Dzisiaj jest ndz sty 19, 2020 4:46 pm


Forum ciąża

» Forum ogólne » Psychologia

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 20 ] 
Autor Wiadomość
Post: wt lip 07, 2009 2:03 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sty 04, 2007 1:21 pm
Posty: 151
Mam problem. Otóż obecnie mieszkam z mężem i z półroczną córeczką u jego rodziców w dużym domu na wiosce.Dom jest niedawno wybudowany i wszyskie wykonczenia w nim robi moj mąż bo ten dom bedzie dla niego. Dom jest dwu pietrowy podpiwniczony. na pierwszym pietrze jest salon sypialnia korytarz kuchnia i łazienka. na drugim sa cztery pokoje i łazienka. Na początku mieszkalismy na dole tzn sypialnie mielismy na dole ale potem poszliśmy na góre z czego ja byłam bardzo zadowolona bo przynajmniej sie troche odizolowałam. Teście są spoko. tesciowa mi pomaga przy małej gotuje i sprzata ...tzn ja częsciej sprzatam bo wole to niz gotowanie. Ale tescie mi przeszkadzają. Jestemsmy młodym małżeństwem i ja nie chce sie dzielic wszystkim z nimi. w dodoatku wszystkie meble i rzeczy w domu oprócz sprzetów kuchennych są nasze a nie tesciów.Fakt że dom jest ich. ale my im go urzadzilismy. tym bardziej że meble do kuchni i do salonu kupił nam moja mama z myslą o mnie aby mi było dobrze.a mi jest tam beznadziejnie źle.Nienawidze tego domu jak tam jestem to popadam w depresje nic mi sie nie chce. Nie czuje sie tam u siebie.w dodatku działka jest nieogrodzona jest tam wielki staw...boje sie o dziecko jak zacznie chodzic.przez to wszystko jestem coraz bardziej zła i sie kłoce z mężem i złoszcze na dziecko.teraz przyjechałam do swojego domu rodzinnego...i odzyłam . mam tu las, morze piekną działke...swoj pokój i wogole czuje sie u siebie swobodnie.nic mnie tak nie drazni jak tam.a nawet jak cos bedie to wiadomo ze rodzicom swoim to zawsze mozna odszczekac :wink: a tesciom nie.moj mąż zaproponował ze mozemy zamieszkac u mnie ale on musi skonczyc ten dom( a to potrwa)i to wyglądałoy tak ( on pracuje 24h potem ma 3 dni wolne)po pracy by jechał do mnie 60km od swojego domu a 150 km z pracy. zostałby jeden dzien i potem jechałby na dwa dni do siebie robic potem praca i znow to samo...lub tydzien tam tydzien tu. ja bardzo bym chciała zamieszkac u mnie ale nie na takich warunkach jak on stawia...nie wiem co mam robic.narazie tylko podjełam decyzje ze zostane z nim i sie jakos przemecze...ale bede za to czesciej jezdzic do domu.dodam tylko ze nie chcemy brac kredytu aby cos budowac czy kupowac...chociaz wiem ze to by yło najlepsze rozwiązanie...pomóżcie pocieszcie ...bo jestem załamana

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: wt lip 07, 2009 3:00 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 18, 2006 6:46 pm
Posty: 11304
wydaje mi sie ze nie chodzi o miejsce zamieszkania ale o to ze tesknisz za rodzicami... problem jest w tym iz byc moze podswiadomie trudno ci zaakceptowac dojrzalosc i odpowiedzialnosc.. to ze jestes dorosla...masz rodzine i czas najwyzszy odciac pepowine od rodzinnego gniazda...czas dorosnac :wink:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lip 07, 2009 7:48 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw paź 04, 2007 9:27 am
Posty: 7655
Lokalizacja: Lublin/Dartford UK
Cytuj:
wydaje mi sie ze nie chodzi o miejsce zamieszkania ale o to ze tesknisz za rodzicami...


