Ciąża, objawy ciąży, macierzyństwo, dzieci
http://www.forum.e-mama.pl/

Nadzieja!!!!
http://www.forum.e-mama.pl/viewtopic.php?f=32&t=34178
Strona 1 z 1

Autor:  karolinasz_80 [ pn paź 20, 2008 1:24 am ]
Tytuł:  Nadzieja!!!!

Witam.
Chciałabym Wam wszystkim powieieć, że zawsze jest nadzieja i ból, który czujecie po stracie maleństwa w końcu mija, choć trudno w to uwierzyć czasem. Jestem tego dowodem. Pisałam tu kiedyś i oczekiwałam pomocy, teraz sama chcę w podzięce dać wam trochę dobrej nadzieji. W 2006 straciliśmy Leosia, walczyliśmy o rejestracje w USC(pisałm tu o tym), teraz na moich rękach śpi nasz trzytygodniowy synuś Franio.
Mam dwa małe aniołki.Jeden słodko śpi tutaj a drui nad nim czuwa tam gdzieś w niebie.
Wiem wszystko bólu po stracie, o głupim i bolesnym pocieszaniu, o braku nadzieji, o wściekości na siebie i cały świat a szczególnie na wszystkie kobiety, które bez problemu zachodzą w ciążę i ją donoszą.
Przeszłam wszystkie, straszne etapy żałoby i wiem, że pocieszanie w tym momencie niewiele daje. Nie chcę więc pocieszać tylko powiem, że to minie. Na 100%!!!!
Jestem tego dowodem.
Sercem zawsze jestem z wszystkimi kobietami, które płaczą, tak jak ja płakałam, kiedy nasze dziecko nas opuściło.
Modlę się za nas wszystkie.
Mam nadzieję, że komuś to pomoże dostrzec iskierkę światła w ciemnośći żałoby.

Autor:  margusia79 [ pn paź 20, 2008 7:11 am ]
Tytuł: 

Zgadzam się z Toba całkowicie. Sama jeszcze staram sie pogodzić z moją stratą i jest ciężko...ale...wiem, że można...moje koleżanki, przyjaciólki są tego dowodem. Same przeszły taka tragedię a teraz są szczęśliwymi mamami i tylko czasem pomyślą, że gdzieś daleko jest ich aniołek, który mógłby być tu...ale...czy wtedy tuliłby to dziecko, które przyszło po nim? a może zamiast...
Jedyne, co najgorsze - jest taka chwila bólu, straty i oczekiwania...dla jednych krótsza, niezauważalna, dla drugich dłuższa i bolesna do granic możliwości...Masz rację pocieszanie nic nie da...jedynie czas...i pojawienie się dzieciątka...Myślę, że każda z nas boi się powtórki...bo nikt nam nie zagwarntuje, ze poraz kolejny i kolejny nie bedziemy tego musiały znosić...

Autor:  gonia_krak [ pn paź 20, 2008 5:50 pm ]
Tytuł: 

Karolinko dzięki że to napisałaś !! Gratuluję że się w końcu udało :brv: Mam nadzieję że i mi w końcu też zaświeci słoneczko i będę miała swojego zdrowego szkraba bo narazie to mam prawie dorosłego syna :D i 4 straty :( A syn już tyyyle lat czeka na rodzeństwo :roll:

Autor:  #monika# [ wt paź 21, 2008 1:00 pm ]
Tytuł: 

dziękuje za słowa nadzieji...
Oczywiście gratuluję!
Niczego tak bardzo nie pragnę jak tej małej krusynki...
W ty miesiącu niestety się nie udało, ale wierzę że w listopadzie zobaczę 2 grube krechy i teraz juz wszystko będzie dobrze

Autor:  wera243 [ wt paź 21, 2008 5:44 pm ]
Tytuł: 

Dziewczyny po każdej ulewie przychodzi słoneczko i są dowody, że tak jest. Ja szukam cały czas pocieszenia, po stracie swojej córki. Takie posty jak Wasze są tego przykładem. Kiedy czytam, że kobiety mają już dzieci po stracie to serce mi rośnie i myślę, że i mnie to kiedys czeka Dziękuję.

