gajdunia, ja mam taki problem. Dzieci karmiłam przez kapturki aventu. Synka ponad 3 miesiące, córkę cały czas. Synek po 3 miesiącach bez jakiegokolwiek problemu załapał gołą pierś i tak cycaliśmy się aż do roku. Córkę próbuję przystawiać bez kapturka ale nie chce tak ssać

Więc widać, że i tak wiele zależy od dziecka. Kiedy byłam w drugiej ciąży to bardzo chciałam spróbować karmić bez nakładek. Od razu w szpitalu przystawiałam Dorotkę do gołej piersi. Niby wszystko robiłam dobrze, Młoda głęboko chwytała sutek (doradca laktacyjny był przy przystawianiu i nie miał zastrzeżeń), a i tak miałam je poranione do krwi... Urodziłam córę w sobotę o 0:35 a pokarm ruszył dopiero w nocy z poniedziałku na wtorek - więc jak na to, że urodziłam ją naturalnie i bez wspomagaczy i leków i od razu przystawiałam ją do piersi - to i tak czekałyśmy... Niestety kiedy we wtorek dostałam nawału, to córcia nie chciała już w ogóle chwycić piersi. Poddałam się i zaczęłam używać nakładek... Moje dzieci przez kapturki jedzą bez problemu, nie mam też zaburzeń laktacji. Tak samo pilnuję, żeby głęboko chwyciły pierś i opróżniały ją do końca.
Jeśli teraz jesteś w ciąży, to raczej nie używaj laktatora żeby wyciągnąć brodawki. Drażnienie ich może powodować skurcze a Tobie jeszcze trochę zostało czasu w dwupaku. Po prostu kiedy urodzisz to próbuj dawać gołą pierś. Pamiętaj że musisz dziecko na nią "nadziać" kiedy ma najszerzej otwartą buźkę. Powinno mocno się przyssać i zassać brodawkę do środka. Jeśli chwyci za płytko, to nie pozwól mu ssać - przyłóż je jeszcze raz. Kiedy dostaniesz nawału i dziecku będzie ciężej chwycić pierś, to odciągnij palcami trochę pokarmu - zmiękczysz tak otoczkę i wyciągniesz trochę sutek. Ale przede wszystkim musisz wierzyć, że Ci się uda, że Wam się uda. Ja przetrzymałam krwawiące brodawki, zapalenie piersi, zastoje, da kryzysy laktacyjne kiedy piersi były po prostu puste.. Moje dzieci nie znają smaku mleka modyfikowanego ani nie wiedzą jak się piej z butelki. Nie poddaję się i cały czas próbuję przystawiać Młodą bez kapturka. Trzymam kciuki za Was!