Lila no właśnie wiem, jak to wygląda z tym rehabilitowaniem...
Michaś jest bardzo silny i "za wcześnie" unosił główkę, "za długo" ja utrzymywał leżąc na brzuchu, "za szybko" zaczął się turlać. Tak se piszę... ale pewnie gdybyśmy mieli innego lekarza, to tak właśnie by do tego podszedł, ogłosiłby WNM i posłał na rehabilitację. No i jeszcze miał asymetrię. To już w ogóle tragedia
Zresztą już chyba gdzieś gadałyśmy na ten temat. Z jednej strony to lekarze chętnie wysyłają, z drugiej strony terapeuci wkłądają dzieci w ramki i stresują, że już już powinno dziecko robić to i tamto. Jest też trzecia strona, że rodzice tak popędzają, grzebią w poradnikach i czytają tabelki

8 m-cy dziecko nie raczkuje, kaleka - trzeba na rehabilitację lecieć
Naczytałam się, co na ten temat pisze P. Zawitkowski. Dokłdanie tak jak piszesz, to sprawa indywidualna. Przecież każde dziecko
- miało inny przebieg porodu
- inaczej waży, inaczej mierzy
- inaczej jest pielęgnowane przez rodziców / opiekunów (pielęgnacją jak wiadomo można hamować lub stymulować rozwój)
- inaczej spędza "wolny"

czas
- mają różne napięcie mięśniowe
- ostatecznie mają różne charaktery, jedne są bardziej ambitne, inne mniej, jedne szukają wrażeń, a inne wolą skupić się na paprochu na dywanie
Stąd różnice w czasie zdobywania pewnych umiejętności, dla których i tak są szerokie ramy tolerancji.
Wg mnie najważniejsza jest harmonia rozwoju. Zatem nie powinno się próbować przeskakiwać pewnych etapów. Dlatego np. nie powinno się dziecka sadzać, bo wiadomo, że przez to nie zaliczy jakiegoś tam etapu w rozwoju, co później będzie negatywnie procentowało w zdobywaniu kolejnych umiejętności...
Są dzieci wyraźnie opóźniające rozwój, są takie z problemami neurologicznymi, przykurczone, wykrzywione

I na nich powinni skupić swoją uwagę lekarze, którzy wysyłają dzieci na rehabilitacje
A Samcio śmiga superaśnie. Będziesz dalej chodzić na te terapie?