Dzisiaj jest pt lip 30, 2021 3:15 am


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Poród

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 280 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 14  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: pn paź 02, 2006 8:52 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 01, 2006 6:35 pm
Posty: 923
Lokalizacja: Śląsk
Mam pytanie do tych co rodziły, lepiej z mężem czy bez?????? I jak to wogóle wyglada jak jest mąż??? Czy za to się płaci????? Czytam o waszych zmaganiach i was podziwiam. Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: pn paź 02, 2006 9:30 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz kwie 30, 2006 9:47 am
Posty: 2876
Lokalizacja: Bydgoszcz
Ja rodzilam w sumie 19h, caly czas byl przy mnie maz(prawie) i BARDZO mi pomogla sama jego obecnosc, nie mowiac juz o wsparciu z jego strony-gdy dodawal mi sil, pocieszajac mnie, chwalac, ze jestem dzielna itd...Wyprosili go na sam koniec(na najwazniejszy moment!!!), bo synka wyciagali kleszczami, ale i tak BARDZO BARDZO jego obecnosc mi pomogla.U nas w szpitalu nie placi sie za obecnosc meza przy porodzie, wiec musialabys zapytac jak jest u Ciebie...Ta swiadomosc ze jest z Toba ktos bliski naprawde dodaje sil!!!

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn paź 02, 2006 10:09 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob wrz 30, 2006 9:16 pm
Posty: 99
Lokalizacja: Bydgoszcz
Hejka! :)

Ne umiem Wam dziewczynki powiedzieć, jak to było z moim porodem, bo miałam cc, jedno napewno pamiętam, wywoływanie bóli, a właściwie akcji skurczowej, 7.15, poprosili mnie na porodówkę, potem podłączyli kroplówki nawadniające i tą jedną nie pamiętam już co to za lek. po nim miałam bóle, jak przy miesiączce, takie tępe, po czym 8.30. przeszłam z porodówki, piechotą na drugą stronę korytarza do sali operacyjnej, uśpili mnie i tyle pamiątam, a o 8.39, 10.07.2006r. świat ujrzał mój Kochany Synek - Mikołaj. Takie są moje doświadczenia, nie za duże, nie? :) Ale cóż ważne, że i ja i On jesteśmi zdrowi.

Pozdrawiam Wszystkie Mamy!
(Szczególnie te co miały bądż będą miały cc. i trzymam kciukaski :))


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn paź 02, 2006 10:24 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob wrz 30, 2006 9:16 pm
Posty: 99
Lokalizacja: Bydgoszcz
tjunde pisze:
Mam pytanie do tych co rodziły, lepiej z mężem czy bez?????? I jak to wogóle wyglada jak jest mąż??? Czy za to się płaci????? Czytam o waszych zmaganiach i was podziwiam. Obrazek
Obrazek


Witaj!

Ja osobiście nie rodziłam, z mężem, choć wierz mi bardzo tego chciałam, miałam cc, a do takiego rozwiązania męża nie dopuszczają szczególnie jeżeli cesarka odbywa się pod znieczuleniem ogólnym. Mogę jedynie powiedzieć Ci z zasłyszenia z pobytu na porodówce, bo po cc. wypuszczają dopiero po 5 dobach jeśli jest wszystko ok., w ciągu tego pobytu nasłuchałam się trochę, tym bardziej, że mój pokój, miałam oddzielny, pojedynczy, graniczył ścianą z salą porodów rodzinnych. Obecność męża dużo pomaga, na oddziale był jeden poród, który wszyscy łacznie z personelem zapamiętali :) uśmiejesz się :), jest poród rodzinny, kobieta po pewnym czasie opadała z sił, a mąż wiesz co zrobił? wszedł żonie między nogi i powiedział....Ty przyj, ty przyj, bo ona będzie miała czarne włoski, może to wydaje się śmieszne, albo jak jakiś żart, ale to prawda, więc widzisz, że mąż się na coś zawsze przyda, pozatym zawsze może potrzymać za rękę... a pozatym przy takiej okazji, dowie się trochę o porodzie, o tym co kobieta przechodzi.

