|
jestem mamą 8 miesięcznej maleńkiej istotki, u której potwierdzono zrośnięcie szwu strzałkowego...
Muszę przyznać, że już od 6 miesiąca życia płodowego zaczęło być coś nie tak, lekarz podejrzewał małowagowość bo wg pomiaru główkidziecko było małe (a główka zaczynała być podłużna). W szpitalu o zgrozo NIC nie zauważyli, gdzie ja wiedziałam, że taka główka jest jakaś dziwna.
Nie będę pisać szczagółów ale powiem, że ani szpital, ani połózna, pediatra, neonatolodzy póżniej nic nie zauważyli niepokojącego. Od nich tekst typu: taka uroda, dziecko zapuści włósy i nie będzie widać kształtu dzwoni mi w uszach do dziś. sama wyszukałam w drugim miesiącu życia mojego maleństwa lekarza, tylko wciąż szukałam na miejscu wstrzymywał mnie wiek dziecka do podróży i rozważałam nasz domowy budżet niestety(bałam się że to nie zmieści się w naszych obecnych możliwościach- niepotrzebnie). Ale w 4 miesiącu gdy neonatolodzy wreszcie coś zaskoczyli i: A MOŻE to zrośnięcie szwu...hę? powiedziałam dość moje dziecko to nie królik. Sama już z dośc duża wiedzą na temat (internet) wiedząc, że liczy się czas, zdecydowałam się na wyszukanego lekarza. Dziś czekamy na walizkach na operację mającą się odbyć najdalej za miesiąc... Lekarz od razu jak zobaczył nie miał złudzeń, wytarczył rzut oka(!) sprawa oczywista potoczyła się na szczęście szybo- lekarz nie owija w bawełnę jest rzeczowy z podejściem do dzieci i nie zwleka niepotrzebnie! Cieszę się, że moja intuicja i upartość nie dała nam spokoju, ze nie jest za późno. szkoda tylko, bo gdyby wykryto odrazu to wystarczyłby zabieg endoskopowy.
Leczymy się w Katowicach. Operacja w CZD. więcej informacji na temat udzielę mail'owo.
|