| Ciąża, objawy ciąży, macierzyństwo, dzieci http://www.forum.e-mama.pl/ |
|
| Po stracie córeczki...;( http://www.forum.e-mama.pl/viewtopic.php?f=32&t=37683 |
Strona 1 z 2 |
| Autor: | ajdam [ pn cze 22, 2009 6:33 pm ] |
| Tytuł: | Po stracie córeczki...;( |
Witam, jestem nowa...od kilku tygodni przymierzam się, że napisać o mojej tragedii...myślałam ,ze jak poczekam to bedzie mi latwiej o tym pisać , ale tak nie jest...nie potrafię o tym spokojnie pisać, mówić...od razu reaguję płaczem... Straciłam dziecko...moje pierwsze planowane dziecko...córeczkę Tosieńkę...15 czerwca minęly 2 miesiące.... pod koniec ciązy mialam problemy ze snem, bolaly mnie biodra, dodatkowo mialam uporczywe zaparcia...zrobilam sobie podstawowe badania krwi, mimo tego oslabienia wyniki byly b.dobre...na następny dzien wizyta u ginekologa, z dzieckiem wszystko w porządku, ktg wzorcowe, ogolnie cala ciąza - można by rzec wzorcowa... to był Wielki Tydzień...pozniej święta...Niedziela Wielkanocna - probowalam nadrobić w jedzeniu, bo trochę zmizernialam... Poniedziałek Wielkanocny - kolejny dzień obżarstwa...wieczorem powrot do domu...bylam b.zmęczona, polożylam się przed tv,pamiętał lecial wtedy w tv film " Cast away" ...nagle chwycił mnie skurcz z prawej strony , zaczelam masować brzuch, myslalam ze mala spi, probowalam ja obudzić...zero reakcji...powiedzialam o tym męzowi, postanowilismy pojechac do szpitala...a w szpitalu na izbie przyjec powiedzialam ze nie czuję ruchow dziecka , zrobili mi ktg a pozniej usg potwierdzilo- zatrzymanie akcji serca dziecka, pamiętam wzrok lekarza wbity w monitor....nie wiedzial jak mi to powiedziec...ktokolwiek to przeżył wie co wtedy czulam... a pozniej juz wszytsko sie dzialo jakby poza mną...następnego dnia rano, wizyta mojego ginelokologa i jego niedowierzające spojrzenie...pozniej tlumaczyl mi dlaczego w moim przypadku lepszy jest mimo wszytsko porod naturalny, ktory zaczal się ok godz. 11, a skonczyl następnego dnia rano po godz 8.00. Porod byl b długi i bolesny, myślalam ze padnę trupem z wycieńczenia...ale nie bol fizyczny byl najgorszy w tym wszytskim...najgorsze bylo to ze nie uslyszalam placzu dziecka tuz po porodzie....tak jak slyszalam to obok za sciana...dostala moją spiąca Tosienke na rece...moglam sie z nią pozegnac... wtępne oględziny dziecka nic nie wykazaly, dlatego podjęlismy decyzję o sekcji zwłok..., ktora niestety tez nic nie wykazala...nie wiadomo co bylo przyczyną smierci dziecka...mam pewne przypuszczenia, dopiero po porodzie natknęlam się na informacje na temat choroby zwanej cholestazą ciązową, wczesniej nie wiedzialam ze taka choroba istnenie, gdybym miala o niej pojęcie znajac swoje przewrazliwienie od razu polecialabym zrobic badania pod tym katem, z tego co pamitęm mialam podobne objawy, niestety nie mogę tego sprawdzic, badania krwi zrobilam miesiąc