Dzisiaj jest śr maja 06, 2026 12:00 am


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Po stracie

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 60 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: wt cze 26, 2007 2:07 pm 

Rejestracja: wt cze 26, 2007 1:48 pm
Posty: 6
Lokalizacja: Kielce
To bardzo traumatyczne doświadczenie. Ale z przeróżnych doświadczeń mam jeden wniosek: czas na prawdę leczy rany, może i zostanie jakaś blizna, która o tym czasem przypomni, ale pewne jest, że będzie lepiej.
Ja sama straciłam moje maleństwo, zdążyłam chwycić je w dłoń, miało tylko 8 tygodni, nigdy nie zapomnę widoku tych maleńkich rączek, nóżek.
Siedziałam tak z moją niunią w dłoni, nie mogłam uwierzyć, że "to" się stało. Od tego wydarzenia minęły już prawie 2 miesiące, już lepiej sobie z tym radzę, wiem że z upływem czasu będzie lżej, ale tak na prawdę to chyba tylko kolejna ciąża i szansa na ukochane dzidzi wypełni tą pustkę. Za parę miesięcy zaczniemy o to "walczyć". Pozddrawiam, wszystkiego NAJ :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: wt cze 26, 2007 2:15 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 29, 2007 11:34 am
Posty: 6754
Lokalizacja: Lublin/Chełmek
magduśka!
przykro mi bardzo z powodu Twojej niuni :( rzeczywiscie z kazdym dniem jest mi troche lzej, choc zdarza mi sie jeszcze śnic o tym co widziałam. mysle, ze ten obraz zostanie w mojej pamieci do konca życia. i to nie to,ze chce go jakos z niej usunac, tylko po prostu oswoic...
ja swojej malej nie widziałam, dla mnie byla tylko skrzepem krwi...
widze, ze to Twoj pierwszy post, wiec chciałam Cie przywitac na forum. :) naprawde żaluje tylko, ze przyszło nam sie spotkac w takim miejscu :(
tak jak Ty zbieram siły do walki. tobie tez zycze wszystkiego naj :!: :!: :!:
pozdrawiam!


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt cze 26, 2007 3:23 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 16, 2007 3:31 pm
Posty: 1772
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Myslę, ze naprawdę trezba oswoić, nadac imię, tak jak piszesz, gosiu. zapomniec nie sposób. nie da sie zapomniec smierci kogos tak bliskiego. Wspolczuje wam bardzo, bardzo, bardzo, dziewczyny. Nie wyobrazam sobie, jaki to musi byc bol. Macie w sobie duzo, duzo, duzo sily

_________________
Krzyś - CIESZĘ SIĘ JAK SZALONA

Krzyś, nasze Słoneczko, 17.10.007, godz.1.30
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt cze 26, 2007 3:34 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 29, 2007 11:34 am
Posty: 6754
Lokalizacja: Lublin/Chełmek
dzieki agaja!!!
chciałabym aby takie doswiadczenia nie były udziałem zadnej z nas. niestety statystyki pokazują, ze jest nas coraz wiecej,,,,


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr cze 27, 2007 7:37 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 16, 2007 3:31 pm
Posty: 1772
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Smutne. ciekawe, z czego to wynika. I co robic, by to ominęolo nasze dzieci.
problem jets tak duzy, ze np ja, chco nei mielismy zadnych poroblemow z zajsciem i zaszlismy od razu, gdy chcielismy i i wszytsko jest OK, to juz sie martwie, co bedize za kilka lat, gdy bedizemy sie starc o drugie - czy mzoe wtedy sie nei zdziwie barzdo przykro? przeraza mnie ta hmm, no co tu duzo mowic, cghoroba cywilizacyjna> jesli ja, ktora nie maialm zadnych problemow, tak sie przejmuje juz naprzod, to co dopiero Wy?

_________________
Krzyś - CIESZĘ SIĘ JAK SZALONA

Krzyś, nasze Słoneczko, 17.10.007, godz.1.30
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr cze 27, 2007 7:52 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 29, 2007 11:34 am
Posty: 6754
Lokalizacja: Lublin/Chełmek
agaja nasze pierwsze dziecko tez poczelismy bez problemu w pierwszym cyklu staran, ale ciaza od poczatku byla zagrozona. wlasciwie to, ze ja donosilam zawdzieczam mojej mamie, ktora wziela mnie pod swoja opieke do rodzinnego domu, tam mialam tez lepszych specjalistow.
masz racje to choroba cywilizacjna, o ktorej malo sie mowi. nawet same kobiety sie tego wstydza, czy boja....
odkad poronilam ujawnilo sie nagle wiele znajomych mi dziewczyn, ktore tez doswiadczyły takiej straty...
niestety poronienie jest tak powszechne, ze kazda z nas musi sie z tym liczyc :( lekarze mowia, ze natura ma swoje prawa i z pokora przyznaja, ze moze wlasnie ona ma racje.
jedno jest pewne poronienia nie zycze nikomu, ale jak juz sie przydarzy to na pewno nie zamyka drogi do powtórnego macierzeynstwa. trzeba tylko odpowiedzialnie podejsc do problemu od strony medycznej no i psychicznej oczywiscie...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr cze 27, 2007 5:56 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 16, 2007 3:31 pm
Posty: 1772
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
a jaka przyczyna byla tego, ze u ciebie to ciaza zagrozona? wykryli to? bralas hormony wczesniej czy cos?
Moim zdaniem nie tylko poronienia to choroba cywilizacyjna. Taka choroba to rowzniez nielopdnosc i negatywne nastawienie do dizeci tych osob, ktore miec dzieci moga 9aborcje przy wpadkach). Dla mnei to ajkis horror. I co robic? ja zyc by teog uniknac i nei zafundowac tego wlasnym dzieciom?
boje sie bez plodnosci i poronienia, chco synek, ktorego nosze zdrowituki jak rybka. naprawde sie boje o to drugie.

_________________
Krzyś - CIESZĘ SIĘ JAK SZALONA

Krzyś, nasze Słoneczko, 17.10.007, godz.1.30
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr cze 27, 2007 6:57 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 29, 2007 11:34 am
Posty: 6754
Lokalizacja: Lublin/Chełmek
no coz, nie wiem, czy jestes przygotowana wysłuchac tego, co po kolei przezyłam w 1szej ciąży, bo było tego sporo:
- zaczeło sie potwornymi bolami brzucha w 3 dniu od poczecia!!! od tej pory brałam leki rozkurczowe a przez cała ciaze cierpiałam na zespoł macicy nadreaktywnej i wszelki wysiłek fizyczny byl niewskazany, lezałam praktycznie caly czas, skurcze od poczatku groziły poronieniem, a potem przedwczenym porodem
- kolejnym zagrozeniem były mieśniaki, ktore wykryto u mnie przy stwierdzonej ciazy (nie wiedzialm o nich wczesniej), lekarka nastraszyła mnie, ze moga one zagrazac rozwijajacemu sie plodowi i od razu trafiłam do poradni patologii ciazy... na szczescie dla mnie obserwacja miesniaków nie potwierdziła ich wzrostu wraz z rozwijajacym sie dzieckiem, ale swoje przeszłam
- w 9 tyg. pojawiła sie cysta wielkosci pomaranczy na lewym jajniku i znowu stwierdzono zagrozenie dla dziecka (bo ja to miałam tylko okrepne bole), obserwacje prowadzono przez 12 tyg. i juz zaproponowano mi laparoskopowe jej usuniecie, kiedy cysta nagle zniknela.... teraz wiem, ze to dosc normalne zjawisko, ale znowu przezyłam swoje
- w 16 tyg. 1szy raz trafiłam do szpitala z powodu plamienia, okazało sie, ze mam przodujace łożysko i doszło do jego ablacji (odklejenia) do tego skurcze i znowu strach, ze strace maleństwo
- w tym czasie w szpitalu zrobiono mi kolejne usg i otrzymałam wynik, ze dziecko ma 25 cm guza!!!! (byłam w szoku, ze był i do tego ogromny), potem okazało sie, ze to usg poprzedniej pacjentki i lekarz nie wykasował jej badania do konca (wtedy myslałam już, ze to koniec!!!)
- potem profilatktyka konfliktu serologicznego, bo próba Coombsa wykazała, ze mam przeciwciała i znowu lęk, ze nie donoszę ciązy
- po drodze przyplątała mi się cukrzyca ciążowa, musiałam się kuć 5 razy dziennie na cukier, bo zastanawiano się nad podawaniem insuliny, z tego powodu kilka tyg. przeleżałam w szpitalu
- bardzo szybko obniżył mi się brzuch i mój lekarz był zaniepokojony przedwczesnym porodem, na szczescie szyjka była mocno zamknieta
- kilka razy zasłabłam i miałam podejrzenie niedotlenienia , wiec znowu trafiłam do szpitala pod koniec ciąży i tak zostałam do rozwiązania
- synek urodził sie przez cesarkę (wytrzymałam aż do 38 tyg.!!!) z powodu zagrażajacej zamartwicy, był opętlony pępowina i znowu uratował nas jakiś cud, bo nikt nie chciał mnie słuchać, ze dziecko sie mniej rusza
- poród zaczełam naturalnie, potem zatrzymała się akcja porodowa i spadło ciśnienie małemu, wiec zdecydowano sie na zabieg, po którym dochodziłam do siebie pol roku
- przez cala ciąze miałam ostry stan zapalny pochwy lekarz sugerował zabieg cc od poczatku, ale w ostatnim m-cu wszystko sie uspokioło, a ja odetchnełam, ze moge rodzic natuarlnie, a tu masz!!!

było jeszcze troche drobnych problemów, ale one tylko działaly na moją psychikę, a że starałam się 3mac mocno dziecku bezpośrednio nie groziły.
po tym wszystkim syn dostał imię WIKTOR, bo był prawdziwym zwyciezca!!! otrzymał 10 punktów w skali Apgar


co do niepłodności, zgadzam sie zToba, wiele par boryka sie z tym problemem, mysle, ze zanieczyszczenie srodowiska i stresy to główna przyczyna... moim zdaniem nie ma sie co matriwc na zapas. ciesz sie, ze synus jest zdrowy!!! to naprawde duzo, a w ciązy spokoj jest wazny. :D


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw cze 28, 2007 7:16 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 16, 2007 3:31 pm
Posty: 1772
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Kurcze, ale przreszłaś. A mialaś wczesniej ajkies kobiece dolegliwosci? bralaś hormony albo coś?
jetses bardzo, bardzo silna, podziwiam.
Ja notomiast, gdyby nie brzuch, tobym w ogole nei wiedziala,z e jetsem w ciazy. mdlosci minely po 13 tc, a w 8 tc mialam tylko plamienie koloru kawy z melkiem,a le to od przemeczenia.
Ale boje sie juz o drugie dizecko, boje sie i tyle. o pierwsze tezsie tak balam.
na szczescie to nie jest stres, adrenalina, tylko takie myslenie, bez negatywnych emocji i pozerajacego stresu.

_________________
Krzyś - CIESZĘ SIĘ JAK SZALONA

Krzyś, nasze Słoneczko, 17.10.007, godz.1.30
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw cze 28, 2007 12:07 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 29, 2007 11:34 am
Posty: 6754
Lokalizacja: Lublin/Chełmek
agaja!
co do leczenia to raz przyjmowałam duphaston, ale było to kilka lat przed ciążą. nigdy nie łykałam tabletek antykoncepcyjnych, bo nie jestem ich zwolenniczką krótko mówiąc.
nigdy nie cierpiałam na jakieś przypadłości kobiece, poza bolesnymi i obfitymi@, no i licznymi stanami zapalnymi...
ale i tak jeszcze przed ślubem mąż i ja balismy się czy w ogóle będziemy mogli mieć dziecko i postanowiliśmy, ze jesli sie nie uda to bedziemy starac sie o adopcje. ale udało się, choc oboje byliśmy pod 30 :)
to, ze matka boi sie o swoje dziecko jest zupełnie naturalne.... pociesze Cie - ten nieppokój pozostaje juz do końca zycia i wcale nie jest mniejszy :D


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw cze 28, 2007 12:41 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 16, 2007 3:31 pm
Posty: 1772
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Teraz mam kolejnego strach. Kolejny grzyb, co wraca jak bumerang. i tysiace czarnych wizji zakazonego dziecka juz mi sie w glowie tworza. oczywiscie byla u gina, mam tabletki, ale od lat u mnei jest tak, niezaleznie od wspolzycia, wiec to nei kwestia wtornego zakazenia od meza, ze grzyb wraca tak z miesiac po skonczeniu oipakowania tabletek. Boje sie o dizecko.

_________________
Krzyś - CIESZĘ SIĘ JAK SZALONA

Krzyś, nasze Słoneczko, 17.10.007, godz.1.30
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw cze 28, 2007 12:54 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 29, 2007 11:34 am
Posty: 6754
Lokalizacja: Lublin/Chełmek
agaja!
ja tez to miałam i jak pisałam w ósmym m-cu minęło bezpowrotnie i ten błogi stan trwał po porodzie rok. w ciązy tak jest, ze ciżko z tego typu infekcjami, ponieważ hormony ciążowe podtrzymują stan zapalny. tez leczyłam sie wszystkim na zmiane najbardziejpomagały mi globulki robione na zamówienie, ginekolog zmieniał je co m-c.
jesłi sytuacja będzie poważna i dziecku będzie grozić zakażenie w czasie porodu to pewnie zdecyduja sie na cc. ale do tego czasu twoje zdenerwowanie i ogólny stres moga tylko podtrzymywac ten stan zapalny.
tymczasem postaraj sie myslec pozytywnie, mnie to naprawde pomogło!!!! pomyśl jaki cud dokonuje sie w Twoim łonie! że synuś jest zdrowy, rosnie tam dla waszej pociechy... bedzie dobrze!!! :D


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw cze 28, 2007 1:09 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 16, 2007 3:31 pm
Posty: 1772
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Chyba masz racje, tylko ja nie wiem, czy to sie po porodzie da wyleczyc, skoro przed ciaza sie nie dalo.
dzis jak wyszlam od gina i ogladalam spioszki, to az mi sie glupio zrobilo, jak pomyslalam,z e dizecku cos sie stanie i ze moze takich spioszek nigdy nie kupie? glupia jetsem, co?

_________________
Krzyś - CIESZĘ SIĘ JAK SZALONA

Krzyś, nasze Słoneczko, 17.10.007, godz.1.30
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw cze 28, 2007 1:40 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 29, 2007 11:34 am
Posty: 6754
Lokalizacja: Lublin/Chełmek
agaja daj spokoj nie jestes głupia!!!
po prostu chcesz dla swojego dziecka jak najlepiej i boisz sie o nie!!! witaj w swiecie matek.
a stan zapalny na pewno wyleczysz przed porodem, masz jeszcze troche czasu. :D


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lip 03, 2007 9:24 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 08, 2007 1:57 pm
Posty: 4767
Lokalizacja: Belgia
też widziałam poronienie... tylko swoje własne... Synek miał 22 tygodnie od poczecia... Rozwijal sie idealnie, aktywny byl i kopal od poltora miesiaca...i nagle infekcja skorcze lezenie w szpitalu... zakonczone badzo przedwczesna akcja porodowa. Urodzil sie zywy w calym tym worku i z łożyskiem na raz... Zyl przez kilka minut. Byl idealny, nic mu nie brakowalo... Malenstwo zostalo pochowane... Ból po stracie pozostał...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lip 04, 2007 8:35 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 29, 2007 11:34 am
Posty: 6754
Lokalizacja: Lublin/Chełmek
Arendil!!!
Naprawde bardzo Ci współczuje :cry:
Niestety nie umiem napisać nic wiecej, bo wiem, ze zadne słowa nie ukoją Twojego bólu...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr lip 04, 2007 8:50 am 

Rejestracja: pt maja 25, 2007 6:11 pm
Posty: 6
Lokalizacja: KRAKÓW
Poroniłam , choć to co się stało nie było typowym poronieniem.
W szóstym tyodniu widziałam bijące serduszko, a dwa dni temu - będąc w dziewiątym tygodniu dostałam krwotok.
Jeździłam od ginekologa do ginekologa, mając cały czas nadzieję, że poprzedni się mylił mówiąc, ż moja ciąża obumarła, dlatego organizm stara się ją wyrzucić.
Ze szpitala wypisałam się na własne żądanie nie mogąc patrzeć na kobiety z brzuszkami.
To okropne!
Kubuś albo Natalka za pół roku miała się urodzić...
A wczoraj zabieg - łyżeczkowanie, musimy odczekać trzy miesiąc, aby organizm znów się zregenerował, drugi raz mam nadzieję Bóg nie pozwoli, aby stało się to samo.
Wiadomością o tym, że jestem w ciąży zdołałam cieszyć się trochę ponad miesiąc...

_________________
tak mi źle...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lip 04, 2007 9:33 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 29, 2007 11:34 am
Posty: 6754
Lokalizacja: Lublin/Chełmek
witaj reni!!!
z przykroscia witam cie w naszym watku :(
ja tez lezałam w szpitalu na sali z dziewczynami w ciazy, przez kilka dni żyłąm ich problemami... a kolezanka, ktora stracila dziecko i jej sytuacje opisalam, wrecz prosila, zeby wrocic do nas na sale. ale rozumiem cie i uwazam , ze kazda z nas powinna miec w tej sytuacji wybor...
ja mialam tak, ze wrecz zaczelam lgnac do kobiet, ktore spodziewaja sie dziecka. moze dlatego,ze hormony ciazowe dosc dlugo sie utrzymywaly...
podobnie jak ty chce wierzyc, ze to co sie stalo, nigdy wiecej juz sie nie wydarzy...
maz i ja juz rozpoczelismy starania o kolejne dziecko. mam nadzieje, ze i tobie wkrotce bedzie to dane...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lip 04, 2007 10:14 am 

Rejestracja: pt maja 25, 2007 6:11 pm
Posty: 6
Lokalizacja: KRAKÓW
Dziękuję Ci za słowa otuchy.
Jeśli chodzi o szpital- masz rację, to sprawa indywidualna, ale jak się dowiedziałam, zaczęlam im zazdrościć i zastanawiać sie, czemu akurat mnie to spotkało, czemu nie mogłam tak jak one, przecież dbałam o siebie, przygotowywałam się do tej ciąży pół roku wcześniej...Wiem, że robienie wyrzytów i rozgrzebywanie tego nic nie da, ale jest to zbyt świeże doznanie.
Piszesz, że znów staracie się o dziecko, jak długo czekałaś po poronieniu?
Czy na prawdę trzeba czekać aż trzy miesiące...?
Pozdrawiam Cię serdecznie, Renata

_________________
tak mi źle...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: śr lip 04, 2007 10:22 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 29, 2007 11:34 am
Posty: 6754
Lokalizacja: Lublin/Chełmek
u mnie minał dokładnie m-c... poroniłam w 6tyg. nie miałam zabiegu, bo poronienie było samoistne, choc bałam sie, bo ciaza była pozamaciczna... jednak tydz. temu po badaniach ginekolog nawet zachecal mnie do ponownych starań, bo wiedzial, ze bardzo czekam na taka mozliwość :)
u mnie było tak - po poronieniu krwawiłam równo 2 tyg., kilka dni potem dostałam owulacje i za 2 tyg. normalną@. dzis jestem w 7dc, nie chce przegapic owulacji, bo ostatnio jak zaszłam w ciaze troche mi sie przesunela...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 60 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Po stracie

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 27 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda
Friends Pliki cookies forra