Ciąża, objawy ciąży, macierzyństwo, dzieci
http://www.forum.e-mama.pl/

widziałam poronienie
http://www.forum.e-mama.pl/viewtopic.php?f=32&t=14396
Strona 1 z 3

Autor:  gosia1975 [ sob cze 09, 2007 6:09 pm ]
Tytuł:  widziałam poronienie

zakładam nowy temat, bo chciałabym poradzić sobie jakoś z tym czego sama doświadczyłam. moja drugę ciążę poroniłam w 6 tyg. ponieważ ciąża była pozamaciczna trafiłam do szpitala na obserwację. tego samego dnia na oddział trafiła dziewczyna rok starsza, która będąc w 12 tyg, trafiła tu na skutek silnego krwawienia. moja intuicja podpowiadała mi, że pomimo iż dziecko nadal żyło w jej łonie ta ciąża nie może zakończyć się pomyślnie. koleżanka miała infekcję, a lekarze jakoś dziwnie się zachowywali. komunikowali jej, że zrobią wszystko aby uratować maleństwo, ale nie dawali zapewnień, że się to uda. po kilku godzinach dziewczyna zaczęła mocniej krwawić. kiedy zabierano ją na salę zabiegową podczas przenoszenia na wózek straciła dziecko na naszych oczach!!! ona o tym nie wie, ale jej synek jeszcze żył i ruszał się przez chwilę. położna, która zajęła się maleństwem postępowała z dzidziusiem z dużym szacunkiem. choć sama straciłam dziecko kilka dni wczesniej dopiero od tego momentu mam nocne koszmary. wciąż widzę tego małego chłopczyka...
w szpitalu było inaczej, cały czas wspierałyśmy koleżankę. nie było kiedy pomyśleć o sobie. teraz w domu jest okropnie ciężko. dziecko w tym okresie jest już takie duże, a jeszcze takie bezradne.
jak sobie z tym poradzić? proszę pomóżcie!

Autor:  Maleńka [ sob cze 09, 2007 7:09 pm ]
Tytuł: 

Przyrko mi strasznie z tego powodu :(

Jedyne co mogę Ci doradzić to... że czas leczy rany.

Wiem, że takie sprawy trudno się wymazuje z pamięci, ale musisz być dzielna, strarać się o tym nie myśleć za dużo.

Musisz być dzielna dla siebie i dla koleżanki

Autor:  Iska [ sob cze 09, 2007 7:15 pm ]
Tytuł: 

gosiu, to ciezkie przezycie. zmrozilo mnie na sama mysl o tym co widzialas...

powiem tak, choc teraz zabrzmi to jak straszny banal...czas rzeczywiscie leczy rany. cos co dzisiaj jest niewyobrazalnym bolem, bedzie za jakis czas bledsze, bedzie nie tak czesto wracalo...

i to nie sa puste slowa pocieszenia.

rok temu stracilam przyjaciolke. piekna, mloda, zdolna w ciagu paru miesiecy zabrana przez okrutna chorobe...

walczylam z depresja, ale teraz jest lepiej.

jesli jednak bedziesz czula, ze to silniejsze od Ciebie poszukaj psychologa. to pomaga. tym bardziej, ze pewnie myslisz o kolejnej ciazy...

i tego tez i Tobie zycze!

Iska

Autor:  magda1 [ sob cze 09, 2007 8:09 pm ]
Tytuł: 

Strasznie smutna historia :cry: :cry: :!: :!: Współczuję Gosiu Tobie i wszystkim dziewczynom, które doświadczyły takiej tragedii :!: :!: :!:
Pozdrawiam

Autor:  EWUSIA [ sob cze 09, 2007 8:25 pm ]
Tytuł: 

To straszne! Wszystkim się wydaje,że 10 czy 12 tygodniowa ciąża to jeszcze nie dziecko. To tylko jakiś zarodek. Po czym tu płakać? Po co rozpaczać? Ta smutna historia dowodzi,że 12 tygodni to tak naprawdę bardzo dużo. Nie wyobrażam sobie tego co przeżyłaś. Ja na samą myśl o tym dostaję dreszczy.Postaraj się o tym nie myśleć. Wiem,że to trudne ale coż...

