poniżej normy. No cóż, najpierw była załamka, później płacz, a na samym końcu wielki szloch.A po tych wszystkich spazmach wspólnie pomodliliśmy się do św. Dominika. Jestem spokojna. Nie wiem czemu, ale uwierzyłam, że ja też będę mamą i urodzę kiedyś małe dzieciątko. Z resztą modlimy się codziennie (w ogóle jestem w szoku, bo do tej pory nie mieliśmy zwyczaju się razem modlić). To też nas zbliża do siebie. Po każdej modlitwie padamy sobie w ramiona i mocno się ściskamy, aż niekiedy tracę dech :lol:
Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale musiałam nadrobić zaległości.
Pozdrawiam Was wszyściutkie.
Pamiętam w modlitwie i proszę o modlitwę.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz sty 06, 2008 8:16 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz lip 08, 2007 12:21 pm
Posty: 3222
Lokalizacja: z kątowni :)
Chanell wzruszyłam się czytając to co napisałas... to piekne... i widac w tym już działanie św Dominika... oby tak dalej i oby kruszynka zawitała szybko w Twoim brzuszku...
pamietam w modlitwie!! Mocno Cię tulę do serca

_________________
ObrazekObrazekObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz sty 06, 2008 9:34 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 01, 2007 9:24 pm
Posty: 1878
Lokalizacja: Legnica
Mariola gartuluję z całego serca...

Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie :)

_________________
Obrazek[/url]
Obrazek[/url]


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sty 07, 2008 9:02 am 

Rejestracja: śr paź 10, 2007 7:19 pm
Posty: 65
Witajcie dziewczynki.
Ja też życzę Wam wszystkim szczęścia w tym nowym roku. Oby ten rok najpiękniejszym i owocnym rokiem dla nas wszystkich.
Dziewczynki dawno do Was nie pisałam, ale Was też nie było. Znów mam doła i jestescie moją nadzieją. Tak sie cieszyłam że skończył sie ten zły rok, że teraz bedzie już dobrze. Podobnie jak Chanell zaczęliśmy sie wspólnie modlić, wspólnie odmawiac modlitwy do św. Dominika i prosić żeby Bógł pomógł. Wcześniej jakoś nie mieliśmy odwagi wspólnie klęknąć do modlitwy. Ta radość trwała do 4 stycznia,bo wieczorem mąż miał wypadek . Na szczęście nic się nikomu nie stało, tylko są trochę poobijani. Na krótko, ale jednak zaczęłam mieć żal do Boga, że znów my, że może zabrał by mi trochę tych nieszczęść, ale później zaczęłam się cieszyć żę mężowi nic się nie stało że to jest najważniejsze, że widocznie po coś to się stało. Nie wiem tylko jak mam sobie poradzić z tym żeby pomóc mężowi, bo czuje że zamyka się przedemną, żę wciąż przeżywa tem wypadek, i jest bardzo smutny.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sty 07, 2008 10:12 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt gru 14, 2007 7:11 pm
Posty: 33
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Domisia - przykro mi z powodu wypadku Twojego męża. Czasami w naszym życiu mają miejsce przeróżne wydarzenia, na które nie mamy wpływu...Każdy nowy dzień odkrywa przed nami cieplejsze, bądź ciemniejsze barwy życia. Wierzę, że nic nie jest kwestią przypadku. Łatwo nam przychodzi przyjmować radość i szczęście, mało kto jest odporny na cierpienie i smutek, dlatego to naturalne, że szukamy odpowiedzi na pytanie "dlaczego to znowu nas spotkało?".
Może to co napiszę wyda Ci się trywialne i zbyt banalne, ale nie widzę (również i dla siebie) innego wyjścia. Muszę powtarzać sobie każdego dnia: Nie trać nadziei!!!Wszytko jeszcze przed Tobą! Bóg stworzył mnie, abym była szczęśliwa i abym potrafiła dostrzec szczęście w każdym momencie mojego życia. Wierzę, że to co zsyła nam Bóg jest dla nas błogosławieństwem, mimo iż po ludzku rzecz ujmując, wydawać by się mogło, że początek naszego cierpienia jest naszym końcem...
Ktoś kiedyś mi powiedział, że "jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga to powiedz Mu o swoich planach..." (pewnie jak się dowiedział o moich planach to boki pozrywał )i to tak mi się spodobało, że ja już nie mam pretensji, już nie strzelam fochów do Boga, że inni mogą cieszyć się darem potomstwa, a ja nie. Czym sobie na to zasłużyłam???Czy jestem gorsza od innych kobiet? I w końcu przyszła taka myśl: A może jestem bardziej kochana, bo Bóg obdarza mnie takim cierpieniem, bo mi ufa, że ja sobie z tym poradzę, że to wszystko przetrzymam???Paradoks? Głupota? Naiwność??? Być może...ale ja pragnę wierzyć, że to co pozornie nie ma sensu, ma sens ukryty. Jeśli stracę nadzieję, stracę wszystko... I dopiero wtedy poczuję się naprawdę przegranym człowiekiem.
Życzę Ci odwagi, Wam wszystkim drogie dziewczyny - odwagi i nadziei na lepsze dziś i jutro.
Pozdrawiam. :lol: :lol: :lol:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sty 07, 2008 10:38 am 

