Dzisiaj jest wt wrz 16, 2014 5:25 pm


Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 40 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: śr sty 02, 2008 11:33 pm 

Rejestracja: pn cze 18, 2007 1:00 pm
Posty: 463
Lokalizacja: Bydgoszcz
karolach ja sie chetnie dowiem o kapach tzn piszac kapy masz na mysli 2? :P

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: ndz sty 20, 2008 9:57 pm 

Rejestracja: ndz gru 16, 2007 7:07 pm
Posty: 7
Witam serdecznie!!!

Ja mam termin na początek lipca, już się dowiedzieliśmy że mały ma pisiorka :lol: a dzisiaj poczułam pierwsego kopniaczka:) Już od paru dni cos czuję, ale dzisiaj było to tak cudnie wyraźne:-) Jutro mam usg, zobaczymy jak duże jest maleństwo.

Ja też zamierzam rodzić w Bizielu, chociażby dlatego że mieszkam po drugiej stronie ulicy, ale również mam całkiem dobre przeżycia, kiedy niestety zdarzyło mi się tam przebywać. Może będziecie mogły pomóc mi, bo ja się za nic nie mogę dokopać do jakiejś informacji - czy któraś z Was ma namiary do szkoły rodzenia przy tym szpitalu?? Mam nadzieję, że jakaś jest... Będę wdzięczna za info, pozdrawiam serdecznie i życze zdrówia dla Was i dla Kruszynek :D


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sty 21, 2008 12:00 pm 

Rejestracja: pt wrz 14, 2007 12:41 pm
Posty: 508
Lokalizacja: Toruń
witam wszytskie ciężarówki;-),
mam prośbę o informacje jak załatwić poród w bizielu - mieszkam w toruniu , miałam rodzić w swoim rodzinnym mieście (nie toruniu) , ale moja mama która tam mieszka ma problemy ze zdroweim więc postanowiłam zmienić opcję , w toruniu boję się rodzić bo porodówka cieszy się złą opinią
wiem że biziel oceniany jest bardzo dobrze , poradźcie proszę do jakiego lekarza pracującego w bizielu iść prywatnie żeby dogadać z nim cesarkę (mam skierowanie na cc)
termin mam na koniec marca początek kwietnia więc sprawa zaczyna być pilna :shock:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw kwie 03, 2008 6:37 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 13, 2008 5:38 pm
Posty: 88
Lokalizacja: bydgoszcz
G pisze:
Dzięki za opisik porodu :) Ja nadal się do biziela wybieram.Już postanowione i zdania nie zmienię.A myślisz,że położne by pozwoliły być w pionowej pozycji jak dziecko już wychodzi?bo ja bym chciała uniknąć cięcia krocza.

hej G czy już urodziłaś? czy biziel i pozycje wertykalne wchodzą w grę? tez tak chcę a n ie wiem czy pozwolą


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob maja 03, 2008 4:36 pm 

Rejestracja: sob maja 03, 2008 3:48 pm
Posty: 96
MONA-MAj ja rodzilam w bizielu ale podczas parcia sama wolałam się położyc.. myślę jednak że jesli trafisz na dobra połozna to bez problemu będziesz mogła wybrać sobie dogodną pozycję.. gorzej jesli nie :roll:

_________________
Obrazek Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz maja 25, 2008 4:23 pm 

Rejestracja: czw maja 08, 2008 3:22 pm
Posty: 3
Lokalizacja: Bydgoszcz
hej dziewczyny powiedzcie mi co trzeba wziąść ze soba dla maluszka do szpitala chodzi mi o szpital Biziel co tam wymagają żeby mieć dla dziecka

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr cze 18, 2008 3:51 pm 

Rejestracja: pn mar 31, 2008 2:59 pm
Posty: 344
Lokalizacja: Kujawsko-Pomorskie
Witam!

Dziewczyny,chciałabym się dowiedzieć co trzeba ze soba zabrać do szpitala Biziela dla siebie i dzidzi?