po porodzie i wyniki byly juz w normie...ale z tego co wiem, wszytsko wraca do normy tuz po porodzie... obecnie jestem po wizycie u hematologa, czekam na wyniki badan pod kątem zespołu antyfosfolipidowego, pod koniec lipca czeka nas wizyta u genetyka. Fizycznie doszlam juz do siebie..ale psychicznie nie potrafię, sa dni nieliczne kiedy mam dobry humor...ale sa czesto takie kiedy potrafię plakac caly dzien, dzisiaj przeplakalam pol dnia w pracy, nie potrafie się skupić na niczym skupić...sadzialam ze potrafie sobie sama pomoc, ze mysl o kolejnym dziecku, ciązy bedzie mnie motywowac do dzialania...ale mylilam się...czuje silną potrzebę porozmawiania z kimś kto przezyl to samo co ja...pomózcie mi przez to przejsc z nadzieją i wiarą...proszę... chcialabym przytulić moje dziecko, ale nie mogę...jedyne co moge i robie to zapalenie znicza przy jej maleńkim grobie... |
|
| Autor: | Kika84 [ pn cze 22, 2009 6:42 pm ] |
| Tytuł: | |
wyrazy współczucia, to jest tragedia, tak nie powinno być, nie powiem, że czas goi rany, bo ja pierwszą ciążę straciłam 4 lata temu i do tej pory płaczę i serce mi ściska... po prostu musisz uwierzyć, że Tosieńka jest teraz Twoim aniołkiem i będzie zawsze z Tobą co prawda nie ciałem, ale duchem i zawsze będziesz jej mamą dla Twojej córeczki [*][*][*] |
|
| Autor: | _Lilith_ [ pn cze 22, 2009 7:41 pm ] |
| Tytuł: | |
bardzo ci wspolczuje...nawet nie potrafie sobie wyobrazic co czujesz jest watek w ktorym spotykaja sie mamy wlasnie po takich przejsciach jak twoje...wiele was laczy i jestem pewna ze tam uzyskasz wsparcie http://www.forum.e-mama.pl/viewtopic.php?t=18782 |
|
| Autor: | syla77 [ pn cze 22, 2009 8:27 pm ] |
| Tytuł: | |
ajdam strasznie strasznie mi ciężko, chciałabym Cię przytulić... wiem co przeżywasz, wiem jak to boli, puste ramiona tak ciążą... "matka bez wózka, bez dziecka, z pustymi ramionami i rozerwanym sercem..." Rybcia oto wątek który założyłam rok temu: http://www.forum.e-mama.pl/viewtopic.ph ... sc&start=0 możesz zajrzeć tam... poznasz mnie i moją historię. Teraz moja druga córeczka ma pół roku - i powiem że ciągle myślę o mojej zmarłej córeczce... U mnie po całej tej tragedii nauczyłam się pokory i rozumiem słowo "bezsilność"... Bywają dni nawet teraz kiedy po prostu wyję z bezsilności i z bólu. Tego się nie da inaczej opisać. Słońce po śmierci małej byłam u psychologa i wiesz co tak naprawdę pomogły mi dziewczyny tutaj z forum - cudowne mamusie aniołków, które przeszły podobne historie, wspierały mnie przed, podczas kolejnej ciąży, a nawet na porodówce... i teraz też. Twój świat się zawalił, i nigdy już nie będzie tak jak "przed". Ale kochana zobaczysz że będziesz jeszcze wspaniałą ziemską mamusią. Naprawdę. A Twój aniołek czeka na Ciebie... tylko jeszcze musisz żyć teraz i ... zacząć się uśmiechać... dla niej:-) A pewnie nasze córeczki się wspierają i się razem bawią - wierz w to, bo ta myśl wiele razy dodawała mi sił. Rybkosia jak Twoja córeczka ma na imię? Kurka znowu się popłakałam... Nie piszę nic więcej. Odzywaj się, a ja będę płakać razem z Tobą i Cię wspierać. |