Święta racja, z tym, że mi się wydaje, że tęsknisz nie za rodzicami, ale za swoim miejscem. Ja mam to samo. Od 25 lat mieszkam w mieszkaniu, gdzie wprowadziłam się razem z rodzicami, potem był mój ojczym, wprowadził się mój mąż i wciąż mieszka z nami moja siostra. dziś mieszkanie jest moje i siostry ma 70m/2 mamy cztery pokoje (jeden duży podzielony na dwa) w tym dwa nasze i jest nam ciasno. Kłócę się z siostrą na każdym kroku o wszystko. O dzieci, bo za głośno (ona też ma dwoje) o sprzątanie, czy remont, a także o zwierzęta które z nami mieszkają.
Mój mąż oddałby wszystko by się stąd wyprowadzić. Mąci, myśli, ale nie umie mnie przekonać, bo ja wciąż wierzę, że tu jest moje miejsce, że nigdzie nie będę potrafiła się zaaklimatyzować, że wszędzie będzie mi źle i gorzej niż tu (choć czasem mi się wydaje, że gorzej być nie może). Mimo kuszącej perspektywy mieszkania na swoim, własne meble, przestrzeń i wszystko moje, moje, to i tak jeszcze do tego nie dojrzałam. Tak wiec wcale ci się nie dziwię. Tylko wydaje mi się, że źle interpretujesz swoje zachowanie.
Tak więc zazdroszczę tego domu, mieszkania u teściów, jej pomocy i full opcji mebli w takiej chacie :wink: ale nie zamieniła bym moich dwóch pokoi na ten Wasz :lol:

_________________
Obrazek 06.09.2007
Obrazek 13.07.1999
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lip 07, 2009 9:17 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sty 04, 2007 1:21 pm
Posty: 151
tez mam nikole:). miło mi słyszec że ktos mie rozumie.ja teraz przyjechałam do swich rodziców i zyje pelnia szczęscia tzn do szczęścia brakuje mi męża.zastanawiam sie nad propozycja męża..aby zamieszkac u mnie..ale boje sie o nasze małżeństwo...wogóle na samą myśl że po niedzieli mam tam wrócic to aż mnie trzesie...nie chce tam wracac...

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lip 07, 2009 10:28 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz lut 25, 2007 12:21 pm
Posty: 249
A może kredyt nie byłby taki zły? Ja wiem, że to ciąży itd, ale jednak masz spokój, nikt Ci w gary nie zagląda:) A widzę, a raczej czytam, że dzielisz Wasze wspólne życie na u mnie i u niego, a to tez nie jest dobre. Chociaż ja też mieszkam z teściami, ale jakoś jeszcze to zniosę te 3 czy 4 lata, ale za to potem odetchniemy wszyscy, i oni i my:)
A takie ambicje, że mąż remontuje dom bo będzie jego też odłóżcie na bok, bo tak naprawdę to nie wiadomo kiedy i czy w ogóle ten dom będzie wasz. Mąż ma rodzeństwo?

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lip 07, 2009 10:30 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw paź 04, 2007 9:27 am
Posty: 7655
Lokalizacja: Lublin/Dartford UK
Cytuj:
ale jakoś jeszcze to zniosę te 3 czy 4 lata, ale za to potem odetchniemy wszyscy, i oni i my:)

No właśnie ... wytrzymaj ... pomożesz mi w tym trwaniu ...

_________________
Obrazek 06.09.2007
Obrazek 13.07.1999
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lip 07, 2009 11:16 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz lut 25, 2007 12:21 pm
Posty: 249
mritula pisze:
Cytuj:
ale jakoś jeszcze to zniosę te 3 czy 4 lata, ale za to potem odetchniemy wszyscy, i oni i my:)

No właśnie ... wytrzymaj ... pomożesz mi w tym trwaniu ...


