Dzisiaj jest śr maja 13, 2026 12:04 am


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Po stracie

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1084 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 55  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: czw paź 20, 2011 8:44 pm 

Rejestracja: śr paź 12, 2011 9:23 am
Posty: 6
renyaale jak te problemy sie zaczeły u ciebie z ta ciaza????bedziecie sie starac kiedys o jeszcze jedno???


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: czw paź 20, 2011 8:53 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 05, 2009 12:00 am
Posty: 5185
Lokalizacja: podkarpackie the best :)
Renya - nie załamuj się... wiem, ze to trudne, wydaje się wręcz niewykonalne w tej chwili... ale masz jeszcze dla kogo żyć! Po mojej stracie pomogły mi mąż i moje dzieci: dwójka, która czekała na mnie w domu, która też przeżywała śmierć braciszka... wiedziałam, że do nich muszę się uśmiechnąć, wrócić...

_________________
Obrazek

i na zawsze w naszych sercach: nasz Aniołek - [*] ok. 14 t.c. - 05.2007 [*]


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt paź 21, 2011 6:56 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 31, 2007 11:08 am
Posty: 5426
Cytuj:
renyaale jak te problemy sie zaczeły u ciebie z ta ciaza????bedziecie sie starac kiedys o jeszcze jedno???


to trochę skomplikowane...pierwsza ciąża była w miarę ok..tylko bóle jej towarzyszyły i potem dowiedziałam się że mogłam stracić dziecko..druga to już droga przez mękę, plamienia, krwawienia, końskie dawki leków, zastrzyki, kroplówki, patologia ciąży w szpitalu, przedwczesne skurcze ale dziecko przyszło na świat...trzecia ciąża i początek standartowy plamienie, krwawienie leki..tylko gorzej niż poprzednio bo krwawienie większe...i przy kolejnym plamieniu które przeszło w większe krwawienie nawet podniesienie dawki leków już nie pomogło bo maluch już nie żył.

nie myślę teraz o innym dziecku. Lekarz mówił o tym i o 6 miesiącach czasu przed kolejną ciążą ale....To niczego mi nie zastąpi, w niczym nie pomoże.... a niestety jest bardzo duże prawdopodobieństwo że następne dziecko też urodzę martwe...nie wiem czy kiedykolwiek będę miała w sobie tyle odwagi żeby zaryzykować...począć dziecko, żeby skazać je na śmierć a siebie na piekło...
Mateuszek przyszedł do mnie jako ok trzyletni chłopczyk...obiecał wrócić...może kiedyś mnie przekona...na razie nie chcę o tym słyszeć, w ogóle. Na razie mam jego...mojego synka

mask0 tutaj nikt nie mówi o Mateuszku, nikt nie wymówił przy mnie nawet jego imienia...tylko Wikusia pyta kiedy pójdzie zanieść mu różową świeczkę...może dlatego że ona jest chodzącym cudem, może dlatego że też była o krok...
ja na prawdę się staram..

podobno jestem silna
może...
przeszłam już chyba przez wszystkie bramy piekieł...

wczoraj dosłownie siedziałam na ziemi i wyłam...nie mogłam dodzwonić się do męża a on zawsze ode mnie odbiera..nawet jak nie ma czasu to mówi że oddzwoni...wykonałam chyba z piętnaście połączeń...
opętała mnie jakaś myśl że coś mu się stało...te trzy godziny przewyłam w takim wielkim wszechogarniającym przerażeniu...gdy pojawił się w drzwiach....
zostawił telefon w pracy bo spieszył się do mnie...
a do domu jedzie 2,5 godziny...

...

_________________
Magdalenka 23.11.2002 r.
Wiktoria 26.06.2008 r.
[*] Mateuszek 14.10.2011
Jakub Jacek 14.08.2013 r.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt paź 21, 2011 9:12 am 
Autor posta nr 6.000.000
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob sie 25, 2007 12:08 pm
Posty: 3626
Lokalizacja: Reda
ja nadal wpadam prawie w panikę gdy mąż nie odbiera, a powinien byc juz w domu, a najgorzej jest jak ma ze sobą Wikusia, jestem 1 kłębkiem nerwów, dopiero jak wchodza do domu to mogę odetchnąc z ulgą

_________________
Obrazek
Obrazek
Emilek na zawsze w sercu i pamięci 22.12.2010 (27tc)
Aniołek XII.2011


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt paź 21, 2011 11:36 am 
.
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt mar 08, 2011 4:56 pm
Posty: 786
Lokalizacja: Mrągowo
:cry: :cry: :cry: Renya nasze dzieci są wyjątkowe!!sa najwspanialsze, najpiekniejsze, najcudowniejsze!!Są IDEALNE - dlatego są Aniołkami :cry: :cry: :cry: :cry: serce matki po takiej tragedii krwawi do końca jej dni :cry: :cry: :cry: :cry:
nie jesteś sama kochanie..... zobacz ile nas tutaj jest...... Twój Mateuszek nie jest sam kochanie :cry: :cry: :cry: tak są inne dzieci , jest moja Lenuśka i Blaneczka :cry: :cry: :cry: jest Emilek anikii i wiele innych idealnych maluszków. On nie jest tam sam kochanie :cry: :cry: :cry:
Twój synek juz na zawsze bedzie z Tobą i przy Tobie. nieraz odczujesz Jego obecność i opieke, tak jak ja czuje Swoje córeczki :cry: :cry: :cry:
Oni są wsród Nas :cry: :)

_________________
na zawsze w moim sercu [*][*] Kocham Was całym sercem córeczki!!!!!!!!!!!!!

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt paź 21, 2011 11:56 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 31, 2007 11:08 am
Posty: 5426
Koniuszek Magdalena byłam ostatnio na cmentarzu...mój synek jest pochowany wśród wielu dzieci...jak na taką malutką wioskę jak nasza to straszne ile dzieci tam już śpi...pierwszą myślą jaka przyszła mi do głowy było to że teraz Mateuszek będzie miał się z kim bawić, tam, dokąd idzie...

czuję że Wasze maluszki z nim są...

a dzisiaj czuje to jeszcze mocniej..dosłownie przed chwilą stało się coś niezwykłego...pewnie mi nie uwierzycie...

na poczatku tego roku zginęły nam klucze do naszej części domu, moja para..córka zarzekała się że odłożyła je na półkę w szafie nad butami. Przeszukaliśmy każdy centymetr tej szafki, wywróciliśmy do góry nogami wszystko w domu - klucze przepadły...ostatnio stwierdziliśmy że dośc już kuszenia losu, trzeba zmienić zamki...kupiliśmy w tym tygodniu zamek ale okazało się że nie pasuje..mąż zachodził w głowę jak to możliwe, przecież wszystko wymierzył...

dzisiaj siedziałam jak zwykle patrząc w ścianę i w komputer...ciągle miałam przed oczami to spojrzenie mojego synka z tamtego snu...
w moim domu panuje okropny bałagan bo nie mam ochoty robić nic ponad to co naprawdę muszę...
I nagle w mojej głowie coś zaczęło szeptać "rusz się, popatrz co cię otacza, zrób cokolwiek, idź"... nie dawało mi to spokoju, więc się powlekłam..
Uwierzcie mam totalny syf w dwóch pokojach i łazience ale coś kazało mi posprzątać szafę w przedpokoju. Więc zaczęłam ją sprzątac a tam pełno było butów wszystkich domowników..wysypałam je na środek i układałam z powrotem...natrafiłam na stare, brązowe kozaczki Wiki...i tak smutno mi się zrobiło bo pomyślałam że kiedyś mogły być dla Mateuszka...i siedziałam płacząc jak idiotka z tym kozaczkiem w ręku aż nagle poczułam że coś z niego wypada...
to były moje klucze.

sprawdzałam osobiście tę szafę wiele razy, sprawdzał ją mąż i jego siostra, wszystko było wyrzucone na środek i sprawdzone...


płaczę i śmieję się jak szalona...nie umiem sobie z tym poradzić..
powiecie że zwariowałam ale czuje że to on dał mi znak, żebym się o niego nie martwiła...że jest TAM i nade mną czuwa...

powiedzcie mi że nie zwariowałam...

_________________
Magdalenka 23.11.2002 r.
Wiktoria 26.06.2008 r.
[*] Mateuszek 14.10.2011
Jakub Jacek 14.08.2013 r.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt paź 21, 2011 1:29 pm 

Rejestracja: śr lis 21, 2007 9:12 pm
Posty: 517
Lokalizacja: SZCZECIN
nie kochana nie zwariowałaś!Twój synek daje Ci znaki że jest przy Tobie i że masz żyć dalej i w miarę normalnie funkcjonować

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt paź 21, 2011 6:36 pm 

Rejestracja: pn maja 21, 2007 12:48 pm
Posty: 1269
nie renyu nie zwariowałaś :-{: to tylko dowód na to, że Mateuszek jest przy Tobie :cmo: trzymaj się kochana :puk:
malgora83 tak masz rację, życie czasem pisze okropne scenariusze :(


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt paź 21, 2011 7:35 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sie 21, 2011 8:12 am
Posty: 665
Lokalizacja: z brzucha mamy
witajcie moje koleżanki z "majówek"..nie chciałam się z wami tu spotkać..myślałam ze ja będę ostatnia. miałyśmy prawie ten sam termin..
moje dzieciątko odeszło 20.09.2011.

Renya_24..pokornak..łączę się z wami w bólu..nasze aniołki razem się pewnie bawią już tam na gorze


minął miesiąc..
i ja nadal nie umiem wyjść do ludzi, spotkać się z kimś, rozmawiać jak dawniej..od miesiąca, oprócz pracy, pobytu z moim A, i z rodzicami nie widuje się z ludźmi, nawet z moja przyjaciółką, unikam ich.. jak wyjdę na ulice, czuje się jakaś obca, mam wrażenie ze wszyscy na mnie patrzą..boje się ludzi..

myślałam iść do psychologa..ale po co? nikt nie zrozumie osoby która to przeżyła, nikt nie jest mi w stanie pomoc, ja sobie muszę sama poradzić z tym wszystkim..ciesze się ze jest to forum..nie udzielam się od tamtego dnia. ale jestem tu codziennie, codziennie czytam..i dziś pisze..do Was dziewczyny, bo ja miesiąc temu tez nie wierzyłam ze dojdę do siebie..czasem zaglądam na 'moje" majówki..i czuje ze wracam powoli, ale wracam..mimo ze płaczę codziennie..boli ale trzeba żyć dalej..

jest mi ciężko, na pewno jeszcze nie raz obudzę się w nocy zapłakana..mam prawo do smutku,a nawet rozpaczy..ale czas się z tym pogodzić.muszę się z tym pogodzić i znów zacząć normalnie żyć..bo mam dla kogo.. i mam kogo kochać.. trzeba się podnieść i iść do przodu..dlatego muszę się z tym pogodzić..nie zapomnieć, bo nigdy nie zapomnę o naszej kruszynce,ze była..ze jej serduszko zaczęło bić dla mnie,dla A..teraz nasze serca będą biły dla tej naszej malej istotki,zrodzonej z miłości, która miłością pozostanie,na zawsze...która zgasła za szybko...aniołek nasz ukochany..

czasem zachowywałam się nie fair w stosunku do mojego A, ale może w ten sposób chciałam zagłuszyć swój ból, pustkę,zal,złość,bezradność..
zal..do p. Boga..ze nas tak doświadczył..nie wiem,czy wystawia nas i nasza miłość na probe?czy przetrwamy? ale dlaczego w taki sposób.nie dość ze nasza miłość jest codziennie skazana na niepowodzenie(mój A od 3lat przebywa za granica),od samego początku- przez odległość..ale przetrwaliśmy, pokazaliśmy całemu światu i tym wszystkim którzy w nas nie wierzyli,ze wielka miłość potrafi wiele zdziałać..czy to za mało? Bóg obdarzył nas wyczekanym dzieciątkiem..po to żeby zabrać je nam prawie 2miesiace później..nie za dużo już niebo ma aniołków? czy p. Bogu już ich nie wystarczy?

tłumacze sobie,zresztą nawet lekarz tak mówił, moja mama, ze może lepiej ze tak się stało, może było tak słabiutkie, miało słabiutkie albo chore serduszko..przynajmniej dzieciątko nie urodziło się chore,i nie będzie cierpiało..teraz patrzy na nas z góry..i czuwa nad nami.bo wie jak bardzo je kochaliśmy,od pierwszych minut jego życia pod moim sercem..
najważniejsze jest to ze mam mojego A, mamy siebie.a nasza miłość przetrwa wszystko.wiem ze będziemy bardzo szczęśliwi..i może znów niedługo zaczniemy starać się o dzidziusia..musimy myśleć pozytywnie i wierzyć ze zostaniemy rodzicami..a nasi rodzice-dziadkami..

za jedno jestem wdzięczna p. Bogu-przynajmniej wiemy ze możemy mieć dzidziusia. wiem,ze nie jesteśmy jedynymi, a jest tysiące par które po prostu dzieci mieć nie mogą.my przynajmniej wiemy,ze możemy ..i będziemy mieli:)


ah i znalazłam coś ładnego
"Dzieci to drobinki gwiezdnego pyłu zdmuchnięte z ręki Boga.Szczęśliwa jest kobieta,która poznała ból porodu,gdyż trzymała w swoich rekach gwiazdę... "

Mamo nie płacz bardzo cię proszę
Przecież trzeba abym stąd odszedł
Pójdę aby się już spotkać z Panem
W twojej pamięci mamo pozostanę


Nie płacz kochana że stąd odchodzę
Będę na ciebie czekał tam z Bogiem
Będę się modlił wspólnie z aniołami
Abyśmy się razem tu kiedyś spotkali


Odchodzę radosny i nic mnie nie boli
Sam Jezus przy śmierci mojej tu stoi
Mnie więcej niczego tutaj nie trzeba
Mamusiu ja ufam że pójdę do nieba

ps. w moim poście kilka razy wspomniałam o bogu, nie myślcie ze jestem zagorzałą fanatyczka. ja nawet nie jestem praktykująca, bo w kościół nigdy nie wierzyłam. a teraz toczę w sobie "kłótnie" z bogiem..

_________________
Obrazek

[*], [*] Piotruś(29tc)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt paź 21, 2011 9:31 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 31, 2007 11:08 am
Posty: 5426
byłam u psychologa..kazał mi przyjśc w styczniu...
a mam to gdzieś...
tylko z wami mogę porozmawiać o Mateuszku...dls innych on nigdy nie istniał

no i staczam się na samo dno...
upiłam się jednym piwem..czzy to nie żałosne?
i siedzę jak głupia i wyje...
I tak boli...
ledwi widze..przynajmniej nie będe musiala brać procha na sen...chyba...

za co...

boże dodaj mi siły...

_________________
Magdalenka 23.11.2002 r.
Wiktoria 26.06.2008 r.
[*] Mateuszek 14.10.2011
Jakub Jacek 14.08.2013 r.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt paź 21, 2011 11:41 pm 

Rejestracja: sob sty 12, 2008 11:55 pm
Posty: 1334
Lokalizacja: Kraków
renyu, płaczę z Tobą...

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob paź 22, 2011 11:46 am 
Autor posta nr 6.000.000
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob sie 25, 2007 12:08 pm
Posty: 3626
Lokalizacja: Reda
Emala wspołczuje kochana, podobno wszystko ma jakiś sens, szczęśliwy ten kto pozna sens cierpienia, pewnie wiekszosc nie pozna go, bo jaki moze byc sens w smierci dziecka...

Renya na pewno nie zwariowałas i zazdroszcze ze masz tak wyrazne znaki od Mateuszka, tuz po śmierci Emilka Wikuś bawiąc rozmawiał z kimś, jak zapytałam z kim rozmawia to mowil ze z małym chłopcem, wierzyłam że to Emilek odwiedza starszego braciszka, prosiłam zeby dał mi znak, zebym mogla go przytulic choc we snie, i raz jak tak prosilam o ten 1 raz, nagle obudził się i przybiegł do mnie Wikuś i sie przytulil, pomyślałam ze to jest mój znak od Emilka, że tuląc Wikusia tulę też jego....

dzis mija 10 miesiecy, a ja nadal płaczę pisząc o moim synku...

_________________
Obrazek
Obrazek
Emilek na zawsze w sercu i pamięci 22.12.2010 (27tc)
Aniołek XII.2011


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob paź 22, 2011 12:23 pm 

Rejestracja: śr lis 21, 2007 9:12 pm
Posty: 517
Lokalizacja: SZCZECIN
Renya_24 ale nie top smutku w alkoholu,bo to Ci nie da poprawy,nie będziesz sie czuła lepiej,humor nie powróci,ale Twoje zmartwienia i troski nabiorą na sile.
Nie odbieraj tego w ten sposób,że pisze może że pijesz nie wiadomo ile,bo wiem,że tak nie jest.
Ktoś kiedyś powiedział,że w rodzinie siła-spróbujcie tego,spędzajcie ze sobą jak najwięcej czasu,wyjdzcie na spacer,może wszyscy razem na cmentarz do Mateuszka idźcie,Rozmawiaj ze swoim mężem o wszystkim,powiedz mu co czujesz,musicie to razem przetrwać!

:-{: :-{: :-{: :sss: :sss: :sss:

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob paź 22, 2011 5:51 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 31, 2007 11:08 am
Posty: 5426
wiem...
wszystko co piszecie...
dobrze że Was mam... nie mam nawet z kim porozmawiać...
Tutaj wszyscy udają że nic się nie stało...

_________________
Magdalenka 23.11.2002 r.
Wiktoria 26.06.2008 r.
[*] Mateuszek 14.10.2011
Jakub Jacek 14.08.2013 r.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob paź 22, 2011 9:54 pm 

Rejestracja: sob sty 12, 2008 11:55 pm
Posty: 1334
Lokalizacja: Kraków
Renyu, nie udają. na pewno przezywają zalobę, sa obok Ciebie i też płaczą... tylko Ty nie czujesz teraz nic prócz bólu...

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz paź 23, 2011 7:53 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 31, 2007 11:08 am
Posty: 5426
Emala my z mężem też przeżyliśmy rozłąkę.. ponad 5 lat spędził w Londynie...w tym czasie zaszłam w ciążę...pisałam już o niej...była problematyczna ale udało się, mimo problemów na świat przyszła dziewczynka...D. wybrał dla niej imię Wiktoria... to było nasze małe zwycięstwo, nad śmiercią, nad rozstaniem, wszelkimi przeciwnościami..wielkie zwycięstwo miłości...
Wika miała w sobie siłę, której zabrakło Mateuszkowi... wyczekanemu przez nas oboje, jedynemu, wymarzonemu.... czy wyczerpałam już limit? ... :(

Teraz już wiem, że gdybym mogła cofnąć czas zrobiłabym wszystko żeby go uratować, gdyby tylko istniała taka możliwość, sposób, cokolwiek...


Anikia czyli nie tylko ja mam takie obawy...mam czasem wrażenie, że teraz zostanie mi odebranie wszystko po kolei, jak najboleśniej jak najokrutniej, wszystko co kocham i dla czego jeszcze żyję...



wczoraj upadł mur...
odważyłam się porozmawiać z D.
Przeczytał pierwszy post tego tematu...płakał..
Dałam mu do przeczytania też to co wkleiła pokornak...
Prosiłam żeby nie próbował wymazać z mojej pamięci Mateuszka, bo to niemożliwe, żeby choć czasem wymówił jego imię...bo gdy wszyscy udają że nigdy go nie było, czuję jakby moje dziecko umierało drugi raz...
to była długa noc...płakaliśmy i tuliliśmy się...już nie musieliśmy nic mówić...


Joasiu może...mam taki straszny ból i zamęt w głowie, że nie wiem...mam po prostu takie wrażenie...
zaglądam na wasz..na nasz wątek. Nie umiem jednak z Wami pisać....Nie potrafię wrócić do normalności, mówić o bucikach, syropkach, ubrankach...a nie chcę wprowadzać złej atmosfery...nie gniewajcie się... czuję się jakbym była z innego świata...w głowie mam tylko jedno..czasem chciałabym to z siebie wyrzucić, chwilę potem dziękuję że to w sobie mam... nie potrafię się odnaleźć..nie potrafię przestać płakać...
Myślałam, że łzy się kiedyś kończą...


Byłam wczoraj u Mateuszka...
modliłam się za niego i za wszystkie maleństwa...
zapaliłam błękitne znicze, biała róża ciągle tam jest...jeszcze nie umarła
Ciężko było mi stamtąd odejść...
bardzo ciężko...

tylko ja go odwiedzam...
Ale mamy z Mateuszkiem Was tutaj... wy pomyślicie o moim synku, zapalicie u świeczkę, choćby w myślach...




Bo Ty żyłeś Mateuszku..
nie pozwolę zapomnieć...
niech wie o Tobie cały świat....

_________________
Magdalenka 23.11.2002 r.
Wiktoria 26.06.2008 r.
[*] Mateuszek 14.10.2011
Jakub Jacek 14.08.2013 r.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz paź 23, 2011 3:09 pm 

Rejestracja: ndz lis 19, 2006 10:43 am
Posty: 1220
Renya przytulam Cię mocno.
A Twojemy Synkowi wysyłam do nieba światełko[*].

Pisz tutaj o swoim dziecku i o uczuciach, które Ci teraz towarzyszą. To normalne, że ludzie wokół Ciebie nie chcą o tym rozmawiać. Może nie ze złej woli, ale wydaje mi się, że nikt nie wie co w takiej sytuacji powiedzieć. Bo dla ludzi nasze martwo urodzone dzieci nie istniały. Gdy umarł mój Syn też chciałam ze wszystkimi o Nim rozmawiać. Ale tak naprawde miałam tak niewiele do powiedzenia - to, że był śliczny i że bardzo na Niego czekałam i że był całym moim światem. Ile można powtarzać to samo?? Nikt mnie nie rozumiał, wiele ludzi skrzywdziło. Długo nie mogłam się pogodzić z jego odejściem i chyba nie pozwalałam by odszedł. Chciałam spędzać przy Jego grobie całe dnie. Pilnowałam by zawsze świeciło się światełko na grobie, chodziłam tam nawet gdy zapadł zmrok. Nikt i nic nie było w stanie mnie powstrzymać przed pójściem na Jego grób.
Ale ja nie miałam jeszcze dziecka - Kubuś był pierwszy. Myślałam, że nigdy nikt nie powie do mnie: mamo, kocham Cię.
Po roku urodziłam Tomka. Zaszłam w ciąże dokładnie w tym samym czasie, termin porodu różnił się o 1 dzień. Jestem szczęśliwą mamą. Kubusiowi pozwoliłam w końcu odejść. Jestem mamą aniołka, wybraną sposród wielu mam, kocham Go bardzo i za nim tęsknie ale już wiem, że tak musi być. Już tak nie walczę sama ze sobą. To przychodzi z czasem.
Ty też kiedyś to zrozumiesz.
Wiem jednak, że teraz jest czas wypłakiwania wszystkich możliwych łez, czas buntu i krzyczenia NIE temu co się stało.
Bo to niesprawiedliwe!!!!
Ale kochana, masz dla kogo żyć. Przytuł swoje dzieci......albo niech one przytulą Ciebie i dziękuj Bogu za ten dar, bo wiele z nas nie ma nawet tego......
ściskam mocno


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn paź 24, 2011 1:53 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 31, 2007 11:08 am
Posty: 5426
mam nadzieję Kate...
tymczasem uczę się wszystkiego na nowo...
na razie umiem oddychać...i nie płakać cały czas...
normalnie spać i jeśc jeszcze nie...
wiem, że niektóre z Was mają gorzej...
czasem myślę że jestem tylko dla NICH...to bardzo złe chwile...
patrzą na mnie i nie rozumieją..a ja nie potrafię wytłumaczyć...



jutro idę do mojego synka...

tęsknię..
Mateuszku...

:cry: :cry:


----

poniedziałek...

to już tydzień synku odkąd Cię pochowaliśmy....

byłam dzisiaj na cmentarzu, posprzątałam grobek, zapaliłam 5 świeczek...od mamy, od taty, od Wiki, od Magdy, od prababci i dziadzia...

kocham Cię synku...

[*]

pomodliłam się za wszystkie aniołki, które bawią się z moim synkiem gdzieś tam....
i za mamy aniołków..za ich bliskich...
oby czas dał nam siłę...

:cry:

_________________
Magdalenka 23.11.2002 r.
Wiktoria 26.06.2008 r.
[*] Mateuszek 14.10.2011
Jakub Jacek 14.08.2013 r.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn paź 24, 2011 7:36 pm 

Rejestracja: sob sty 12, 2008 11:55 pm
Posty: 1334
Lokalizacja: Kraków
:cry: jestem z Tobą

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: wt paź 25, 2011 7:31 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 31, 2007 11:08 am
Posty: 5426
Joasiu dziękuję...to miłe że jesteś obok...


od wczoraj bardzo boli mnie brzuch..i tak od środka..szyjka chyba..nie wiem czy to wymysł chorej głowy czy coś nie tak, czy powinno tak być...
Dzisiaj do lekarza..mam nadzieję, że nic złego się nie dzieje..
wciąż biorę antybiotyk, więc chyba powinno być dobrze...
niestety leki na sen wciąż mi towarzyszą...bo chociaż pomagają niespecjalnie to zapewniają kilka godzin snu, wczoraj próbowałam bez i nie spałam do 12...potem poddałam się, wzięłam lek i tak wystarczająco źle się czuję, nie mogę nie spać, muszę zaopiekować się moją dwójeczką...

mój ból się zmienił...
widok kobiety w ciąży wywołuje atak płaczu, małe dzieci nieopanowaną tęsknotę i okropny żal...to nie tak że im źle życzę, nic z tych rzeczy...tylko...
przypomina mi się jak niedawno stałam przed lustrem i z uśmiechem patrzyłam jak zaokrągla mi się brzuszek...a teraz jestem pusta, praktycznie wklęsła...czuję taki straszny ból i upokorzenie wiedząc co lekarz mi robił i jak Go ze mnie wydarto...
Mało się odzywam a jak już to krzyczę...
chciałabym być niewidzialna, zamknąć się gdzieś gdzie nikt mnie nie znajdzie i wyrzucić klucz...zniknąć.

spokojna jestem tylko jak idę go odwiedzić...
wczoraj równałam jego grób...grabarz spisał się kiepsko...dwie godziny gołymi rękami darłam ziemię i przesypywałam, wygładzałam...ale nadal nie wygląda to dobrze...

śniło mi się że tulę Mateuszka jak śpi...

chyba nie powinnam już tutaj pisać...
chyba już w ogóle nie powinnam...

_________________
Magdalenka 23.11.2002 r.
Wiktoria 26.06.2008 r.
[*] Mateuszek 14.10.2011
Jakub Jacek 14.08.2013 r.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1084 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 55  Następna

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Po stracie

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda
Friends Pliki cookies forra