jak dostanę normalną @ to mam zadzwonić i błagać, żeby mnie przyjął na konkretną godzinę, bo on ma pozajmowane terminy, że huhu, a do tego jestem przyjezdna więc sobie odpuszczę wysiadywanie i wyczekiwanie jakby któraś się nie zjawiła żeby na jej miejsce wskoczyć, dlatego planuję jak tylko mi się zacznie @ zadzwonić i płakać w słuchawkę, może to go wzruszy

chociaż wątpię, nie na takie rzeczy patrzył tam pewnie u siebie

a wiesz jak to z zajmowaniem terminu, prawda jest taka, że jak ci się poprzesuwa cykl i trafisz akurat na @ to wszystko będzie słabo widocznie i niedostatecznie określone będzie to chociażby usg, nie tak jakby było na sucho, więc też nie chcę się pchać w kolejkę na konkretny termin, zwłaszcza, że mąż mi pracuje jak pracuje i nie może się urwać kiedy chce i na ile chce, ah
czyli jednym słowem nie wiecie czy córa się szykuje czy synio

a mężulem się nie martw, sobie może pocierpieć, Ty masz gorzej bo nosisz maleństwo a później męczarnie porodu, więc z waszej dwójki to on i tak blado wypada
ja niestety sobie w pierwszej chwili pomyślałam, że może się udało, ale przypomniałam sobie, że już coś takiego miałam i przylazła @, kilka miesięcy temu, z racji tego, że ginka nie wiedziała, tzn. nie była pewna czy to normalna @ a to kłucie to nie fasolka, więc wysłała mnie na betę, a beta 1, więc chyba u mnie coś jest na rzeczy, coraz częściej myślę, że może mi coś zepsuli w macicy po ostatnim zabiegu, bo od tamtej chwili mam cały czas problemy w tamtych rejonach, wpierw myślałam, że to może przejdzie, ale to trwa za długo zdecydowanie już no i myślę, że może coś mi się dzieje z jajnikami albo jajowodami, niby już od 3 miesięcy ją systematycznie odwiedzam i za każdym razem mówi, że jest ok, ale moje dolegliwości chyba nie biorą się z głowy