Enja pisze:
Chlopcy zawsze bawili sie w wojne i pewnie zawsze beda sie bawic

Nigdy to nie bylo niczym zlym
Sama sie z kuzynami w wojsko bawilam hehe

Moj syn na pistolety i karabiny i nie przeszkadza mi to

To ze sie w dziecinstwie bawimy pistoletami nie znaczy ze wyrosna z nas psychopaci

no
Ja też sie bawiłam pistoletami i takze strugałam z drewna, o procach juz nie wspominam
Nie uwazam zeby to jakos negatywnie wpłynelo na oja psychikę. Rodzice nie mieli ze mna kłopotów wchowawczych.
W pewnym wieku poprosty z tego wyrosłam, tak jak wyrasta sie z lalek i zabawy w dom...
Własnie... Jak dziewczynaka czy chłopec bawis ie w dom nie znaczy ze bedzie w przyszłosci obrym rodzicem i odwrotnie, jesli go to nie interesuje nie znaczy ze w przyszłosci bedzie interesowało...
Tak samo jest z pistoletem, dajac go dziecku do reki nie znaczy ze stanie sie seryjnym morderca...
Mysle, ze to czy dziecko bawi sie takimi rzeczami czy nie jest uzależnione od podejscia rodzica. Skoro jest przeciwny, to niech nie upuje bo przeciez to rodzic decyduje czym sie bawi jego pociecha
Kiedys moja kuzynka zstrasznie sie na mnie obraziła jak opowiadajac o swoim synku, stwierdziła ze rosnie z niego cyborg, bo tylko siedzi przed kompem i gra w strzelanki. No to jej powiedziała, ze jakby mu kupowała reksia to grałby w reksia, wiec niech nie oczejkuje, ze dziecko po otrzymaniu płyty z Unreal Turnament i zainstwlowaniu jej stwierdzi ze jest pełna przemocy i ja wywali, bo dziecko robi tak dużo na jak duzo mu sie pozwoli a przeciez pieciolatek sam sobie takiej gry nie kupil, a jesli kupił jednak sam, to chyba powinnismy sami zobaczyc co to takiego...\
No i była wojna hehe
