| Ciąża, objawy ciąży, macierzyństwo, dzieci http://www.forum.e-mama.pl/ |
|
| Moja historia... http://www.forum.e-mama.pl/viewtopic.php?f=32&t=16619 |
Strona 1 z 18 |
| Autor: | Arendil [ wt lip 24, 2007 3:44 pm ] |
| Tytuł: | Moja historia... |
Wczoraj minął miesiąc od najgorszego dnia mojego życia. Chyba czas, aby wyrzucić z siebie wszystko… Ciąża środek 21 tygodnia. Ciąża i rozwój maluszka perfekcyjny. Zero problemów, wszystkie wyniki super. Radość każdego dnia, płeć znana, imię wybrane. W dniu jak zobaczyłam te dwie grube krechy to się strasznie ucieszyłam, że po 9 miesiącach będę tulić maluszka. Ostatnie badanie, tego samego dnia poczułam lekkie bule w podbrzuszu,niewielkie, krotko trwające. Poszłam na badanie lekarka powiedziała ze wszystko jest ok. ze Nospoe powinnam brać jeśli się powtórzy. Następnego dnia miałam USG i wszystko było oczywiście super. W ciągu tygodnia faktycznie bole się powtórzyły, ale stwierdziłam, że to ze stresu ze ganiam jak głupia codziennie na uczelnie żeby zdobyć jeden głupi wpis żeby nareszcie się obronić. Czwartek wieczór. Bole SA dość regularne wiec wzięłam Nospe po jakimś czasie spokój. Rano w piątek jak wstałam tylko z łóżka to znów ból, poszłam do toalety a tu odrobina krwi na papierze. Nawet nie krew a czerwonawe zabarwienie. Wiec przerażenie i nadzieja ze to nic strasznego. Do lekarki się nie dodzwoniłam wiec lekarka domowa zasugerowała pojechać do szpitala. Pojechałam. Przyjęli mnie, lekarz zrobił USG no i mówi ze wszystko w porządku, dzidziuś ruchliwy itd. (kopal mnie od 16 tygodnia). Ale gdy zajrzał do środka żeby zobaczyć szyjkę to tylko zaklął a mi serce stanęło… Bez ogródek powiedział ze rozwarcie na 2cm ze pewnie infekcja, bo to częste i ze najpóźniej za 2 dni poronie. Zero delikatności. No to bach mnie na łóżko i na oddział. Miałam leżeć zupełnie nie wstawać, wszystko na leżąco, Nospa pod rożnymi postaciami, itd. Skórcze (domyśliłam się po jakimś czasie ze tak wyglądają Skórcze porodowe) niestety trwały dalej. W nocy z zegarkiem w reku sprawdzałam ile trwają i wiedziałam ze nie jest dobrze, ale wciąż nadzieja… W sobotę w ciągu dnia nawet zmalały Skórcze… ale pod wieczór wróciły i to coraz gorsze. Jak już trwały coraz dłużej i coraz częściej i po nospie w różnych postaciach stwierdzili ze mnie zawiozą do innej sali. Skórcze były coraz gorsze. Oczywiście w szpitalu starali się jak mogli żeby to jednak zatrzymać. Ból był niesamowity… W końcu okazało się ze się pokazały wody płodowe. Czyli wszyscy wiedzieli ze to koniec. Przygotowali mnie wiec do „porodu”. Każdy ruch sprawiał ból, a najgorsze były te Skórcze. W końcu kazali pszeć. Nawet nie wiedziałam ze to takie trudne, ale w końcu załapałam i wyparłam wszystko za dwoma parciami (dzidziuś w całym tym worku plus łożysko – wszystko razem). Maleństwo, synek się jeszcze ruszał… miał 480 gramow… nic mu nie brakowało… Tylko te kilka tygodni za wcześnie… Umarł po kilku minutach… Mój mąż jak go zawołali i mu powiedziałam to się popłakał, ja nawet nie miałam sil na łzy… Zabrali mnie na łyżeczkowanie, po dwóch dniach wyszłam ze szpitala. Krwawienie tydzień plus jeszcze kilka dni plamienia. Od razu tez dostałam lek na zahamowanie laktacji (się zdziwiłam ze się pojawiło mleko). Niecały tydzień po poronieniu pochowaliśmy maluszka (kolejny najgorszy dzień życia). W ciągu następnego tygodnia obrona pracy magisterskiej i wyjazd do Belgii (mój mąż jest Belgiem). Po przyjeździe każdy dzień był kiepski, łzy, depresja. Jak widziałam kobiety w ciąży to mało nie ryczałam z rozpaczy. Do tego przeprowadzka, początek szukania pracy i nauka języka wcale mi nie pomagały żeby stanąć jako tako na nogi. Dobrze że mam strasznie kochającego męża, który jest dla mnie zawsze oparciem. Lek na zastopowanie laktacji brałam jak kazali 2 tygodnie. Ale niedawno znów zauważyłam ze mam większe piersi i ze czasem pojawia się kropla mleka. Na szczęście nie bola mnie ani nie sa twarde. Poszłabym już do lekarza na kontrole ale nie mam jeszcze tu ubezpieczenia (cholerna papierkowa robota). Poza tym zastanawiam się kiedy pojawi się @... No i mam nadzieje ze jak najszybciej dostane zielone światło na starania o dzidziusia… Wciąż zdarzają się gorsze dni… ale teraz trzeba się skupić na zdrowiu żeby moc jak najszybciej rozpocząć starania. Musiałam się z kimś podzielić moją historią bo któż inny mnie zrozumie jak dziewczyny na tym forum. Zapomniałam dodać, że synek miał na imie Aleks, a powód poronienia tak na prawde nieznany (jakaś infekcja). |
|
| Autor: | Miniaczek21 [ wt lip 24, 2007 3:54 pm ] |
| Tytuł: | |
Hey! Bardzo Ci wspólczuje. Ja swoje Maleństwo stracilam półtora tygodnia temu. Byłam w 22t.c. po porodzie okazało się, że moja Córeczka waży zaledwie 60g i ma 8cm czli tyle co powinna mieć ok 16-17t.c. Prawdopodobnie też własnie w tym czasie umarła. Też biorę leki na zasuszenie pokarmu, bo się pojawił ok. 4 dni po porodzie. Podobnie jak ty miałam łyżeczkowanie, ale na stranka muszę jeszcze poczekać. Jedyne co mogę Ci powiedzieć to to że musisz być bardzo silna i się nie załamywać, bo ta dzidzia o którą się będziesz starała musi miec mamusię zdrową fizycznie i psychicznie. |
|
| Autor: | agaja [ wt lip 24, 2007 4:52 pm ] |
| Tytuł: | |
rendil, jetsem z wami w żałobie. i bardzo, bardzo współczuję. |
|
| Autor: | lagunka [ wt lip 24, 2007 4:58 pm ] |
| Tytuł: | |
wyrazy wspolczucia badz silna
|
|
| Autor: | damala [ wt lip 24, 2007 5:27 pm ] |
| Tytuł: | |
Arendil bardzo Ci współczuję. |
|
| Autor: | Arendil [ wt lip 24, 2007 5:58 pm ] |
| Tytuł: | |
Dzięki dziewczyny za słowa otuchy. ja też Was wszystkie ściskam, żeby to co się nam wszystkim przytrafiło nie miało już nigdy miejsca. Wione - o tak za jakiś czas spotkamy się na forum Ciąża. |
|
| Autor: | sylwia2008 [ wt lip 24, 2007 6:33 pm ] |
| Tytuł: | |
arendi współczuję wione 4,5,6,7,8,...,22 itd tydzień nie ma znaczenia, straciłyśmy swoje dzieci, różnica jest taka, że niektóre muszą jeszcze rodzić martwe dzieci, ale ból w sercu jest taki sam, gorycz, żal, smutek, jednak po jakimś czasie przychodzi zielone światełko i staramy się znowu, nie możemy się poddawać, wszystkim musi się udać |
|
| Autor: | Docia [ wt lip 24, 2007 7:07 pm ] |
| Tytuł: | |
Tak bardzo Wam wszystkim współczuję, sama jestem jedną z Was i wiem jaki to ból i krzyk rozpaczy. A najgorsza jest bezradność i to że nic nie możemy zrobić bo to wszystko dzieje się jakby poza nami (bez naszej wyraźnej przyczyny). Ściskam Was wszystkie i mam nadzieję że za parę chwil przeniesiemy się na inne forum. Pozdrawiam:( |
|
| Autor: | damala [ wt lip 24, 2007 7:10 pm ] |
| Tytuł: | |
Ja też dopisuję się do listy mających nadzieję, że niedługo spotkamy się na innym forum... A tymczasem, bądźmy silne i dbajmy o siebie a to zaprocentuje w przyszłości na naszą korzyść i pomoże nam spełnić nasze marzenie... |
|
| Autor: | Arendil [ śr lip 25, 2007 9:14 am ] |
| Tytuł: | |
Dobrze że jest to forum i że wiemy że nie jesteśmy same z Naszymi cierpieniami, że można z kims pogadac, kto wie co czujemy. Trzeba wierzyć że następnym razem będzie dużo lepiej. |
|
| Autor: | olciaaa [ śr lip 25, 2007 9:42 am ] |
| Tytuł: | |
bardzo wam współczuję mam nadzieję, że niedługo będziecie mieć śliczne suwaczki odliczające dni do porodu jestem z wami |
|
| Autor: | lolciaa [ śr lip 25, 2007 9:55 am ] |
| Tytuł: | |
Arendil tak bardzo ci kochana współczuje popłakałam sie jak czytałam twoja historie jest to dla mnie tak bardzo bolesne wiem co przezywas ale musisz bys dzielna i myslec pozytywnie napewno sie wszystko ułozy zycze ci tego z całego serdudszka |
|
| Autor: | Nastazja19 [ śr lip 25, 2007 1:09 pm ] |
| Tytuł: | |
