Szymciora mysle, ze niekoniecznie może wyrosnąc na "dupę"

Ja tez byłam niesmiała, dzika itp...
W podstawówce siedziałam jak trusia, pod tablice szłam z dusza na ramieniu, a recytowanie wierszy to była najwieksza kara, głos jak u Bajora a ręce jak u chorego na parkinsona.
nie wiem jak sie to satało, ale w szkole średniej byłam juz całkiem inna i tak jest do dzisiaj. Nie dam sobie w kasze dmuchać, a jak mnie wypychaja drzwiami to wchodze oknem jak mi bardzo zależy.
W Sredniej byłam z tego powodu przewodniczaca smorzadu szkolenego, bo nie było rzeczy której nie mogłabym załatwić.
Mysle, ze w duzej mierze to zasługa mojej mamy, nigdy nie sprawiła, ze poczułam sie gorsza, oczywiscie nie wychowała mnie na egoiste, ale na kobiete która zna swoja wartość... Z nadwagą, ale szczesliwą

Mam kompleksy i czasami widzę tylko grubasa z obwisłym brzuchem i cyckami, ale zaraz sie doprowadzam do pionu, przypominam sobie słowa mojej babci "jesteś piękna, a twoje ciało ukształtowało twoje dziecko"
Mysle, ze w dużej mierze to jacy jestesmy zawdzieczamy naszym bliskim. Córka jest jeszcze mała, a tobie zależy na tym, zeby była zaradna i bardziej śmiała, mysle, ze jesli nawet psycholog potwierdzi jakiekolwiek zaburzenie, to powie ci jak jej pomóc i powie jak popchnąć mała w dobrym kierunku.
Ja z całej siły bede trzymała kciuki za was obie, bo potrzeba cierpliwosci i konsekwencji, a wiem ze nie jest to łatwe do osiągnięcia. Jednak uwierz, ze dla chcacego nic trudnego. Nie z takich rzeczy dzieciaki sa wyciągane. Jesli uda sie nawiązać kontak z dzieckiem w głebokim autyźmie, to tym bardziej uda sie pomóc twojej córci
