Leżałam tydzień przed porodem na patologii ciąży. Super są tam położne. Wszyscy uśmiechnięci. Salowe z uśmiechem posiłki roznoszą. Zagadują, poplotkować można
Jeśli zaś chodzi o lekarzy, to chyba wszystkich nie obczaiłam, ale kilku na pewno.
Oczywiście dr Zdun jak dla mnie 6+. Cieszę się, że całkiem przez przypadek do niego trafiłam. Prowadził mi ciążę i czułam się faktycznie bezpiecznie. Nie zastanawiałam się, czy dobre leki mi przepisał, czy mam wszystkie badania itd. W sumie to położył mnie do szpitala i byłam na niego zła, bo nie widziałam powodów. Trochę dyskutowałam, ale co zrobić, połozyć się musiałam. Codziennie przychodził jeszcze przed obchodem i wypytywał, czy wszystko ok. Po porodzie też odwiedzał mnie na poporodowym

Poza tym chyba go się tam boją. Potrafił zwracać uwagę położnym, że jakaś dokumentacja jest źle prowadzona. Pacjentki go chwalą. Zawsze stara się być przy porodzie. Nawet w środku nocy można go ściągnąć. Nie ma problemu, żeby mu zawracać głowę telefonicznie.
Dr Stelmach też jest chwalona. Fakt, że jest trochę specyficzna i chodzi niemal zawsze z groźną miną. Ale jest fachowcem i na obchodzie potrafi zbadać, wyrazić swoją opinię itd. Tyle że jest mało delikatna.
Dr Morawski może i delikatny jest, ale na obchodach się tylko uśmiecha i udaje, że czyta karty. Tłumaczy się, że on decyzji istotnych podejmować nie chce, bo nie jest upoważniony...
O dr Lipie różnie słyszałam, jedne chwalą, inne wręcz przeciwnie.
Ordynator Stańczak bardzo miły człowiek, interesuje się pacjentkami
A dr Gołąbek faktycznie całkiem niezłym jest lekarzem. Chyba się hamował, żeby mnie nie zmieszać z błotem, bo kilka razy już zaczynał wdawać się w gadkę. Próbował dyskutować na temat mojej wagi, że on nie widzi, żebym miała nadwagę (normalnie niemal mi rzucił komplement) i się 5 minut rozwodził na ten temat. Uznał w ogóle, że jestem na wczasach

Po porodzie strasznie boleśnie zwijała mi się macica, więc poszłam zapytać go (akurat miał dyżur) czy mogę brać coś przeciwbólowego. A on się mnie zapytał, po co mi taka duża macica... Zdecydowanie wystarczyłoby "NIE".
Położne na trakcie porodowym są świetne. Nie mam pojęcia która jest która i która była przy moim porodzie. Ale one wszystkie były przesympatyczne. Ja zdychałam tam kilka godzin, bo miałam oksytocynę podłączoną. Położna cały czas kontrolowała ciśnienie, temperaturę, doradzała, instruowała itd. Jak mi ciśnienie skoczyło, poinformowała Zduna. Wtedy jeszcze pojawiał się kontrolnie, albo na wezwanie. Ale w końcowej fazie porodu był cały czas. To ona odbierała poród, ale badali mnie obydwoje, obydwoje kontrolowali, czy konieczne jest nacięcie itd. Zdun nawet łozysko pomógł mi urodzić, bo już padłam i siły nie miałam, już nie mówiąc o motywacji...
Z tego co się zorientowałam, to lekarze są obecni przy porodach, ale wcale nie muszą uczestniczyć w nich czynnie. Tylko jeśli coś dzieje się z pacjentką, trzeba zlecić jakieś leki czy coś, wtedy mogą się przydać. Najczęściej jest po prostu jeden na cały trakt porodowy i się tam kręci.
Po porodzie położna pomogła przystawić dziecko do piersi. I to była w zasadzie jedyna pomoc przy dziecku, bo już na poporodowym nie można było za bardzo liczyć, żeby pojawiła się jakaś połozna od noworodków. Podobno dlatego, że są tylko dwie na wszystkie dzieciaki. Ale to już nie wina pacjentek, że jest mało personelu.
W zasadzie na porodzie kończą się moje pozytywne odczucia. Jeszcze w sumie pediatrzy są całkiem mili. TYlko badania jak dla mnie mało szczegółowe. No po prostu mogliby się podciągnąć w opiece poporodowej
Bardzo mi się spodobał fakt, że jeśli pacjentka ma wskazania do porodu w wodzie, ale nie zamawiała takiej usługi, to może z wanny skorzystać za darmo. Np. jeśli poród bardzo się przedłuża, brak jest rozwarcia itd.
A mój poród... od 7:30 pod oksytocyną z lekkimi skurczami. Około 10:00 skok ciśnienia i przebicie pęcherza. Po godzinie zaczęło się na ostro. I tak od około 11:00 do 15:00 sobie cierpiałam. Pod koniec to chyba nawet bardzo bardzo. No i 15:10 Michałek był na świecie po 10 minutach parcia. Przy czym dwa ostatnie już bez skurczu.
No i tyle. Planowalam w skrócie, a wyszło inaczej. Jeśli macie pytania to strzelajcie. Nie wiem, czy o czymś istotnym nie zapomniałam
