Witajcie!!!
Mój ślub odbył się w październiku 2007 roku, czyli kiedy byłam w 4 miesiącu... Wcześniej rozmawialiśmy z A o ślubie, ale odkładaliśmy go na czerwiec tego roku, a że udało się go trochę przyśpieszyć

to nawet lepiej po 6 latach znajomości...
Stres był oczywiście, ale zniknął już na samym ślubie i weselu... Najbardziej stresujący był wybór sukni ślubnej, gdyż od początku ciąży rozmiar biustu powiększył się o jakieś 3 numery i strasznie trudno było coś wypożyczyć

Poza tym o obrączkach przypomnieliśmy sobie dopiero 2 tygodnie przed wyznaczoną datą i w jednym sklepie jubilerskim okazało się, że będziemy musieli czekać około miesiąca
Na szczęście w drugim zrobili to na "cito" i mieliśmy swoje obrączki 10 dni później...
Poza tym nic więcej stresującego nie pamiętam, oprócz tego, że na poprawinach miałam zapalenie krtani i w ogóle nie mogłam mówić

ale za to lekarz dał mi zwolnienie na 2 tygodnie
