Też słyszałam, że nagłe zmiany żywieniowe w ciąży nie są koniecznie dobre, ale może najlepiej zapytać o to lekarza i kontrolować wyniki badań.
Co do tego co wolno i nie wolno. Ja jestem już w 37 tygodniu ciąży i na razie wszystko jest ok. Wyniki zawsze miałam dobre. Jadłam wszystko na co miałam ochotę. Na początku potrafiłam zjeść całą cytrynę na raz i jeszcze popić wodą z ogórków kiszonych

To co omijałam to sery pleśniowe (chociaż bardzo lubię), alkohol (chociaż miałam ochotę), owoce morza i surowe mięso. Nie ma co przesadzać i sobie odmawiać. Skoro mamy na coś ochotę to może i dziecku tego potrzeba.
Co do przesądów to ludzie mnie tym załamują

Po 4 miesiącu postanowiłam iść do fryzjera aby pofarbować włosy, na co moja koleżanka "nie boisz się, że dziecko będzie rude?". Byłam pewna, że sobie żartuje, ale jednak nie żartowała. Jeśli moja córeczka będzie ruda to czy będę kochała ją mniej? ABSOLUTNIE NIE ! Kolejna sytuacja. Podczas zjazdu rodzinnego zderzyłam się z teściową i wylałam na swoją dłoń gorącą herbatę. Teściowa była przerażona tym, że się poparzyłam, że nawet nie poczuła poparzenia na swojej ręce. Za to kolejna osoba skomentowała to następująco "no to ciekawe czy dziecko będzie miało plamy". Nie wierze, że ludzie mogą wierzyć w takie bzdury. I jeszcze bez zastanowienia mówić takie coś kobiecie w ciąży, która dmucha na siebie i martwi się o swoje dziecko.