Niaminia pisze:
KarolinaGT pisze:
jestem w szoku jak w ciągu zaledwie kilku chwil można tak nie na temat, tak złośliwie i wręcz brzydko poprowadzić rozmowę.
Zamiast dziewczynie doradzić to jakieś bezsensowne wywody o higienie i lizaniu.
Niaminia Ty pewnie jesteś już pełnoletnia, i pewnie nie jedno w swoim życiu lizałaś....ktoś Ci pozwolił
?
jesteś na coś chora, czy może Twój rozwój by przez to zachwiany?niejeden człowiek na świecie lizał sopel lodu, oblizywał palce uklejone watą cukrową i ściany w kopalni wieliczce i żyje i cały i zdrowy.
I tym nie na temat kończę moją wypowiedź.
I jak ktoś ma ochotę na tak "sympatyczną" odpowiedź jak te niektóre skierowane do Orbitki to proszę bardzo!
Welcome wszystkim sfrustrowanym mamom

tym co nic nigdy nie lizały również welcome
Nie będę z Tobą dyskutować . Wpadłaś się czepiać za koleżankę. Ulżyj sobie skoro musisz. Przyjemności życzę!
A ja se napiszę
Lizalam, lizałam i lizałam...zyję...
Ale kiedy mojakochana mama powiedziała z czym moze sie wizac takie lizanie to lizać przestałam.
Grzeszę?
Nie wyobrażam sobie, zeby moje dziecie lizało, narazie takich ciagot nigdy niemiało. Od poczatku jasno okreslałam zasady, to jest twoje, to ne jest twoje. Małpa sie nauczy, wiec dziecko tym bardziej
Nie ma dla mie znaczenia, czy jest to rodzina czy osmarkaniec z podwórka. Kazdy ma zarazki, każdy moze miec poczatki anginy czy afty w buzi i niekoniecznie o tym wiedzieć.
Przypomina mi sie historia mojej koleżanki, która poznała fajnego chłopaka, ale od czasu kiedy zaczeli sie buziaczkować chorowała na migdały. Co wyleczyła, znowu byly oblane ropą i tak pol roku. Nikt nie wiazał tego z nowym facetem, ale jeden lekarz sie zainteresował.
Oczywiscie migdały jej usunieto, ale okazało sie, ze owy pan (juz jej maż) miał w buzi bakterie, ktora jemu nie robiła krzywdy (zdrowy byl jak byk) ale u niej działała własnie w ten sposob.
Głupie? Głupie! Ale prawdziwe.
Co do zaufania do lekarzy, to takze bym zmieniła lekarza. Jesli nie wzbudza mojego zaufania, to nie lekarz.
Co z tego, ze wodzi malucha tylko na szczepieniach? Jesli kogos stac, to moze sobie kupic lekarza, czemu nie, ale z tego co wiem wiekszosc mam takze ma lekarzy, do których chodzi sie tylko na szczepienia i w razie choroby, bo po co czesciej? Nie rozumiem??
To my jestesmy matkami i mozemy sie na cos zgodzic albo nie. Jesli lekarz twierdzi, ze dziecko jest zdrowe, a nam sie noe podoba to, ze włsy mu sie źle układajai napewno cos mu dolega to nie szczepmy i koniec.
W tej sprawie poprostu poszłabym i powiedziała, ze dziecko miało kontakt z chorym na ospe (opisałabym cala sytuację) i spytałabym sie po jakim czasie od znikniecia krostek mam sie zjawic na szczepienie. Po co kłamac o katarze? Nie rozumiem??