Pozdrawiam. ! :)

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt paź 03, 2006 9:39 am 

Rejestracja: czw lip 06, 2006 4:46 pm
Posty: 2416
Lokalizacja: opolskie
Ja rodziłam z mężem i nie żałuję.Kolejny raz też tak zamierzam.W moim szpitalu poród rodzinny kosztuje 150 zł.Ale kasa nie jest ważna,jeżeli chodzi o nasz komfort i dobro dziecka.Mąż bardzo mi pomagał, wspierał.Był moment, gdy chciałam go z bolu pogryźć, nawet na to mi pozwolił, ale wytrzymałam.Bardzo mu jestem za obecność przy porodzie wdzięczna i nigdy tych chwil nie zapomnę.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt paź 03, 2006 10:21 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob wrz 09, 2006 3:48 pm
Posty: 30
Lokalizacja: GDAŃSK
Jeste z gdanska u nas za poród płacilismy 200zł.Ja rodziłam z mężem bardzo mi pomagał,wspierał mnie na duchu.To dodaje siły.przy pierwszym synku bylismy cały poród razem,a jak rodziłam drugiego synka to mój mąz przyjechał 2godziny przed końcem.ale w momentach kiedy był mi potrzebny to był.Sama jego obecnosc mi dużo dała,liczyło sie to że poprostu nie byłam sama.polecam piorody rodzinne.Jest lepiej. Nie jest sie samą w trudnych chwilach.:lol: :lol:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt paź 03, 2006 10:24 am 

Rejestracja: wt wrz 19, 2006 11:05 am
Posty: 55
Lokalizacja: k/Wrocław
Kurcze poród to najwspanialsza sprawa na świecie i to właśnie my kobiety możemy go doświadczyć. :lol:
Budzi w nas tyle emocji czasami bardzo skrajnych od obaw, płaczu, entuzjazmu, euforii. Każda z nas jest inna i poród jest równiaż indywidualny.
Zyczę przyszłym mamusom wiary w siebie i trzymam kciuki :lol: :lol: :lol:

_________________
"Budzi się we mnie zwierz-szkoda że to leniwiec"


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt paź 27, 2006 11:09 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw wrz 21, 2006 10:54 am
Posty: 3340
Lokalizacja: Belgia
Ja tez rodzilam z mezem i tego nie zaluje kiedy wyszla juz glowka lekarz do mojego meza powiedzial ciagnij a on byl w takim szoku ze robil to co lekarz kazal i tak wspolnie urodzilismy sliczna dziewczynke i powiem wam szczerze ze to wzmocnilo wiezi miedzy corka a tata :D http://www.szipszop.pl/tickerPreview.ph ... &ttype=age http://www.szipszop.pl/index.php?action ... ker&step=2


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt paź 27, 2006 11:09 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw wrz 21, 2006 10:54 am
Posty: 3340
Lokalizacja: Belgia
i znowu mi te suwaczki nie wyszly :oops: :?


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 05, 2006 4:42 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw wrz 21, 2006 10:54 am
Posty: 3340
Lokalizacja: Belgia
test na suwaczka :D

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 05, 2006 4:43 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw wrz 21, 2006 10:54 am
Posty: 3340
Lokalizacja: Belgia
udalo sie jupi :D

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 05, 2006 5:00 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sie 29, 2006 6:20 pm
Posty: 897
Lokalizacja: Kraków
tijunde... moj maz nie za bardzo chcial rodzic ze mna.. wrazliwy facet.. hihi.. powiem szczerze ze ja nie chcialabym zeby byl przy mnie... wystarczylo mi ze wiedzialam ze jest tuz obok... moja mama mowila ze nigdy w zyciu nie potrzebowala ojca tak jak przy porodzie.. a ja nie... mialam ciezki porod i ciesze sie ze tego nie ogladal..

_________________
ObrazekObrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt cze 13, 2008 7:32 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 27, 2008 7:52 am
Posty: 229
Lokalizacja: Wrocław
jestem w 10 tygodniu i nie wyobrażam sobie, bym została sama przy porodzie. Mój chłopak, gdy się dowiedział, od razu zaczął szukać adresów szkół rodzenia i szpitali, gdzie najlepiej jest rodzić rodzinnie.
Gdy sobie żartujemy, mówi: "sprawca tego całego zajścia powinien być przy finale" :)
I wiem, że te wszystkie obawy o to, jak mój chłopak zareaguje na scenariusz na porodówce, czy go nie przerazi widok albo mój krzyk.. są tylko moimi obawami. On do tego podchodzi zupełnie inaczej - bardzo dojrzale.
Szanuję oczywiście decyzje tych dziewczyn, które chcą urodzić same. Kiedyś też poważnie rozważałam taką możliwość.