Proszę się odezwac :P

_________________
Obrazek


Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lip 15, 2008 8:47 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 15, 2008 8:23 pm
Posty: 3
Lokalizacja: Bydgoszcz
Czy w Bizielu można wynając jakoś salę rodzinną, żeby po urodzeniu maleństwa być z mężem i dzieciątkiem osobno? a jeśli tak to ile to kosztuje? z góry dziękuje na odpowiedź:)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lip 15, 2008 10:14 pm 

Rejestracja: pt cze 29, 2007 7:53 pm
Posty: 1085
Ewelina, nie nie można.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt wrz 05, 2008 10:25 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr wrz 26, 2007 3:40 pm
Posty: 3012
Lokalizacja: Kuj.-Pom.
rodziłam w bizielu.Pozwolono mi wstać złózka,ale jak przyszły mocne bóle to sama się położyłam :roll:
Co do pozycji to z bólu nie myślałam o nich,ale położna kazała mi się co chwilę na inny bok kłaść.

_________________
Obrazek
[*]2006


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł: biziel - tak
Post: pn wrz 22, 2008 5:16 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 13, 2008 5:38 pm
Posty: 88
Lokalizacja: bydgoszcz
hej
urodziłam w kwietniu ok 3 tyg przed "wielkim otwarciem" miałam opłaconą położną. - WARTO!!!!!
lekarze generalnie mało sie interesują. jak usłyszałam słowo "kleszcze" to urodziłam w 5 minut.. :-) :-)
dobra położna to skarb. KAZAłA mi chodzić, kucać, obracać się na boki. żadnego leżenia! tylko aktywny poród. mogłam przeć jak chcę. niestety na samiutki koniec musiałam położyć się na plecki.. :-( ale to na 2 skurcze podczas których wypchnęłam Piotusia.
Nie było tak źle. minutę po powiedziałam do męża" mogę rodzić znowu" a on " chyba beze mnie" :-) :-) :-)
bolało dojście do rozwarcia( po oxy). skurcze parte to był "pikuś"
polecam biziel - opłaćcie położną! bez niej miałabym cesarkę, nie dałabym rady, a tak 3h po porodzie sama poszłam pod prysznic, następnym razem nastawiam, się tylko na poród naturalny, choć przed pierwszym porodem też przemyśliwałam o cesarce.

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 22, 2008 9:04 pm 

Rejestracja: pt lut 22, 2008 9:56 pm
Posty: 655
mona maj, a którą miałaś położną bo ja też tam rodziłam i byłam pod opieką p. Marioli.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz wrz 28, 2008 9:53 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 13, 2008 5:38 pm
Posty: 88
Lokalizacja: bydgoszcz
nie. moja była pani Gosia. Z polecenia. i też ją polecam

