sawa pisze:
Misiulka, może wyłącz z jego diety cukier? Nawet jeśli nie dajesz mu słodyczy tak jak większość mam, to jednak może być sporo cukru w jego diecie. Nie wiem czy kaszka z Bobowity jest słodzona, bo nie używam, ale pewnie tak. Naleśniki , racuszki też pwenie zawierają cukier. Jogurty niesłodzone to też rzadkość... O rogaliku z Nutellą nie wspomnę, bo to raczej nie jest jedzenie dla dziecka. Pasożyty i grzyby bardzo lubią cukier. Jeśli Twoje dziecko coś ma, to na pewno mu to nie pomoże.
Czy Twój syn prawie nie je warzyw? Kilka plasterków pomidora, marchewka, jabłko... czy to wszystko? Na Twoim miejscu zmieniłabym mu trochę jadłospis - zamiast słodkich niby posiłków dałabym więcej warzyw i owoców. I dobre, razowe pieczywo zamiast białej pszennej mąki, (grzyby i robale bardzo lubią białą mąkę).
Anty grzybicznie i antypasożytniczo działają też pestki dyni, orzechy. Mozesz je zmielić i posypywać nimi potrawy dla dziecka.
Poza tym orzechy (włoskie, laskowe, migdały, nerkowce, piniowe itd..) i pestki w ogóle (słonecznik, sezam, siemię lniane itp)są bardzo dobre dla maluchów, bo zawierają mnóstwo kwasów Omega3 i 6 (są nieocenione dla rozwijającego się mózgu dziecka)
Zamiast słodkości dałabym suszone owoce - rodzynki, morele, porzeczki itp.
Eeeh super sie to czyta..ale chyba sobie dziewczyny nie wyobrazacie jak to jest wlaczyc o kazdy posilek z niejadlkiem

..on do niedawna nie jadl prawie nic..jakies mleczko..pare lyzeczek obiadu i tyle..wrzask..placz...moja zalamka..
Ja wiem ze nutella to nie dla dzieci..ze nalesniki..racuszki..ze to wsyztsko slodsze niz powinno...ale co zrobic jak on w ogole tylko to wola..
Nie do sobie nic na sile..przeciez przez kroplowke mu nie podam mieska czy owocow...
Warzywa..spoko..cos tam zawsze nadgryzie..raczej przemycone niz swiadomie....ale suszone morele...pestki..orzechy...a gdziez on mi to ruszy...

mowy nie ma..przeciez nie dam mu na sile..
Gotuje mu to co wiem ze tknie..lepsze to niz nic...zupki-tam sa warzywa..nie ma mowy zeby mi zjadl sam marchewke czy ziemniaczka..chyba ze przemyconego w obiedzie...niedawno nawet marchewka plul a rosol to musialabyc woda z makaronem...
To nie takie latwe jak sie pisze...on mi wazy tak malo..chodzilam po lekarzach prosilam o badania..skierowania..ze sie martwie jak malo je...to zostalam zwyzywana od przewrazliwionych mam-co tylko glowe zawracaja..bo przeciez syn cos na bank musi jesc i przeciez wyglada dobrze...krew ledwo zrobilam bo ktos jednak uznal ze blady...
Lamblie- w piasku Alan nie bawil sie dawno...ponad pol roku..tutaj nie ma piaskownic publicznych (w UK)...kupilismy mu piaskownice do ogrodu a piasek jest ze sklepu (w workach po 15 kilo sie kupuje

) wiec stad na bank nie dostal zadnych robakow...
A probiotyki...w takim razie na bank zapytam w aptece...bo leki na wlasna reke to sie juz raczej boje dawac...
Zabki myjemy...rzadziej rano ale na wieczor po jedzeniu na bank nie zapominamy..