Rejestracja: śr paź 10, 2007 7:19 pm
Posty: 65
Chanell bardzo Ci dziekuję za te słowa. Wiem że u Was zawsze dostanę wsparcie, bo wszystkie jestresmy w jakis sposób obciążone podobnymi problemami. Znów staram się wyciszyć, i teraz jeszce bardziej proszę Boga o to maleństwo, żeby ten nasz dom w końcu zrobił sie wesoły, żeby nie było tak cicho i smutno. Gdzieś mam iskierke nadziei, że może to w tym miesiącu się uda, może to będzie taki mały cud, bo kiedyś na pewno nastapi.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sty 07, 2008 1:44 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz lip 08, 2007 12:21 pm
Posty: 3222
Lokalizacja: z kątowni :)
Domisiu kochana.... Tak jak latawiec wznosi się w górę wbrew podmuchom wiatru tak najgorsze kłopoty mogą nas umocnić... często sobie powtarzam kiedy mi źle "To również minie" te słowa dają mi poczucie dystansu i pomagają wykorzystac to co mnie spotyka dobrego i przyjąc ze spokojem to co złe w życiu... mam taki wiersz który zawsze mnie stawia na nogi....

" Bóg nie obiecał nieustannego błękitu nad głową,
ścieżki życia usłanej różami,
Bóg nie obiecał słońca bez deszczu,
radości bez smutku,
pokoju bez bólu.
Lecz Bóg obiecał moc w codzienności,
wypoczynek po trudzie,
światło na drogę.
Łaskę w dniach próby,
pomoc z wysoka,
niezawodną przyjaźń i
wieczną miłość....."

Ks. Twardowski....

Nie zapominaj że masz w Nim przyjaciela... On zaprasza do siebie wszystkich utrudzonych i utrapionych po to by ich pocieszyć.... I dla Ciebie wyjdzie Słońce Domisiu zobaczysz!!! Mocno Cię ściskam!!!

_________________
ObrazekObrazekObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sty 07, 2008 4:56 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 01, 2007 9:24 pm
Posty: 1878
Lokalizacja: Legnica
DOmisiu wiesz mam ciągle w pamięci takie opowiadanie usłyszane kiedyś mod znajomego księdza.. nie znam go na pamięć, ale opowiem w skrócie " był sobie chłopiec, i codziennie wieczorem modlił sie do Boga prosząć na koniec modlitwy o rowerek.. codziennie ta modlitwę słyszała jego mama i była bardzo smutna bo wiedziała ze nie stac jej na tak drogi prezent.. nadesżła wigilia, czas na odpakowanie prezentów, rowerka.. nie ma.. wieczorem przed modlitwa mama przyszła do chłopca i powiedziała " nie gniewaj się na Boga że nie wysłuchał Twojej modlitwy", chłopiec na to odpowiedział "Ależ mamo, Bóg mnie wysłuchał.. on po prostu powiedział "nie""

Po stracie dzieciaków.. po mojej gorącej modlitwie trwającej prawie bez przerwy przez dwa tygodnie.. to był czas kiedy liczyłam tylko na cud bo pod koniec tego okresu zdawałam sobie sprawe że z medycznego puntu widzenia nie ma szans na pozytywne rozwiązanie..
Teraz wiem, że Bóg nie do końca powiedział "nie"... było też "ale"

... ale.. postawie na Twojej drodze dobrych ludzi w szpitalu.. nie
przysporzą Ci dodatkowych cierpień..
... ale.. oszczędzę Ci walki o udowodnienie istnienia Maleństwa -
otrzymanie aktu jego urodzenia...
... ale .. pozwolę Cio na [psychiczny spokój .. nie zbeszczeszczą
ciałka Twojego dziecka .. oboje zsotana w Tobie (oba zarodki
wchłonęły się jeszcze przed zabiegiem)..
... ale... oszczędzę Ci bólu i komplikacji pozabiegowych...
.. ale postawię na Twojje drodze ludzi którzy pozwolą CI przez to przejśc..

