Mój Przemek od niedawna umie zasypiać bez cyca. Myślę, że trafiłam na dobry moment w jego życiu, bo poszło mi niespodziewanie łatwo. Pewnie dużo zależy od charakteru dziecka (Przemek w ogóle bardzo rzadko płacze), ale spróbuj, może akurat się uda.
Robiłam tak, że wykorzystywałam dni, kiedy akurat nie zasnął przy cycu. Uznałam, że jak już zasnął, to budzenie byłoby zbyt stresujące (kto by chciał być tak obudzony). Przytulałam Przemka na dobranoc, kładłam do łóżeczka, wychodziłam z pokoju, a jak zaczynał marudzić, brałam na chwilę na ręce, przytulałam i kładłam z powrotem do łóżeczka. Ważne jest, żeby położyć od razu, jak się uspokoi i wyjść z pokoju. Czasami podobno trzeba powtórzyć to wszystko kilkadziesiąt razy.
W dzień Przemek gorzej znosił zasypianie w łóżeczku, więc robiłam inaczej. Kładłam się z nim na kanapie i przytulałam do siebie, dostawał smoczek. Oczywiście i tak próbował szukać cyca. Łatwiej by było, gdyby położył się z nim np. tata, (który nie mam cyca

), ale tata akurat był w trasie.
Przemek rzucał się przy mnie, płakał, ale ja starałam się być spokojna i w ten sposób zasypiał po góra 20 minutach. Drugiego dnia już nie płakał tylko marudził, trzeciego już nie szukał cyca przy zasypianiu.
Parę razy próbowałam Przemka położyć do łóżeczka i wtedy płakał po jakimś czasie leżenia, więc brałam go wtedy na kanapę. Któregoś dnia był w lepszym humorze, został sam w łóżeczku i zasnął. Potem raz zasypiał ze mną, raz w łóżeczku, a teraz za każdym razem w łóżeczku. Jak zaczyna marudzić, wchodzę tylko go pogłaskać, góra 2-3 razy.
W zasypianiu pomaga mu przytulenie się do misia, a jeszcze do niedawna - do pieluszki.
Basik, a w jakiej pozycji karmisz? Ja karmię najczęściej na leżąco, dlatego Przemkowi nie było trudno tak zasypiać.
Ciekawa jestem, jak to było u innych dziewczyn? Dzieci same wyrastały czy trzeba było oduczać spania przy cycu?