Autor:  gosia1975 [ sob cze 09, 2007 9:02 pm ]
Tytuł: 

serdecznie dziękuję wam za wsparcie. naprawdę ciężko o tym nie myśleć choć przyznaję ze czas leczy rany. chciałabym wykrzyczeć złość za to co się stało. a jednocześnie nie mogę uwierzyć w to, że ludzie zabijają sami takie 12 tyg, dzieci!!!!! to górna granica wieku aborcji.!!! to absurd, bo kiedy ogląda się takie dziecko w książce człowiek nie zdaje sobie sprawy z proporcji takiego zdjecia! chłopczyk zmieścił się w szpitalnej "nerce"!

Autor:  Maleńka [ sob cze 09, 2007 9:17 pm ]
Tytuł: 

Ja nigdy nie zrozumiem jak można usunąć ciąże. Ale niestety dziewczyn usuwające ciąże jest bardzo dużo

Autor:  agawega [ sob cze 09, 2007 9:18 pm ]
Tytuł: 

Szczerze wspólczuję wszystkim kobietom, które straciły dziecko. To co widziałaś było straszne: widziałaś śmierć człowieka. Szczególnie śmierć takiej małej bezbronnej istoty budzi sprzeciw, złość na niesprawiedliwość tego świata. I jedyne co pozostaje, to pogodzić się z tym, choć to na pewno strasznie trudne.

Autor:  gosia1975 [ pn cze 11, 2007 9:00 am ]
Tytuł: 

niestety pobyt w domu, choć przynosi poprawę kondycji fizycznej, wciąż nie pozwala podnieść się psychicznie. nadszedł czas odreagowywania wydarzeń, które były moim udziałem, coraz częściej myślę o naszym dziecku. czuję, że to była dziewczynka. chciałabym się jakoś z nią pożegnać. chyba zamówię mszę za jej duszę. mam znajomych kolegów księży którzy na pewno zechcą mi pomóc. w mojej parafii ksiądz na pewno nie przyjąłby takiej intencji..........

Autor:  joanka81 [ pn cze 11, 2007 10:15 am ]
Tytuł: 

.....a tyle trąbią te klechy o źyciu poczętym....

Autor:  gosia1975 [ pn cze 11, 2007 10:49 am ]
Tytuł: 

rzeczywiście to paradoks. koleżanka, która poroniła 3 razy ani razu nie pochowała swoich nienarodzonych dzieci, tylko musiała je skremowac, bo zaden znany jej ksiadz nie chciał tego zrobic!!!!!! na szczeście ja mam przyjaciół księży. wśród nich kilku misjonarzy. msza za nasze dziecko zostanie odprawiona w czechach!!!! troche mi lżej, choć nadal pozostaje w bólu

Autor:  santi [ wt cze 12, 2007 8:50 am ]
Tytuł: 

Gosiu moze ja cie pociesze -tez 2 razy poronilam -a teraz wyglada na to ze sie uda :D

Autor:  Pelagia [ wt cze 12, 2007 8:54 am ]
Tytuł: 

bardzo przykry widok, ja bym takigo nie zniosła.......... tragedia...... :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:

Boże dlaczego musimy przeżywać takie tragedie...?

:cry: :cry: :cry:

Autor:  gosia1975 [ wt cze 12, 2007 9:15 am ]
Tytuł: 

magdula! myślę, że Bóg nie wkłada na nasze ramiona krzyża ponad nasze siły. zastanawiam się tylko czemu miało służyć to, co przeżyłam. na razie za wcześnie na wnioski bo ból jest zbyt duży. ale dla mnie to na pewno będzie miało wartość.
sylwio-zuzo! dziękuję za powiew optymizmu i trzymam kciuki! maz i ja na pewno spróbujemy jeszcze raz, tylko jak przezyjemy stratę naszej dzidzi.

Autor:  ulta2403 [ wt cze 12, 2007 12:11 pm ]
Tytuł: 

gosiu to straszne co widzialas i przezylas... ja sobie tego nie moge wyobrazic... wiele kobiet jak roni widzi uciekajacy pecherzyk z malenstwem... to straszne... nawet w glowie sie nie miesci... wiesz ja jak poronilam tez czulam ze to dziewczynka... a pozniej poszlam na cmentarz do dziadka prosilam go aby zaopiekowal sie moja kruszynka... pozniej dziadek snil sie dla mojej mamy i powiedzial zebym sie nie martwila ze sie zaopiekuje dzieckiem... a pozniej znowu sie snil i powiedzial "basiu opiekuje sie twoja wnuczka" mama pow3iedziala mi to po jakims czasie dopiero.... i teraz jestem pewna ze mialabym coreczke... mam coreczke aniołka...

Autor:  gosia1975 [ wt cze 12, 2007 2:32 pm ]
Tytuł: 

tak, jesteśmy mamami aniołków. myślę, że mój 2letni synuś zawsze będzie miał swojego aniołka w niebie i nigdy nie będzie jedynakiem. maz i ja czujemy sie rodzicami 2 dzieci!!!! choc jednego z nich nie dane nam było nawet przytulić!
ulta, wierzę, ze i Twoje maleństwo jest razem z Tobą!!!!

Autor:  ulta2403 [ śr cze 13, 2007 9:06 am ]
Tytuł: 

gosia ja tez w to wierze... tylko zastanawia mnie co bede mowic w przyszlosci jak bede miala dzieci, np. dwojke. w dokumentach bedzie dwojka ale dla mnie to trzecie tez bedzie na zawsze w pamieci...

Autor:  gosia1975 [ śr cze 13, 2007 11:14 am ]
Tytuł: 

ja już mówię, ze jestem mamą dwójki i nieważne co ludzie sobie myślą. moja dzidzia była owocem miłości i naszych wspólnych marzeń!!! a to, że nie została zapisana w urzędzie nie ma dla mnie żadnego znaczenia. kocham ją i bardzo za nią tęsknię. myślę, ze najtrudniej będzie mi do wyznaczonej daty porodu. 3 lutego 2008r. oraz w rocznicę kiedy mój aniołek odszedł...........

Autor:  lolciaa [ czw cze 14, 2007 11:33 am ]
Tytuł: 

gosia1975

kochana przykro mi zemusiałas to przezyc ja niewiem czy bym sobie poradziła mniałac dwie tragedje niedosc ze stracłas swoja niunie to jeszcze takie cos nie wyobrazam sobie tego nawet jak czytała to to sie popłakałam mocno cie przytulam i jestem z toba kochana całym serduszkiem....

Autor:  gosia1975 [ czw cze 14, 2007 11:59 am ]
Tytuł: 

dziękuję lolciaa! dziewczyny wasze wsparcie na forum naprawdę pomaga. jutro wracam do pracy. jestem nauczycielem akademikim. czekają mnie zaległe zaliczenia i sesja. to, że będę zajęta wcale nie pomaga. wiem, ze muszę o tym wszystkim myśleć i tylko wtedy uda mi się to przepracować. nie chce o tym zapominac, ani odsuwać w czasie. taka bolesną stratę trzeba opłakać. inaczej moje kolejne dziecko stanie się lekarstwem na problemy. a tego nie chcę!!!
wczoraj obejrzałam film "byłam matką" i postanowiłam nadać mojej dzidzi imię, aby łatwiej móc się z nią pożegnać. śpij kochana melu! mamusia i tatuś bardzo cię kochają i tęsknią!!!!

Strona 1 z 3 Strefa czasowa UTC [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/