?????????????????? nie rozumiem :oops: :oops: :oops:

Gdybyśmy mieli możliwość, na pewno by nas tutaj nie było, ale narazie niestety nie mamy takiej możliwości, przynajmniej dopóki Marysia nie pójdzie do przedszkola, czyli przez najbliższy rok. Narazie jestem z nią w domu i to jest dla mnie najważniejsze :) Marysia już nie będzie młodsza, a ja do pracy zdążę pójść. Nawet zniosę teściową :wink:

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lip 08, 2009 8:32 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 03, 2008 8:13 pm
Posty: 1603
kochana

jeszcze troche...
przemeczysz sie i bedziesz na swoim
u siebie z mama najlepiej...cos o tym wiem

my coprawda mieszkamy sami, ale jak mamy jechac do tesciowej to sie czuje zle, nieswojo, nie u siebie...
jakbym miala mieszkac razem..uuuuuuuuuuu

powodzenia i glowka do gory :)

_________________
:: 14.04.2009, g. 13:50, 3720g, 56 cm, 10pkt ::
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lip 08, 2009 8:51 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sty 04, 2007 1:21 pm
Posty: 151
ma siostre

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lip 08, 2009 12:14 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt gru 12, 2006 2:16 pm
Posty: 7570
Lokalizacja: leszno
Sprawy mieszkaniowe nigdy nie są proste, jak napisałaś ma siostrę, więc po śmierci jego rodziców, dom dziedziczy on i siostra napół, jeśli ona się zrzeknie, to ok. ale jeśli nie to w najlepszym wypadku mąż będzie musiał ją spałacić, chyba,że teście zrobią na niego darowiznę. Eh to ciężkie tematy.
Moim zdaniem jak będzesz mieszkać u mamy to powali wam się małżeństwo. Nie wytrzymacie długo. Najwyższy czas przeciąć pępowinę niestety. Do mamy możesz przyjeżdzać, ale nie mieszkać, mąż tam ty tu. A dziecko myślałaś o nim? Dwa domy? Tata dochodzący. Teraz dziecko masz małe, ale kiedyś zacznie pytać.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lip 08, 2009 11:51 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz lut 25, 2007 12:21 pm
Posty: 249
No właśnie, ma siostrę, a z rodzeństwem różnie bywa, niestety. Tak, jak napisała Astrid, różnie może być z domem i jego podziałem, a jeżeli siostra okaże się wredna albo rodzice? i Zostaniecie z niczym, albo niech jego rodzice zachorują? Mieszkacie z nimi, więc jesteście uwiązani.
No i kwestia zasadnicza - Wasza rodzina, nie Ty, mąż i dziecko tylko rodzina.
Ja to wszystko rozumiem, że masz rodziców, że są Ci bliscy, że w domu rodzinnym czujesz się najlepiej, ja mam podobnie, ale teraz mąż i córka są moją rodziną i w razie czego to oni ze mną będą i to oni są teraz najważniejsi, a nie moje widzimisię - przepraszam, jeżeli Cię uraziłam:)

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lip 09, 2009 12:12 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw paź 04, 2007 9:27 am
Posty: 7655
Lokalizacja: Lublin/Dartford UK
rebeka pisze:
mritula pisze:
Cytuj:
ale jakoś jeszcze to zniosę te 3 czy 4 lata, ale za to potem odetchniemy wszyscy, i oni i my:)

No właśnie ... wytrzymaj ... pomożesz mi w tym trwaniu ...


?????????????????? nie rozumiem :oops: :oops: :oops:

Jak wytrzymasz to i mi dodasz sił swoim wytrwaniem :lol:

_________________
Obrazek 06.09.2007
Obrazek 13.07.1999
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lip 09, 2009 1:10 pm 

Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:12 pm
Posty: 973
Lokalizacja: Poznań
współczuję wam ja co prawda mieszkam na swoim ale ostatnio świat moj zaczął sie trząść. Moj mąz dostał gospodarstwo jest na niego wiec powinnien niby mieszkac z rodzicami ale moi kupili mi kawalerke 150 km dalej w mieście. rodzeństwo mojego dostało pieniądze zaraz poslubie i wyprawione miało wesele podobno tak teściowa mówiła. a G nawet nie spytała czy może pomóc, sam na wszystko zarobił, my jesteśmy 2,5 roku po slubie a najstarsza siostra mojego 25 jest ich 7.
teraz teściowa miała udar i G rodzeństwo chciało nas wrobić w opiekę nad nimi, byśmy zrezygnowali ja ze studiów które za rok kończe a moj z pracy i całe życie pitolili biede jak jego rodzice, całe pieniadze przeznaczali na dzieci te co były po slubie.
cała gospodarka jest nic nie warta trzeba w nia wiecej wkładac niz wyjąć mozna i w takim miejscu ze nie znajdzie sie pracy. G dostał gospodarke bo jego rodzice chcieli przejsc na emeryture szybciej bo chorowali. a reszta juz dawno po slubie i gdzie indziej mieszka. jak mnie poznal wyprowadził sie i zamieszkalismy w miesci.
jexdzimy do rodziców i pomagamy i dalej bedziemy ale nie zgodze sie być opiekunką 24H na dobe dla teściów. nie moge patrzec jak traktuja mojego tak mi go szkoda zawsze wszyscy dostaja paczki z okazji odwiedzin my nie i cały czas slysze jak mówi teściowa moj synalek na brata mojego. co wy byście zrobiły? przepraszam ale krócej nie dałam rady opisać.
M24 piszesz ze teściowa ci pomaga to duzo naprawde, zazdrosze moja jak przyjezdza G rodzenstwo dzwoni do nas bysmy przyjechali i impreze przygotowali, a potemm mam posprzatac po nich i uslugiwac im. nienawidze tego.
ostatnio pojechalismy sie przejechac motorkiem bo G siostry miały byc z 1h i nam sie przeciagnęło to dzwoniła bysmy wrócili bo sa i trzeba podac im jedzenie.
Jeżeli macie mieszkac tam może dwa odzielne wejścia i przegrodzic dom miałabys jakąs izolacje ze tak powiem?

_________________
26.01.2015 Kacper 3500 52 Nasze szczęście
Obrazek
5 lat walki by Ciebie mieć :) 15.02.2011 Bartosz 3210 54cm Nasze szczęście
Obrazek

[*] 6tc - 9tc prawie listopadowa mama 2010,
[*] 5tc 04-02-2014


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lip 09, 2009 4:05 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz lut 25, 2007 12:21 pm
Posty: 249
Mritula teraz już rozumiem. :D
Chociaż szczerze mówiąc, nie wiem, jak tu wytrzymam, dopóki nie staniemy na nogi, niby nie jest źle, a jakoś niedobrze, nie mam się do kogo odezwać, nic nie mogę po swojemu. Mieliśmy taki plan, że pójdę do pracy, dopiero jak Marysia pójdzie do przedszkola, nadal bym tak chciała, ale życie zaczyna weryfikować nasze decyzje i coraz bardziej myślę o tym, żeby już zacząć szukać, w każdym bądź razie jak coś się nawinie, to pójdę do pracy.
jagodynka U nas też jest tak samo, mój mąż jest najmłodszy i dla jego starszego rodzeństwa jest logiczne, że będziemy tu mieszkać i dopóki mój mąż mnie nie poznał, to było tak, że dla nich to było pewne, ale teraz zaczął myśleć o sobie i o swojej rodzinie, a nie o nich, żeby im było wygodnie i już nie jest im tak po drodze, niestety, my nie chcemy tu mieszkać, bo się zwyczajnie nie da, teść ma problem alkoholowy, teściowa też jest nie w porządku. I tak dla brata mojego męża, jedynym sensownym wytłumaczeniem, było, że nie możemy mieszkać sami, bo ich rodzice nam nie pomogą finansowo ( my tej pomocy nie chcemy, bo woli y wszystko sami osiągnąć, żeby nie usłyszeć, że gdyby nie oni, to nic byśmy nie mieli.), a po drugie to uważa, że narodzę niewiadomo ile dzieci i teściowa będzie musiała mi pomagać. I nie będzie dojeżdżać niewiadomo ile km do nas. Tak, tylko, ze ja też mam mamę i w razie czego, to jak pójdzie na emeryturę, czyli za jakieś 6- 10 lat, to mi na pewno pomoże, i nie z taką łaską jak teściowa, a narazie dzieci nie planujemy więcej, no chyba, ze za te właśnie 6 czy 10 lat. No i sprawa zasadnicza, nie chcemy się wyprowadzać poza naszą miejscowość, tylko ulicę albo dwie dalej, to moim zdaniem nie jest taka odległość, która sprawiałaby problemy. Oczywiście, w razie czego to będziemy się nimi zajmować, ale nie w tym samym domu. na pewno nie. Prawda jest taka, ze każdy robi tak, aby jemu było wygodnie, żeby w razie choroby nie musiała się zajmować rodzicami i nie był uwiązany 24 h na dobę i ja się wcale Wam nie dziwię, ze nie chcecie mieszkać z teściami i porzucać własnego życia. I bądźcie twardzi, nie bierzcie tego na siebie, my już jasno powiedzieliśmy, nie będziemy mieszkać w tym samym domu. I tego się trzymamy :)
A u nas jest tak, ze niby każdy mówi, ze jesteśmy tu siebie, że to wszystko to mojego męża, a każdy zachowuje się jak u siebie. Mi to zwisa, ale to taka małe nawiązanie. Jagodynka, mają rączki to niech koło siebie robią, nie daj sobą pomiatać, aj nie daję i nigdy nie dawałam pomiatać sobą rodzinie męża, bo nie są ode mnie lepsi.

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lip 09, 2009 6:42 pm 

Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:12 pm
Posty: 973
Lokalizacja: Poznań
wiesz tylko ze tesciowa jest po udarze i uczy sie od nowa chodzi do tego ma zastawke. najgorsze ze oni chcieli mnie wrobić w przewijanie jej ale sie nie dałam zrobiłam szum na oddziale i zaraz pielegniarki sie znalazły. moze i ma zal o to, ale jakbym raz pozwoliła sobie wejsc na głowe to juz na zawsze. o nas tez mowia ze to nasz a jak przyjeżdzaja nawet kapi zmienic nie moga tylko w buciorach i my wynosimy dywan przed przyjazdem bo kto bedzie to prac. ciesze ze sie nie dałaś my tez próbujemy.
najlpsze jak moj powiedział siostrze ze skoro ta gospodaraka taka cenna i mozna z niej wyzyc i jeszcze zarobic to jeszcze dzis jej odda. zatkało ją. a ja kocham go coraz bardziej.
rebeka współczuję mieszkania z teściami i zycze ci wytrwałości w decyzjach obyście szybko zamieszkali sami.
opowiem wam akcje jak oduczyłam podsłuchiwania teściowej.
była wszpitalu i miała wyjśc a miało przyjechac G rodzenstwo wiec powiedziałam ze moge triche pomóc i cała sobote sprzeatala gotowałam. a na nastepny zaprosiła nastepny o nich nie wiedziałam dowiedziałam sie w ostatniej chwili. wszyscy wiedzieli ze była w szpitalu i nic nie bedzie szykowac a ona ugotowała obiad na kilkanaście osób i jak my tam pojechaliśmy bo bylismy u moich to zrobiła awanture mojemu az ze złosci sie popłakała ze powinnismy my to szykowac. jak G rodzenstwo wrociło i znimi rozmawiałam na korytarzu bo tesciowa sie do mnie nie odzywała to usłyszałam cos za drzwiami pokazałam G siostrom by były cicho a jak dalej mówiła złapałam za klamke i pociągłam a za drzwiami tesciowa taka zmieszana ze szok a ja w śmiech :lol: :lol: normalnie upokożona przed swoimi dziecmi i narazie sytuacja sie nie powtórzyła.

_________________
26.01.2015 Kacper 3500 52 Nasze szczęście
Obrazek
5 lat walki by Ciebie mieć :) 15.02.2011 Bartosz 3210 54cm Nasze szczęście
Obrazek

[*] 6tc - 9tc prawie listopadowa mama 2010,
[*] 5tc 04-02-2014


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt lip 10, 2009 8:33 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob mar 03, 2007 8:41 pm
Posty: 1953
Lokalizacja: centrum Warmii
Oj jak ja was rozumiem, dobrez, że znalazłam ten wątek, bo myslałam powoli, że jestem wariatką a tu widzę, że czujecie jak ja i źle Wam sie mieszka tak, jak mi. Fajnie:))
Mieszkam 3 lata u teściowej (leci4 rok) w domu na górnym piętrze, ona na dole, na dole jest kuchnia i wspólnie z niej korzystamy.
No i jest fatalnie, wszystko fatalnie. W domu rodzinnym miałam bardzo nwowoczesnie urzadzone i mielismy umowę, że zamieszkamy u tesciowej na rok, góra 2 do czasu kupienia swojego mieszkania. Minęły 3 :roll:
Dom jest niefunkcjonalny, źle urządzony, wszytsko jest stare, nic mi sie nie podoba, nic nie jest moje, teściowa całymi dniami pracuje nie ma jej w domu, możecie sobie pomysleć że fajnie, ale ona tez nie sprzata nie zmywa, w domu rodzinnym miałam zmywarke tu nie, kuchnia jest gazowa a miałam elektryczna no w ogóle cofnęłam się z rozwoju. Dom jest mamy i siostry i meża, także nie inwestujemy ani grosza w reszte domu bo jest do podziału. Uważam , ze tesciowa jesli chce żebyśmy z nią mieszkali powinna nam kawałek przepisac chiciaz swój żebyśmy mogli zrobic kuchnie czy inne rzeczy, bo tak, to mieszkamy w jej domu, jej meblach, garnkach i jest masakra. Mam nadzieję, ze ktoś mnie zorumie. Mąż mnie zwodzi, że niedługo się wyprowdzimy, nie mamy pieniędzy, mamy działkę, chcemy wziąć kredyt na domek, ale oboje sie trochę boimy, natomiast najwieksza moja obawa jest taka, że ugrzęznę tu na zawsze w tych starych meblach i garnkach i kuchni mojej teściowej. Czuję się xlę, niewartosciowa, jak bezpański pies, który musi tu mkieszkać, bo inaczej co? Wałśnie nie wiem. Myslę, że nie musze tu mieszkac ale gdzie? pójdę do mamy a mąż co? Nie wyobrażam sobie zycia bez swojej kuchni, własnie oczekujemy dziecka i co to bedzie? To strata czasu. Zamieszkałam tu z nadzieją, że kawałek czasu dam rade, wytrzymam, żeby potem założyć swój upragniony dom. Mam dość. Sprztąm cały dom za nas troje a niedługo pojawi się na świecie dziecko- moge nie dac rady. Zresztą oni mają to gdzieś, nigdy nikt nie dał mi odczuc, ze jest fajnie, że dbam o dom, że jest czysto, bardzo czysto, że czasem obiad ugotowany. Nie mam nic w zamian, wiem, że nie powinno sie oczekiwać, ale nie wiem co zrobic, czy tak ma wygladac moje zycie? Mam sie poświecac dla teściowej? Jestem załamana.

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt lip 10, 2009 9:33 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 18, 2006 6:46 pm
Posty: 11304
Cytuj:
Mam sie poświecac dla teściowej? Jestem załamana.
nie dla tesciowej ale dla meza :roll:
wspolczuje... zalamana jestes z jakiego powodu? nie potrafisz podjac decyzji za was oboje skoro maz nie chce podejmowac wspolnie? powinnas z nim porozmawiac...poprosic o argumenty za tym zebyscie mieszkali u jego mamy...i podac mu swoje za tym zebyscie mieszkali u siebie...jezeli was stac na kupno mieszkania... bedzie ci latwiej zrozumiec jego a jemu ciebie i mozliwe ze dojdziecie do jakiegos kompromisu :wink:


jak tesciowa ma wam przepisac kawalek domu? przeciez i tak odziedziczycie czesc jak tesciowej zabraknie :D
i w ogole nie wiem po co sprzatasz i gotujesz dla wszystkich..rozumiem raz czy dwa...albo ustalacie dyzury...ale widocznie to lubisz skoro to robisz ... :D


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lip 12, 2009 9:19 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob mar 03, 2007 8:41 pm
Posty: 1953
Lokalizacja: centrum Warmii
Sprzatam bo uwielbiam czystość a gdy siedzę wiecej w domu bo jestem domatorka to nie mogę wysiuedzieć i ź się czuję gdy jest bałagan. Nie chcę sprzątać po nich alke jak tak chodzę, kręcę sie pod domu to zaraz biorę się za jakąś robotę i suma summarum jest sprzątnięte. Kocham idealny porządek.
Gotuję bo muszę coś czasem zjeść, wychodzi na to, że gotuję dla całej rodziny a oni wcale, no co?- dobrze mają, już się przyzwyczaili, że są obiady, ale teściowa mnie denerwuje, bo ona nie gotuje.
Chodzi mi o teściową bo mąż wioadomo, ja i on jest ok, ale ona też korzysta i to mnie wnerwia, bo mam męża a le i teściową na głowie, a dlaczego, po co, za co?itp
Mąż mi mówi, że też chce się wyprowadzić....jesteśmy zgodni ale nic nie robimy w tym kierunku, boimy się kredytu itd. Odwlekamy tę decyzję, tzn on bo ja bym stąd już dawno zwiała nawet za cenę dużych rat.

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lip 12, 2009 10:51 am 

Rejestracja: pn wrz 04, 2006 10:52 am
Posty: 1485
A czy ustaliliscie z tesciowa jak ma wygladac sprzatanie i gotowanie? Jakies rozmowy byly?

skoro tesciowa tak Ci przeszkadza to sie wyprowadzcie :roll:
nie wierze w syt. "bez wyjscia"

Ty chcesz, mąż chce.... gdzie tu problem?!


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: czw sie 06, 2009 10:51 pm 

Rejestracja: wt lut 05, 2008 5:12 pm
Posty: 893
AAAAAAAA!!!!!!!!!! tylko nie tooo!!! nie przeprowadzajcie sie od rodzicow do rodzicow bo to straszna glupota!!!! bierzcie kredyt albo TBS i idzcie na swoje, błagam, nawet kawalerka jednopokojowa bedzie lepsza. wg mnie to nie tesknota za rodzicami tylko chec ucieczki od obcej jakby nie bylo rodziny. ile ja znam takih pzypadkow!!! chociazby ja. mieszkamy u mnie z moimi rpdzicami i powiem szczerze nie ma nic bardziej toksycznego, bo sila rzeczy dziadkowie sie wtracaja, moj maz ma tego dosyc, chce....do swojej mamusi sie wyprowadzic!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nigdy na to nie pozwole. postanowilismy jak najszybciej uciec na swoje, raz na zawsze sie wreszcie usamodzielnic, bo w naturze czlowieka lezy w pewnym momencie sie uniezaleznic.

_________________
koko

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 20 ] 

Forum ciąża

» Forum ogólne » Psychologia

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies forra