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz paź 05, 2008 6:18 pm 

Rejestracja: pn mar 31, 2008 2:59 pm
Posty: 344
Lokalizacja: Kujawsko-Pomorskie
Gdy dowiedziałam się, że mam cukrzycę i nie będę mogła urodzić dziecka w Inowrocławskim szpitalu, ponieważ szpital nie jest zaopatrzony w aparat do podania dziecku glukozy ( gdyby potrzebowało po urodzeniu).
Dowiedziałam się, że takim szpitalem jest Szpital Biziela w Bydgoszczy. Nie byłam z tego zadowolona, ale uznałam, że to jednak najlepsze wyjście dla mnie i dla dziecka. Jakże się myliłam, gdy trafiając 12.09.08r na oddział patologii ciąży myślałam, że trafiłam pod najlepszą opiekę i najlepszych specjalistów. Na patologii kobiety leżą i nie są informowane o stane zdrowia, czy jakichś zabiegach, które je czekają!!! Położne w dość ironiczny i perfidny sposób podchodzą do pacjentek młodych lub poprostu dla sytuacji dla których znalazły się na oddziale ( przykładem może być dziewczyna w 4 ciązy po trzech cc, której groziło pęknięcie macicy na bliźnie po poprzednim cc). Położne zajmują się duperelami typu sprawdzanie tętna dziecka co 2 godziny!!! nawet w nocy!!! i temperaturkami pacjentek. Za to nie poinformowały pacjentek zdrowych, aby zachować szczególną ostrożność, ponieważ na oddział została przyjęta pacjentka w 30 tc. Po częściowym odejściu wód płodowych i ogólnym zainfekowaniu organizmu!!! Korzystając z toalety nie trudno się zarazić. Trafiłam na ten oddział w 41 tc i leżałam 4 dni zanim zdecydowano się na wywołanie porodu. Samego porodu nie wspominam źle, ale tylko dlatego, żę już na początku porodu ( oxy nie działała) dałam w łapę położnikowi i wprost prosiłam, żeby mi pomógł. W tym momencie poczułam się jak w prywatnej klinice , dodatkowe kroplówki ( o dziwo pojawiły się skurcze), szyjki i pleców. Poskutkowało, ale niestety za kasę i córeczka była na świecie w ciągu 1,5 godzinki. Z traktu porodowego dosłownie wybiegłam nie czekając na wózek i wywiezienie. Wtedy też pomyślałam: Jaki wredny i skorumpowany szpital. Na Położniczym okazało się, że córka ma szmery na płuckach po prawej stronie i musi dostać antybiotyk w kroplówce na rozszerzenie oskrzelek i żeby jej się lepiej oddychało ( miała katarek). Na drugi dzień na położniczym popłynęła nowina, żę 3/4 oddziału jest zarażone jakimiś bakteriamii ( Matki i dzieci). Nieco później okazało się, że na patologii leży od dłuższego czasu kobieta, której w 30 tc odeszły wody płodowe i jej organizm jest całkowicie zainfekowany. Miała gronkowca paciorkowca i jeszcze jakieś cho*erstwo ( nazwy nie pamiętam). Ciąży tej kobiety nie dało się dłużej utrzymać i 18.09 urodziła. Dziecko trafiło na intensywną terapię a ta kobieta... na położniczy aseptyczny ( ironia normalnie!). Na następny dzień sobie wyszła, ale niestety syf, jaki po sobie zostawiła będzie jeszcze długo o sobie dawał znać, zarażając inne kobiety i dzieci. Nie mogę też dobrze wypowiedzieć sie o położnych z aseptyka. Noworodki kąpane są przy otwartych oknach!!! A znieczulica, jaka panuje na płacz dziecka zabieranego na badanie czy kąpanie nie ma granic!!! Najciekawsze w tym wszystkim jest hasło które wisi na plakatach " Szpital przyjazny dziecku"- przecież jest to śmiechu warte!!! Po oddziale chodzi kobieta wręcz zmuszająca kobiety po porodzie do naturalnego karmienia nawet, gdy kobieta nie ma pokarmu!!! Nidgy nie miałam pokarmu, więc i teraz nie liczyłam na cód. Pokarmu nie miałam i nie mam, mimo, że przystawiałam córeczkę do piersi co chwilę. Wszystko skończyło się na tym, że mam podrażnione brodawki do krwi, a mała darła się z głodu. Po kilku błaganiach dostałam sztuczne mleko mleczko dla dziecka, ale było ono rozdzielane i za każdym razem trzeba się było prosić i tłumaczyć, że się nie ma pokarmu i że dziecko z głodu. Od lekarzy nic się nie było można dowiedzieć o stanie zdrowia dziecka. Gdy po kilku dniach nie wytrzymałam i poszłam do lekarki zapytać się w jakim stanie jest dziecko, jak wyszły wyniki i co jeszcze będzie badane lekarka odpowiedziała nie zrozumiałymi dla mnie terminami. Powiedziałam, że nie znam się na normach i że nie rozumiem tego języka, którego używa. Odpowiedziała mi wtedy w bardzo niemiły sposób zacytuję : " Gdyby pani się znała i rozumiała to by pani tutaj pracowała. Ale pani tutaj nie pracuję i nie musi sie znać!!!" Ot. tyle się dowiedziałam. A gdy jakiś czas później spotkała mnie spacerująca i płacząca po korytarzu "aseptyka" stwierdziła, że mogę sobię trochę popłakać, że 50% kobiet ma depresję i że dobrze mi płacz zrobi. A ja do cholery nie miałam i nie mam żadnej depresji, ja poprostu denerwowałam się o własne dziecko... Czy to takie dziwne? Nie normalne, że matka płacze bo nie wie jaki jest stan jej dziecka i jakie będzie podjęte leczenie? W końcu po wielu perypetiach i prośbach udało się mojemu męzowi dowiedzieć, że dziecko ma rozplanowany antybiotyk na 5 dni bo w prześwietlenu wyszło, że ma niewielkie zmiany osłuchowe na płuckach po prawej stronie. W szpitalu musiałam przebywać przebywać wraz z dzieckiem do 25.09.08r ( do końca antybiotyku, który otrzymywała córka) i po ostatnim zastrzyku wyszłam z dzieckiem do domu. Dziecko było juz dwa razy badane przez pediatrę i córeczka jest zdrowa. Na szczęście mam zdrowe dziecko, ale o koszmarze jaki przeżyłyśmy na pewno nie da sie tak szybko zapomnieć. Jedyne, co mogę poradzić przyszłym matkom to, to aby jak najdalej trzymały się od tego idio*ycznego szpitala a prof. W. Szymański powinien się wstydzić za swój personel. Wspomnienia, które zostały mi po tym szpitalu to... trauma na samą myśł o Bizielu. Aby więcej moja noga tam nie postała!!!