_________________
Jeśli naprawdę mocno czegoś pragniesz, to cały wszechświat zrobi wszystko, by pomóc Tobie to osiągnąć


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob cze 14, 2008 3:03 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw lip 05, 2007 1:21 pm
Posty: 113
Lokalizacja: UK Aylesbury
witajcie:) jak wygladal moj pord??? mysle ze poszlo dosc szybko choc nigdy nie zapomne tych straszliwyvch skurczy w pierwszej fazie.Wiecej mozecie poczytac na stronce - adres ponizej. Opisalam tam moj porod:)sa tam tez zdjecia mojej niuni:) pozdrawiam was dziewczyny


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn cze 16, 2008 4:43 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 01, 2006 7:43 am
Posty: 2521
Lokalizacja: ze stolicy podbeskidzia :))
Ja termin miałam na 27.01.08 do szpitala trafiłam 1.02.08 (sobota) w nocy w domu męczyły mnie skurcze a lekarz u którego była rano powiedział ze gdyby się zaczeło coś dziać to mam przyjechać do szpitala bo on ma nocny dyżur,niestety kiedy wzieli mnie na porodówke skurcze ustały rozwarcia nie było tak więc gdyby nic się nie działo wywołanie miałam mieć we wtorek uch...3 dni czekania...
W sobote rano koło 11.00 spacerowałam z koleżanką z sali po korytarzu i tam zaczepiła nas bardzo sympatyczna pani doktor wzieła nas nas na ktg skurczy dalej nie miałąm ale rozwarcie było na 1,5 palca.Postanowiono że podłączą mi kroplówkę leżałam,skakałam na piłce(a że były to ostatki pani doktor puszczała nam muzyke żeby lepiej się skakało) brałam prysznic i tak na przemian :wink: o 16.15 Nikodem był już na świecie :wink:

