Dzisiaj jest śr maja 06, 2026 12:00 am


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Po stracie

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 485 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 ... 25  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: pn kwie 21, 2008 6:57 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 07, 2008 11:27 am
Posty: 1050
Pewnie Gosiu, że jsteśmy młode i jeszcze mamy chwilke czasu i chęci a to najważniejsz. (ja mam 27).
Przed 30 zaplanowałam sobie dzidzie i nowe mieszkanie. Plany powoli realizujemy i na oku mamy juz wieksze mieszkanko.
Moj mąż w moich chwilach słabości mówił mi "nie martw sie obiecuje ci, że za 2 lata to my znowu bedziemy bardzo szczęśliwi - w nowym mieszkanku i pięknym dzidziusiem".Trzymam go za słowo.
Niestety te kredyty też dla mnie są przeszkodą do rzucenia pracy. Nie chcialabym mojego męża obciązyć aż tak bardzo żeby musiał na wszystko sam zarabiać. Chociaż juz kiedyś o tym rozmawialiśmy i jeśli byłaby taka sytuacja to powiedział żebym sie nie martwiła bo on da radę.
Wiec chociaż tym sie nie martwie......
Zreszta przez tą całą tragedię wkońcu otworzyły mi się oczy i doceniłam ludzi, którzy mnie otaczaja (najbliższą rodzinę). Wiem że jeśli cos by nam było cięzko to napewno nam pomogą. Zreszta juz kombinuja jak nam pomóc w realizacji naszych marzeń ;)

A ja nawet jak w najgorszym wypadku postaram sie na początku przszłego roku to i tak 2009 rocznik bede...

Ja tez na początku chciałam mieć tylko jedno dziecko wogóle w życiu, ale teraz to chce conajmniej dwoje i śmieje sie do męża, że teraz to on ma ciężką robotę bo najlepiej to teraz sprawić sobie bliźniaki i mieć podwojne szczęście naraz.

Mi już teraz to niewiadomo jakie duże pieniądze nie są do szczęscia potrzebne .....


A ewentualna zmiana pracy nie przeraża bo to tez nie jest moja pierwsza praca i jak usłayszam że miałam w ciąże nie zachodzić to powiedziałam że jak mzm tego wysłuchiwac to niech mi umowę do dnia porodu tylkoi przedluzą bo ja nie bede zawsze stawiała wszystkiego ponad posiadanie dzieci - najpierw praca, studia, kasa na kącie itp. wiec kobieta sie ciężko zdziwła. Zwłaszcza że dośiwadczenie już 7 lat mam w pracy bez przerwy, studia i angielski też nie jest mi obcy....

Wiec sama widzisz jakie my jesteśmy wartościowe kobitki ;)
A jeszcze troche to zmienimy forum na jakieś ciążówki ... 2009 rok...
Ale nie zostawiaj mnie zbyt szybko tyko pisz tu do nas nawet jak bedziesz jakąś..... lutówką 2009 ....

A jak ja napoczątku roku Cię dogonię to też bede 2009 rocznik....


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: pn kwie 21, 2008 8:40 pm 
.
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 22, 2007 8:35 am
Posty: 2418
dobra Monia bedziemy 2009 :)

Ciesze sie ze Was poznalam, jakos mi lzej, pogadac z kims..... Choc poznalysmy sie ze strony smutnej.... Ale trzeba sie wspierac na wzajem, moj mezus cieszy sie, ze mam z kim pogadac, miec takie kolezanki z forum :)
Poplacze sobie z Wami, laczymy sie z dziewczynami ktore teraz oplakuja swe dzieci ktore stracily, i dolaczaja sie do nas.... Mi to jest potrzebne wygadac sie komus, moje najblizsze kolezanki nie rozumieja tego...a Wy mnie rozumienie i ja Was rozumie.... Chce byc z Wami, w gorszych i lepszych chwilach, a potem zeby sie znowu spotkac , tak jak piszesz na innym forum..gdzies w 2009roku.... Ale ja tu zawsze zajrze, zawsze tu juz bede...bo to forum poswiecone mojej Marysi....a ona jest czastka "po stracie"


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt kwie 22, 2008 5:41 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 07, 2008 11:27 am
Posty: 1050
No tak Sylcia juz nas opuściła na 100% ;(

Gosiu, napisz jutro jak tam po wizycie u gina, bo ciekawa jestem co ci powie. Bo mi gin powiedział że: "dopiero po wakacjach mozemy próby uskuteczniać. Jakby to było kilka pierwszych miesięcy ciąży to już po 3 miesiącach było by ok, ale w takim przypadku to wszystko musi dojść do siebie żebysmy sie nie musieli martwić".

Czytam na ten temat właśnie w necie i wiele kobiet urodziło dzieci pomiędzy którymi było np. rok róznicy i organizm dał rade i wszystko było oki. a u nas z ciązą też było wszystko oki.
Teraz tylko zastanawiam sie jak organizm sie zbiera po tych wszystkich oxytocynach i innych lekach, które dostałyśmy podczas porodu. ..


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt kwie 22, 2008 9:13 pm 
.
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 22, 2007 8:35 am
Posty: 2418
dobra dam znac jak bede po, poza tym wypytam sie jego...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł: witam
Post: śr kwie 23, 2008 1:55 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 25, 2008 5:48 pm
Posty: 515
Witam moje Kochane Dziewuszki,

Ja nie mam zamiaru Was opuszczać - no chyba, że mnie wyrzucicie... :(

No bo kto się bardziej rozumie niż my, prawda???

Byłam od sob/niedz w delegacji dlatego się nie odzywałam. Eh, zmęczona jestem, boli mnie gardło biorę tantum verde (takie do psikania), rutinoskorbin, i brałam jeszcze strepsil ale doczytałam że nie wolno w ciąży - także dzisiaj leżę w łóżku mój mężuś już wrócił z pracy i robi obiadek.

Wiecie co, tak jak czytam posty nasze, to muszę powiedzieć, że Ci nasi faceci są naprawdę wspaniali:-)

Dobrze, że są!

Denerwuję się straszliwie, koszmary mi się ciągle śnią - mam nadzieję, że przejdzie w końcu.

Kobitki, ja wróciłam do pracy 3 dni po pogrzebie - i dobrze bo czuję, że w domu bym oszalała, albo bym siedziała ciągle na cmentarzu...

Monisia
, przesyłam [*] buziaczki dla Twojego Aniołka.
Moja Małgosia też odeszła 19 - tylko miesiąc wcześniej...
Może się zaprzyjaźnią:-)

:wink:

Monisiu my już mamy tablicę - i powiem Ci, że (nie spodziewałam się takiej swojej reakcji) to że jest tam napisane wszytko jak powinno - przyniosło mi pewne ukojenie...
A czy Twoja niunia, ma osobny grób?
Bo moja jest razem z moimi dziadkami ze strony taty.

Kobitki, najgorsze jest to że trzeba żyć dalej, ale dzisiaj mój synek wrócił ze spaceru i przyniósł mi garść trawy - mówiąc że ma dla mnie śliczne kwiatki... - eh trzeba żyć, bo na pewno czekają duszyczki żeby się za naszym pośrednictwem pojawić jeszcze na świecie.

Ściskam Was b.b.b. mocno

_________________
synek Jasio ur. 29-12-2004r
córeczka Małgosia ur. 13-01-2008, zm. 19-01-2008
córeczka Helenka ur. 16.12.2008r
synek Rysiu ur. 12-07-2010r


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr kwie 23, 2008 7:01 pm 
.
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 22, 2007 8:35 am
Posty: 2418
czesc

jestem juz po wizycie.... po pologu, moja wnetrze sie zagoilo, nie ma zadnych nie prawidlowosci...Od czerwca moge dzialac z mezem... Jak ja sie ciesze.... Lekarz powiedzial mi, (bo zadalam mu pytanie, bo sie boje tego) ze nie przytrafi sie nam to samo... i tak chce wierzyc, ze nie moze sie to powtorzyc ze strace dziecko w 9 miesiacu, bo jak zajde to chce do szczesliwego finalu, miec placzacego bobaska....

Zla wiadomosc: gin przegladal moje papiery i......... tak jak myslalam.... prawdopodobnie przyczyna smierci bylo moje zatrucie ciazowe, te bialko w moczu i zmieniajace sie cisnienie..... Wyszlam i plakalam, ze lekarze mnie zbywali,ze nie bylo przyczyny....a ja czulam ze jest inaczej, tak jak myslalam, tak jak mi intuicja mowila.... MOja prowadzaca olala, moje wyniki badan moczu i krwi, bo gdyby mnie skierowala do szpitala jak planowala to bym miala dzidzie, a nie polozyla mnie.....:( Lekarz stwierdzil, bym nie wracala juz do tego, bo to nic nie da...... A ja zalamana jestem.... bo tak mi przykro...wybacz mi coreczko....

Zaufalam lekarzowi cale 9 miesiecy..... zawiodlam sie... Gdybym wiedziala, gdybym mogla zrobic cokolwiek... Ona by zyla......... Przepraszam , nie moge juz:(



Ale jest swiatelko, jest nadzieja..... Tylko czy zaufam znowu lekarzowi?


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr kwie 23, 2008 7:05 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw mar 20, 2008 9:40 am
Posty: 202
Lokalizacja: Poznań
gochacicha!trzymam za ciebie kciuki i za starające sie forumowiczki!

_________________
Aniołek 17.03.08(13 tydz) (*)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr kwie 23, 2008 8:29 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 07, 2008 11:27 am
Posty: 1050
Syluś ani mi sie waż nas opuszczać!!!
Dbaj o "was" i nie daj sie przeziębieniu kochana.

Ja dzisiaj miałam potworny dzień. Nie mogłam w nocy spokojnie spać i wstałam strasznie zmęczona. Miałam potworne koszmary i ciagle sie budziłam. To wszystko od tego natłoku myśli o córeczce. Czuje sie okropnie i najgorzej, że nie mogłam sie przytulić do męza tak jak zawsze i pogadać z nim o wszystkim, bo wyjechał na chwile w delegacje :(
Teraz zanim zaczęłam pisac miałam chwilowy spadek formy i musiałam sie dobrze wyplakać. :cry:

Tak Sylciu tacy mężczyźni to skarb. Powiedziała mi to też mądra połozna w szpitalu, że z różnymi sytuacjami sie spotkała, że mam wspaniałego męża i że byloby mi znacznie cięzej przez to wszystko w szpitalu sama przechodzić, a i takie przypadki sie zdarzają.

Mam nadzieje, że nasze aniołeczki w niebie są bardzo szczęśliwe i napewno juz sie zaprzyjaźniły- Małgosia, Ola i Marysia -
trzy cudowne dziewczynki.

Moja córeczka jest w jednym grobku z mojego męża dziadkami, też mysle już o tej tablicy bo jak narazie to ide na górb mojej córeczki, ale jak czytam tablice to jakoś mi tak nieswojo. Jak mąż wróci to już to załatwimy.

Wiesz masz wielkie szczęscie, że masz swojego synka i dzidziusia w brzuszku. :D

Gosiu, kotuniu ja tez tak mam przez cały czas sobie wyrzucam że może czegoś nie zauważyłam. Jeszcze dzisiaj usłayszłam od swojej teściowej, ze może to wszystko sie zdarzyło żeby dac nam jakąś nauczkę lub do myślenia na przyszłość. Tylko jaką nauczkę i za co
To wszystko powoduje że mówie do siebie, że nie mam już sily i kupiłabym sobie gilotyne i odcieła głowę żeby mnie mysli przestały nękać. Ale jak popłacze i zaczynam rozsądniej mysleć to wiem, że nie mogłam nic zrobić bo napewno jakbym mogła to zrobiłabym wszystko. A tego nie dało sie przewidzieć.
Super, że już od czerwca możecie zacząć sie starać a my teoretycznie będziemy was dopingować. :)

Też czesto myśle o tym lekarzu, niby mój nic nie zawinił (chociaż jakoś tak czuje, że też cos ukrywa przedemną) i męczyłam męża żeby po ten opis sekcji pojechał .Niestety nadal go nie mamy, bo miała go niby mieć położna oddziałowa, ale sie okazało że jeśli ktokolwiek ma jakieś dokumenty w tej sprawie to napewno jest to ordynator (mój lekarz prowadzacy). Będe go nękała o te papiery, jak mąż wróci i spotkamy sie, żeby wszystko wyjaśnić.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw kwie 24, 2008 1:42 pm 
.
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 22, 2007 8:35 am
Posty: 2418
monia, ty sie twrado trzymaj.... Bo jak Ci zle, to i mi jest smutno....

Masz racje nasze aniolka bawia sie razem, nie jest im tam zle....sa szczesliwe i radosne, a smuca sie jak my sie smucimy, wiec kochana rogal do gory i nie wyj.... Ja tez placze codziennie....tak poprostu....i jest mi lzej po tym...ale myslec mysle, bo to naturalne.... Nie chce bys ty sie smucila.... To wspaniale ze masz dobrego meza, moj tez jest wspanialy... Przykro mi ze wiekszosc czasu jestes sama...a twoja tesciowa glupoty gada (za przeproszeniem) , bo nie ma w tym zadnej nikogo winy, i nie ma tu zadnej nauczki, za co? Ze taki swiat popieprzony, za czarnobyl, byle pierdniecie i dzieci umieraja...kobiety choruja... Takze nie bierz tego do siebie, bo to nieprawda....Tak czasem sie zdarza, i nam sie to trafilo....Ale bedzie lepiej, bedziemy mamami, obiecuje Ci to :) Trzymaj sie cieplo, i nie smuc!!!!!!!!!!!


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw kwie 24, 2008 9:12 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 07, 2008 11:27 am
Posty: 1050
Dzisiaj mam dzień wielkiego optymisty. Byłam na spacerku z przyjaciółką i naładowałam sie pozytywną energią i słoneczkiem.
Wiec moge nią obdzielić wszystkich, kto tylko ma ochotę.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt kwie 29, 2008 10:07 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw cze 07, 2007 3:37 pm
Posty: 447
Lokalizacja: Gdynia
Gosiu Kochana ciesze sie na dobre wiesci.Życze byś była Marcoweczka 2009 ;)
Masz rację po takich doswiadczeniach ciezko znowu zaufac lekarzowi.
Mocno Cie ściskam i życze duzo siły.

Ja jutro rano dowiem sie kiedy bede mogla odebrac protokól sekcyjny,bo juz jest i moze takze dowiem sie przyczyny śmierci mojej córci.
Tak bardzo chciałabym tulic juz swoje maleństwo,ale boje sie zajsc w ciaze.

Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie. :-{: :pr:

_________________
Dominika 22.03.2008 http://naszejcoreczce.blog.onet.pl/
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr kwie 30, 2008 9:09 am 
.
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 22, 2007 8:35 am
Posty: 2418
afrodyta, wiesz.....ja otrzymalam wyniki z sekcji....ale napisane bylo tam ze nic nie ma, zdrowko dzidzi, norma, ze nie ma przyczyna od plodu nie zaleznych itd...ale poszlam do lekarza ktory nie mial ze mna nic do czynienia (nie znalam go i on mnie, choc okazalo sie ze o moim porodzie sie dowiedzial) i on przetlumaczyl mi te wyniki na polski, co wyniki okreslaja...i otoz wyszlo ze prawdopodobnie milam niewielkie zatrucie ciazowe(napisalam niewielkie bo cisnienie mi sie wahalo, a nie mialam rzucawki), obecnosc w moczu bialka, i dziwil sie ze nie przyjmowalam lekow na obrzeki+cisnienie+pobyt w szpitalu. Tak wiec to prawda nie ufam lekarzom...bo gdyby ta popieprzona lekarka mnie skierowala do szpitala, bym dzis miala zywa corke......... A tak zostaje mi pustka w sercu i placz za nia


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr kwie 30, 2008 5:21 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 25, 2008 5:48 pm
Posty: 515
Kochane dziewczynki,

Widzę że macie takie same rozterki jak ja - ciągle myślę o tym wszystkim co się zdażyło - mówię Wam do obłędu mnie to doprowadza.

A teraz dodatkowo stres z ciążą.

Czemu to wszystko jest takie niesprawiedliwe???
Do tego jeszcze dochodzą schizy, że może za szybko ta ciąża... Wydaje mi się, że jeszcze nie jestem gotowa, czasami myślę, że tak, czasami że nie... Niewiem jak przez to przejdę... Strasznie się boję... 3 miesiące temu urodziłam córeczke i ciągle mam przed oczami jej twarzyczkę, oczka jak patrzyła... i wszystko we mnie krzyczy!!!!

Do tego ciągle wszędzie widzę albo kobiety w wysokiej ciąży, albo małe dzieci - no i pełno jakoś tak wokół mnie tych dzieci się pojawiło ostatnio - a to strasznie boli...

Moj mężuś z synkiem pojechali do teściowej dzisiaj na weekend majowy a ja nie mogłam... Moja szwagierka 6 tygodni temu urodziła córeczkę - i same rozumiecie - nie dałabym rady chyba tyle czasu spędzic z nimi. Może jak będę się dobrze czuła to pojadę na jeden dzień w sobotę. Ale to takie trudne...
Oni się cieszą świętują a ja co? moje ramiona są puste.
Wstawię poniżej wiersz, który oddaje myślę te wszystkie pogmatwane uczucia, które się we mnie kotłują teraz:

Zburzony porządek wszechświata

Na cmentarzu dzisiaj sporo starszych ludzi
I jedna mama
Sama
Z ulotnym wspomnieniem dziecka
Które przestało zanim zaczęło
Które zamiast płakać, śmiać się, psocić
Zasnęło

A ona pierze te ubranka z wyobrażeń
Gotuje niby-kaszkę, kupuje zabawki marzeń
Mierzy buciki, martwi się gdy ma gorączkę
Ociera łzy i prowadzi za rączkę
Tylko
Coś się Panu Bogu poplątało
Bo te łzy nie są dziecka, tylko jej
Ojej…!

Piękny prawda i taki prawdziwy, a tu jeszcze jeden:

Upadam i wstaję

Codziennie od rana od nowa
I staram się wierzyć
Zadając kłam memu sercu
Że jest w tym cel
a jaki sens?
Przecież już do końca życia będę szła pochylona

Nie znam autorki tych wierszy, ale one mówią wszystko...

Kochane mamusie mam nadzieję, że sobie poradzimy...jakoś, no i piszcie proszę...
Nie chcę być w tym smutku sama - a Wy wszystko rozumiecie...

Trzymajcie się cieplutko...

_________________
synek Jasio ur. 29-12-2004r
córeczka Małgosia ur. 13-01-2008, zm. 19-01-2008
córeczka Helenka ur. 16.12.2008r
synek Rysiu ur. 12-07-2010r


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr kwie 30, 2008 9:26 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 07, 2008 11:27 am
Posty: 1050
Syluś piękne te wiersze..... tak właśnie jest, że wyobrazamy sobie jakby to było teraz gdybyśmy miały swoje kruszynki przy sobie. Ja czasem bluźnie, bo wymawiam w myślach bogu - jak mógł mi to zrobić - choć może nie powinnam, ale mam staraszny żal.
Szybko zdecydowaliście sie na dzidziusia i sie udało. Ja myśle przez cały czas, że serce mi podpowiada swoje a rozsądek swoje. Strasznie sie boje i jak narazie jest to silniejsze niż instynkt macierzyński. Chociaż widze,że jeśli nawet bym teraz wspominała cos o dziecku, to mój mąż by sie na to nie zgodził. Ze względu na to,że bardzo cierpię i on to widzi. Pewnie jak sie wycisze po jakimś czasie i dojde troszke do siebie to też zaczniemy staranka.
Ciesz sie swoim skarbkiem. Bedziesz mamusią już niedługo. Ten rok bardzo szybko mija - już maj za pasem - grudniuweczko kochana.
Trzymaj sie.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw maja 01, 2008 9:58 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 25, 2008 5:48 pm
Posty: 515
Staram się jakoś trzymać...
Wiesz co kochana, ja też mam żal do Boga - myślę że po tym wszystkim stałam się ateistką - bo MOJ Bog nie jest taki okrutny - ja chce wierzyć w dobro i szczęście - a nie w taki koszmar.
Podziwiam i troszkę zazdroszczę ludzią którzy mają wiarę - tak jak mój mąż - ja już nie potrafię.

No ale dosyć - trzeba się uśmiechnąć, dzisiaj chyba będzie ładny dzień:-)

Ściskam Was b.b.b.b. mocno

_________________
synek Jasio ur. 29-12-2004r
córeczka Małgosia ur. 13-01-2008, zm. 19-01-2008
córeczka Helenka ur. 16.12.2008r
synek Rysiu ur. 12-07-2010r


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw maja 01, 2008 2:02 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 07, 2008 11:27 am
Posty: 1050
Dobrze, że chociaz twój mąż ma wiare. Ja nie dość, że już ją prawie straciłam, to jeszcze wysłuchuje od męża, że tylko wokół samych tragedii sie obracam. Zebym sie brała w garść już i normalne życie prowadziła. Ja już nie mam siły - bo codzinnie staram sie zyć normalnie, ale to nie jest takie proste. Chłopy to też inaczej odczuwają wiec niech w takich sytuacjach nie porównują siebie do nas.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw maja 01, 2008 3:08 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 25, 2008 5:48 pm
Posty: 515
Inaczej to jest dobre słowo. Jak byłam z mężem na wizycie u Pani Psycholog to właśnie mówiła, że inaczej - nie więcej nie mniej ale inaczej się cierpi...

Dlatego tak się cieszę że mogę z Wami rozmawiać :D

_________________
synek Jasio ur. 29-12-2004r
córeczka Małgosia ur. 13-01-2008, zm. 19-01-2008
córeczka Helenka ur. 16.12.2008r
synek Rysiu ur. 12-07-2010r


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw maja 01, 2008 7:29 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 07, 2008 11:27 am
Posty: 1050
Ja potrzebuje sie wygadać, wszystkie swoje emocje przelać na komputer i jakoś mi lżej, a mój mąż by chciał żeym już nic na ten temat nie mówiła i jakoś sobie inaczej radziła z tym wszystkim. Dzisiaj sie posprzeczalismy o to - bo róznie kobiety na strate reagują. Ja jakoś daje sobie rade - wstaje do pracy, dbam o siebie, normalnie rozmawiam, uśmiecham sie itp. Ale nie ze wszystkimi wałkuje temat straty córeczki, bo poprostu tego nie chce. Bardziej zależy mi właśnie na wsparciu meża, ale widze że jemu jest z tym cięzko wiec dam mu chwile spokoju.
Ja też byłam u psycholog i ona stwiedziła, że nie mam depresji jskiejś tylko wszystkie moje odczucia to poprostu żałoba, która może trwać do okolo roku. Wiec zdaje sobie sprawę że nie zostawie tego tematu od tak sobie.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw maja 01, 2008 7:44 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 25, 2008 5:48 pm
Posty: 515
My ostatni też nie rozmawiamy ze sobą o małgosi...
Właściwie to wszystko zostało już powiedziane. W kółko wałkowaliśmy to samo. No bo co można poradzić...
A ja jak obłąkana ciągle o tym myślę! Ale co mam powiedzieć, bo cóż można zmienić.
Najgorsza w moim przypadku jest bezsilność którą odczuwam - mam ochotę otworzyć okna i wyć... No ale co to zmieni.
To takie nieodwracalne - bezsilność.

Ja też dużo pracuję, rozmawiam uśmiecham się, a nawet radzę koleżance jak radzić sobie z karmieniem malucha, urodziła w zeszłym tygodniu, staram się jak mogę... niby wszystko normalnie, tylko moje serce rozpada się na drobne kawałeczki w każdej sekundzie życia - i co na to poradzić.

Z dziką przyjemnością bym się upiła, wyjechała, próbowała zmienić wszystko - tylko nie moge...

Zresztą co to by dało... nic... bezsilność.

A potem w nocy śni mi się moja małgosia i tak na okrągło.

Myślisz że uda nam się kiedyś z tm oswoić? Podobno trzeba czasu. Nie wiem co o tym myśleć.

Najchętniej to bym skuliła się pod kocem i przestała istnieć.

_________________
synek Jasio ur. 29-12-2004r
córeczka Małgosia ur. 13-01-2008, zm. 19-01-2008
córeczka Helenka ur. 16.12.2008r
synek Rysiu ur. 12-07-2010r


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: czw maja 01, 2008 8:43 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 07, 2008 11:27 am
Posty: 1050
To dokładnie, tak jak ja. Dzisiaj byłam w odwiedzinach u swojej babci i też właśnie sie zapytała co byśmy chcieli do picia a ja zażartowalam, że może jakąś "porządną sete"a może kilka na znieczulenie.
Mysle, że może kiedyś bedzie inaczej - tylko że mi nawet we śnie sie bzdura, że mówie do męża że nie moge mieć jeszcze dziecka bo za wcześnie. A śniły mi sie jakieś harce z mężem. Jakaś paranoja....


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 485 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 ... 25  Następna

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Po stracie

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 27 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda
Friends Pliki cookies forra