Matka malutkiej Martusi.

_________________
Obrazek


Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw paź 16, 2008 10:00 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 09, 2007 5:04 pm
Posty: 688
Współczuję przeżyć!!1 Dobrze że się wszystko pozytywnie zakończyło.
Muszę jednak napisać parę zdań od siebie.Ja również rodziłam w Bizielu i nie miałam takich odczuć jak ty. Najpierw leżałam na patologii ,( a dodam że szpital był wtedy w remoncie) i było 8 pań na Sali pod troskliwą opieką położnych . Tętno było mierzone tak jak piszesz co 2 godziny i chwała Bogu , bo to dla mnie w 41 tyg. Ciąży było bardzo długo, zresztą patologia ciąży to nie sanatorium i trzeba się liczyć z róznymi badaniami .Potem trafiłam na porodówkę , gdzie leżałam na super nowoczesnym łóżku obok mnie był mąż i cudowna położna p.Alinka, która mówiła co się dzieje i pomagała w wybraniu dogodnej pozycji przy skurczu. Poród rozpoczął się hasłem: RODZIMY trwał 2 i pół godziny i zakończył się słowami : PROSZĘ ODPOCZĄĆ JUŻ JEST PO WSZYSTKIM.
CYT.:Noworodki kąpane są przy otwartych oknach!!! A znieczulica, jaka panuje na płacz dziecka zabieranego na badanie czy kąpanie nie ma granic!!! – wiesz to jest ich praca i gdyby każde dziecko miały uciszać i ululać to by im doby nie starczyło. Ja takich koszmarów nie przezywałam bo zawsze szłam ze swoją dzidzią do pokoju ,w którym dzieci są kąpane i jakoś było ok.
Cyt.: Po oddziale chodzi kobieta wręcz zmuszająca kobiety po porodzie do naturalnego karmienia nawet, gdy kobieta nie ma pokarmu!!! O tym czy ma pokarm czy nie dowiadujemy się zazwyczaj po paru dniach , pierwsze 3 dni są ciężkie i myślę ,że gdyby nie ta kobieta większość pierworódek by się załamała i karmiła sztucznie , a poco skoro mleko matki najlepsze jest na świecie , ja osobiście tez karmiłam sztucznie ale to ze względu na przebytą wcześniej operację piersi i jakoś problemu ze sztucznym mlekiem nie było .
Cyt.: Jedyne, co mogę poradzić przyszłym matkom to, to aby jak najdalej trzymały się od tego idio*ycznego szpitala a prof. W. Szymański powinien się wstydzić za swój personel. Wspomnienia, które zostały mi po tym szpitalu to... trauma na samą myśł o Bizielu. Aby więcej moja noga tam nie postała!!! Mogę się zgodzic z Tobą ,że było ci ciężko ,że nie uzyskałaś informacji na temat stanu zdrowia swojej córeczki, ale nie pisz takich zdań, bo jest to jedyny szpital w województwie , który ma najlepszy sprzęt dla ratowania noworodków i jeżeli któraś ciąza jet w jakiś sposób zagrożona albo dziecko może urodzic się w stanie nazwijmy to nie najlepszym to NIE MA LEPSZEGO SZPITALA I KAŻDA MAMA POWINNA SIĘ TU ZNALEŹĆ. Ja bardzo chwalę sobie położne , lekarzy i ich profesjonalizm.

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw paź 21, 2010 1:30 pm 

Rejestracja: czw paź 21, 2010 12:15 pm
Posty: 1
Moj pobyt w bIzielu nie wspominam zbyt dobrze...
Nie moglam urodzic normalnie, wiec podjeto decyzje o cesarskim cieciu..porod odbierala pani K. Byla umowiona wiec przy porodzie byla slodka jak miod. Gdy juz bylo po wszystkim i dostala kase to nawet nie zajrzala do mnie...W nocy gdy lezalam na polozniczym po cesarce nie mialam jeszcze pokarmu wiec zadzwonilam po pielegniarke aby przyniosla mleko dla malej, a ona stwierdzila, ze musze jeszcze poczekac z godzinke, bo ona jest zajeta PARANOJA! Jak wytlumaczyc dwu dniowemu dziecku, zeby poczekalo jeszcze godzinke!? W drugiej dobie po porodzie u malej stwierdzono zoltaczke nowordkowa, wiec musiala lezec w inkubatorze, ktory stal obok mojego lozka, gdyz bylam sama w pokoju. W nocy cos zaczelo sie dziac z inkubatorem, temeratura w srodku byla ustawiona na 32 stopnie i nagle zaczela wzrastac a w inkubatorze wlaczyl sie dzwiek ostrzegawczy! Przestraszylam sie izaczelam wzywac pielegniarke ktora flirtowala na korytarzu z lekarzem i olala moje wezwanie! Dzieki Bogu udalo mi sie samej zmniejszyc temerature w inkubatorze...Po paru dniach dostalam wypis ale moja coreczka musiala zostac poniewaz przyjmowala antybiotyk, wiec przeniesli nas na oddzial septyczny a tam to dopiero bylla masakra! Dziecko bylo kapane przy otwartch oknach, na sali na ktorej lezalam byl grzyb na scianie, na zlewie kamien, brudne kafelki a w szafce obok mojego lozka splesnialy owoc ktory przyrosl juz do tej szafki! Prosilam salowa o sprzatniecie to stwierdzila, ze nie mozna tego doszorowac! Normalnie rece mi opadly!Łazienka byla najgorsza; dwa prysznice obok siebie, nie zaslonione, tak ze kazdy wchodzac do lazienki mogl zobaczyc mnie nago, zamiast drzwi w ubigacji stal szpitalny parawan...Zastanawialismy sie z mezem, ktory porobil zdjecia tego oddzialy czy czasem nie wyslac tego do TVNu, bo jak kobieta po porodzie, z malenkim dzieckiem moze lezec wtakich warunkach! Oddzial septyczny ginekologii powinien zostac zamkniety na cztery spusty!! Po 6 dniach postanowilam wypisac dziecko na wlasne zadanie i wtedy zrobili mi jazde. Gadali, ze czeka mnie za to odpowiedzialnosc karna, jaka ze mnie matka itd potem sie dowiedzialam, ze nie chodzilo im wcale o zdrowie dziecka, tylko dlatego ze psuje im statystyki gdy wypisuje dziecko na wlasne zadanie! ''Szpital przyjazny dziecku'' dobre sobie! :P


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz paź 24, 2010 6:52 pm 

Rejestracja: pn mar 31, 2008 2:59 pm
Posty: 344
Lokalizacja: Kujawsko-Pomorskie
Witaj Lenka1605 :wink:

Widzę ze przeszłyśmy przez bardzo podobny koszmar :evil:
Tylko mi aby zamknąć usta ( odgrażałam się ze ich zaskarże i tez wypisałam się z córką na żądanie) to na drugi dzień po powrocie przywieżli z biziela nowiutki aparat do inhalacji z maskami dla dzieci i dorosłych :shock:

poczytaj moje przeżycia na opinie o bizielu ,tam napisałam wszystko :?

_________________
Obrazek


Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw kwie 12, 2012 3:12 pm 

Rejestracja: czw kwie 12, 2012 2:44 pm
Posty: 1
współczuję wszystkim, którzy mieli złe przeżycia związane z Bizielem. Ja jednak mam całkowicie inne zdanie na ten temat. termin porodu miałam na 17 stycznia tego dnia mój Mąż zawiózł mnie do dwójki, bo od trzech dni miałam silne bóle i skurcze. Pani, która przyjmowała mnie na izbie przyjęć śmiała się ze mnie, kiedy opowiadałam jej co się dzieje...podłączyli mnie pod KTG i usłyszałam tylko, że z dzieckiem nie jest za dobrze...nie było miejsca na ginekologii więc od razu wysłali mnie na porodówkę. Na badanie lekarskie czekałam ponad 4 godziny. co innego od lekarza usłyszałam a co innego pojawiło się w karcie... po południu podłączyli mnie pod kroplówkę z oksytocyną. Dostałam silnych bóli a położna śmiała się ze mnie. Dobrze, że był przy mnie mój Mąż, ponieważ położna nie chciała mnie odłączyć nawet na chwilę, żebym poszła do toalety...ogólnie chyba stwierdziła, że mój Mąż może wykonywać za nią jej pracę. On musiał sprawdzał zapis KTG, on podkładał mi basen...a położna latała jak poparzona...śmierdziała jak popielniczka i ogólnie była nieprzyjemna. Kroplówka się skończyła a mi przeszły wszelkie bóle i skurcze, wysłała mnie do łóżka. Następnego dnia rano wysłali mnie na USG, lekarz, który przeprowadzał badanie, dziwnym trafem nie zauważył, że moja Córka jest źle ułożona...stwierdził, że wszystko jest w porządku. Pół godziny później wychodziłam do domu...tydzień później zaczęły się skurcze, Mąż zawiózł mnie do Biziela, to była najlepsza decyzja! Miałam przy sobie dwie położne i trzech lekarzy. Gdyby nie ich szybka decyzja naszej Córeczki mogłoby z nami dzisiaj nie być! Urodziłam przez cesarskie cięcie, bo jak się okazało nasza Córeczka nie zeszła do kanału rodnego, była ułożona twarzyczkowo i groziła jest zamartwica...Na sali operacyjnej także było trzech lekarzy i dwie położne. Jedna z nich cały czas do mnie mówiła, uśmiechała się i mówiła co się dzieje. Położne, które wzięły Ninę szybko ją oczyściły (płucka też, bo opiła się wód) i pierwsze co zrobiły to przystawiły ją do mnie, żeby mi ją pokazać i żebym mogła ją pocałować. Potem wiadomo, zabrały ją a mnie zszyli. Ale Mąż mógł być cały czas przy niej. Po zszyciu zawieźli mnie na salę pooperacyjną i chwilę później miałam moją Córeczkę przy sobie. Z porodówki jestem bardzo zadowolona. Jeśli chodzi o salę poporodową to zostawia ona wiele do życzenia. Może nie tyle sale, co personel...Pani doktor Kaźmierczak, która wymyśliła sobie, że Nina ma żółtaczkę noworodkową, chociaż ten jej aparacik pokazał, że nic nie ma... kiedy druga Pani stojąca obok powiedziała, że nie ma, że aparat nie wykazał żółtaczki ona powiedziała 'przecież widzę, ze ma'...dodatkowo stwierdziła, ze moja Córka ma szmery na serduszku i przyczepiła się do mojej grupy krwi..że przez to moje dziecko może być chore ( mam zerówkę)...kiedy dziewczyna leżąca ze mną na sali powiedziała, że chciałaby wiedzieć, co jest z jej dzieckiem i dlaczego dostaje leki, to pani doktor powiedziała, że gdyby rodzice chcieli wszystko wiedzieć musieliby iść na medycynę...na drugi dzień przyszedł do nas inny neonatolog dr Filip..nazwiska niestety nie pamiętam. Złoty lekarz! Wszystko dokładnie wytłumaczył! każdy wynik! I jest jedna Pani, przed którą myślę, że nie tylko ja będę ostrzegać. Trochę grubsza, krótko ścięte włosy. Naszą Córkę kąpała o 22, bo przecież była zdrowa...nie ważne że dziecko spało, kiedy wkładała je pod kran...i jednemu dziecko wyrwała motylka z ręki po czym stwierdziła, że dziecko samo sobie wyrwało...Jakim cudem 3-dniowe Maleństwo samo może sobie wyrwać motylka?
W każdym bądź razie uważam, że Biziel to naprawdę dobry szpital! dzięki szybkiej decyzji tamtejszych lekarzy każdy nasz dzień wypełnia uśmiech naszej Małej Córeczki! :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt lip 13, 2012 5:26 pm 

