Witajcie,
jestem mamą wcześniaka - Emilki urodzonej w 31tc. Córcia rozwija się ładnie, jest zdrowa - martwi mnie jednak jej jedzenie, a raczej niejedzenie. Przez 6 tygodni była na sondzie, długo uczyła się jeść z butelki (choc urodziła się z odruchem ssania) - szybko męczyła się ze wzgledu na bezdechy. W końcu załapała, przez krótki czas udało mi się nawet karmić ja piersią, ale potem wróciłyśmy do butelki.
Od dłuzszego czasu (od listopada ub. roku) Milka ma problemy z jedzeniem, właściwie każdą porcje jej się wmusza. Lekarze nie widzieli problemu, bo ładnie przybierała na wadze. Ostanio jednak strajk przybrał ogromne rozmiary, mała nie przybiera, jeść nie chce - jakby nie czuła głodu. Dochodzą teraz problemy z rozszerzaniem diety - nie chce zupek, owoców... pije tylko moje mleko z butli, czasem trochę zupki

Nie wiem, co robić, jestem wykończona nerwowo
Odpuścić jej - niech je, ile i kiedy chce??? Teraz zjada ok. 150ml co 4 godziny, i tak za mało ;(
mam dosć.
Czy miałyście ze swoimi wcześniakami podobne problemy? Co robić w takiej sytuacji???