Witam Kochane! Przepraszam od razu, że tak długo się nie odzywałam, ale mam Wam tyle do opowiedzenia, a weekend minął niezwykle aktywnie, że dopiero teraz znalazłam trochę czasu.
Jeśli chodzi o koncert, to był jeden z najpiękniejszych moich koncertów w całym życiu ( najlepszy dotychczas Angelo) !!!!!!!!!! Opowiadał o swoim życiu, dzieciństwie i śpiewał piosenki, które nawiązywały do tych opowieści. Taki bardzo bliski sercu i osobisty...... Klimat rewelacyjny. To niesamowite, jego zwierzenia powalały mnie na kolana... Sentymentalna podróż po tych wszystkich latach. Jak opowiadał o tacie ( zmarł w 2002r.) , że on nigdy w życiu go nie uderzył, tak go bardzo kochali, tacy byli mu oddani, że nawet gdyby kazał mu wyskoczyć przez okno, zrobiłby to bez zastanowienia. No i o tej tremie, jak peirwszy raz miał zaśpiewać i wyjść na scenie przed rodzeństwo - że papa Dan kazał mu stanąć na krześle, bo nikt go nie widzi ( "wiecie, byłem kiedyś mniejszy niż teraz"), a potem chyba papa żałował, bo Angelo tak się rozkręcił, że szalał na scenie i zaczął nam naśladować siebie z tamtych lat. Zwijałam się ze śmiechu.... No i jak szukał chętnego do zaśpiewania na krześle, aby przełamać strach, podesłałyśmy mu Natalkę ( siedziałyśmy akurat w pierwszym rzędzie, na wprost jego, więc co tam , ona to wesoła dziewczyna i wiedziałyśmy, że sobie poradzi). No i jest jedyne zdjęcie z koncertu, bo Angelo pozwolił nam jej zrobić na scenie z nim, jak zaśpiewa. No to Natalka : hej, hej sokoły i dosłownie wszyscy fani w sekundę się dołączyli , było bardzo głośno, że Angelo aż chyba zatkało...było widać, że mu się podobało. Opowiadał o Luciano Pavarottim ( spotkali się kilka razy) , też było wesoło - i mnie wspomnienia naszły, bo już wtedy im fanowałam i pamiętam ten występ na wielkiej gali z tym tenorem, jak śpiewali z nim Ave Maria. No i to nam zaśpiewał -Wykonanie powalało na kolana......niesamowite przeżycie...aż nam się nasza Natalka popłakała (ta sama, co na krześle śpiewała). Angelo to zauważył i powiedział, jejku ona płacze... przepraszam. Pięknie opowiadał o swojej przyjaźni z Paddym (ulubieniec fanów, ten " najładniejszy" - od 5 lat siedzi w zakonie...... ) Brother brother ( piosenkę Pada, który napisał ją dla swojego rodzeństwa, pełna miłości ) zaśpiewał cudownie......tutaj to ja się popłakałam, nie mogłam się powstrzymać, tak bardzo po tych słowach o Patryku zmiękłam... bo to bardzo osobista piosenka , a mi szczególnie kojarzyła się z naszym Paddy'm akurat i wspomnienia powróciły, jak on szalał na scenie, tęsknota za nim się odezwała i łezki leciały........Zaraz pewnie ktoś z Was pomyśli, że jestem głupia....

Nie wstydzę się tego.., ale Paddy mi towarzyszył przez większość czasu bycia fanem , był na wszystkich koncertach Kelly Family , na które jeździłam ( a było ich ponad 30...), szalone i piękne lata kellymanii, do których podczas tej piosenki wróciłam wspomnieniami , niesamowite uczucie!
Razem z moimi koleżankami zaczęłyśmy śpiewać take my hand ( piosenka ta akurat kojarzy się z ich ojcem, gdy pierwszy raz stanął na scenie po ciężkich wylewach, gdy zaczęli być mega znani w 1994r., w hali na 50000 ludzi) .Coś pięknego, jak wszyscy chwyciliśmy się za ręce i to śpiewaliśmy. Angelo był niesamowicie zszokowany ( co było widać !) i dołączył do nas.
Ogólnie dawno mnie nie bolały tak ręce z klaskania oraz buzia ze śmiechu.....ma on talent do opowiadania, a miny strzelał niesamowite, haha!
Fajnie Angelo też opowiadał o paparazzi i tej złej stronie popularności, której ofiarą stała się księżna Diana. Jej śmierć przyczyniła się do napisania przez niego piosenki smile for the picture. My akurat wracaliśmy z koncertu w Pradze 30.08.1998 i na granicy w czeskim Cieszynie dowiedziałyśmy się, że ona zginęła ( babka ze sklepiku na dworcu nam powiedziała). Pamiętam to bardzo dokładnie! Ponownie Angelo przywołał moje wspomnienia sprzed lat...
Opowiadał też, że jak szedł ze swoimi dziećmi, to ktoś im zaczął robić zdjęcia telefonem..... że ludzie są bez serca i nie potrafią ani odrobinę uszanować czyjeś prywatności.
A o tacie jak mówił: "man in pijamas " to normalnie sikałam ze śmiechu, haha! Bo wiecie, oni kiedyś to specyficznie się ubierali, haha- ich tata w takiej jakieś szacie ( sukni) chodził ala lata mojżeszowe
Zakaz robienia zdjęć to strzał w dziesiątkę! Kompletnie flesze popsułyby całą atmosferę i sens koncertu. Dla mnie po prostu Angelo byłby głupi, jakby pozwolił robić fotki, naprawdę! I to mówię, ja Danka, wielka amatorka zdjęć, co jest nie do pomyślenia, haha.
Na bs , podczas rozmowy z Sandrą o jej bracie, Angelo pokazał, jak bardzo jest ludzki....Skupiony słuchał uważnie ( nawet pozostali fani na bs ucichli...) i podnosił ją na duchu, mądre i pełne troski słowa padły z jego ust i sam wspomniał o przyjacielu swoim, który również odebrał sobie życie ( pisałam Wam o tej koleżance). Wiem , że dla Sandry to bardzo dużo znaczyło i dziękuję mu za tą rozmowę z nią...mam nadzieję, że jej teraz będzie trochę łatwiej......
no to się porządnie rozgadałam i Was tutaj pewnie zanudzam, ale jak ma być relacja to jest
no i teraz troszkę Angelo Kelly
- to ten z Kelly Family najmłodszy znany z piosenek an angel ( sometimes ......) i i cant' help myself
bs ( po koncercie rozmawiał z każdym i robił z fanami zdjęcia)
tutaj ogląda filmik, jak 2.5 letnia dziewczynka (siostrzenica kumpeli) bawi i śpiewa się przy jego piosence, a na niego woła Delo
śmieszna czapeczka od mojej kumpeli Natalii:
ja z moim mistrzem hihi
ekipa, z którą się bawiłam