Myslę, że takie "ale" możemy znaleść w każdej sytuacji... i każde nasze cierpienie ma jakiś sens, choć często trudno się tego sensu dopatrzyć..

Trzymaj się

_________________
Obrazek[/url]
Obrazek[/url]


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sty 07, 2008 5:08 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw paź 25, 2007 5:57 pm
Posty: 55
Przede wszystkim bardzo gratuluję marioli 23!!! :D
Jak Was tak czytam to uważam że wszystkie macie ogromną mądrość życiową.Wasze słowa są jak balsam dla duszy człowiek je przeczyta i od razu mu lepiej na sercu.pozdrawiam :cmo:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sty 07, 2008 5:46 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw wrz 27, 2007 8:39 am
Posty: 100
Lokalizacja: okolice otwocka
Witam wszystkich po dłuższej przerwie :lol: gratulacje dla wszystkich przyszłych mam :brv: :brv: :brv: .Ja niestety nadal pogrążona jestem w rozpaczy teraz moja rana się powoli zaczeła zabliżniać a tu wczoraj wiadomość siostra mojego m, w ciązy i nie chodzi mi o ciążę ale o fakt że urodzi dziecko w tym samym terminie co ja miałam rodzić (zaszłyśmy w tym samym czasie) Boże jak mnie zaczeło znowu boleć.Nie wiem czy nie grzeszę ale ja się cieszę jej szczęsciem tylko samo tak mnie nieraz nachodzi że siadam i wyję i wiem że to bedzie sie ciągneło za mną bo dziecko się urodzi a mojej=jest juz aniołkiem :aq: :aq:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sty 07, 2008 7:10 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 01, 2007 9:24 pm
Posty: 1878
Lokalizacja: Legnica
Natalko bardzo mi przykro.. wiem o czym mówisz nasz synek/córka miałby teraz 1,5 roku... to był 5tc.. w tym samym czasie w ciązy była moja siostra.. rodziłybysmy w tym samym czasie.. mój siostrzeniec ma 1,5 roku... to wraca jak widzę go razem z moim synkiem... taka byłaby różnica między moimi dziećmi... teraz wiem o kilku dziewczynach z mojego otoczenia które mają terminy w czasie kiedy ja miałam rodzić bliźniaki... chociaż jestem znowu w ciązy to ciągle boli... czasem nawet bardzo..

I nie mozęsz sie o to obwiniać.. przeciez nie zyczysz jej źle.. a jestes mama której umarło dziecko.. masz prawo czuć żal...
trzymaj sie ciepło..

_________________
Obrazek[/url]
Obrazek[/url]


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sty 07, 2008 8:14 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt gru 14, 2007 7:11 pm
Posty: 33
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Dziewczyny kochane - jak wcześniej wspominałam, mój problem, a raczej powód, dla którego jestem tu na forum razem z wami jest taki, że jak na razie nie mogę doczekać się cudu macierzyństwa. W okół mnie jest mnóstwo moich koleżanek, które albo już mają dziecko, albo są w ciąży. A ja ciągle czekam..Dawniej kiedy spotykałam moje znajome i kiedy widziałam ich rosnące brzuszki, promieniejące twarze to uwierzcie mi - trudno mi było udawać, że cieszę się razem z nimi. Oczywiście trzymałam kciuki za jak najpomyślniejsze rozwiązanie, ale w głębi duszy czułam smutek i żal, że nie jest mi dane być na ich miejscu.
I kiedy miesiąc temu zadzwonił mój przyjaciel i powiedział, że jego świeżo poślubiona żona jest w 4 tygodniu ciąży to przez łzy składałam mu gratulacje. I nie były to łzy radości, ale żalu, że nie mogę poczuć tej wielkiej radości bycia w stanie błogosławionym. Po kilkunastu dniach otrzymałam drugi telefon, od tego samego przyjaciela, który powiedział mi, że jego żona poroniła, będąc w 7 tygodniu ciąży. I wtedy też się płakałam, bo było mi szkoda moich przyjaciół. I miałam takie wielkie wyrzuty sumienia, że nie potrafiłam szczerze się cieszyć - to było okropne uczucie. Odkąd modlę się do św. Dominika jest mi jakoś łatwiej pogodzić się z obecną moją sytuacją, ale czasami przychodzi załamka....I myśli, że macierzyństwo jest tyko dla wybranych...
To co napisała dominika79 przemówiło do mnie, że Bóg mnie wysłuchuje - na razie Jego odpowiedź brzmi NIE. Czekam, modlę się i mam nadzieję, że kiedyś Bóg zmieni zdanie.
Za wszystkie pokrzepiające słowa drogie dziewczyny - dziękuję. Za to, że jesteście. To jest bardzo ważne.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sty 07, 2008 10:06 pm 

