Dzisiaj jest sob paź 25, 2014 1:50 am


Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 60 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: śr lis 14, 2007 8:56 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 29, 2007 12:34 pm
Posty: 6754
Lokalizacja: Lublin/Chełmek
i tak trzymaj!

_________________
Obrazek

http://lb2m.lilypie.com/qGGwp1.png

Melania (*2.06.2007), Tymoteusz (*30.09.2007) i Liwia (*14.03.2009)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: ndz lis 18, 2007 10:54 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn maja 28, 2007 5:22 pm
Posty: 71
Lokalizacja: Bielsko-Biała
KOKOTU A W KTORYM JESTES TYGODNIU CIAŻY?
JA JESTEM W 3-4 DOWIEDZIALAM SIE PRZEZ BADANIE KRWI JAK BYLAM W 1-2 TYGODNIU I TEZ MAM OBAWY ALE I NADZIEJE ZE BEDZIE OK W PONIEDZIALEK IDE NA PIERWSZ BADANIE POWIEDZCIE MI W KTORYM TYGODNIU COKOLWIEK ALE TO COKOLWIEK ZACZYNA BYC WIDAC??


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 18, 2007 11:14 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob paź 13, 2007 12:27 pm
Posty: 80
Lokalizacja: Warszawa
Ja podobnie jak ty dowiedziałam się w 2 tyg, przez badanie krwi, teraz mój kropek ma ok. 4,5 tyg. Byłam na pierwszym badaniu w 4 tyg i dostałam skierowanie za 2 tyg, wtedy już ma być coś widać. Jeszcze 1,5 tyg!!! :roll: to wieczność. Na tym usg zobaczymy czy jest w ogóle zarodek... ale musi przecież być... wiem, że jest!

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 18, 2007 11:34 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 09, 2007 11:36 am
Posty: 1921
Lokalizacja: mazowieckie
Nic sie nie martwcie dziewczyny! Maluszki róznie rosną. U mnie zarodka nie było w 6 tc, tylko pęcherzyk. Musiałam czekac kolejne dwa tygodnie i w 8 tc juz był maluszek i serduszko i malenkie rączki i nozki.

Ten czas kilku tygodni potrzebny jest fasolce do wzrostu, choc wydaje sie własnie wiecznoscia :)

Trzymam mocno kciuki i obstawiam za cieszeniem sie, te chwile pozostaja w pamieci na zawsze, lepiej je wspominac jako radosne niz pełne strachu.

A poronienia? Zdarzaja sie.. niestety.. w kazdym tygodniu, nawet w 30.. ale trzeba wierzyc, ze wszystko bedzie dobrze, bo i maluszkowi to sie udzieli:)

_________________
Obrazek

Mateuszek 10.04.2008 cc 8:45 51cm 2600g
--20.05.2009 6tc [*]


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 18, 2007 12:10 pm 

Rejestracja: wt lut 06, 2007 1:56 pm
Posty: 1833
Lokalizacja: Groblice k. Wrocławia
Tusiaczek27, od 20-go któregoś tygodnia to już nie są poronienia, a porody przedwczesne...
Ale to fakt... Dzidzie wychodzą z brzucha w każdym momencie ciąży...

_________________
Pozdrowienia
Monika

ObrazekObrazek

TABELA CZERWCÓWEK 2010


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lis 18, 2007 12:26 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lip 09, 2007 11:36 am
Posty: 1921
Lokalizacja: mazowieckie
wiem monisien.. powinnam była napisac- dzieci traci sie w kazdym tygodniu.. ale nie przeszło mi przez klawiaturę.

_________________
Obrazek

Mateuszek 10.04.2008 cc 8:45 51cm 2600g
--20.05.2009 6tc [*]


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 19, 2007 6:57 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob cze 23, 2007 5:19 pm
Posty: 1699
Lokalizacja: kujawsko - pomorskie
A ja niestety nie zgadzam sie z tym, że nie należy sie przejmować poronieniem w pierwszych 3 miesiącach - jak to Monisien napisała. Może to i kwestia podejścia i charakteru, ale ja swoją pierwszą ciążę poroniłam w 8tygodniu i bardzo to przeżyliśmy. Efekt jest taki, że teraz gdy coś zaboli, gdy pokazało sie plamienie - zaraz myślę, że to to najgorsze :(
Niestety, ale ktoś kto przez to przeszedł nie potrafi i nie rozumie tłumaczenia, że "natura tak chciała" czy "tak miało być".....
Czasami więc nie dziwcie się, że ciężko się cieszyć ... ale co do pozytywnego myslenia - jestem ZA tylko łatwo się mówi, a gorzej zrobić....

Powodzenia dziewczyny!!! Oby nam wszystkim sie udało!

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lis 20, 2007 2:01 pm 

Rejestracja: wt lut 06, 2007 1:56 pm
Posty: 1833
Lokalizacja: Groblice k. Wrocławia
edyta29, no pewnie, że masz rację...
Przecież trudno wymagać od kobiety w ciąży, żeby totalnie obojętnie i naturalnie podeszła do swojego wczesnego poronienia...
Wiadomo, że każda się bardziej lub mniej zmartwi...
Niemniej nie jest to powód do dramatów, a jedynie do tego, żeby za jakiś czas próbować znowu...
Pisałam, że nie należy tym się przejmować, bo to nie świadczy o niczym złym... Ani o tym, że coś z matką nie tak, ani o tym, że z hormonami...
Wszystko jest w porządku,a poronienia i tak się zdarzają... i tyle...

_________________
Pozdrowienia
Monika

ObrazekObrazek

TABELA CZERWCÓWEK 2010


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lis 27, 2007 12:53 pm 

Rejestracja: pn maja 07, 2007 8:02 pm
Posty: 49
Lokalizacja: Koszalin
przede wszystkim dziewczyny gratulacje i zadnych czarnych mysli. Ja tez swoja pierwsza ciaze stracilam w 10tyg przez stres najprawdopodobniej w pracy, a teraz juz jestem na finiszu (prawie 39tydzien - rozwarcie 2cm) i bardzo sie ciesze tym faktem bo wcale nie myslalam za drugim razem czy poronie i kiedy to bedzie bo to glupota. Nie myslcie tak, bo cos wykraczecie, macie sie cieszyc wasza fasolka. Ja w tej ciazy od razu poszlam na zwolnienie bo mam stresujaca prace, a nie chcialam stracic drugiego dziecka. Takze glowa do gory. Ja niedlugo bede trzymac dzidzie w ramionach i tego wam zycze
pozdrawiatki
trzymajcie sie
ania


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł: do gosiam
Post: wt lis 27, 2007 1:00 pm 

Rejestracja: pn maja 07, 2007 8:02 pm
Posty: 49
Lokalizacja: Koszalin
tak gosiu jest to mozliwe ja test zrobilam na tydzien przed miesiaczka, czyli dokladnie w 3 tyg i wyszly mi 2 kreseczki, jedna byla co prawda slabsza i wyszla po 2 minutach prawie ale wyszla. A skapnelam sie wczesniej, bo w 2 tyg ciazy zaczely mi krwawic dziasla, aza pierwszym razem bedac w ciazy tez mi krwawily. Poza tym jak pierwszy raz sie to pzrezyje to juz sie za drugim razem wie takie rzeczy. Do gin poszlam w 5tyg, a w 6 tygodniu pierwszy raz zobaczylam moja fasoleczke, ktora teraz daje mi popalic swoimi nozkami i raczkami. Wiec jest to mozliwe zeby wiedziec tak wczesnie.
pozdrawiam i zycze zdrowych fasolek wszystkim mamom
ania


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lis 28, 2007 8:33 am 

Rejestracja: pt mar 02, 2007 1:51 pm
Posty: 7954
monisien pisze:
edyta29, no pewnie, że masz rację...
Przecież trudno wymagać od kobiety w ciąży, żeby totalnie obojętnie i naturalnie podeszła do swojego wczesnego poronienia...
Wiadomo, że każda się bardziej lub mniej zmartwi...
Niemniej nie jest to powód do dramatów, a jedynie do tego, żeby za jakiś czas próbować znowu...
Pisałam, że nie należy tym się przejmować, bo to nie świadczy o niczym złym... Ani o tym, że coś z matką nie tak, ani o tym, że z hormonami...
Wszystko jest w porządku,a poronienia i tak się zdarzają... i tyle...


Sorry ale trochę mnie zdenerwowało to co napisałaś że nie należy się przejmować poronieniem i że to nie tragedia. Czy ty kiedyś poroniłaś że tak się wypowiadasz? Ja tak i było to dla mnie jedno z najbardziej tragicznych przeżyć w życiu i nie spotkałam dziewczyny która po poronieniu mówiłaby tak jak ty. Łatwo jest się wypowiadać jeżeli sprawa nas nie dotyczy, prawda? Wejdz sobie na wątek Po stracie i zobacz jak bardzo to dotyka dziewczyny ....
A czy wiesz że w wielu przypadkach do poronienia dochodzi kiedy dziecko jest zupełnie zdrowe tylko jakaś choroba matki przeszkodziła mu w rozwoju? Stąd są poronienia wielokrotne, to zawsze jest przyczyna jakiejś choroby matki lub ojca. Tak było w moim przypadku i jeśli bym się "nie przejeła" tak jak radzisz i nie walczyła o wykrycie przyczyny to mogłabym nigdy nie donosić ciązy.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lis 28, 2007 12:36 pm 

Rejestracja: wt lut 06, 2007 1:56 pm
Posty: 1833
Lokalizacja: Groblice k. Wrocławia
asienka82, nie denerwuj się.
Masz rację, ja nie poroniłam...
Niemniej wiedziałam, że pierwsze 3 miesiące są bardzo wątpliwe i brałam to pod uwagę, że mogę łatwo i bez powodu stracić ciążę...
Chodziłam na badania z duszą na ramieniu...
Pewnie, że nie wiem, jak bym śpiewała, jakbym faktycznie poroniła.
Pewnie masz rację, że jest to niefajne przeżycie... Cóż w tym fajnego...
Chodziło mi jedynie o to, że takie rzeczy się zdarzają i z punktu widzenia naukowo - genetyczno - jakiegoś tam - są normalne i naturalne i nie należy się tym za bardzo przejmować.
Tylko odczekać 3 miesiące i próbować znowu...

Nie twierdzę, że żadna nie powinna się przejmować wczesnym poronieniem.
Wiadomo, że jak człowiek się stara o dzidziusia i ma w brzuchu fasolkę, to trudno przejść nad tym obojętnie...
Są takie przypadki, jak Twój, kiedy to poronienie ma jakieś uzasadnienie - wtedy pewnie - należy się badać i leczyć.
Ja mówię jedynie o tych samoistnych poronieniach, u których nie da się wykryć przyczyny.

_________________
Pozdrowienia
Monika

ObrazekObrazek

TABELA CZERWCÓWEK 2010


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lis 28, 2007 8:11 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob paź 13, 2007 12:27 pm
Posty: 80
Lokalizacja: Warszawa
Słuchajcie mam dobre nowiny! Widzieliśmy dziś naszą fasolkę! Ma 7 tyg i strasznie szybko bije jej serduszko! Strasznie się cieszę,że jest na miejscu i że w ogóle jest ! :D słów brak!

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lis 29, 2007 11:30 am 

Rejestracja: pt mar 02, 2007 1:51 pm
Posty: 7954
monisien pisze:
asienka82, nie denerwuj się.
Masz rację, ja nie poroniłam...
Niemniej wiedziałam, że pierwsze 3 miesiące są bardzo wątpliwe i brałam to pod uwagę, że mogę łatwo i bez powodu stracić ciążę...
Chodziłam na badania z duszą na ramieniu...
Pewnie, że nie wiem, jak bym śpiewała, jakbym faktycznie poroniła.
Pewnie masz rację, że jest to niefajne przeżycie... Cóż w tym fajnego...
Chodziło mi jedynie o to, że takie rzeczy się zdarzają i z punktu widzenia naukowo - genetyczno - jakiegoś tam - są normalne i naturalne i nie należy się tym za bardzo przejmować.
Tylko odczekać 3 miesiące i próbować znowu...

Nie twierdzę, że żadna nie powinna się przejmować wczesnym poronieniem.
Wiadomo, że jak człowiek się stara o dzidziusia i ma w brzuchu fasolkę, to trudno przejść nad tym obojętnie...
Są takie przypadki, jak Twój, kiedy to poronienie ma jakieś uzasadnienie - wtedy pewnie - należy się badać i leczyć.
Ja mówię jedynie o tych samoistnych poronieniach, u których nie da się wykryć przyczyny.


No własnie masz takie podejście jak większość społeczeństwa. Odczekać i próbować znowu. Najgorsze są próby pocieszania tekstami typu: "nie przejmuj się, będziesz jeszcze miała dzieci". To stracone dziecko było dzieckiem i kolejna ciąża go nie zastąpi.
Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że poronienia są naturalne. Wielu poronieniom daje się zapobiec. Gdyby kobieta zakładała że poronienia są normalne to nie walczyłaby o dziecko tylko się poddała. Znam dziesiątki dziewczyn, i pewnie ty też znasz które miały poronienie zagrażające i udało się ciążę w porę uratować. Urodziły zdrowe silne dzieci. To że organizm sygnalizuje że chce pozbyć się zarodka to nie oznacza że coś jest nie tak z samym zarodkiem. To często jest wina np. małej ilości progesteronu, albo odklejającej się kosmówki.
A jak matka rodzi martwe dziecko w 6 czy 7 miesiącu to też nie należy się tym przejmować? Bo co to za różnica stracić dziecko w 3 czy w 7 miesiącu?
Sorki, to taka moja dygresja, wątek w dyskusji :lol:

Kokotu super że wszystko ok .... a jak duża jest już twoja fasolka??
Jak już bije serduszko to ryzyko poronienia spada do 3%, więc głowa do góry.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lis 29, 2007 11:47 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 29, 2007 12:34 pm
Posty: 6754
Lokalizacja: Lublin/Chełmek
postanowiłam właczyc sie do dyskusji, bo straciłam juz dwoje dzieci i zgadzam sie z asienka...
moja pierwsza ciąża była od poczatku zagrozona poronieniem, a potem przedwczesnym porodem :evil: włozyłam razem z moja rodzina i lekarzami ogromny wysiłek w jej utrzymanie... i udało sie ! synek urodził sie zdrowy, choc po dramatycznym porodzie.
dla mnie nie ma róznicy kiedy dziecko sie traci. ból jest ogromny, zwlaszcza jesli dziecko było kochane jeszczze przed poczeciem!!!!!

ale zgadzam sie ze nie mozna sie poddawac. u mnie na ulicy mieszka kobieta, ktora urodzila dziecko majac lat 47. wszyscy krzyczeli, ze głupia, bo wpadła... bo narazala dziecko. a ona bardzo go pragnela. ma syna 20 letniego. po nim poroniła 15 razy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ja ja podziwiam. sama chyba stracilabym juz nadzieje. a ona ma zdrowiutka coreczka!

_________________
Obrazek

http://lb2m.lilypie.com/qGGwp1.png

Melania (*2.06.2007), Tymoteusz (*30.09.2007) i Liwia (*14.03.2009)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lis 29, 2007 3:05 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob paź 13, 2007 12:27 pm
Posty: 80
Lokalizacja: Warszawa
asienka82 pisze:
Kokotu super że wszystko ok .... a jak duża jest już twoja fasolka??
Jak już bije serduszko to ryzyko poronienia spada do 3%, więc głowa do góry.


Jeju! Nawet nie wiesz jak dobrze coś takiego usłyszeć!!! :D Fasolek ma 10mm i 7 tyg. Pozdrawiam.

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt lis 30, 2007 10:11 am 

Rejestracja: pt wrz 29, 2006 2:32 pm
Posty: 143
Asienka82 i Gosia1975 macie absolutnie racje. Asienka82 zgadzam sie z Toba, ze nasze spoleczenstwo jest bardzo...nie potrafie znalezc odpowiedniego epitetu..."obojetne" to za malo powiedziane.
Ja kilka dni temu na interii przeczytalam krotki artykul o bezplodnosci, inseminacji i o tym ze w Polsce rzadko sie refunduje leczenie bezplodnosci i zabiegi z tym zwiazane i kiedy zobaczylam komentarze pod nim roznych internautow to po prostu mi sie noz w kieszeni otworzyl! to przechodi ludzkie pojecie, jak ludzie sa zlosliwi, bezmyslni i chamscy. Jeden z komentarzy mnie dotknal swoim prostactwem, sens byl taki, ze jak niektorzy sie borykaja z bezplodoscia no to trudno ich problem i tak trzeba to zostawic, bo tak sobie juz to natura wymyslila ze jedni moga a drudzy nie. Mialam ochote mu wygarnac i poweidzeic " to co jak bedziesz miec jakas chorobe, to co to trzeba tak juz to zostawic i nie leczyc tak? tak sobie juz to natura wymyslila, ze tylko najsilniejsze jednostki pozostaja zywe"
ach co za glupota!


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt lis 30, 2007 11:00 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 29, 2007 12:34 pm
Posty: 6754
Lokalizacja: Lublin/Chełmek
mavi!
rzeczywiście takie komentarze są przykre, ale mnie osobiście nie dotykają. muszą to pisac osoby bez kultury i pojęcia o życiu, a takie nie są dla mnie partnerami w normalnej dyskusji...

_________________
Obrazek

http://lb2m.lilypie.com/qGGwp1.png

Melania (*2.06.2007), Tymoteusz (*30.09.2007) i Liwia (*14.03.2009)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt lis 30, 2007 11:23 am 

Rejestracja: pt mar 02, 2007 1:51 pm
Posty: 7954
Mavi wiem że to przykre. Często też matki roniące chcą zabrać ciała do domu, ale szpital nie wydaje bo to nie jest ciało - tak mówią. Nie wydają karty zgodnu itp. Rozumiem że nie wydaje się kilkumilimetrowych zarodków. Ale w 20tc to już są duże dzieci a pomimo tego wg prawa przed 24tc to jest poronienie i to co umarło to nie dziecko. Czytałam artykuł jak kobiety walczyły o wydanie swoich dzieci, bo chciały je pochować godnie, w grobie. Jednym się udawalo, innym nie :(

Najgorsze że lekarze też nie traktują "serio" kobiet po poronieniu. Ja sama usłyszałam "stało się, trudno, drugi raz się nie powtórzy". Zapytałam lekarza czy daje mi gwarance że się nie powtórzy, odpowiedział że " no w sumie to nie". Nie chciał robić badań. Zmieniłam lekarza. Inny lekarz podszedł serio i znaleźliżmy przyczynę. Powiedział że bardzo się cieszy kiedy pacjentki walczą o to żeby sytuacja się nie powtórzyła. Jak widzisz jestem na początku kolejnej ciazy. Gdybym nie dowiedziała się o swojej chorobie i nie leczyła jej i "nie przejęła się" poronieniem to pewnie i tą ciąże bym straciła.

Dlatego słowa "nie przejmuj się poronieniem bo to naturalne" są absolutną bzdurą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Mniej więcej co druga moja znajoma w ciągu ostatnich kilku lat miała zagrożenie poronieniem. Leżały w szpitalu, brały leki i wszystkim się udało uratować ciąże. Gdyby się nie przejęły plamieniem zakładając, że pewnie dziecko chore i natura się chce go pozbyć to nie byłyby dziś matkami - matkami zdrowych, ślicznych, silnych dzieci.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: pt lis 30, 2007 12:08 pm 

Rejestracja: pt wrz 29, 2006 2:32 pm
Posty: 143
Wiem asienka82, to straszne, jak zwlaszcza lekarze, czyli osoby, ktore powinny miec inna wrazliwosc i inne podejscei do pacjentki odzywaja sie w ten sposob.
ja, podobnie jak Ty jestem na poczatku mojej drogi - 4 tydzien. Drze o kazdy dzien. Nie wiem jak to bedzie. Dzieki Bogu nie mam doswiadczen z poronieniem i mam nadzieje, ze przez te ciaze uda mi sie przejsc bez problemow.
ja mialam ogromne klopoty z zajsciem w ciaze...i wiesz, co najgorsze bylo slyszec od osob, od ktorych oczekiwalas choc odrobine taktu i zrozumienia: "no i co?! Co z tym dzieckiem, to bedzie czy nie?! na co wy jeszcze czekacie, zbieralibyscie sie do czegos konkretniejszego"
zycze Ci z calego serca oby Twoja ciaza przebiegla bez problemowo i przesylam wirtualne usciski.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 60 ]  Moderatorzy: lady_in_red, Moderatorzy Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Majestic-12 [Bot] i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies