Emala my z mężem też przeżyliśmy rozłąkę.. ponad 5 lat spędził w Londynie...w tym czasie zaszłam w ciążę...pisałam już o niej...była problematyczna ale udało się, mimo problemów na świat przyszła dziewczynka...D. wybrał dla niej imię Wiktoria... to było nasze małe zwycięstwo, nad śmiercią, nad rozstaniem, wszelkimi przeciwnościami..wielkie zwycięstwo miłości...
Wika miała w sobie siłę, której zabrakło Mateuszkowi... wyczekanemu przez nas oboje, jedynemu, wymarzonemu.... czy wyczerpałam już limit? ...
Teraz już wiem, że gdybym mogła cofnąć czas zrobiłabym wszystko żeby go uratować, gdyby tylko istniała taka możliwość, sposób, cokolwiek...
Anikia czyli nie tylko ja mam takie obawy...mam czasem wrażenie, że teraz zostanie mi odebranie wszystko po kolei, jak najboleśniej jak najokrutniej, wszystko co kocham i dla czego jeszcze żyję...
wczoraj upadł mur...
odważyłam się porozmawiać z D.
Przeczytał pierwszy post tego tematu...płakał..
Dałam mu do przeczytania też to co wkleiła pokornak...
Prosiłam żeby nie próbował wymazać z mojej pamięci Mateuszka, bo to niemożliwe, żeby choć czasem wymówił jego imię...bo gdy wszyscy udają że nigdy go nie było, czuję jakby moje dziecko umierało drugi raz...
to była długa noc...płakaliśmy i tuliliśmy się...już nie musieliśmy nic mówić...
Joasiu może...mam taki straszny ból i zamęt w głowie, że nie wiem...mam po prostu takie wrażenie...
zaglądam na wasz..na nasz wątek. Nie umiem jednak z Wami pisać....Nie potrafię wrócić do normalności, mówić o bucikach, syropkach, ubrankach...a nie chcę wprowadzać złej atmosfery...nie gniewajcie się... czuję się jakbym była z innego świata...w głowie mam tylko jedno..czasem chciałabym to z siebie wyrzucić, chwilę potem dziękuję że to w sobie mam... nie potrafię się odnaleźć..nie potrafię przestać płakać...
Myślałam, że łzy się kiedyś kończą...
Byłam wczoraj u Mateuszka...
modliłam się za niego i za wszystkie maleństwa...
zapaliłam błękitne znicze, biała róża ciągle tam jest...jeszcze nie umarła
Ciężko było mi stamtąd odejść...
bardzo ciężko...
tylko ja go odwiedzam...
Ale mamy z Mateuszkiem Was tutaj... wy pomyślicie o moim synku, zapalicie u świeczkę, choćby w myślach...
Bo Ty żyłeś Mateuszku..
nie pozwolę zapomnieć...
niech wie o Tobie cały świat....