_________________
Obrazek
http://www.suwamgczki.com/]Obrazek[/url]


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt cze 27, 2008 6:58 pm 

Rejestracja: wt lis 28, 2006 6:37 pm
Posty: 198
Opowiem Wam moją historię.
To była końcówka września zeszłego roku. Byłam już tydzień po terminie i nic nie wskazywało na rozpoczęcie się porodu.
W końcu mój lekarz zdecydował, że nie ma co zwlekać, bo mam już mało wód płodowych. Trafiłam na patologię ciąży z uczuciem bezradności, no bo przecież nic mi nie dolegało. Przeleżałam bezczynnie półtora doby bez żadnych objawów porodowych, aż w końcu 9 dnia po terminie, rano, coś się zaczęło dziać…
Poszłam do szpitalnego sklepu i juz myślałam, że z niego nie wrócę na własnych nogach. Czułam się bardzo słabo. Udało mi się jakoś wrócić na oddział.
Popołudniu odwiedził mnie mąż. Wychodząc, odprowadziłam Go do drzwi, kiedy odeszły mi wody. Targały mną mieszane uczucia, radości - że nareszcie, strachu, zdenerwowania, cała dygotałam wewnątrz. Później lekarz mnie zbadał, rozwarcia jeszcze nie było, skurczy też, kazano mi odpoczywać, bo wszystko miało się rozpocząć lada chwila. Pierwsze skurcze zaczęły się ok. godz. 19. Ja juz miałam dosyć. Najchętniej wzięłabym tabletkę rozkurczową i poszła spać. Na porodówkę jeszcze nie chcieli brać. Kazali jeszcze odpoczywać, póki przerwy między skurczami długie. Badali co godzinę, bardzo boleśnie, bo szyjka zaczęła się rozwierać. Płakałam z bólu, na co położna stwierdziła: „No to chyba będziemy mieć krzyczącą rodzącą. To dopiero początek, a gdzie tu dalej". Myślałam, że jej przywalę. O północy kazali się spakować i przejść na porodówkę. Skurcze były juz tak silne, że torbę wlokłam za sobą idąc po ścianie.
Na porodówce standard: lewatywa, prysznic i mogłam już zadzwonić po męża. Przyjechał szybko. Był chyba bardziej przerażony ode mnie, ale obiecał wcześniej, że będzie ze mną w tych chwilach (na tyle, na ile da radę).
Na początku skakałam trochę na piłce, ale szybko przestało przynosić mi to ulgę. Skurcze były krzyżowe, bolesne. Zaczynały się w dole kręgosłupa, poprzez brzuch i całe ciało. Za każdym skurczem cała dygotałam z zimna, ale jednocześnie było mi strasznie gorąco. Nie mogłam tego opanować.
Był juz środek nocy. Położna pozwoliła mi się położyć. To był duży błąd. Rozwarcie postępowało wolno: 1cm/godzinę. Nie miałam już sił. Przysypiałam miedzy skurczami. Mąż przysypiał na krześle, obok mnie. Myślałam, że nigdy nie urodzę.
Zaczęło już świtać. W szpitalu przyszła nowa zmiana i nowa położna. Wtedy się wszystko zmieniło. Ryknęła na mnie, "zwaliła" z łóżka i zapytała, ile chcę jeszcze rodzic? Kazała mi iść pod prysznic, dużo chodzić, kucać w czasie skurczy. Rozwarcie było juz prawie całkowite. W czasie skurczu mocno kucałam, ból był nie do zniesienia, czułam jak główka schodzi na dół, darłam się w niebogłosy. Mąż trzymał mnie za ręce, łzy płynęły mi po policzkach.
Rozpoczynała się druga faza porodu. Położyłam się na łóżku. Położna podłączyła mi kroplówkę z oksytocyną i widziałam, jak ubiera się w strój roboczy. Powiedziałam do męża, że bardzo się boje, że nie będę umiała przeć. On pocieszał mnie i wspierał jak tylko umiał. Byłam już u kresu swoich sił. Nagle poczułam jak rozpoczęły się skurcze parte. Czułam jak mój synek się rodzi. Nie umiałam przeć przeponą. Wtedy zjawił się lekarz. Miałam wrażenie jakby spadł z księżyca. Podczas skurczu dusił mi mocno na brzuch, twierdząc, że to pomoże mi szybciej urodzić. Zaczęłam się szamotać i krzyczeć, żeby przestał, ale on kazał mi przeć w taki sposób, żebym brzuchem wypychała jego ręce. Zrozumiałam wtedy, jak efektownie przeć przeponą, żeby szybko urodzić.
Nigdy przedtem nie sądziłam, że samo rodzenie dziecka to już nie boli, tylko trzeba mieć ogromną siłę, żeby wypchnąć dzidziusia na świat. A ta pozycja…! Nogi prawie na głowie zaparte o dwie osoby stojące z boku…
Z każdym skurczem partym mój synek był bliżej mnie. Wiedziałam, że za chwilę Go przytulę do siebie. To dawało mi ogromną siłę. Dziś zastanawiałam się, skąd jej tyle miałam?
Położna zawołała mojego męża, żeby zobaczył, jak wyłania się główka. Spojrzeliśmy na siebie wymownie, bo nie taka była umowa miedzy nami. Oboje nie chcieliśmy, żeby patrzył na ten widok, ale poszedł. (Później mówił, że widział czarne włoski, i że nie sądził, że „tam” jest tak czysto podczas porodu – nie było w ogóle krwi, wody płodowe odeszły kilkanaście godzin temu.)
Z każdym skurczem główka schodziła coraz niżej, a gdy skurcz wygasał cofała się odrobinę. Położna znowu zawołała męża. Było już widać cały czubek maleńkiej główki. I znowu się schowała. Wtedy poczułam nagle ból naciętego krocza. Krzyknęłam przeraźliwie, że chyba pękłam, bo położna wahała się do ostatniej chwili, czy trzeba ciąć, no i ciachnęła. Bolało tylko ułamek sekundy i nie było czasu o tym myśleć, bo nadchodził kolejny skurcz. Jeszcze przedostatnie parcie i główka była na zewnątrz. Czułam dokładnie ją między moimi udami. Wiedziałam, że poród dobiega końca, ale czekanie na ostatni skurcz wydawało mi się strasznie długie. Ostatnie parcie nie wymagało już takiego wysiłku. Poczułam, jak mój synek „wyskoczył” ze mnie, a ogromny brzuch „wpadł do środka” jak galareta.
Spojrzałam na zegar. Była 8:10, 28 września 2007 roku, piątek rano. Na dworzu było zupełnie jasno.
Myślałam, że oszaleję ze szczęścia, nie wierzyłam, że mam już to za sobą, że urodziłam mojego synka.
Spojrzałam między nogi na Jego maleńkie ciałko, jak położna Go wycierała i krzyknęłam: „Dlaczego On nie płacze?”, „Spokojnie, zaraz zacznie”- usłyszałam odpowiedź i wtedy dobiegł do moich uszu najmilszy dźwięk-pierwszy płacz mojego dziecka. Położna pokazała mi Małego do góry i zapytała: „Kogo Pani urodziła ?”, Synka-odpowiedziałam i łzy popłynęły mi po policzkach. Był cudowny. Patrzył na nas wielkimi błękitnymi oczami. Nigdy nie zapomnę tych oczu. Zawsze myślałam, że noworodki rodzą się z zamkniętymi oczami.
Przystawiłam Go do piersi, a On zaczął od razu ssać. Nie mogłam powstrzymać łez. Byłam najszczęśliwsza na świecie. Cyprianek ważył 3700 i mierzył 58 cm. Dostał 9 punktów w skali Agar (-1 za łuszczącą się skórę, bo ciąża była przecież przenoszona).
Czytając to opowiadanie, można odnieść wrażenie, że poród był bardzo ciężki i zostawił traumatyczne wspomnienia. Tymczasem było to dla mnie najcudowniejsze przeżycie, którego nigdy nie zapomnę. Zawsze kiedy to wspominam, łzy wzruszenia napływają mi do oczu. Życzę każdej kobiecie, żeby wspomnienie porodu wywoływało takie wspaniałe emocje.
Dziękuję położnej, która odebrała poród, za to, że potrafiła mnie tak zmobilizować i pomogła przejść przez trudy porodu.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob cze 28, 2008 8:47 am 

