Cześć dziewczyny

z własnego doświadczenia powiem Wam, że chyba nie ma na to lekarstwa, trzeba jakoś przetrwać i tyle. Ja od 6 do 12 tygodnia leżałam w łóżku z miską. Nie pomagało śniadanie w łóżku, imbir, dosłownie nic. Jak tylko wstałam rano od razu szłam wymiotować, później cały czas musiałam coś jeść, smaka miałam na pizzę, frytki i gotowane ziemniaki

Nie mogłam zgłodnieć, bo od razu mnie mdliło. A wieczorem od 17-18 to już nic nie pomagało, bolał mnie strasznie żołądek i wymiotowałam czasem do 22

ale jakoś po 12 tygodniu mdłości minęły jak ręką odjął, tzn nie do końca, bo wystarczy, że poczułam czosnek i rzygałam prawie natychmiast

do końca ciąży mdliło mnie podczas mycia zębów, a jak już dzidziuś był duży to uciskał mi żołądek i co kilka dni rano były wymioty :/ jak miałam kryzys to leżałam gapiąc się na zdjęcia z usg i to jakoś dodawało mi sił.
Powodzonka, jeszcze trochę i będzie lepiej