Rejestracja: pt lip 13, 2012 4:32 pm
Posty: 2
Witam, na samym początku chciałbym przestrzec panie które mają zamiar rodzić w Bizielu, to co tam zobaczyłem i to co przeżyła moja żona trudno opisać. Słyszałem różne rzeczy o tej porodówce ale z uwagi na komplikacje dziecka w trakcie ciąży lekarz prowadzący zalecił poród w Bizielu ponieważ są tam podobno najlepsi "lekarze" w Bydgoszczy, tak też zrobiliśmy. Zacznę może od czasu porodu, który trwał prawie 25 godzin zaczynają od pierwszych regularnych skurczy, żona wyła jak pies przy porodzie, gdy poprosiła o leki przeciw bólowe lekarz zrobił łaskę i pojawił się dopiero po godzinie żeby coś jej dać, ale leki dużo nie pomogły, mało tego na samym początku porodu żona słyszała jak to lekarz szedł spytać się położnych czy może jej podać relanium,bo miała za wysokie tętno, strach pomyśleć o kompetencjach takich lekarzy:(żona strasznie się męczyła i już po kilku godzinach było widać że coś jest nie tak, gdy już miała pełne rozwarcie i tak nie mogła urodzić, ale lekarze czekali jeszcze dwie i pół godziny choć żona już nie miała nawet siły krzyczeć, zrobiono w końcu cesarskie cięcie, nie wiem czy sposób porodu to jest brak kompetencji, znieczulica ludzka czy też rutyna ale dużo w życiu widziałem ale czegoś takiego nigdy, nadmieniam, że w pewnym momencie porodu doszło do pyskówki miedzy mną a lekarzem bo nie mogłem już na to patrzeć co też zmieniło podejście lekarza na gorsze bo żona mi później to powiedziała, o położnych niestety też nie mogę powiedzieć czegoś dobrego:(dziecko było wymęczone, było widać po główce ile wycierpiało. Nie daliśmy z żoną żadnych pieniędzy ani lekarzowi ani położnym przed porodem, może w tym był problem?ale praca w szpitalu to są ich cholerne obowiązki!!!W trakcie porodu mojej żony urodziło kilka innych kobiet co mówi samo za siebie. Gdy żona z dzieckiem wróci ze szpitala na pewno będę złożę skargę do odpowiednich instytucji z uwagi na ewentualne zaniedbania bądź niedopełnienie obowiązków.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: ndz lip 15, 2012 12:52 am 

Rejestracja: pt lip 13, 2012 4:32 pm
Posty: 2
[quote="tata604"]Witam, na samym początku chciałbym przestrzec panie które mają zamiar rodzić w Bizielu, to co tam zobaczyłem i to co przeżyła moja żona trudno opisać. Słyszałem różne rzeczy o tej porodówce ale z uwagi na komplikacje dziecka w trakcie ciąży lekarz prowadzący zalecił poród w Bizielu ponieważ są tam podobno najlepsi "lekarze" w Bydgoszczy, tak też zrobiliśmy. Zacznę może od czasu porodu, który trwał prawie 25 godzin zaczynają od pierwszych regularnych skurczy, żona wyła jak pies przy porodzie, gdy poprosiła o leki przeciw bólowe lekarz zrobił łaskę i pojawił się dopiero po godzinie żeby coś jej dać, ale leki dużo nie pomogły, mało tego na samym początku porodu żona słyszała jak to lekarz szedł spytać się położnych czy może jej podać relanium,bo miała za wysokie tętno, strach pomyśleć o kompetencjach takich lekarzy:(żona strasznie się męczyła i już po kilku godzinach było widać że coś jest nie tak, gdy już miała pełne rozwarcie i tak nie mogła urodzić, ale lekarze czekali jeszcze dwie i pół godziny choć żona już nie miała nawet siły krzyczeć, zrobiono w końcu cesarskie cięcie, nie wiem czy sposób porodu to jest brak kompetencji, znieczulica ludzka czy też rutyna ale dużo w życiu widziałem ale czegoś takiego nigdy, nadmieniam, że w pewnym momencie porodu doszło do pyskówki miedzy mną a lekarzem bo nie mogłem już na to patrzeć co też zmieniło podejście lekarza na gorsze bo żona mi później to powiedziała, ta lekarka choć jednak nie znam jeszcze jej nazwiska przyszła po około ośmiu godzinach porodu i powiedziała, że tak dalej być nie może, nie ma efektów, choć żona siedziała, leżała, skakała na piłce przy czym ja jej pomagałem, a nie położna!!! o położnych niestety też nie mogę powiedzieć czegoś dobrego:(dziecko było wymęczone, było widać po główce ile wycierpiało. Nie daliśmy z żoną żadnych pieniędzy ani lekarzowi ani położnym przed porodem, może w tym był problem?ale lekarze i położne(choć nie zarabiają mało)podjęły się pracy w szpitalu i to są ich cholerne obowiązki!!!W trakcie porodu mojej żony urodziło kilka innych kobiet co mówi samo za siebie. Gdy żona z dzieckiem wróci ze szpitala na pewno złożę skargę do odpowiednich instytucji z uwagi na ewentualne zaniedbania bądź niedopełnienie obowiązków, mało tego gdy poszedłem na intensywną terapie dowiedzieć się o stan zdrowia dziecka, ponieważ miało zapalenie płuc po porodzie,(ciekawe jaki był powód czyżby opiło się wodami płodowymi z uwagi na zbyt długi poród????)to pani lekarz odpowiedziała mi, że żona i ja wiemy wszystko i nie ma sensu powtarzać wszystkiego drugi raz. A my wiedzieliśmy tylko, że córka jest chora dostała antybiotyk i jest najedzona. W mojej pracy współpracuję z lekarzami, bardzo często udzielałem pomocy ludziom, zdarzało się, że reanimowałem ludzi ale nigdy nie dosięgła mnie taka znieczulica. Po takich przeżyciach nie chcę mieć drugiego dziecka bo to wszystko za bardzo boli, gdy poród idzie gładko to wszystko jest dobrze, ale przy ciężkim porodzie lekarze dostają małpiego rozumu i nie wiedza co robić:(((((((


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 40 ]  Moderatorzy: Moderatorzy, Junior Moderatorzy Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies