Dzisiaj jest wt gru 18, 2018 10:08 pm


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Po stracie

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 30866 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 1544  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Poroniłam
Post: ndz lis 12, 2006 4:53 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 11, 2006 6:53 am
Posty: 10390
Lokalizacja: Wrocław
Cześć dziewczyny, otwieram nowy temat, wiem że jest on nie przyjemny i źle nastraja, ale coraz więcej zdrowych dziewczyn "traci ciążę" i bardzo to przeżywa a zazwyczaj przyczyna nie jest do końca znana....
Wiem coś o tym bo sama przez to przeszłam, to znaczy z moim męzem.
Jestem najmłodsza w rodzinie i wszyscy moi kuzyni i siostry maja już swoje rodziny, każda z kobiet zachodziła w ciążę nie mal że na zawołanie i rodziła zdrowe dzicko, dlatego jak stracilismy naszaą kruszynę to w rodzienie było to wielki szok i każdy zadawał sobie pytanie: DLACZEGO ?

My się pobraliśmy 30.09.2006r. a w ciążę zaszłam na początku października... Boże jacy byliśmy szczęśliwi jak na teście pokazały się dwie kreseczki ( staraliśmy o dzidzię od kwietnia)... wszystko było dobrze.. bardzo o siebie dbałam, we wszystkim co robiłąm brałam pod uwagę moje maleństwo, zaopatrzyłam się we wszelkie poradniki, witaminy dla przyszłych mam i byłam najszczęśliwsza na świecie, należałam do czerwcówek 2007 na forum bo miałam termin na 27. czerwiec 07.
... Ale widocznie i tak coś poszło nie dobrze, niżej opiszę wam jak straciłam moje maleństwo i co mi powiedział lekarz.


Ostatnio zmieniony czw cze 28, 2007 8:13 am przez Pelagia, łącznie zmieniany 5 razy

Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 4:54 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 11, 2006 6:53 am
Posty: 10390
Lokalizacja: Wrocław
8.11.2006r godz. 14:00 wchodzę do toalety i widzę na bieliźnie plamkę koloru brunatnego - wpadam w panikę dzwonię do lekarza i rejestruję się na teraz, szybko idę po męża do pracy i on zawozi mnie do gin, w między czasie idę to toalety plamka się powiększyła i to sporo - serce wali mi jak młot ale staram się nie panikować... dojeżdzamy do lekarza czekamy bo ma akurat pacjętkę ona wychodzi i lekarz prosi mnie, jestem cała roztrzęsiona i już mam złe przeczucia... kładę się do badania i Słyszę: nie jest dobrze to krew z pani leci , zaczyna mnie badać - ma pani twardą macicę... włącza aparat USG - płód żyje widzę na ekranie jak się porusza za chwilę lekarz robi zbliżenie widzę serduszko - bije jak szalone i jest moja kochana fasolka - popłakałam się widzę że lekarz nie mówi mi wszystkiego twierdzi że fasolka jest mała jak na 7 tydzień - powoli wpadam w rozpacz...