Rejestracja: śr paź 10, 2007 7:19 pm
Posty: 65
Dziewczynki bardzo Wam dziekuję, cieszę się że jesteście. Dzięki temu że jesteście na tym forum, zauważyłam że wszystkie prawie bez wyjątku pokładamy ostatnią nadzieję w Bogu, bo po ludzku wszystko zawodzi i wydaje się że nie ma szansy, a tylko dzięki tej nadziei że może kiedyś Bóg powie "tak" jesteśmy coraz silniejsze i chyba bardziej cierpliwe.
Zauważyłam jak większość z Was piszę, żę prawie każdej z nas Bóg stawia na drodzę ciężarną koleżankę, przyjaciółkę czy bliską osobę i najczęśćiej po stracie maleństwa. Właśnie dzisiaj rano w pracy przyszła do nas koleżanka i powiedziała żę jest w 12 tyg.ciąży, to znów
mi łzy stanęły. Ale coś w tym musi być.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt sty 08, 2008 9:23 am 

Rejestracja: czw lis 29, 2007 2:55 pm
Posty: 885
witajcie dziewczynki
serce rośni ejak się widzi takie wsparcie wzajemne praktycznie obcych sobie osób a jednak przez wspólne smutki i radości tak bliskich:)
natali2005,ja też byłam w takiej sytuacji-po usunięciu ciąży martwej doweidziałąm się,ze obie bliskie kuzynki mojego męża są w tym samym miesiącu co ja.Moja przyjaciółka tez była na tym samym etapie co ja!one trzy świetnie sobie poradziły,ja w międzyczasie jeszcze raz poroniłam...jestem już po "urodzinach "niedoszłych jednego maluszka,one wszystkie już ciesza sie macierzyństqwem.Na początku ciężko mi było się do końca szczerze cieszyć,ale to samo mini ez czasem:)wierz mi!!
aha,na koledzie strasznie zdenerwował mni eksiądz-po przywitaniu i modlitwie od razu spytał mni egdzie chodze do Kościoła sugerując,ze on mni ew naszym niwe widział nigdy!!!zagotowałam się,bo nie opuszczam niedzielnych mszy.Owszem,często jeździmy do moich rodziców(mama jest chora i ona nie da rady odwiedzac nas)i chodzimy tam do kapliczki,w której mieliśmy ślub,bo całe zycie tam chodziłam!mówię mu to a on do mni e z kpiną w głosie,że on mni enie kojarzy!!!wściekłam się(ostatnio jestem baardzo nerwowa)powiedziałam mu,że przecież kilka razy się u niego nawet spowiadałam(od 1,5roku tam mieszkam)a on,ze mam zamknięte oczy jak spowiada!!!no to ja jemu,ze choć jak komuś daje komunie to w takim razie powinien pamiętać,bo ni ema wtedy zamkniętych oczy i już skończył temat,ale zapytał na którą godzinę chodze i w którym miejscu stoję-no to już było przegięcie,zwłaszcza że w tym samym miejscu co niedziela to tylko ksiądz i Pan Jezus jest!a jak ostatnio byłam z mężem w zachrystii zapłacić mszę proboszczowi,to on stał bezczelnie za nami i śmiał się głup[io!!!wrrr...ale on mni edenerwuje!
przepraszam,zę pisze Wam tu takie głupoty ale musiałam się wygadać,bo w domu wszyscy sie z tego śmieją a mnie aż ciśnie na taką bezczelność!
pozdrawiam:)

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt sty 08, 2008 9:46 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 01, 2007 9:24 pm
Posty: 1878
Lokalizacja: Legnica
Channel.. trzymaj się ... ściskam Cię mocno i pamiętam w modlitwie..

Asiek szkoda nerwów.. a może to taki człowiek, który lubi troche krwi innym napsuć.. księża świętymi nie są... chociaż wierzę że taka sytuacja mogła Cie delikatnie mówiąc zirytować..

_________________
Obrazek[/url]
Obrazek[/url]


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt sty 08, 2008 1:10 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw gru 14, 2006 2:35 pm
Posty: 1834
Lokalizacja: Warszawa/PL - Leeds/UK
Witajcie dziewczynki!

musimy wierzyć, że ten rok jeszcze przyniesie nam coś dobrego - tracąc nadzieję, pozbywamy się walki i życie.

Chanell- nie bierz sobie tak bardzo do serca, tych wyników męża. Mój też miał nie najlepsze, a to już moja 4 ciąża. Dzieci straciłam bo mam niewydolność szyjki i przyszły na świat za wcześnie, ale były zdrowe i śliczne. Spróbuj się zrelaksować i oderwać od tych przymusowych staranek, a będzie lepiej - zobaczysz.

DOMISIA- wypadek to okrutna rzecz dla najbliższych, z Twoim mężem jednak jest wszystko w porządku. To powinno być dla ciebie radością. Wspieraj go. oni też wszystko przeżywają, swoje i nasze niepowodzenia, tylko trochę inaczej wszystko okazują.


anca84- piękne opowiadanie.

natalia2005r asiek86- rozumiem co czujesz, ten ból kiedy twoje znajome zostają matkami, a ty ciągle nie. Moja siostra ma 7 mięsiecznego synka - moje bliźniaki teraz by były w tym samym wieku. Razem chodziłyśmy w ciaży, ale mi niestety ten dar został odebrany. Synek Siostry jest śliczny i zdrowy, cieszę się, że ją nie spotkało to co mnie. Ona pewnie nigdy nie pojmie tego bólu- czasem ciężko jest nie zazdrościć. Staram się jednak powstrzymywać to uczucie, bo jest szansa, że już w maju i ja będę mamą. Jej synek skończy wtedy 1 rok.

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt sty 08, 2008 1:42 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz lip 08, 2007 12:21 pm
Posty: 3222
Lokalizacja: z kątowni :)
Dominisiu wiesz co sobie myślę że właśnie czasem w tym wszystkim tak się gubimy pokładamy nadzieję w ludziach...a tą ostatnią nadzieję pokładamy w Bogu.... nie chcę tu dawać teologicznych wykładów... ale ja tak po moich przemyśleniach stwierdzam że tu tkwi błąd.... to Bóg powinien być naszą pierwszą i jedyną nadzieją.... Zawsze chodzą mi po głowie takie dwie myśli:
1. Jeśli Pan Bóg jest na pierwszej półce to wszystko inne jest na właściwej
2. ta myśl dotyczy w jakimś stopniu daru macierzyństwa: Człowiek trafia Pan Bóg kule nosi.... może takie proste ale ile w tym prawdy... możemy się starać , męczyć, probować ale to on daje nam "kule", daje nam to macierzyństwo...to dzięki Niemu jest to możliwe... i myślę sobie że to w Nim musimy pokładać nasze nadzieje...
Bądź wola Twoja....ile w tym sensu.... ale ja sama mam z tym problem żeby ofiarować się tak do końca... bunt jest naturalną reakcją człowieka... dlatego tak często modlę się o pokorę....
Fiuuu troszkę się uzewnętrzniłam...
Ale powiem Wam że dobrze że jesteście!!!!! Bardzo dużo mi daje wasza obecność!!! Wierzę że doczekamy upragnionych cudów....
Ja zbieram się do zrobienia badań we wrześniu zaczynam staranka wtedy już z moim mężem, a że do okazów zdrowia nie należę to chcę sobie zrobić chociaż takie podstawowe badania.... najbardziej się boje co to będzie z moją astmą i kręgosłupem... ale nie ma co mówic hop.... wierzę że będzie dobrze.... Wam też tego życzę!!!! I mocniuchno ściskam was i nasze forumowe cuda niech mamusie pogładzą po brzuszku ode mnie :) :lol: :lol:

_________________
ObrazekObrazekObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: wt sty 08, 2008 1:51 pm 

Rejestracja: czw lis 29, 2007 2:55 pm
Posty: 885
no,a ja właśnie po odwiedzinach gina...mamy fasolkę!!!!!!!!!!!!!!!
od razu mówię,ze to wpadka;p strzelona najprawdopodobniej w 19 dniu cyklu 28dniowego!!!jestem w szoku i strasznie się boję powtórek...od razu dostałam duphaston 2xdziennie,progesteron w zastrzykach,folik,nystatynę,litanię czego mogę a czxego nie i zakaz stosunkowqania z moim mężusiem...
wszystko zrobię dla tej dzidzi ale jestem wystrachana,bo wiecie jak ze mną było,jakie małe prazerwy ciągle...ten cały kalendarzyk to jest idealny,ale do wpadania a ni eunikania!!!
dziewczynki,bardzo Was prosze o modlitwę,bardzo teraz tego potrzxebujemy...
_________________

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3446 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40 ... 173  Następna

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Po stracie

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 19 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda
Friends Pliki cookies forra