hej!
trochę mnie nie było, ale tu widzę nic się nie dzieje!
skandal!!!

najpierw ustosunkowuję się (czy tak to sie pisze?)
mamamia- franio ma 10 zębów i mam wrażenie, że ciągle jakieś nowe idą. długo cierpi z powodu każdego zęba (tygodniami, a nawet przy tych "wczesnych" zębach 3 miesiące), a my z nim cierpimy... najgorsze są oczywiście zarwania nocne...
a pet szopy... no cóż wszystko jeszcze przed nami... franio uwielbia bawić sie pet szopami swoich kuzynek. mieszczą się w małej rączce!
alarm- tak. dobrze powiedziane - w bieszczadach pogoda jest zmienna, dlatego ani razu w góry nie poszliśmy, bo prawie co noc padało i potem błoto było nie do przebrnięcia, jak dla nas, amatorów, oczywiście.
a nie było mnie bo najpierw był ślub i wesele mojej siostry, dużo przygotowań. potem było czuwanie modlitewne w naszej parafii, które przygotowywałam, a między tym wszystkim przeziębienia, przeziębienia i inne choróbska.
franio już 4-ty tydzień ma katar i kaszel. leki nie bardzo mu pomagają. w międzyczasie przeszedł 3-dniówkę, a nadgorliwa lekarka nawet nas do szpiatala na badania wysłała, bo dziecko spuchniete. wszystko oczywiście było ok.
ja z kolei już 3-ci raz w tym miesiącu jestem przeziębiona, tez ciągle katar, aż skóra z nosa schodzi. no i tak sobie siedzimy w "areszcie domowym", franio marudzi, a mnie o mało cos nie trafi od czasu do czasu! bo sama chora jestem i najchętniej bym się położyła, a nie słuchała płakania na okrągło...
za to przy okazji długotrwalej choroby, franio zaakceptował branie lekarstw, ba, nawet polubił, bo się dopominać potrafi! a wcześniej tez nie dało rady mu nic wcisnąć. tylko z opróżnianiem nosa jest problem. normalnie dmucha nos w chusteczkę, ale teraz jak ma katar, za żadne skarby świata, woła tylko, że go boli, no i trzeba fridę wyciągać. on wtedy walczy, płacze, rzuca się, ojej! co za koszmar!

ze wszystkich niestrasznych rzeczy, katar jest najstraszniejszy!
swoją drogą
alarm, czemu antek na katar dostał antybiotyk?
pozdrawiam, no i piszcie dziewczyny, piszcie!!!