Mam w ręce receptę do wykupienia i cała się trzęsę gin. chciał mi dać skierowanie do szpitalaalenie zrobił tego... wychodzę z gabinetu z receptą i dają ją mężowi... wracam do pracy (mamy sklep) ja zostaję a mąż bieże receptę i jedzie wykupić za chwilę dzwoni że nie ma tego leku jedzie dalej ja przerażona siedzę i nie wiem co mam robić.... kolejny telefon był w 3 aptekach i NIE MA TEGO.... siedzę nadal po chwili straszny skórcz ból nie do znieśnienia zaczęłąm się zwijać jestem w szoku.... wstałam i poczułam jak wylatuje ze mnie strumień krwi.... wpadam w panikę, ręcę mi się trzęsą z ledwością zadzwoniłam do męża on odbiera i mówi nikt nie ma tego leku a ja na to zostaw tą receptę jedziemy do szpitala !!! i koniec rozmowy.... dzwonię do gin. płaczę mu do słuchawki mówię że zaczęłąm strasznie krwawić leci ze mnie jak z kranu..... : diagnoza przez telefon: Z TEJ CIĄŻY PRAWDOPODOBNIE NIC NIE BĘDZIE PROSZĘ JECHAĆ DO SZPITALA. Jestem w rozpaczy zamykam sklep i staję na zewnątrz czekam na męża płaczę niesamowicie cała się trzęsę i czuję jak po nogach mi leci.... jestem w totalnym amoku, załamaniu.... kolejny skurcz - okropnie boli ukucnęłam nie daję rady stać.... podjeżdża mąż zabiera mnie do auta i jedziemy do szpitala najbliższego....
izba przyjęć jest godz. 18:00 najpierw wywiad i badania rozebrałąm się, bałam się tego widoku, wszędzie tylko krew, cała się trzęse kładę się na łóżko lekarz mnie bada... nadal trwa wywiad... męża wyprosili... czuję jak mi spływa wszystko, płaczę niesamowicie ale nikt mnie nie uspakaja... dostaję ciuchy szpitalne, mżą kupił mi klapki zostaję w szpitalu nic nie wiem nikt mi nic nie mówi ja nie pytam jestem w szoku i ten ból....
wiozą mnie na górę tam mnie zostawiają, wychodzi położna - przemiła próbuje mnie uspokoić wypytuje o dane zakłada kartę choroby ... ja cały czas ryczę trzęsę się cała i powtarzam sobie pytanie DLACZEGO DLACZEGO ?!?!?!? jestem zrospaczona.... trafiam na salę mąż pojechał po rzeczy do domu dla mnie... wcześniej pobrali mi krew do 3 ampułek wszystko mi jedno... jestem na sali siadam na łóżko... tu już leży jedna dziewczyna widzę jest bardzo młoda są u niej rodzice... ale mnie to nie obchodzi siedzę plecami do nich i się zanoszę z płaczu.. oczy mam spuchnęte i jestem nie przytomna.... nie chcę się kłaść nie chcę nic BOŻE DLACZEGO ????????
przyjeżdża mąż z rzeczami... zostaje do później nocy przy moim łózku w między czasie idę to toalety boję się usiąść na ubikację cała się trzęsę stoję i czuję jak coś mi się oderwało w brzuchu i spadło na dół... za chwilę wylatuje ze mnie galareta duża zakrwawiona i bardzo ciepła... zaczynam płakać bardziej, wiem że to koniec....
mąż pojechał zaczęłąm dzwonić do mamy do koleżanek... nie mogę nic mówić jestem w rozpaczy.... jak wydusiłam to z siebie to mój rozmówca zaczynał płakać... przyjaciółki i mama każda z nich później przysyłała smsy.... pisały ze co by nie zawierał sms to i tak mnie nie pocieszą nie wiedzą co mają mówić jest im strasznie przykro dzwonią do mnie... słyszę że mówią przez nos najpierw jedna później druga.....
