Oleska ja jestem z Chełma.
rodziłam w Lbn na Jaczewskiego bo tam pracuje lekarz który mnie prowadził.
Szpital Ogólnie ok, poza tym że chyba jest dyskryminacja młodych matek przez oddziałową. (taka niska grubsza)... a zaczęło się od tego, że mała się nie najadała, bardzo mało przybierała na wadze 20, 30, nawet 10g dziennie.

- oczywiscie dla nich to było wszystko w porządku... i moja mama prosiła o dokarmianie sztucznym, oczywiscie się oddziałowa nie zgodziła, więc spróbowałyśmy same małej podać, a raczej zobaczyć jak będzie ssała z butelki. W tym momencie weszła położna zawiadomiła oddziałową i afera, że jakimś GÓWNEM, psim albo kozim mlekiem chce dziecko karmić (słowa oddziałowej)
złapała mnie za cycka i to konkretnie ścisnęła i zaczęła się wydzierać na całą sale "i Ty laktacji nie masz? bardzo piękną, więc nie gadaj że nie masz!" nikt nie mówil ze nie mam mleka tylko ze mała słabo ssie, ma problem z chwytaniem i się nie najada...
i potem non stop do mnie przychodziła i podgadywała. Było to już dobijające aż w końcu moja mam się wkur... rozpoczęła rozmowe z pediatrą i oddziałową dlaczego oddziałowa mnie gnębi , były takie cwane, że szok i się zglebiły, że moja mama też posiada wiedzę w temacie położnictwa. Po tej rozmowie się uspokoiło. Pomijając to Van dostała żółtaczki, rano na obchodzie pediatrycznym-(pediatra to taka wysoka szczupła z kokiem baba która pracuje od pon do czw w tym szpitalu) powiedziała, że żadnych lamp bo na razie ma ponad 9 i jest ok, za 1.5h zawołała mnie, że jednak lampy

ok niech będzie, a co gorsza zaraziły mała gronkowcem i zataiły to. Podawały jej Luminal lek przeciwpadaczkowy, który podaje się dzieciom, które mają dragwki-moje dziecko nie miało żadnych drgawek!! ;/ po czym była strasznie ospała, nawet nie potrafiła zapłakać, no chyba że przy kąpieli...
Kiedy moja mama zapytała co to jest (Van dostała ze strzykawki do buzi) odpowiedziała, a taki tam lek... dowiedziałyśmy się, że to luminal dopiero z książeczki zdrowia po wypisie. :/
Na koniec inna pediatra która wypisywała małą-ta lepsza(pracuje na weekendy) i która stwierdziła, że dziecko baaaardzo mało przybierało na wadze i zapytała mnie rano czy chce jeszcze zostać na obserwacji bo ma lekką żóltaczkę, powiedziałam, że nie i po kilku godzinach kazała mi jeszcze napisać, że zostałam poinformowana, że choroba może nawrócić, a nie słyszałam, żeby inne kobiety pisały coś takiego przy wypisie z dzieckiem mającym żółtaczkę...
Trochę się rozpisałam, a to było po krótce Naszego szpitalnego pobytu...
_________________
o9.o1.2oo9r., godz. 15:oO, 3200g, 56cm.
