Dziewczyny, ja zawsze podziwiałam młode mamy, ale nie chciałabym tak wcześnie mieć dziecka. Ta decyzja długo we mnie dojrzewała, musiałam się wyszaleć, posmakować samodzielnego dorosłego życia. Życia na własny rachunek, pierwszej, drugiej pracy, budowania życia z drugim człowiekiem, docierania się. Miałam 27 lat jak urodziłam córeczkę i to był dla mnie idealny czas. Idealny, bo zdążyłam zorganizować sobie życie bez pomocy rodziców.
Mam dwie bliskie koleżanki, które urodziły w wieku 16 lat.
Jedna miała bogatych rodziców, więc dawali jej na wszystko, pomagali finansowo, płacili za leki, ciuchy, bo tatuś też był młodziutki. Dzięki pomocy rodziców udało się jej skończyć szkołę, mama znalazła jej pracę, sama ma plecy i zna kogo trzeba w mieście, a pracuje w branży finansowej, to łatwo córkę popchnąć w dobre ręce

. Ogólnie nie jest z ojcem dziecka, ale poznała człowieka fajnego i ułożyła sobie życie, dziś ma drugie dziecko i jest super.
Druga koleżanka niestety, spadła na samo dno...żal mi jej synka, bo widzę, że jej podoba się życie na samym dnie, więc jej wybór.
Uważam, że wiek nie ma znaczenia jeśli chodzi o dojrzałość. Ale kiedy nastolatka ma dziecko i może liczyć na wsparcie rodziców, to duży skarb. Jeśli nie może, to różnie może z tym być.
Osobiście uważam, że na wszystko jest odpowiedni czas, na naukę, pracę, zakładanie rodziny.
Nastoletnie mamy z samozaparciem są godne pochwały! Chylę czoła.
Ale osobiście nie chciałabym, aby moja córcia w tym wieku miała dziecko

.