Nastała noc rano 9.11.06 (czwartek) zabrali mnie na USG - lekarz potwierdził poronienie w 7 tygodniu ciąży w macucy zostały resztki płodu, trzeba przeprowadzić zabieg łyżeczkowania... wychodzę z USG oczu to mi nie widać spuchnętę pełne żalu.... czeka na mnie moja lokatorka z pokoju jest bardzo pomocna dużo ze mną rozmawia nawet się uśmiechnęłąm raz przy niej.... ale BOŻE DLACZEGO ???? leżę na łóżku na sali i cały czas ryczę nic nie jem nie chcę nikogo widzieć... wychodzę na korytarz widzi mnie lekarka i mówi proszę usiąść zaraz będzie Pani badana..... czekam przed drzwiami z napisem SALA ZABIEGOWA łzy mi ciekną jak szalone ręcę się trzęsą.. wychodzi jakaś dziewczyna, siada koło mnie o nic nie pyta... teraz ja wchodzę.... jest ta pani pielęgniarka i lekarz siadam.... i zaczyna się wywiad wszystko musze opowiedzieć od początku jest mi ciężko mówić, zanoszę się od płaczu lekarz mnie pociesza zagaduje... i pyta czemu pani tak rozpacza....??? ja nic nie mogę wydusić z siebie .. wyjąkałam mu tylko DL A CZ E GO ??? ja pani wytłumaczę dlaczego ale proszę mi obiecać ze przestanie panio płakać kiwam głową że się zgadzam... żaczyna mówić.. ze zdrowy organizm jak wyczówa że dzieję się coś łego to pozbywa się zagrożenia.. plód nie rozwijał się prawidłowoi doszło do naturalnego wydalenia z macicy ... mówi lekarz że to dobrze ma pani zdrowy organizm który umie się bronic i to szybko zareagował... czy chciała by pani się dowiedzieć w 5 miesiącu że pani dziecko ma wodogłowie albo porażenie mózgowe??? było by chore to maleństwo... ciąża była by do podtzrymania ale czy pani tego by chciała???????????????
ja nic się nie odzywam.. lekarz pyta czy wyrażam zgodę na zabieg łyzeczkowania... podpisuję dokument pyta czy chcę teraz czy jutro ja odpowiedziałam teraz położyłam się na łóżku dostałam do żylnie jakiś ogłuszacz.. czułąm się kaj naćpana wszystko mi wirowało lekarz mówił głośno wszystko co robi po kolei każde ukłucie poprzedził słowami były cztery ukłucia w szyjkę macicy.... a ten ogłuszacz to tak abym nie była świadomo co się dzieje za bardzo... słyszę te odgółosy jak by woda ze mnie chlupotała coś mi wyciąga, ale ja jestem bezwładna czuję się jak po narkotykach nie mam śliny nie mam łez....
słyszę.. już po wszystkim proszę wyluzować brzch i w tym momencie jak się wyluzowałam poczułam jak wyciąga ze mnie dużą bańkę bardzo ciepłą i mięką jak balon... czułam jak wyjąłą ją ze mnie chociaż zrobił to bardzo dyskretnie..... KONIEC!!!!
siadam na wózek inwal. pielęgniarka mi pomaga ja jestem jak pijana nie trzymam się na nogach.. wiozą mnie na salę tam widzę moją mamę i tatę... mama zaczyna rozmawiać z lekarzem ja jestm na pół przytomna nie wolno mi wstawać pić a ni jeść... rodzice siedzą przy mnie rozmawiają ze sobą ja się troszę odzywam ale mam suchość potworną w gardle... już nie płaczę nie mam łez... ten środek tak mnie rozluźnił cze jest spoko......
rodzice wychodzą ja już dochodzę do siebie, wieczorem przyjeżdza koleżanka zapłakana bez makijażu... bardzo mi współczuje widzę że jest ze mną całym sercem.. rozmawiamy, przyjezdza mąż, posiedzieli i pojechali... wieczorem dzwoni telefon to moja siostra zanosi się od płaczu.. mówi że dopiero teraz się dowiedziała i słyszę od niej DLACZEGO TY??? DLACZEGO??? rozmawiamy uspokajam ją ja nadal czuję ten "narkotyk w sobie" jestem spokojniejsza od siostry ona cały czas mi płacze do słuchawki... zaczęły mi lecieć łzy....
10.11.2006r (piątek)
przychodzi lekarz z wypisem... wszystko jest dobrze, nie ma powikłań ma pani dobry i silny organizm.. może iść pani do domu... biorę wypis do ręki i czytam:
23 - letnia pacjentka zostałą przyjęta do szpitala z powodu krwawienia z dróg rodnych w 7 tygodniu ciąży. W wyniku przeprowadzonych badań stwierdzono resztki po poronieniu. w dniu 9.11.06r. wykonano zabieg łyżeczkowania jamy macicy, przebieg zabiegu oraz pobyt na oddziale bez powikłań. Wypisana do domu w stanie ogólnym i dobrym...
zaczęłąm ryczeć... przyjechał po mnie tato.... mąz musiał wyjechać na jeden dzień po towar do sklepu.. nie chciał jechać ale go namówiłam...

