|
Moja córeczka skończyła 2 miesiące. Od trzech dni mamy duże problemy z karmieniem. Moje piersi nie są już tak przepełnione jak wcześniej. Wcześniej były jak kamienie, teraz chyba laktacja się ustabilizowała. Nadal mam sporo pokarmu. Mała zawsze krótko ssała (max 10 minut co 3 godziny), ale ładnie przybierała na wadze. Do tej pory pokarm ją zalewał i często się krztusiła. Musiałam odciągać trochę pokarmu przed podaniem piersi. Czy to możliwe, ze przyzwyczaiła się do twardych piersi i teraz nie chce mocniej ssać? Ostatnio je max 3 minuty zaczyna się płacz i wykręcanie głowy. Pokarm jest nadal, bo jak uda mi się ją zmusić to złapie jeszcze na 10 sekund i ma buzie pełna mleka. Nie najada się, bo płacze potem, jest niespokojna i ssie wszystko co popadnie, ale kiedy podaje pierś zaczyna się wściekać i nie chce. Od dwóch tygodni podajemy jej raz dziennie butelek, bo dostaje leki rozpuszczone w mleku. Ja odciągam pokarm i zjada zawsze tyle ile uda mi się odciągnąć (do 130 ml). Czy ktoś miał podobny problem? Waham się, czy nie przejść na całkowite odciąganie pokarmu, bo boję się, ze nie dojada.
|