pasia251 pisze:
_Lilith_ pisze:
Zastanawiam się czy przedszkolak faktycznie jest w stanie to zrobić sam, bo mój jakos tak fizycznie jest mało giętki, jakby mu ręce nie sięgały...

mój się podciera, trochę niedokładnie ale samodzielnie

i robi awanturę kiedy chcę mu pomóc

moje dziecię też sie podcierało i podciera samo. Mówiło że w przedszkolu nie lubi tego robić bo tam jest szorstki papier a w domu ma mięciutki.
netti ale w czym chcesz pomagać? daj spokój i zobaczysz że samo wszystko z czasem sie unormuje. Daj dziecku o tym zadecydować kiedy ma ochotę sie wypróżnić.
Czy ty tez byłabyś zadowolona jakby cie ktoś co chwile pytał czy ci sie chce do ubikacji, liczył dni. Nie mówię tu o nauce czystości tylko o dziecku które wie już o co chodzi. Robienie z tego problemu to właśnie takie życie pod dyktando kupy. "Nie pojedziemy do babci bo nie ma kupy". Tak było w przypadku mojej koleżanki. Nie wyszła z dzieckiem na spacer, bo nie zrobiło kupy. Zapisywała na lodówce kiedy zrobiło, liczyła dni a mała się tym tylko stresowała. Bo zwyczajnie nie miała ochoty robić tego na zawołanie. Zauważyłam ten problem i zasugerowałam by jej odpuścili. Po jakim czasie zadzwoniła, że miałam racje. Ze córka chodzi do ubikacji kiedy chce a nie kiedy oni chcą. Jest po problemie.
Jeśli stolec dziecka jest normalny nawet po kilku dniach, nie ma się co czepiać. Jeśli jest zatwardzenie to wtedy trzeba działać.
Chyba każda mama przeszła jakąś sytuacje z kupa albo dopiero ją przejdzie

standard macierzyństwa.
Niedawno leżałam z dzieckiem w szpitalu. Pielęgniarka przychodziła i pytała co chwile czy jest stolec. Odpowiedziałam że nie i pewnie za szybko nie będzie. Zdziwiona skomentowała że to nie normalne i da cos na zaparcia

że pewnie od tego bóle brzucha

Powiedziałam grzecznie że jak dziecko będzie miało ochotę sie wypróżnić i to zrobi, poinformuje ją. Ona decydować za nie nie będzie i ma mi z tego problemu nie robić. Wiem kiedy moje dziecko ma zaparcia, bo przeważnie woła wtedy o wodę. stolec jest twardy i się dziecię nastęka okropnie, mówi że boli. Dlatego do wszystkiego trzeba podchodzić z rozsądkiem.