|
| Autor: | gochacicha [ pn cze 22, 2009 8:31 pm ] |
| Tytuł: | |
ajdam, przezylam dokladnie to samo, nagle brak ruchow, poszlam tylko sie upewnic, wyrok-brak akcji serduszka, potem lezenie i czekanie, wywolywanie porodu, porod 12 h, urodzenie coreczki w ciszy....roznica w tym ze ja nie potrafilam jje wziasc i spojrzec, nie moglam. i tez sekcja ok, dziecko zdrowe. jedynie co po fakcie to badanie w kierunku tarczycy i wyrok- moja niedoczynnosc tarczycy ktora ja zabila Lecze sie od poczatku II ciazy, urodzilam dokladnie rok po smierci Marysi synka, ktory leczy sie rowniez na tarczyce. Bol jest okropny po stracie, ja nadal nie moge sie pogodzic z jej strata, nawet jak mam rece pelne roboty przy synku. Marys to moja Marys, a Bartus to Bartus. Bardzo mi jej brakuje i niesamowicie tesknie, rana bedzie na zawsze. Tule cie mocno, wiem ze jest ci ciezko, ja mialam taki caly rok 2008, horror, koszmar, wiem ze nie bedzie ci lekko, pisz do mnie, pomoge ci. po to tu jestesmy, zapraszam nawet go nie przytulilam, czy byle marcoweczki 2008, to moj watek, po stracie corki. dla twojej Tosienki (*)(*)(*) dla marysienki , wczoraj minelo 1 roczek i 4 m-c (*)(*)(*)(*) jak zawsze mamusia zapalila swieczke w domku o 22 i wspominalam moja corcie (*) |
|
| Autor: | Niaminia [ pn cze 22, 2009 8:48 pm ] |
| Tytuł: | |
ajdam dla Tosieńki [*] bardzo mi przykro |
|
| Autor: | syla77 [ pn cze 22, 2009 8:55 pm ] |
| Tytuł: | |
Tosia - tylko jak dokładnie, Antonina? |
|
| Autor: | mira27 [ pn cze 22, 2009 9:03 pm ] |
| Tytuł: | |
Tak bardzo jest mi przykro, zapalam światełko dla twojej Córeczki (*) Nie ma słów pocieszenia,ale napewno postramy się tutaj ci pomóc przejść przez ten ból który czujesz po stracie dzieciątka, nikt inny cie nie zrozumie tak jak my tutaj mamy Aniołków(*) Tulę cię mocno do serca i wiem ze z czasem nauczysz się z tym bólem żyć,bo on nie mija on cały czas powraca,jest jak wirus uśpiony w nas. Ja straciłam synka prawie półtora roku temu i nadal płaczę i nadal boli bardzo, i choć mam dzieciątko tutaj na ziemi i jestem szczęśliwa teraz to i tak cierpie ze Alanka brak..... Jest to strasznie nie sprawiedliwe, i w takim momencie zdajesz sobie napewno pytanie gdzie jest Bóg, dlaczego na to pozwala,dlaczego zabiera życie które się jeszcze nie zaczęło i nie znajdziesz na te pytania odpowiedzi,musisz być silna,ja wierzę ze za jakiś czas tutaj na tym smutnym wątku będziesz się cieszyła kolejną ciążą a potem zdrowym dzieciem i bedziesz nam tutaj wklejała zdjęcia braciszka lub siostrzyczki Tosieńki. Trzymaj się i pisz jak tylko będziesz chciała się wypłakać,porozmawiać wyrzalić........