jestem już w domu od 11 rano i piszę wam to wszystko i jest mi lżej, w domu pochowałam gazety o dzieciach i krem na rozstępy... jestem sama i jest mi z tym dobrze nie chcę teraz żadnych rozmów.. czekam aż mąż wróci z podróży.
Lekarz powiedział aby odczekać 3 miesiące i można się starać o dzidzię.....

... fizycznie nic mi nie jest nic mnie nie boli... ale psychicznie to nie zapomnę tego nigdy - ja już widziała moją fasolkę i jej serduszko
już pwoli dochdzę do siebie..
:cry:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 5:28 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 27, 2006 4:38 pm
Posty: 871
Lokalizacja: podkarpacie
Magdula nie ma słów które ukoja ból który czujecie z mężem,nigdy ni ebyłam w twojej sytuacji i mam nadzieję że sie nie znajdę zachowaj Boże....
jednak czytając twoje słowa popłynęły mi łzy to boli w sercu tak mocno jednak chcę Ci powiedzieć że jest u nas w styczniówkach dziewczyna o nicku madziara też przeżyła to co ty 14.09.06 wspierałyśmy ją jak mogłyśmy cipełymi słowami i parę dni temu odezwała się z piękną nowiną jest znowu w ciąży ma załozone szwy była w szpitalu ale jest dzielna twarda i silna tak bardzo że wszystkie ją podziwiamyi trzymamy kciuki myślę że n apewno wesprze Cię jak tylko zobaczy twój post,a mi nie będzie miała za złe że opowiedziałam Ci cząstkę jej historii .Pomodlę się zaCiebie i Twoje dzieciątko bądz twarda wiem że to trudne ,ale czas leczy rany i niedługo ponownie zaszczycisz wszystkich piękną nowiną tak jak nas zaszczyciła madziara czego
z całego serca jej gratulujemy i życzę również Tobie..................


Ostatnio zmieniony ndz lis 12, 2006 5:45 pm przez WIOLKA, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 5:31 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz lis 12, 2006 5:17 pm
Posty: 45
Cześć Magdula!Ja też to przeżyłam więc Cię rozumiem:(Zabieg łyżeczkowania miałam 12.06.06roku...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 5:53 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 23, 2006 3:39 pm
Posty: 1897
Lokalizacja: stąd :)
...popłakałam sie.....

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 5:56 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sie 08, 2006 6:29 pm
Posty: 3944
Lokalizacja: Stargard Szczeciński
magdulka to wlasnie o mnie pisala tobie wiolka..!! nioe martw sie bedzie wszystko oki..!!!! obiecuje ci kochanie ze jutro porozmawiamy o tym glebiej.. dzis niestety juz nie mam czasu zeby siedziec przed kompem.. :( TRZYMAJ SIE KOCHANIE..!!!! JA PRZEZ TO PRZESZLAM I TY TEZDASZ RADE..!!!! A JA CI W TYM POMOGE!!!! OBIECUJE..!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 6:26 pm 

Rejestracja: wt cze 13, 2006 11:57 am
Posty: 1161
Lokalizacja: Sin City
Magdulka jestem w szoku, lzy mi leca i nie moge dojsc do siebie po tym co przeczytalam... :cry: :cry: :cry: Jest mi strasznie przykro, doslownie nie wiem co napisac... Zadne slowa nie maja i tak teraz sensu. Ja wierze jak i dziewczyny ze juz niedlugo znow bedziesz w ciazy i tym razem bedzie wszystko w porzadku!!!! :) :) Uda sie napewno!!! Wierze w Ciebie kochana, badz silna, masz meza, razem przez to przejdziecie, masz tez NAS i FORUM! Sciskam Cie mocnooooooooooo!!!!

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 6:47 pm 

Rejestracja: czw lis 02, 2006 11:51 am
Posty: 1571
Ja nie przeżyłam tego co Ty, ale moja mama tak. Kiedy po 8 latach prób udało jej się zajść w ciąże poroniła.Byla załamana bo przecież już od razu po ślubie z tatą chcieli mieć dziecko. Jednak po trzech latach po poronieniu zaszla znowu w ciażę. lekarze mówili że są niewielkie szanse, że ją donosi a już minimalne że będzie zdrowe dziecko, ale urodziła moją zdrową siostrę a po kolejnych trzech latach mnie.
Keidy zaszlam w ciąże panikowałam, że historia się powtorzy (jeszcze przed ciąża sie tego balam) szczególnie że moja byla pani ginekolog (już zmieniłam lekarza) na pierwszej wizycie chłodnym głosem mi powiedziala ze moge poronic a za powód podała tyło zgięcie macicy co nijak się ma do poronienia. Wyszlam z gabinetu przerażona. Ale wszystko jest dobrze, jestem w 13 tygodniu i modle się codziennie by urodzić zdrowe dziecko czego i Tobie (Wam) życzę.[/url][/i]