Autor:  karolinasz_80 [ śr paź 22, 2008 12:58 am ]
Tytuł: 

Moniko, Wero myślę, zewarto w takich momentach zwątpienia pomodlić się do swojego utraconego aniołka. Powiedział nam to wspaniały ksiądz, który wyprawił prawdziwy pogrzeb Leosiowi. Powiedział wówczas, nad grobem, że to jest pierwszy święty w naszej rodzinie i odtąd zawsze, kiedy mówię "Aniele Stróżu" myślę o moim synku i jakośwewnętrznie czuję jego bliskość. Myślę, że to on pomógł sprowadzić tu braciszka po roku bezskutecznych prób i załamaniu nadzieji na bycie jeszcze kiedys mamą;-)
Wasze święte aniołki sa obok was każdego dnia. Na pewno wam pomogą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor:  margusia79 [ śr paź 22, 2008 8:00 am ]
Tytuł: 

karolinasz_80 przepraszam, ze zapytam...bo nie za bardzo rozmiem...piszesz o pogrzebie Leosia, a na dole widze, że umarł w 10 tc...czyli odbył sie pogrzeb 10 tygodniowego płodu?...

Autor:  karolinasz_80 [ pt paź 24, 2008 7:01 am ]
Tytuł: 

Tak. Właśnie tak. Najpierw walczyliśmy ze szpitalem o rejestracje w USC, pisząc o pomoc do Kancelarii Premiera i Ministerstwa Zdrowia, trwało to 8 miesięcy. W tym czasie ciałko Leosia spoczywało dołożone do grobu babci. Kiedy mogliśmy już to zrobić oficalnie po rejestracji, urzdziliśmy mu normalny pogrzeb. Jest to w dużej mierze zasługa naszego księdza, który myśli tak, jak my.
Ma teraz swój grobek na cmentarzu. Dla mnie nie ma znaczenia, czy miał 10 tygodni czy 33. Należało mu się to ,jak każdemu innemu człowiekowi. O to walczyliśmy i tego chcieliśmy. Ta walka o jego godność pomogła mi przeżyć traumę żałoby. Teraz idziemy zapalić świeczkę na jego grobie i czujemy, że wszystko jest tak, jak powinno. :!:

ps. zJuż o tym pisałam i kilku osobom, mam nadzieję, pomogłam w walce ze szpitalem, ale gdyby ktoś jeszcze potrzebował, to cały czas mam te dokumenty z analizą prawną z Ministerstwa Zdrowia.

Autor:  gochacicha [ pt paź 24, 2008 10:58 am ]
Tytuł: 

witajcie, nadzieja musi byc!!!bo inaczej to nie ma sensu....
Choc w tym tyg minelo 8 m-c od strasznego miesiaca lutego, w ktorym przezylam najwiekszy koszmar w zyciu-strate coreczki.... To zaloba trwa do dzisiaj, i chyba ten bol pozostanie do konca, bo corka byla, jest i bedzie w mej pamieci, codziennie o tym wiem, i chce pamietac... Zawsze mowie do dziecka w brzuszku, i mowie do Marysi, bo mam dwojke dzieci, choc jedno jest dusza przy mnie,a drugie w drodze....Boje sie, i sie kieruje do naszego aniolka stroza...by czuwala nad nami i wiem, czuje ze corcia daje mi sile, nadzieje.... Nie wiadomo co mnie czeka...walcze o zycie we mnie, by synek byl moim dzieciatkiem tu na ziemi...jedynie co mi pozostaje cierpliwoe czekac, walczyc, cieszyc sie za kazdy dniem, za kazdy jego kopniak.....

I jak zostaniemy rodzicami dwojki, trojki....to nie wazne, zawsze bedzie plus nasza Marysia.....i wiem ze zawsze pojawi mi sie lza w oku, i załoba po niej do konca zycia. Pamiecia jej jest blog o niej, moj wlasny albumik malej istotki

Autor:  gochacicha [ pn paź 26, 2009 10:47 am ]
Tytuł: 

WIARA-NADZIEJA-MIŁOŚĆ..... moja nadzieja jest już z nami, moj ukochany synek niedlugo skonczy 9 m-c , bardzo Ci dziekuje moj aniolku, moja coreczko, kocham cie i pamietaj, ze ja pamietam

Autor:  #monika# [ pn paź 26, 2009 8:28 pm ]
Tytuł: 

pamietam kiedy autorce wątku dziękowałam za slowa pocieszenia, pisałam wtedy że bardzo chciałabym w listopadzie zobaczyć 2 kreski, co prawda nie udało się. Za to w styczniu zobaczyłam 2 sliczne krechy a teraz trzymam w ramionach moją córeczke

Autor:  DEMOLKA [ pt paź 30, 2009 10:27 pm ]
Tytuł: 

Cześć dziewczyny, czasami was podczytuję iza każdym razem płaczę.
Nie mogę sobie wyobrazić bólu utraty dziecka :( To musi być najstraszniejsza rzecz na świecie.
Chciałam tylko powiedzieć o dwóch anomaliach jakie spotykają matki po utracie dziecka. Po pierwsze, polskie prawo poronienie przed 22 tygodniem ciąży traktuje jako chorobę ( niestety takiej mamie nie należy się macierzyński, no chyba że załatwi sobie w szpitalu pisemko do urzędu stanu cywilnego o urodzeniu martwego dziecka). Po drugie wkurza mnie postawa kościoła. Księża ciągle trąbią że życie jest już od dnia poczęcia, to dlaczego nie chcą robić pogrzebów dla kilkutygodniowych płodów? Bo co? Bo taki płód nie jest do końca wykształcony?
Nie rozumiem tego..........

Autor:  gochacicha [ sob paź 31, 2009 10:12 am ]
Tytuł: 

demolka, tak juz jest choc nasze dziecko z 39 tyg ciazy, to zdecydowala kasa,odprawili msze biala i ochrzcili mi corke, oczywiscie to nie byly groszowe sprawy, nie wazne, nie isotne, moje dziecko nie zylo, a jednak poswiecona, potraktowana jak kazde inne zyjace dziecko i pozegnane jak czlowiek ktory juz swoje przezyl.... choc tyle mi pomoglo....ale jak ogladam i slucham co gadaj w tv, jak sie wypowiadaja to zygac sie chce.....brak serca, ludzie z powolania..ciekawe jak by ich taka sytuacja osobiscie spotkala, co taki wie o milosci rodzica, o zyciu... u nich wyprawianie pogrzebow czy udzielanie chrztu-slubow to praca, zero emocji, czytanie z kartki, jedynie imiona i nazwiska zmieniane....tyle


chodzimy do kosciola, teraz tak, czesciej niz wczesniej przed strata dziecka, w ciazy z corka jedynie jaja poswiecic....teraz chodze tam dla niej bo czuja ja bardziej niz gdziekolwiek, chodze z bartkiem, dla niej, modlic sie, nie dla ksierzy..............

Autor:  misia80 [ sob paź 31, 2009 1:08 pm ]
Tytuł: 

Witam! Ja straciłam córeczkę w tamtym roku w maju , urodziłam za wcześnie w 21t i 4 d ciązy. Żyła 2 godz i zmarła, nie było szans. Nie mieliśmy zadnych problemów, dostaliśmy akt urodzenia i akt zgonu. Pogrzeb odbył się normalnie i co lepsze ksiądz od nas nie wziął ani grosza, byliśmy zdziwieni taką postawą, poprostu wczuł się w nasz ból jakim była utrata dziecka. Tak ze nie zawsze decyduje kasa. Teraz spodziewam sie naszego upragnionego dziecka, codziennie mam strach w oczach ale wierze ze Córeczka nasz drogi aniołek czuwa nad nami i musi byc tym razem dobrze, utraconego dziecka nie zapomni sie nigdy, zawsze pozostanie w naszych sercach, a mały grobek gdzie spoczywa jej maleńkie ciałko jest miejscem gdzie mozemy poczuc jej bliskosc. Ból jest mniejszy ale jest i zawsze pozostanie , kiedys moze rodzeństwo mojej Moniki pójdzie na grobek by zapalić świeczkę a ona zawsze będzie nad wszystkimi czuwac.

Autor:  gochacicha [ sob paź 31, 2009 6:56 pm ]
Tytuł: 

misia ja tez codziennie mowie bartkowi o marysi, mamy wszedzie aniolki w ramkach, figurki......i zapalamy takze swieczki na jej grobie, ale ksierza sa rozni....

trzymam kciuki za dzidzie

Autor:  DEMOLKA [ sob paź 31, 2009 9:15 pm ]
Tytuł: 

Pamiętam jak moja bratowa urodziła za wcześnie, nie wiem w którym była wtedy tygodniu bo ja gówniara wtedy byłam. Dzidzia okręciła się pępowiną i stąd ten wczesny poród. Moja bratowa była wtedy bardzo młodziutka bo miała wtedy zaledwie 16 lat. Dzidziuś po porodzie nie potrafił sam oddychać, więc był podłączony do aparatury. Po dwóch tygodniach jego stan się znacznie poprawił, więc lekarze postanowili go odłączyć od aparatury. Maleństwo w nocy przestało oddychać. Pamiętam jego pogrzeb.... maleńka trumienka a w niej to maleństwo, tak jak by spało. Płakalam wtedy strasznie, zresztą dziś też płacze.
Dziś Pawełek miał by 19 lat. Jutro jadę zapalić znicz na jego maleńkim grobie.
Pomodlę się za niego i za wszystkie maleńkie aniołki.

Strona 1 z 1 Strefa czasowa UTC [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/