Rejestracja: wt lis 28, 2006 6:37 pm
Posty: 198
Obrazek
Chwilę po narodzinach.

Obrazek
8 miesięcy później.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz cze 29, 2008 9:00 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 01, 2006 7:43 am
Posty: 2521
Lokalizacja: ze stolicy podbeskidzia :))
Kinga swój poród przeżywam niesamowicie.

Ale czytając to co przeszłaś muszę ci napisać że dla mnie jesteś kobietą na medal...
wiele kobiet powinno brać przykład z ciebie,i już po urodzeniu nie użalać się nad sobą i sądzić ze poród należy do lekarzy BRAVO DLA CIEBIE

_________________
Obrazek
http://www.suwamgczki.com/]Obrazek[/url]


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn cze 30, 2008 7:29 am 

Rejestracja: wt lis 28, 2006 6:37 pm
Posty: 198
Dzięki Dzunia. Rok czasu nie mogłam zajśc w ciążę. Tak bardzo pragnęłam tego dziecka, że nie mogłam sie doczekac, kiedy je urodzę. Dla mnie poród był niesamowitym przeżyciem.
Właśnie dzisiaj strasznie niewyspałam się przez mojego Szkrabika, ale i tak kocham Go nad życie.
Dzunia opowiedz nam o swoim porodzie.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: pn cze 30, 2008 4:28 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 01, 2006 7:43 am
Posty: 2521
Lokalizacja: ze stolicy podbeskidzia :))
Kinga ja tak w skrócie opisałam go już :wink:

Dzisiaj właśnie rozmawiałam z koleżanką która jest w 9 misiacu i kurcze muszę przyznać że przeżyłabym to jeszcze raz,nic mnie w życiu piękniejszego nie spotkało jak to że mogłam urodzić mojego szkrabka :lol:
My staraliśmy się 2 lata...
a właściwie odkąd pamiętam to się niezabezpieczaliśmy a jesteśmy razem ponad 6 lat...
Ja tez miałam nie załatwo nie opisałąm tego w całości bo to poszło w niepamięć :wink:
Najważniejszeże dziecię zdrowe :wink:

_________________
Obrazek
http://www.suwamgczki.com/]Obrazek[/url]


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 280 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 14  Następna

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Poród

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies forra