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 6:48 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 30, 2006 8:15 am
Posty: 3567
Magdula dokładnie wiem jak się czujesz :cry: przeszłam przez utratę dzidziusia w czerwcu :cry: Widzisz.... my z mężusiem pobraliśmy się w kwietniu i w maju dowiedziałam się że jestem w ciąży, jaka to radość była, ale nie długo.byłam na usg w 4 tyg ciąży żeby potwierdzić a w 6 tyg poszłam żeby zobaczyć bijące serduszko dzieciątka, ale nie zobaczyłam :cry: płód ubumarł niestety i trzebabyło iść na wyłyżeczkowanie macicy bo mój organizm przez nastepne 3 tyg nie chciał się sam pozbyć martwej ciąży :cry: Teraz zaczynam znów starania i się nie poddaję. To przeżycie było okropne ale czas troszke podleczył ranę. Nie poddawaj się, bo szczęście przychodzi zawsze, czasem tylko troszke później niż do innych...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 7:01 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 11, 2006 6:53 am
Posty: 10390
Lokalizacja: Wrocław
cześć dziewczyny, dziękuję że odpisałyście na ten przykry temat bo jak zakładałam ten "pokój" to miałam obawy, czy któraś z was tu zajży, ale cieszę się że jesteście i że mogę na was liczyć i wierzcie mi traktuję was jak swoje przyjaciółki i będę się z wami dzielić moimi staraniami o kolejnego dzidziusia... cieszę się że po zabiegu łyżeczkowania dziewczyny zachodzą w ciążę to jest cudowne... wasze posty bardzo mi pomagają psychicznie a bardzo mi teraz tego trzeba bo cała sprawa jest jeszcze bardzo świeża i boli....
dziękuję, że jesteście


Ostatnio zmieniony pt gru 01, 2006 11:17 am przez Pelagia, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 7:07 pm 
1 żółta kartka

Rejestracja: wt cze 27, 2006 10:26 am
Posty: 2313
Magdulka wiem,że jest Ci ciężko, smutno i źle. Czujesz się rozgoryczona, masz żal do całego świata i ciągle zadajesz sobie to samo pytanie DLACZEGO? Musi upłynąć trochę czasu zanim zrozumiesz dlaczego. Wiem co czujesz, bo rok temu też przeżyłam utratę mojego aniołka. Jeśli masz jeszcze łzy to płacz - to bardzo pomaga. Ja też straciłam dzidzię w w 7 tyg - diagnoza ciąża obumarła, nawet nie zdążyłam zobaczyć bijącego serduszka mojej kruszynki. Też przeszłam zabieg łyżeczkowania.
Czas leczy rany. nawet te najgłębsze...
Nawet się nie obejrzysz jak znowu będziesz nosić fasolkę pod serduszkiem. Tak jak ja. Czekam na dzidzię - ma pojawić się w styczniu.
Trzymaj się kochana, jesteśmy z Tobą.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 7:26 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 11, 2006 6:53 am
Posty: 10390
Lokalizacja: Wrocław
ania777
dziękuję za wspaniełe słowa , a możesz mi napisać jak była u ciebie przyczyna poronienia i po jakim czasie zaszłaś w ciążę i czy lekarz kazał Ci jakieś badania robić przed kolejną ciążą? i jak długo krwawiłaś po zabiegu i kiedy dostałaś pierwszą miesiączkę i czy tobie też kazał odczekać 3 miesiące ??

Dziewczyny jak znacie odpowiedzi na te pytanie to piszcie ... PROSZĘ


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 7:29 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 16, 2006 1:51 pm
Posty: 1398
Lokalizacja: Italia
Magdulka sloneczko , pisze ze scisnietym gardlem , tylko po to aby powiedziec ci jak ogromnie mnie wzruszyl twoj dziennik.Jest mi strasznie przykro i sciskam cie z calego serca . Trzymaj sie cieplutko

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 7:33 pm 

Rejestracja: ndz lis 12, 2006 5:07 pm
Posty: 6
Hej,przeczytałam co napisałaś Magdula i strasznie mnie to poruszyło,juz od 2 h myśle o tym i naprawdę ci współczuje , ale nie możesz się poddawać !!! Napewno się uda i będziesz szczęśliwą mamusią!!
Trzymam kciuki , nie załamuj sie bo wszystko teraz zalezy od twojego samopoczucia i nastawienia!!!
Dobrze że jest takie forum gdzie można się podzileić takimi sprawami , wiesz że nie jesteś sama w swoim żalu , że jest tyle dziewczyn które przezyły podobne historie.
Pozdrawiam serdecznie wszystkie dziewczyny !!!!


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 7:37 pm 
1 żółta kartka

Rejestracja: wt cze 27, 2006 10:26 am
Posty: 2313
Magdulka przyczyna nieznana - wynik badania histipatologicznego wykazał tylko obecność ciąży. Dlaczego tak się stało nie wiem do dziś. Zabieg łyżeczkowania miałam w połowie grudnia 2005 r. Ja właściwie to krwawiłam może jakieś 2-3 dni, a potem lekkie plamienie ok tygodnia, @ dostałam w połowie stycznia, ale to jest sprawa indywidualna, zależy jak wracają do normy hormony. Żadnych badań nie robiłam, lekarz kazał mi odczekać 3 miesiące i mogłam podjąć kolejną próbę. W ciążę zaszłam w kwietniu.
Zobaczysz wszystko będzie dobrze. Pozdrawiam gorąco.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 7:41 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 11, 2006 6:53 am
Posty: 10390
Lokalizacja: Wrocław
madziara20

a Tobie lekarz nie kazął odczekać 3 miesiące bo zaszłaś bardzo szybko i napisz co powiedział że tak szybko zaszłaś czy to jest dobrze nie czekać czy źle??
i kiedy pierwszy raz się kochałaś po zabiegu ??


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 7:48 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 11, 2006 6:53 am
Posty: 10390
Lokalizacja: Wrocław
ania777

przywracasz mi wiarę w życie, czyli zaszłąś zaraz po odczekaniu tych 3 miesięcy, boże jak się cieszę bo wiem co musiały dla Ciebie oznaczac te dwie kreseczki na teście po tych przezyciach....

ja mam tak samo miałam zabieg 9 listopada i w tym dniu trochę krwawiłam a póżniej już tylko plamienie, dzisiaj jest 12. listopad a jam bardzo delikatne plamienie a badanie histopatologiczne mam odebrać za dwa tygodnie...

a kiedy po zabiegu poszłąś do swojego gin. pierwszy raz ?


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 8:03 pm 
1 żółta kartka

Rejestracja: wt cze 27, 2006 10:26 am
Posty: 2313
Poszłam z wynikiem badania histipatologicznego. Po jakiś 4 tygodniach.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 8:16 pm 

Rejestracja: pn sie 21, 2006 4:21 pm
Posty: 2056
Magdula strasznie Ci współczuje, ja nigdy w życiu nie przeszłam takiej tragedii, ale od kiedy dowiedziałam się że jestem w ciązy, każdego dnia modle się żeby urodzić zdrową dzidzie.
Wiem , jestem przekonana że Tobie też się uda , i za jakiś czas będzie tak jak ja w 5 miesiącu i poczujesz piErwsze ruchy dzidzi.
TRZYMAJ SIĘ CIEPLUTKO!!!!!!!!!TRZYMAM KCIUKI ZA CIEBIE I TWOJEGO MĘŻA!!!!!!!!!!!!!!!!!!

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: ndz lis 12, 2006 8:40 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lis 07, 2006 4:39 pm
Posty: 849
Lokalizacja: gizycko
poryczałam sie tez trafiłam do szpitala z plamieniami ale jest mi przykro z twojego powodu ze ciebie to spotkalo teraz jest mi smutno opisalas to z takimi szczegulami ze zal w sercu sciska tzrymaj sie cieplutko zobaczysz niedlugo bedziesz miala swoja ukochana dzidzie

_________________
Obrazek


Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 30866 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 1544  Następna

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Po stracie

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies