Mageena dzięuje kochana, ciężkie to życie...
Też Ciebie mocno ściskam.
Kathiu o Tobie bardzo często myślę, daj znać czasami co u Ciebie?
Jak sobie radzisz?
Gochacicha słonko widzę, że jesteś przygotowana. Super, teraz tylko kilka dni (przeleci zobaczysz, ja też na finiszu dostawałam świra i myślałam że zwariuję i nie dam rady) i będziesz tulić swój "mały - wielki" cud;-)
Tylko informuj nas Kochana bo my wszystkie tutaj o Tobie myślimy i przesyłamy Ci "pozytywne myśli"
Afrodyta dziękuje rybkosia za pamięć. Bardzo mnie zaskoczył Twój sms ale też zrobiło mi się strasznie mił, że ktoś o nas myśli.
A ja z Helenką czekamy na "chłopaków", byli u teściów od wczoraj, i ak jakoś cicho i smutno się zrobiło w domu...
Ale mają przywieść wózek więc jak pogoda będzie sprzyjać to zacznę z Helenką chodzić na spacery.
Już nie mogę się doczekać, bo siedzenie w domu, od prawie 4 tygodni, jest ciężkie już. Tylko jak ja będę ten wózek ściągać z 3-go piętra to nie mam pojęcia. Muszę to jakoś przemyśleć i zorganizować jakąś pomoc czy cóś...
W piątek byłam z Helenką w szpitalu na pobraniu krwi. Robimy badania na hormony tarczycy małej, to przez moją tarczycę, mają sprawdzić czy u malutkiej jest prawidłowy ich poziom. Mam nadzieję, że tak.
Dziewczynki całuję Was wszystkie i odzywajcie się częściej. Zawsze mi tak jakoś się robi cieplej na sercu jak wiem że u Was "dobrze"

i że dajecie radę...
Ja spróbuję we wtorek pojechać na cmentarz do Małgosi ale nie wiem czy mi się uda.