|
|
| Autor: | malgora83 [ pn cze 22, 2009 9:32 pm ] |
| Tytuł: | |
Witam Cie Ajdam przyznam, ze wolałabym żebyć nie musiała tutaj trafić jak pozotale forumowiczki. Ja też jestem po stracie. 11 grudnia urodziłam synka, zasnał pod moim sercem. Czytam, ze chcesz znac przyczynę, ale niestety wiekszość matek nigdy nie mogą sie tego dowiedzieć, tak poprostu sie dzieje i kropka jak mówią lekarze. Tylko nieliczne Aniołkowe mamy znają przyczyny sowijej tragedi, ja niestety do tego grona nie należe. Po porodzie zaczeły sie pytania DLACZEGO?? Były różne przypuszczenia. Zatrucie, smierc łóżeczkowa, nadciśnienie, wada łożyska itp. Rzeczywiscie w łożysku zrobił sie zwał, mój synuś nie dostał wystarczajacej ilosci krwi, ale nadal nie wiadomo co bylo tego przyczyną. Sekcja, badania łożyska i pepowiny nie wykazało nic oprócz tych ognisk zawału w łozyku. Wiem ze nigdy sie nie dowiem dlaczego. Lekarze odradzili badania genetyczne ze wzgledu na to ze synuś był zdrowy, wszystko było OK i nie było żadnych wad genetycznych. Wiem tylko tyle, ze gdyby pani doktor z mojego szpitala nie zbagatelizowała tego ze synus jest o 2 tyg mniejszy mógłby żyć, bo w takich przypadkach wywołuja poród a dzieciątko idzie do inkubatora i tam sobie spokojnie rośnie... Ale niestety, nie trafiłam na dobrego specjaliste. Pamietam jak mnie bolało serce, jak płakałam, przeklinałam Boga, miałam pretensje do całego swiata, jak gasłam w oczach a mój mąz patrzył na to i nie potrafił mi pomóc. Były wzmianki o rozwodzie, nie chciałam żyć, bo myslałam ze nie mam dla kogo. Powiedziałam, ze nie chce już dzieci, ze kolejna strata mnie zabije i nie chciałam ryzykować. Ale los chciał inaczej. Po wizycie kontrolnej w 6 tygodni po porodzie usłyszalam od mojego gina, ze moze sie zaczac starać o dziecko, bo nie miałam łyżeczkowania i moja macica jest już gotowa na kolejna ciąze. Bardzo sie bałam. Chciałam a zarazem modliłam sie zeby jeszcze sie nie udało, ze jeszcze nie teraz. Wiedziałam, ze zajscie w ciaze tym razem nie bedzie takie latwe (poprzednio zaszłam w pierwszym cyklu zaraz po odstawieniu tabletek, pod okiem ginekologa moznaby powiedziec) a teraz mój maz dostał prace poza miastem, bywał tylko w weekendy i wiedziałam ze tak szybko to sie tym razem nie da. Bardzo mnie zaskoczyło, gdy mój mąż pojechał do pracy a ja nie dostałam @, wtedy zrobiłam test (był 1 kwietnia, prima aprilis) i zobaczyłam dwie kreski. Nie wierzyłam, nie wierzyłam ze to sie tak szybko uda. Czułam ogromną radośc, ale jednoczesnie wielki lek mnie przepelnił, ze za szybko, ze znou moze byc cos nie tak. Teraz kazda wizyta u lekarza jest okupiona wielkim lekiem, co wieczór modle sie zeby Bóg nie zabrał mi kolejnego dziecka. Mimo wszystko wierze ze bedzie dobrze, ze urodze zdrowe sliczne dzieciatko. To ze teraz pod sercem rośnie mój mały skarb, nie znaczy ze przestałam kochac Piotrusia. Kocham go tak samo a moze i jeszcze bardziej, bo wierze ze to dzieki niemu daliśmy życie drugiemu małemu człowiekowi. Wierze ze synek nad nami czuwa i nie pozwoli zeby jego młodsze rodzenstwo dołączyło do krainy aniołków. Ból po stracie nie jest mniejszy, ale czuje coś oprócz tego bólu, czuje milosc do tej malej istotki która sobie rośnie i niebawem powita mnie swoim płaczem. Pierwszy termin mam na 11 grudnia serce mi na chile staneło jak usłyszalam te date. Ale