Hej
widze,ze duzo nowych Mamus do nas dolaczylo-serdecznie was witam
Athenka tam na forum serce dziecka jest duzo rodzicow dzieci z podobna wada.Przede wszystkim-mysl pozytywnie caly czas,wiem,ze to ciezkie,ale to nic nie pomoze,a moze tylko pogorszyc sprawe.Ciesz sie,ze juz wszystko wiadomo i,ze Twoj Synek jest JUZ pod stala opieka,a jak sie urodzi zajma sie Nim jak bedzie trzeba.
itka22 Kochana nic sie nie martw!bedzie ok.ja ostatnio jak bylam z dominikiem w szpitalu to byly ze mna na sali 3 Mamusie dzieci z PDA dwoje mialo juz zabieg i bylo wszystko wporzadku.Wiem jak sie czujesz,ale pomysl,ze to w miare latwa wada do zoperowania-trzeba dobrze myslec.U nas bylo bardzo ciezko z operacja,ale i ciezka wada.do tego dwa krwotoki,komplikacje pooperacyjne,respirator 3tyg,woda sie w organizmie zebrala i stan byl ciezki,ale stabilny,dwie doby i potem juz szlo z gorki,a teraz jest w miare ok

TRZYMAM ZA WAS KCIUKI-BEDZIE OK
Jesli chodzi o nasza historie to pozwole sobie wkleic opis przeze mnie wstawiony na naszym osobistym watku
"o godzinie 8.47 przyszedl na swiat przez CC Dominik.O ok godz.11.30 przyniesli mi Go.Lezal sobie tak ze mna caly dzien,caly czas spal,raz sie tylko obudzil,probowalam mu dac cyca,ale nie chcial.Byl bardzo siny,ale stwierdzilam,ze to przeciez wynik porodu... O ok godz.21.30 oddalam Go poloznej,poniewaz bylam bardzo zmeczona.Probowalam zasnac,ale caly czas cos piszczalo(naprzeciwko byl pokoj poloznych).Po godz.23 przyszla pielegniarka i bez zadnego slowa pobrala mi krew.Zaraz potem przyszedl lekarz i powiedzial mi,ze z dzieckiem dzieje sie cos niedobrego i pojedzie R-ka do Zabrza.Podpisywalam mase zgod na zabiegi.Bylam w szoku.Powiedzieli,ze o 5-6 bedziemy wszystko wiedziec.jakims cudem zasnelam z nadzieja,ze to tylko falszywy alarm i jest wszystko ok.Niestety.Lekarz poinformowal mnie o chorym serduszku Dominika.to bylo jak wyrok:PRZELOZENIE WIELKICH PNI TETNICZYCH(TGA).
Dopiero rano doatrlo do mnie to co sie dzieje z mim synkiem.Okazalo sie,ze stan byl tak ciezki,ze polozne Go ochrzcily.Saturacja 55-60% pomimo wentylacji mechanicznej.A ja nie moglam nic zrobic.NIC.musialam lezec,nie widzac swojego dziecka.Wypisano mnie 2 wczesniej z uwagi na zaist.sytuacje.W poniedzialek 30 kwietnia wreszcie Go zobaczylam.Lezal na OIOKu.Okazalo sie,ze stan sie poprawil,bo lezal juz bez respiratora.Ale caly cza pod monitorem i lekiem poprawiajacym mieszanie sie krwi w sercu.Zrobiono Mu zabieg cewnikowania,przez pepowine wprowadzili do serca zylke z balonikiem,ktory powiekszyl otwor miedzy przegrodami.10 maja przed sala operacyjna kazano mi sie pozegnac z Dominisiem,pamietam to dokladnie,bo strasznie plakalam.Pojechalam do domu,bo nie bylam w stanie wytrzymac tam tyle godzin.Zostala moja Mama z przyjacielem.Po 7,5h wyszedl lekarz mowiac,ze bylo bardzo ciezko,juz mieli Go tak zostawic,bo budowa anatomiczna serca nie pozwalala na przeszczep naczyn i krwotok byl tak silny,ze nie dalo sie go zatamowac,ale sie udalo i bedzie dobrze-KAMIEN Z SERCA NAM SPADL!Jednak tego samego dnia o 2. w nocy dostal krowotoku i byl otwierany poraz drugi.Po calym zabiegu bicie serca bylo zbyt szybkie-200 uderzen na min,pomimo lekow oraz zespol malego rzutu-bylo prawdopodobienstwo zawalu serca.Gdy to sie uspokoilo zebrala sie z kolei woda w organizmie i musial ja wysiakac.Po 1,5tyg na Oddziale Pooperacyjnym ,zniesiono Go na OIOK,nastepnie na Oddzial Wad Serca.A 28 maja zostal wypisany do domku. "