Arendil nie napisze że wiem co czujesz bo to nieprawda, nie chce się nawet domyślać bo to nie możliwe, bólu który odczuwasz nie jest dane, sobie wyobrazić ja nawet nie chce probować... Twój maluszek jest w niebie, czuwa nad wami... Ty i tysiące podobnych Tobie... piszesz mąż sie popłakał ja nie miałam siły na łzy... Trzymaj się, i pamiętaj że płacz przynosi ukojenie, po zmarłych trzeba płakać, jest to czas gdy nie można na siłę udawać twardej, ... musisz żyć dalej ,wiesz o |Tym i to ważne... pewnie w Twoim życiu wydarzy się jeszcze wiele, ale w sercu twoim na zawsze będzie palić się malutkie światełko które będzie przeznaczone tylko dla waszego ALEKSA |
|
| Autor: | sylwia2008 [ śr lip 25, 2007 2:08 pm ] |
| Tytuł: | |
nastazja piękne słowa "pod sercem noszę serce i chociac og jeszcze nie czuję to juz je kocham" po tym jak dowiedziałam się że moje dziecko umarło nastały dni goryczy. niestety nikt kto tego nie przeżył nie umie zrozumieć że to dziecko się już nie narodzi i pocieszanie że będzie inne jest najmniej trafne w całej tej sytuacji ale tylko pozostaje wierzyć i myślec pozytywnie, może to nam pomoże |
|
| Autor: | Arendil [ śr lip 25, 2007 3:05 pm ] |
| Tytuł: | |
Wione trzymam kciuki!! Nastazja19 Tamtego dnia nie miałam sił na płacz po tym bólu i wysiłku, ale potem z dnia na dzien bylo coraz gorzej a w dniu pogrzebiku to chyba wypłakałam całą wodę z mojego organizmu (podobnie jak mój mąż). Na początku było bardzo ciężko, teraz staram się dbać o siebie, szukać pracy i pamiętać dobre rzeczy z okresu ciąży i dobre rzeczy które się wydarzyły dzięki temu że Aleks miał się pojawić. A jest tego troche |
|
| Autor: | Nastazja19 [ śr lip 25, 2007 3:41 pm ] |
| Tytuł: | |
Życie niekiedy doświadcza nas zbyt boleśnie, a mimo to chcemy żyć nadal, nawet wtedy, jeśli w danej chwili wydaje nam się inaczej.... Mam tu coś specjalnie dla Ciebie..... i innych mam Aniołków "SENS" Czuję pustkę, niemoc i bezsens istnienia Co się dzieje, gdzie zniknęły te wszystkie marzenia Coś odeszło, a może stało się coś Że w mych myślach panuje jakaś dziwna złość Serce krzyczy, nie zgadza się z tym Świat nie jest przecież aż taki zły To nie ja, gdzie umknął najważniejszy cel Skąd brak wiary w lepszy jutrzejszy dzień Nie potrafię odczytać znaczenia większości słów Odnosząc wrażenie jakby były z tysiąca innych głów Wszystko spływa i łączy się w podświadomości mej To znów wyrywa, wołając zatrzymaj się ..., hej Strach i niepewność owija bezgraniczną mocą Dopada, pożera mnie ciemną, głuchą nocą A może to tylko złudne przywidzenia Może odnajdę jeszcze swój sens istnienia Muszę spróbować odnaleźć się znów Ujrzeć słońce i uwierzyć, że to nie jest cud ... |
|
| Autor: | Docia [ śr lip 25, 2007 5:39 pm ] |
| Tytuł: | |
Nastazja 19 to piękne co przytoczyłaś a może napisałaś? Doskonale oddaje to co czuje matka, która przestaje nią być w jednej i chwili i traci wszystkie nadzieje, jakie wiązała z przyjściem na świat swojego skarba. Od mojej straty minął już prawie rok. Niby dużo, a jednak........ ten ból nigdy nie zniknie z naszych serc. Któraś z nas tak mądrze napisała w jednym z postów, że czas nie leczy ran tylko przyzwyczaja nas do bólu |
|
| Autor: | Balbinna [ śr lip 25, 2007 10:36 pm ] |
| Tytuł: | |
Arendil Łącze sie z Toba w bolu, wiem co to znaczy - wiem co przezywasz. Ja tydzien temu stracilam moja Iskierke tak jak Ty urodzilam Synka w 21 tc a dokladnie to byl 21 tydzien i 3 dni. Dzis mija tydzien. Glowa mi peka tyle lez juz wylalam. Caly czas wizdze przed oczami sale porodowa i mojego meza ktory trzymal mnie za reke. Wczoraj moj maz odebra Urne - niestety mam jeszcze sporo spraw do zalatwienia zeby pochowac Mateuszka - problemy z wywozem Urny z Irlandii. Czeka mnie jeszcze sporo zalatwiania w Ambasadzie a niewiele czasu bo w sobote lece do Polski. Nie wiem czy sie uda... tyle przeciwnosci Tu nie chca mi wydac aktu urodzenia dziecka bo to byl 21 tc wiec za wczesnie na rejestercje dzieciatka [*] [*] [*] Dla Wszystkich Aniołków |
|
| Strona 1 z 18 | Strefa czasowa UTC [letni] |
| Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|