Dzisiaj jest pt kwie 25, 2014 10:14 am


Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: pt lip 04, 2008 12:33 pm 

Rejestracja: wt lis 06, 2007 3:23 pm
Posty: 13
Witam dziewczynki! Od 10 lat choruje na nerwice lekowa,a od 5 na depresje.Koszmar.Leczylam sie psychotropami 3 lata,a kiedy zaszlam w ciaze to w jednym dniu psychiatra kazal mi odstawic Lexotan przeciwlekowy.Czulam sie gorzej niz zle,pierwszy miesiac po odstawieniu to nie wychodzilam z domu.Potem jakos wegetowalam,musialam bo dziecko bylo dla mnie najwazniejsze.Mialam zawroty glowy,nudnosci,wymioty,zgagi itp.typowe dolegliwosci ciazowe,a oprocz tego objawy nerwicy.Do 9 miesiaca ciazy dotrwalam biorac Deprim,a potem Valused.Lek przed porodem byl okropny,poszlam do psychiatry i przepisal mi Cloranxen doraznie.Kiedy zaczely mi odchodzic wody wzialam psychotropa i pojechalam do szpitala.Mialam robiona cesarke,dzieki ktorej mam zdrowa coreczke! Skonczyla 2 miesiace,karmie ja piersia,wiec nie biore nic na nerwice.Ciaza nie wyleczyla mnie jednak z tego cholerstwa,lęki mam dalej,czuje sie roznie.Nie wiem jak dlugo wytrzymam bez pomocy psychiatry.Trzymam sie jakos,ale sa dni ze chce mi sie plakac,wtedy patrze na moja Viki i juz jest lepiej.Pozdrawiam cieplo z Kraka.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: śr lip 30, 2008 9:23 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob kwie 26, 2008 6:50 am
Posty: 25
Hej dziewczyny, znowu jestem w ciąży :)
Interesuje mnie jak sobie radzicie z lekami lub bez.
Amarylis co u Ciebie i jak dzidzia znosi branie leków?
A ty Mika33?
Dajcie znać, będzie mi raźniej.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lis 26, 2008 10:03 pm 

Rejestracja: ndz maja 11, 2008 12:04 pm
Posty: 116
Czesc!
Bardzo dawno mnie tu nie bylo i widze ze dolaczyly nowe osoby z podobnymi problemami.
W tej chwili jestem juz w 32 tc. Leki odstawilam ok 9-10 tc.
Przez ten czas czulam sie roznie , raz lepiej raz gorzej.
Pogorszylo mi sie we wrzesniu, w momencie jak zaczal mi ,,twardniec,, brzuch.
Nie wiedzialam co to jest, mimo ze juz raz bylam w ciazy. Ale wtedy nie mialam takich objawow. Niestety tak sie tym wystraszylam, ze dostalam silnego napadu paniki i wyladowalam w szpitalu.
Spedzilam tylko dobe, bo okazalo sie ze wszystko jest ok, a te moje twardnienia brzucha to nieszkodliwe skurcze , ktore wiele kobiet w ciazy ma.
Po tamtym incydencie zapisalam sie na terapie i do dzisiaj chodze 2x w tygodniu.Troche mi pomaga, ale ataki paniki mialam jeszcze kilka razy.
Biore wtedy valerin forte i validol.Sama nie wiem czy mi to faktycznie pomaga , czy bardziej dziala na moja psychike , ze cos wzielam i zaraz powinno mi pomoc.
Mam rodzic w styczniu przez cc ze wzgledu na nadcisnienie i nerwice.
Jestem pelna obaw, jak to bedzie jak zaczne rodzic nagle w domu i dostane napadu paniki. Jak sobie z tym poradze.
Wogole to mam wachania nastrojow. Raz mysle. ze bedzie dobrze, a czasami to chce mi sie plakac jak ja to przetrwam.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt lis 28, 2008 9:57 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 19, 2008 9:55 am
Posty: 119
u mnie nerwica objawiła się lekką padaczką :)) coś na kształt omdleń bez utraty przytomności. Jak pierwszy raz wylądowałam w szpitalu to podali mi właśnie psychotropy (Asertin lub Asentra- to samo tylko inna nazwa).myslałam że umrę po nich- okazały sie za silne dla mnie ale kogo to obchodziło, nasi lekarze mają nas w du... tak naprawdę . jestem przeciwniczką jakichkolwiek "leków" bo one tak naprawdę niczego nie leczą. Mój ojciec latami brał "leki" (silna depresja) i tylko się uzależniał od nich co powodowało zwiększenie dawki pseudoleku. Mi bardzo pomogła hipnoza i samokontrola. Chociaż nie zawsze skuteczne to przynajmniej wiem że nie wysikam własnego mózgu i organów wewnętrznych.Psychotropy a szczególnie długotrwałe "leczenie" psychotropami robią straszne spustoszenie w organizmie - miałam okazję obserwować na moim ojcu . Najśmieszniejsze jest to, że lekarze stwierdzili że u mnie choroba sie nie chce cofnąć bo ja nie wierzę w LEK. To mogę równie dobrze łykać witaminę C i uwierzyć że pomoże. Niektórych lekarzy na stos i podpalić.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt lis 28, 2008 10:45 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 09, 2007 11:36 am
Posty: 1921
Lokalizacja: mazowieckie
Tak sobie Was poczytałam, bo od paru lat męcze się z czyms, co chyba jednak jest nerwicą lękową - tak mysle po przeczytaniu Waszych postów, a zwłaszcza Creedy.

Od czasu do czasu mam takie uczucie, że nie wyjdę z domu. Nie wyjde i koniec, ogarnia mnie taki strach, że znajduje tysiace powodów, żeby tylko nie musiec wyjsc. Nasiliło się to w ciązy. Podchodziłam do drzwi.. i serce mi waliło jak opetane No i nie mogłam. Wracałam do kuchni, zeby się czegos napic, do łazienki, ze niby czegos zapomniałam. I nie wychodizłam. Maz pytał mnie, czego sie boje, zebym po prostu wyszła. łatwo powiedziec. Bałam sie nie wiem.. ludzi, tego że bede na zewnatrz. Sama nie wiem czego. Potworne uczucie. No i ta wsciekłosc wobec samej siebie, że powinnam wyjsc a nie siedziec wciaz w czterech scianach. I walczyłam. Wychodziłam, za drzwiami juz było łatwo. Ale otworzyc je.. nie opiszę nawet. Teraz jest o tyle lepiej, ze wszystko robię dla synka. Wychodze wiec codziennie na spacery i sprawunki. Ale sa dni.. takie jak dzis, ze mimo słonca, mam doła. Nic mi się nie chce. Najchetniej siadłabym w kacie i gapiła się w jeden punkt. Nie powinno tak byc. Nie byłam z tym u zadnego specjalisty. Mąz zupełnie mnie nie rozumie.

Gdy mam doła, nie moge na siebie patrzec. Probuje cos zrobic z włosami i to zwykle troche pomaga. Jednak chciałabym miec wiecej dni, gdy wychodze ot tak, po prostu, bo chce. I nie musze sie nad tym zastanawiac ani myslec, jak to zrobic.

Jak się Wam wydaje? Czy to własnie nerwica lękowa?

_________________
Obrazek

Mateuszek 10.04.2008 cc 8:45 51cm 2600g
--20.05.2009 6tc [*]


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt lis 28, 2008 12:08 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 19, 2008 9:55 am
Posty: 119
Cytuj:
Mąz zupełnie mnie nie rozumie.


Tusiaczku jak ma zrozumieć? to trzeba przeżyć. Ludziom się wydaje że osoby ze stanami depresyjnymi i lękowymi pieszczą się ze sobą, "nie mogą wziąć się w garść" Wierzcie mi przebywanie z osoba chorą na depresję czy stany lękowe jest strasznie ale to strasznie meczące. Nie chodzi o brak zrozumienia tylko brak , podjęcia działań ze strony chorego. w przypływach... nazwijmy to stanu stabilnego chory nie pójdzie do lekarza bo tak naprawdę uważa że jest wszystko ok i nic mu nie jest. W stanie kiedy choroba się nasila nie pójdzie do lekarza bo po prostu nie może np. wyjść z domu. Umycie się, zjedzenie czegokolwiek rośnie do rozmiarów Mount Everest i tak to się ciągnie. wychodzenie ze stanów lękowych i depresyjnych to proces powolnego uczenia się siebie i swoich reakcji. Nic nie stanie się szybko i teraz. wszelkie psychotropy jak ktoś słusznie zauważył maskują tylko objawy. Ważne jest właśnie nauczenie się dostrzegania pierwszych symptomów i uczenia się jak sobie z tym fantem poradzić. Metoda drobnych kroczków.
Tusiaczku kiedy Cię lęk nie staraj się go sama złamać na siłę. Nie słuchaj opinii innych. porozmawiaj z mężem że kiedy masz doła to niech ci pomoże nawet siłą wstać, pomimo twoich protestów, zabierze na spacer (chociaż ciężko ci się ruszyć),nie możesz jeść, czujesz obrzydzenie do wszystkich i do wszystkiego. Pomoc drugiej osoby jest niezbędna przy stanach depresji i nerwicy. Niech mąż wyjdzie z tobą, razem otwórzcie drzwi, musisz czuć się bezpiecznie. Za pierwszym razem się nie uda, trzeba czasu i zrozumienia.
Uwierzcie życie z osoba chorą jest ogromnym ciężarem, czasami brak cierpliwości i siły. Pokaż Tusiaczku ze chcesz przezwyciężyć swój lęk i pracujcie razem. Nie wiesz jak mężowi wytłumaczyć swój stan. Zobrazuj go, podaj mu przykłady tak zeby mógł sie wczuć w Twoje położenie, poczuć Twój lęk.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt lis 28, 2008 3:11 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 18, 2006 7:46 pm
Posty: 11304
jedna zasadnicza rzecz...nerwica i depresja to dwie rozne choroby :!:

efektem nerwicowych objawow moga byc stany depresyjne ale depresja to choroba sama w sobie :) glownym objawem nerwicy jest lek a nie niechec do wszystkiego ...to jest nastepstwo nieleczonej nerwicy i zupelnie normalna reakcja bo komu by sie chcialo cokolwiek gdyby go dreczyly stany lekowe :lol:
ps..zeby sie wyleczyc trzeba tego na;prawde chciec a nie liczyc na wspolczucie otoczenia...wiele rzeczy trzeba robic wbrew sobie...niekiedy na sile ale trzeba pokonac samego siebie zeby wyzdrowiec ... i konieczna jest terapia...z czasem samopoczucie sie poprawia :wink:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt lis 28, 2008 3:58 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 09, 2007 11:36 am
Posty: 1921
Lokalizacja: mazowieckie
Dziękuję za odpowiedzi. Lady Cat, bardzo podniosłas mnie na duchu!
A teraz lekkie sprostowanie :) To nie jest tak, ze całkiem nic mi się nie chce. Chyba. Jem normalnie. Jedyne co mi dolega, to ów okropny nieraz lęk. Paraliżujący strach przed opuszczeniem mieszkania, bo wyjde i ktos mnie zobaczy.. to takie dziwne, jak o tym mowie, to wydaje mi się bezsensowne.

Dzis zaczeło mnie brac, wiec napisałam o tym. Przeczytałam to sobie i poczułam ogromną ulgę, że nie jestem "nienormalna", tylko moge miec nerwicę. Walcze z tym od lat. W sumie nigdy tego nie rozumiałam pod tą postacią, myslałam, że to nieśmiałosc, albo cos w tym stylu. Jedyne co mi pomaga, to robic cos. Natychmiast wyjsc do ludzi, do sklepu, posprzatac mieskzanie. Wiec rzuciłam się do roboty i juz puściło. Jestem po 2 godz spacerze, zakupach i czuję wewnętrzny spokój. Jakbym została w domu, lęk by narastał.

Maz mnie nie rozumie, bo w sumie nie pomogłam mu tego zrozumiec, bo rozmiałam z nim raz. Chyba się troche tego wstydze, że jestem 'taka'. Widzac mnie czasem w gorszym stanie, mówił zebym sie wzięła w garsc, przestała użalac nad sobą, a ja sobie wtedy myslałam, że jestem do niczego. Że sobie moze faktycznie cos wymyslam. Ale to nie pomagało, gdy tak mówił. Efekt był odwrotny. Jeszcze bardziej zamykałam się w sobie.

Nie chce brac zadnych leków, bo sobie radze z tym problemem. To prawda, jak pisała LAdy Cat, ze gdy czuje sie dobrze, stwierdzam, ze nic mi nie jest. Mam tylko jedno niepokojące wrazenie, ze już to mam, i że zostanie ze mną na zawsze.. Bo wraca i to co kilkanascie dni.

I jeszcze jedno. Czy Wam tez się wydaje nieraz, że jestescie inne niz wszyscy, takie troche niepasujące do teraźniejszosci? :roll:

_________________
Obrazek

Mateuszek 10.04.2008 cc 8:45 51cm 2600g
--20.05.2009 6tc [*]


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt lis 28, 2008 8:51 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 18, 2006 7:46 pm
Posty: 11304
Cytuj:
To nie jest tak, ze całkiem nic mi się nie chce. Chyba. Jem normalnie. Jedyne co mi dolega, to ów okropny nieraz lęk. Paraliżujący strach przed opuszczeniem mieszkania, bo wyjde i ktos mnie zobaczy.. to takie dziwne, jak o tym mowie, to wydaje mi się bezsensowne.
to sa objawy nerwicowe a nie depresyjne...ale moga zakonczyc sie stanami depresyjnymi poniewaz bardzo cie ograniczaja...warto podjac jakies kroki juz teraz czyli udac sie do psychologa specjalizujacego sie w terapii nerwic :wink:

maz zamiast ci pomoc to szkodzi i juz chyba lepiej zeby nie mowil nic...niczego sobie nie wymyslasz...to sa twoje prawdziwe uczucia i musisz byc tego swiadoma..a mezowi powiedz ze gdybys wiedziala jak to napewno wziela bys sie w garsc :lol:

Cytuj:
co mi pomaga, to robic cos. Natychmiast wyjsc do ludzi, do sklepu, posprzatac mieskzanie.
bardzo dobry sposob na nerwicowe zachowanie..mysle ze w twoim przypadku zrozumienie tego co ci dolega bardzo duzo pomoze bo lekarstwo juz znasz...zyj po prostu normalnie :wink:


Cytuj:
I jeszcze jedno. Czy Wam tez się wydaje nieraz, że jestescie inne niz wszyscy, takie troche niepasujące do teraźniejszosci?
to tez efekt nerwicy... :wink:


a dla pocieszenia powiem ci ze co 4 czlowiek cierpi na zaburzenia nerwicowe... :lol:

aaa i nie przyklejajmy sobie nalepek na czolo nerwica bo czesto czytam wypowiedzi zaczynajace sie od...mam nerwice lekowa ktore juz pokazuja ze osoba taka liczy na ulgowe traktowanie...nerwica staje sie oslona...wymowka... :D


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob lis 29, 2008 1:34 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 19, 2008 9:55 am
Posty: 119
Cytuj:
zeby sie wyleczyc trzeba tego na;prawde chciec a nie liczyc na wspolczucie otoczenia.

tu nie chodzi o współczucie otoczenia. Właśnie nie!! druga strona ma pomóc a nie się użalać. Potrzeba kogoś ze zdrowym podejściem i obiektywnym spojrzeniem.
Nie da się komuś wytłumaczyć żeby przestał mieć lęki, to tak jakby ktoś mi rzucił pająka i tłumaczył że to niegroźne stworzenie.

btw nerwica jest najprostszym wytłumaczeniem na prawie wszystko :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lis 03, 2011 9:06 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 28, 2011 2:26 pm
Posty: 639
Lokalizacja: Łodzianka-białostoczanka
dziewczyny odnawiam wątek i proszę o odpowiedazi opowieści wasze
Ja choruje na nerwice lekową od 10 lat, raz lepiej raz gorzej
Jedną ciąże straciłam, jak teraz myśle, poroniłam przez leki, brałam doxepin i nie wiedziałam że jestem w ciąży, znaczy domyślałam się, ale byłam w takiej depresji, zostałam sama mama była w szpitalu bo choruje na schizofrenie paranoidalną, a ja mając 16 lat nie poradziłam sobie z tym brałam te leki i pere dni i poronienie w 9 tyg. ciąży PRZESTRZEGAM WAS PRZED TYM LEKIEM W CIĄŻY :x
druga ciąża, ja mądrzejsza albo podświadomie albo ktos na górze, nie wiem, 6 tydzień, biore sulpiryd, tegretol i xanax, końskie dawki, ból brzucha i szpital
- jest pani w ciąży
- niemożliwe -mówię
- tak, to 6 tydzien
a ja :shock:
mówie o lekach i że przez sulpiryd myslałam że nie mam okresu, bo wiem ze zaburza miesiączkowanie
każą zostać w szpitalu a ja taki szok ze normalnie nie myśle ide do domu leków juz nie biorę, rzucam sama.
Rano dzwonie do psychiatry mówie że w ciąży jestem a ona zeby leków odrazu nie odstawiać, nie słucham, nie biore tego g***na
parę dni potem z drgawkami czołgam sie do gina po skierowanie do szpitala na drugi dzień ICZMP oddział patologia ciąży, zagrażające poronienie leki na potrzymanie i mam drgawki :cry:
ale udało sie nie brałam leków cała ciąże, napady leków były pewnie, krzyki , płacze, lęki, dużo
nie biore nic a porodu boję sie panicznie
powiedziałam położnej na co choruje, bylam u kardiologa żeby zbadać serce bo miałam arytmie i czy dam radę naturalnie rodzić, lekarz że dam radę, to dam radę. Bałam się że umrę przy porodzie w noc porodu od położnej dostałam tabletkę myśle ze na uspokojenie i dzieki jej pozytywnym nastawieniu, spokoju i nie mówiła mi jak coś nie tak i lekowi który dostałam urodziłam synka.
Leki mam do dziś , ponieważ nie chcialam brac leków przy dziecku chodziłam do psychologa leki brałam dorażnie, afobam, ale ten psycholog okazał sie zboczeńcem i juz nie wiem komu wierzyc, psycholog, jak by to ładnie ując, proponował mi seks :shock:
tak, tak, dosłownie :evil:
i przerwałam terapie, chodź terapią tego nazwac nie można, nadal mam leki i poszlam do lekarza i dostałam leki ale jak wziełam piersza dawke to mnie żołądek tak piekl że nie biorę tego leku, boję się bo mój tata zmarł na raka żołądka, i zostałam teraz sama, moj R pojechał w trase na 3 tygodnia a ja? to samo
i co robić? :ysz: :ysz: :ysz: :ysz:

_________________
Obrazek

Kacperek Aniołek 01.2003r. [*] 9 tydzień

Nic nie muszę, ale mogę wszystko


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lis 03, 2011 9:21 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 08, 2007 1:35 pm
Posty: 6260
Lokalizacja: Wrocław
stefanka okropnie Ci współczuję :( :-{:

Próbowałaś kiedyś psychoterapii - nie mówię o psychologach, bo oni często mają tylko wykształcenie :twisted: :?:
Łódź jest dużym miastem i na pewno znajdują się w mieście ośrodki terapeutyczne lub prywatne gabinety :)
Może warto wybrać kobietę :?:

Nerwicę lękową można wyleczyć terapią i żyć bez niszczących tabletek :)

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lis 03, 2011 9:31 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 28, 2011 2:26 pm
Posty: 639
Lokalizacja: Łodzianka-białostoczanka
agacior to był psycholog z panstwowego ośrodka terapeutycznego :rg:
ja juz nie wiem gdzie iść, a na prywatne pogadanki nie mam kasy :?
chodze do psychiatro-psycholożki ale ona ze leki, te co mnie brzuch bolał :cry:
i tak kółko sie zamyka
najchetniej wziełambym coś żeby zapomniec to wszystko, ale sie nie da
a żeby było śmieszniej to ten psychol (dosłownie) ma zamiar prowadzic taki gabinet :wo: :wo: :wo:
powodzenia mu życze :evil:
a swoja drogą żal mi tych pacjetek

_________________
Obrazek

Kacperek Aniołek 01.2003r. [*] 9 tydzień

Nic nie muszę, ale mogę wszystko


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lis 03, 2011 9:41 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 08, 2007 1:35 pm
Posty: 6260
Lokalizacja: Wrocław
stefanka wolisz wydawać kasę na leki :?: Wolisz zryć sobie organizm :?: Wolisz być niewolnica tabletki :?:

Widzę, że lubisz się dzielić cierpieniem. Czekasz, aż Twoje posty przeczyta dobra wróżka :?:
Jedynie Ty sama możesz sobie pomóc. Nikt za Ciebie nie będzie szczęśliwy :)

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lis 03, 2011 9:46 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt paź 28, 2011 2:26 pm
Posty: 639
Lokalizacja: Łodzianka-białostoczanka
agacior nie chce, ja wiem ze to tylko zamula chorobę, choroba to przezycia, tego sie nie zapomni :cry:
a dobra wróżka? daj boże :lol:
to co mi radzisz? znów iść do psychologa? normalnego?

_________________
Obrazek

Kacperek Aniołek 01.2003r. [*] 9 tydzień

Nic nie muszę, ale mogę wszystko


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt mar 29, 2013 12:05 pm 

Rejestracja: pt mar 29, 2013 11:55 am
Posty: 1
Przede wszystkim, bardzo sie cieszę ze w koncu znalazłam forum na ktorym mogę spokojnie poczytac o Waszych przejściach, nie czuję wrogości a faktyczna chęć pomocy rada:)

Otóz ja tez planuje ciąże- i to niebawem jak sie uda, to juz za pare tygodni pierwsze podejscie. Gryzie mnie tylko jeden problem. On dluzszego czasu biore Afobam. Z roznymi przerwami czasem nawet mialam kilkutygodniowe przerwy, czasem bralalam tylko pol tabletki, czasem wiecej. Generalnie stresogenna jest dla mnie praca, chociaz jak zaczynam o tym myslec to nie mam sie czym stresowac. Mam chyba dosc niska samoocene i boje sie o zwolnienie choc nic na to nie wskazuje...

Ale wiecie co, jak jestem w domu to wcale nie czuje potrzeby brania tego swinstwa, jak jestem w otoczeniu ludzi ktorym ufam, tam, gdzie jest bezpiecznie. Pokonalam juz w zyciu wiele lekow, myslalam ze nigdy nie bede prowadzila samochodu bo sie strasznie balam, a teraz od paru miesiecy smigam:) , zaczelam uprawiac sporty ktorych wczesniej tez sie bałam.
A poniewaz chec posiadania dziecka jest juz u nie dosc duza, wierze ze mnie to uleczy:))))
Tak bardzo go pragne ze zrobie wszystko zeby bylo zdrowe. Wierze, ze jak juz bede w ciazy to nawet chodzac do pracy bede miala swiadomosc ze nikt mnie zwolnic nie moze:))))))
Pensje mam calkiem calkiem wiec bedzie mnie stac na zakupy dla dzieciatka- naprawde jestem dobrej mysli. Oczywiscie po zajsciu wybiore sie do psychiatry zeby mi pomogl jakby co. Ale naprawde, wierze bardzo ze po urodzeniu dziecka wszystko sie zmieni, ze odstawie tabletki i nigdy do nich nie wroce.

Czego i Wam wszystkim bardzo tego życze!
Wesołych Świąt!


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt mar 29, 2013 3:07 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 08, 2007 1:35 pm
Posty: 6260
Lokalizacja: Wrocław
mia Witaj na forum 8)
Zastanawiałaś się kiedyś nad psychoterapią :?: Psychiatrzy często zbyt pochopnie przepisują pacjentom leki :wink: Wiele własnych problemów można przepracować bez farmaceutyków :) Oczywiście wymaga to chęci, pracy i ...pieniędzy - dobra terapia kosztuje :) Macierzyństwo nie jest usłane różami, a dziecko daje czasem nieźle popalić i można czasem nie wyrobić psychicznie. Ba :!: Bardzo często dopiero po urodzeniu dziecka odkrywamy nasze kolejne słabości, problemy :wink:

A na stresującą pracę są zdrowsze sposoby - rzucić w cholerę, siłownia, taniec, sport ogólnie, seks :lol: Puść swoje lęki i stresy w ruch 8)

Wesołych :mrgreen:

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw kwie 04, 2013 11:28 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lis 19, 2012 1:40 pm
Posty: 595
Lokalizacja: Gliwice
Cześć dziewczyny, ja brałam fluoksetynę, przed ciążą i w trakcie (dowiedziałam się około 6tygodnia) brałam mniej więcej do 8tc i po konsultacji z psychiatrą odłożyłam ten lek. Bardziej zależało mi na zdrowiu dziecka, poza tym o dziwo może to śmieszne, ale 80% tego co miałam czyli lęki, ogólna depresja, zaburzenia osobowości zniknęły pewnie przed hormony, które w trakcie ciąży są całkiem inne :) Nie boję się, że po ciąży będzie źle, myślę (staram się myśleć) pozytywnie. Bo wiem, że mam dla kogo żyć. Wiem też, że kolorowo nie będzie, bo zaburzenia osobowości nie "znikają" one są, ale wrócę mam nadzieję na terapię indywidualną (przerwałam ze względu na zagrożoną ciążę - musiałam dojeżdżać kawał autobusem, a zalecenie gina było - leżeć) chodziłam tam ponad 2 lata. I jestem z siebie dumna, dużo osiągnęłam, a chcę jeszcze więcej ;) Do tego wszystkiego jeszcze zaburzenia widzenia siebie, bulimia - to nie uciekło, choć nie wymiotuję już bardzo długo (to zwalczyłam dzięki terapii grupowej) ale waga w ciąży wzrosła o prawie 30kg fatalnie mi z tym, ale zrzucę przecież :)

_________________
Nasza Karolinka :)

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: ndz maja 05, 2013 12:06 am 

Rejestracja: sob lut 02, 2013 1:01 am
Posty: 111
Ten sam problem choć ja nie mama ale chcąca nią być.
U mnie na nerwicę lękową nie potrzebuje leku wystarczy czułość, przytulenie,pogłaskanie, dobre słowo od męża i przechodzi mi zdenerwowanie czy strach :)

Ale w nocy zasnąć nie mogę. Jak mąż jest ok 1 tydz na miesiąc. taka praca to ok. A jak jestem sama w domu to muszę wziąść xanax 0,5 lub 1 mg bo nie zasnę nawet do 5 rano. Nawet jak jestem bardzo zmęczona. I to przed wyjściem za mąż czyli ok 10 lat( nie mogę od tego odzwyczaić się :( a jak nie wzięłam to bałam się, przedstawiały mi się filmy co oglądałam złe, myślałam że wykończe się.
Chciałabym żyć bez tego ale nie jestem w stanie nerwica trwa całe życie tak psychiatra mówi.
A terapia mnie nic nie dała tylko gorzej było


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 39 ]  Moderator: Moderatorzy Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies