Dzieci zarażają, nim pojawią się objawy. Zarażają też i bez infekcji, bo co dla jednego jest patogenne, drugiemu krzywdy nie zrobi. Nie ma więc recepty na to, żeby dzieci nie rozdawały sobie chorób w żłobku, przedszkolu czy w szkole. Kwestią jest tylko odporność dziecka. Bo gdyby nie chodziło o odporność, to jedno chore dziecko zarażałoby dokładnie wszystkie i żłobek byłby pusty.
Podawanie leków przeciwzapalnych na katar jest w pewnym sensie ryzykowne. Jasne, że zależy Ci na szybkim wyleczeniu dziecka. Ale z drugiej strony podawanie leków w takiej sytuacji rozleniwia układ odpornościowy i organizm będzie z czasem wykładał się na coraz wcześniejszym etapie infekcji i będzie przechodził je mniej łaskawie.
Wzmacnianie układu odpornościowego to już samo pójście do żłobka i chorowanie

Dziecko ma kontakt z innymi zarazkami niż własne i układ odpornościowy ma szansę się ich nauczyć, by w przyszłości szybciej je rozpoznawać i reagować. Wzmacnianie układu to trenowanie go, czyli nie ingerowanie lekami, gdy nie jest to potrzebne.
A witaminy owszem, tylko z diety, bo te syntetyczne mają z witaminami niewiele wspólnego.