po chwili tak sobie pomyslałam, ze nic nie dzieje sie dwa razy... Ajdam kochana, napisałam to wszystko, zebys wiedziala, ze wiem co czujesz i wiem co bedziesz czuła kiedy znowu pod twoim sercem zabije drugie serduszko... Chce Ci powiedzieć, ze powinnaś walczyć o szczescie jakim jest posiadanie dziecka. teraz jestes Mamą Slicznego Anielskiego Dzieciątka, ale bedzisz jeszcze mama ziemskiej dziecinki. Uwierz, ze jest nas tutaj wiele. wiele z nas przezyło to co ty w tej chwili przezywasz i nie odbiegało to bardzo od tego co napisałaś. Musisz tylko wziaść się w garść, ale to Twoja indywidualna sprawa ile ci to zajmie. Wahania nastrojów sa czymś normalnym w takim stanie. Wazne zebys nie zapomniała o tym ze sa ludzie którzy bardzo cie kochaja i dla ktorych warto żyć. Jesli o tym nie zapomnisz, to nawet sie nie obejrzysz jak słoneczko pojawi sie na twoim niebie. Pozdrawiam Cie serdecznie i zapraszam do nas http://www.forum.e-mama.pl/viewtopic.ph ... 64#4540364 |
|
| Autor: | wiosna31 [ pn cze 22, 2009 9:51 pm ] |
| Tytuł: | |
ajdam siedzę i myślę co Ci napisać, ale naprawdę nie wiem. Moi synkowie też byli zdrowi, sekcja nic nie wykazala. Ja też nie słyszałam ich płaczu,jedno wiem to strasznie boli, ale tu nie jesteś sama. Ścickam cię z calego serca. |
|
| Autor: | Kate29 [ wt cze 23, 2009 10:06 am ] |
| Tytuł: | |
Tak mi przykro z powodu odejścia Tosi. Zapalam światełko dla maleńkiej [*] a Ciebie przytulam. Przeżyłam taką samą tragedię…gdy w 32tc przestałam czuć ruchy mojego pierwszego Syna, ukochanego, wyczekanego….wymarzonego. Pamiętam zimne słowa lekarza i pielęgniarkę, która wstrzykiwała mi szybko środek na uspokojenie. Poród, który przebiegał jakby obok mnie, bo mnie zwyczajnie ogłupili. 27 sierpień 2007. Teraz gdy patrzę na to z perspektywy czasu nie wiem jak to przeżyłam, po prostu nie wiem. Wróciłam ze szpitala pustymi rękami i pustym brzuchem i dopiero w domu uświadomiłam sobie, że dziecka nie będzie, że on nie żyje. Chciałam bardzo zajść w ciąże, jak najszybciej. I zaszłam, poroniłam…i znów zaszłam. O dziwo w tym samym czasie co rok wcześniej. A mój drugi Syn miał się urodzić dzień później niż Kubuś. Tak dziwnie te daty się zbiegły. Teraz mam już ziemskie dziecko i po 9 miesiącach bycia Mamą dla Niego chyba trochę się uspokoiłam. Choć gdy chodzę na grób Kubusia wraca żal, że go nie ma, że nie mogę tulić moich dwóch chłopców. I tego pierwszego kocham szczególnie…może właśnie za to, że On nigdy nie został przytulony. Jego śmierć jakoś sobie wytłumaczyłam i wierzę bardzo, że jest mi tam potrzeby by mi pomagać. Zresztą Tomuś jest najlepszym tego dowodem, bo urodził się z trudnej i bardzo zagrożonej ciąży. To tak po krótce moja historia. Co mi pomogło? Pisanie, pisanie i jeszcze raz pisanie tu na forum. Dziewczyny, które pisały mi, że to nie moja wina i że muszę dalej żyć. Wlewały nadzieję w moje serce i były najlepszą ostoją. Bo nikt z bliskich nie chciał ze mną rozmawiać. Wiele osób zachowywało się jakby dziecka nie było. A tutaj mogłam napisać o wszystkim co czuje. No i nie czułam się taka dziwna – bo przecież wszystkim dziewczynom się udaje, mają swoje dzieci…tylko ja jak jakiś ufoludek. I choć opłakałam każdą następną stratę z którą przyszło mi się tu zmierzyć to czułam jak bardzo jesteśmy sobie potrzebne w tych trudnych chwilach i nie jesteśmy inne. Nie odwróciłam się od Boga. Choć to trudne, bo to Jego się oskarża, prawda? Ale modlitwa pomaga….jeśli wierzysz…to módl się. Bo Twoje dziecko jest teraz przy Bogu i jeśli modlisz się to Tosia modli się razem z Tobą. |
|
| Autor: | ajdam [ wt cze 23, 2009 10:19 am ] |
| Tytuł: | |
Bardzo Wam wszystkim dziekuje za miłe słowa...nie spodziewałam sie tak szybkiej reakcji, Jesteście Wspaniałe!!! tyle cierpienia rowniez przeszłyście, a jest w Was ogromny pokład empatii dla innych... ściskam Was wszystkie mocno, dziękuję raz jeszcze za wsparcie, pomogły mi Wasze słowa, zapalam [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] dla Waszych Aniołków do Syla 77 - Tosia to skrót od Antoniny:) do malgora 83 - będę trzymać kciuki za maleństwo ktore nosisz pod serduszkiem, życzę Wam obojgu zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia i pozytywnego rozwiązania! będę zaglądac na Wasze strony, poczytam Wasze historie... życzę Wam przyjemnego dzisiejszego dnia pozdrawiam Asia |
|
| Autor: | ajdam [ wt cze 23, 2009 10:24 am ] |
| Tytuł: | |
Dziękuję Kate za wpis, piękne słowa... wierzę w Boga, modle sie do niego...moja wiara teraz jest chyba silniejsza niż byla wczesniej...chce myslec, wierzyc ze Tosienka jest usmiechnięta i szczęsliwa i ze kiedyś się spotkamy i ja przytulę...ta mysl dodaje mi sily i chęci do zycia... (*) dla Twojego Aniołka |
|
| Autor: | ajdam [ wt cze 23, 2009 10:26 am ] |
| Tytuł: | |
do Kate i dla drugiego Aniołka (*)[/i] |
|
| Autor: | malgora83 [ wt cze 23, 2009 12:40 pm ] |
| Tytuł: | |
Ajdam dziekuje Ci kochana Tule Cie mocno i trzymam kciuki za Ciebie... Za Was... I modle sie za Tosię, zeby nie teskniła za bardzo... Tosi [*] Nie płacz kochana Mamo Ja patrzę na Ciebie co rano. Jak tylko oczka otworzę I skrzydła anielskie rozłożę To zaraz lecę do Ciebie Pomimo, że jestem tu- w Niebie Lecę, by Ciebie utulić, Do serca mego przytulić Głaskać Twe włosy rozwiane I skleić serce złamane. I znajdziesz mnie w listku na drzewie I wiatru ciepłym powiewie I w jasnym słońca promieniu I w ptaku co siadł na ramieniu. W tatrach i szumie morza W tęczy łuku, barwnym jak zorza W tatusia czułym uścisku Bo jestem tak bardzo blisko... I śpiewam Ci liści szelestem I kocham - przy Tobie jestem W zachodzie i wschodzie słońca Ja będę z Tobą do końca... |
|
| Autor: | ajdam [ wt cze 23, 2009 2:11 pm ] |
| Tytuł: | |
Malgora 83 - piękny wiersz dziękuję...wzruszyl mnie...bardzo... |
|
| Autor: | syla77 [ wt cze 23, 2009 3:49 pm ] |
| Tytuł: | |
ajdam kochana a może pomyślicie z mężem o urlopie... zmiana miejsca, otoczenia, uwolnienia się od ciekawskich spojrzeń i pytań rozdzierającch serce... sądzę że to by pomogło troszeczkę |
|
| Autor: | justyna_25 [ wt cze 23, 2009 6:25 pm ] |
| Tytuł: | |
dla Tosi [*] |
|
| Autor: | ajdam [ wt cze 23, 2009 6:30 pm ] |
| Tytuł: | |
do Syla77 jedziemy, jedziemy na upragniony urlop, na początku sierpnia nad morze, juz odliczam dni, godziny... Czy ta magiczna cyfra '77' to Twój rocznik Syla?:) jezeli tak, to jesteśmy rówieśniczkami:) ściskam serdecznie Asia |
|
| Autor: | madziarek55 [ wt cze 23, 2009 8:11 pm ] |
| Tytuł: | |
Dla Tosi (*)(*)(*) Adjam - strasznie mi przykro, ze musialas dolaczyc do grona mam aniolkow
|
|
| Strona 1 z 2 | Strefa czasowa UTC [letni] |
| Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|